Szantymaniak poleca:

Jesteś tutaj

Artykuły

A ONI JUŻ W HILO

Relacje

Święto zmarłych i zaduszki już za nami. Tydzień wyciszenia, wspomnień o tych co odeszli pewnie już też. Większość z nas wróciła do swoich codziennych zajęć, wiecznego zagonienia, braku czasu i do tego co jeszcze biednemu człowiekowi może się w życiu wydarzać.

Ale ci,

...

Święto zmarłych i zaduszki już za nami. Tydzień wyciszenia, wspomnień o tych co odeszli pewnie już też. Większość z nas wróciła do swoich codziennych zajęć, wiecznego zagonienia, braku czasu i do tego co jeszcze biednemu człowiekowi może się w życiu wydarzać.

Ale ci, którzy byli 29go października w Kielcach na pewno wracali do codzienności nieco inaczej. Koncert, którego byłem widzem w Kieleckim Centrum Kultury, a którego organizatorem był Marek Szymański i Stowarzyszenie Gejtawy, wzbudził we mnie te uczucia i nastroje, które miał wzbudzić. Sprawili to wykonawcy i...

 

Sala KCK zrobiła już na mnie spore wrażenie podczas majowego finału Szanty na Sukces. Nowoczesna, wygodna, duża i co podkreślają zawsze wszyscy wykonawcy z dobrym nagłośnieniem. Nie lubię tylko tej przeogromnej sceny, na której wykonawcy gdzieś giną, ustawiani zwykle daleko od publiczności (czyli ode mnie) i nie podoba mi się to dominujące czarne tło. Z jednego i drugiego powodu trzeba się nieźle napocić by jakieś fajne foty trzasnąć :).

 

Pojechałem do Kielc z nastawieniem na raczej spokojną muzykę, nastrój wyciszenia, przemyśleń, wspomnienia. W większości wypadków tak było, ale za te weselsze tony też dziękuję. Nie można cały czas się skupiać, kontemplować, zwłaszcza gdy koncert trwa prawie 4 godziny, z małą 10 minutową przerwą.

 

Na początku była ciemność. Słyszeliśmy tylko sygnał syreny okrętowej. Po chwili snop światła z reflektora punktowego oświetlił dzwon okrętowy, którym ktoś wybił szklanki na 18tą (tak mnie to zaskoczyło, że nie zdążyłem odnotować osoby wybijającej). Zaczęło się... wierszem Port, który zadeklamował Radosław Radziu Wójtowicz z zespołu The Grogers a potem już tylko muzyka i prezentacje slajdów i fragmentów morskich filmów.

 

Koncert składał się z dwóch części. W pierwszej oprócz wspomnianych Grogersów zagrali i zaśpiewali: Bezmiary, Grzegorz Gooroo Tyszkiewicz, Cztery Refy, Piotr Zadrożny. W drugiej części usłyszeliśmy z kolei Cztery Refy (drugie wejście) Passat, Bogusława Nowickiego, Pchnąć w Tę Łódź Jeża a na zakończenie all hands i...

nie śpiewa już nikt jak szantymen.

Całość pomyślana była jako spektakl muzyczny, którego bohaterami byli ci, którzy już od nas odeszli, aktorami zespoły a scenografię tworzyć miał pokaz multimedialny, na który złożyć się miały fragmenty filmów ze starych kronik oraz slajdy. Na skutek awarii udało nam się tylko obejrzeć slajdy i fragment jednego filmu. Szkoda.

 

Nie będę powielał tego co możecie przeczytać w relacji Jarka Skosia (JARO20) tu, bo w większości się zgadzam no może nie do końca z tymi wyżynami. Dodam od siebie tylko, że warto było przemierzyć kawał świata (zwłaszcza, w towarzystwie JARO i szwagra) by móc posłuchać szant i pieśni morza, które na co dzień rzadko goszczą na festiwalach a już nie wspomnę, że Grzegorza Gooroo Tyszkiewicza czy Piotra Zadrożnego (szkoda, że tak krótko!!!) to nie miałem jeszcze okazji solo posłuchać (jakoś tak wyszło). Podobali mi się Grogersi, wreszcie mogłem im się naprawdę przyjrzeć, wysłuchać, brawa dla organizatorów za promocję tego zespołu. Bezmiary bardzo dobrze trafili z repertuarem, wspaniale zaśpiewali. Niedosyt pozostał po jakże krótkim występie Pchnąć w tę łódź jeża. Passat trochę nas obudził, a młodszą część publiczności nawet zachęcił do pląsania (nastrój zadumy na moment prysłbył) no i te Cztery Refy a zwłaszcza Jerzy Ozaist. Po raz pierwszy widziałem Jerzego tak gestykulującego, interpretującego całym sobą to co śpiewa - i te komentarze, opowieści. Widać było, że człowiek to czuje.

Pomysł na koncert nasuwał się już od dawna, co jak co ale pieśni morskich wpisujących się w naszą zaduszkową tradycję jest mnóstwo, było tylko kwestią czasu aż ktoś to wykorzysta. Brawa dla organizatorów, że podjeli rękawicę i wyszli z tej potyczki zwycięsko.

 

Oprócz pochwał należy się też organizatorom parę uwag by za rok było jeszcze lepiej, by było uczciwie i do końca, bo nie podobało mi się kilka spraw. 

Nie podobało mi się, że organizatorzy nie zapewnili żadnego bufetu. Cały dzień w drodze i jeszcze 4 godziny koncertu na głodnego - nie sprzyjały całkowitemu oddaniu się nastrojowi.

Aż dziw i szkoda, że nikt z organizatorów nie pomyślał by przygotować kopię programu multimedialnego i zapasowy komputer, to wiele nie kosztuje a wiadomo, sprzęt lubi płatać różne figle. Miał być też wspólny występ Jeży i Refów - dlaczego nie doszedł do skutku? Nie zobaczyłem więc w całości tego co było zapowiadane - pozostał lekki niedosyt.

Moim zdaniem koncert był za długi albo przerwa za krótka. Chwała Passatowi, że trochę nas rozruszał bo dla mnie 4 godziny zadumy to zdecydowanie za dużo.

Słabszym punktem wieczoru była konferansjerka. Odniosłem wrażenie, że Bogusław Nowicki, który ją prowadził chyba się do swojej roli nie przygotował, bo czasami rzucał takie teksty jakby nie do końca wiedział kogo zapowiada i dlaczego a to jak zapowiedział występ Pchnąć w tę łódź jeża odebrałem jako żart kiepskich lotów.

 

I na koniec uwaga do publiczności, ale nie tej młodej pląsającej podczas występu Passatów na scenie (której się oberwało na grupie dyskusyjnej) , tylko tej rozgadanej, dowcipkującej, rzucającej głupie komentarze pod adresem wykonawców, zachowującej się jakby była w tavernie i przy piwie a nie na koncercie poświęconym tym, którzy odeszli.

Po lewej stronie sali zebrała się grupka "starych wyjadaczy festiwalowych", takich, których na niejednej imprezie widywałem, która zapomniała chyba, że koncert w Kielcach nie był imprezką tylko spektaklem, który od widzów wymagał w większości momentów skupienia i powagi. Ale ten Szczep pewnie już tak ma.

 

Po koncercie już w gornie passatowo-jeżowym śpiewaliśmy dalej w noclegowni :) i to są te smaczki, które lubię najbardziej.

 

Do zobaczenia za rok zatem.

Tekst i zdjęcia: Kamil Piotrowski

 

PS.

Markowi i całej anonimowej reszcie za wrażenia, zaproszenie i za gościnę wielkie dzięki. Zespołom gratuluję

a Jaro i Szwagrowi obiecuję, że ten Dylan w moim wykonaniu to się jeszcze pojawi jak tylko będzie okazja :)))

Informację wprowadził(a): Kamil "KAMiL" Piotrowski - godz. 17:53, 7 listopad 2005, wyświetlono: 930 razy

Radosław "Radziu" Wójtowicz (The Grogers

wysłano: 22:1,9 listopad 2005

Mieliśmy ogromą przyjemność być, wystąpić, dać coś od siebie... Dziękujemy za miłe słowa pod naszym adresem:):):) Faktycznie nie wszystko poszło zgodnie z planem organizatorów, ale technika tak już ma, że figle płata:) Lecz nie popełnia błędów jeno ten, kto nie próbuje. "Do odważnych świat należy, mówię wam" - te słowa Czterech Refów można odnieść do odważnego pomysłu organizatora z prezentacją multimedialną; wczesniej nie spotkałem się z czymś takim. Byłem tak ciekawy tego pomysłu, że chyba jako jedyni wykonawcy my Grogersi w komplecie przesiedzieliśmy calutki koncert na widowni!!! Szkoda, że nie wszystko wyszło... Gdzieś już na grupie dorzuciłem już swoje trzy grosze do relacji Jaro, ale dodam jeszcze raz, bo warto to powtórzyć - mistrzowska konferansjerka Jerzego Ozaista!!! Rzadko, na prawde rzadko ma sie takie dreszcze i ciarki, gdy ktoś śpiewa... Nie mówiąc już o tych słowach, po których dla mnie koncert osiągnął punkt kulminacyjny: "Gdzieś 20 mil przed Kołobrzegiem..wysiadł...". Jeśli po 50 latach (daj Bóg, żebym dożył) ktoś zapyta, co pamiiętam z tego koncertu, będą to właśnie te słowa, choćby tylko te... Jerzy Ozaist to czarodziej atmosfery, mistrz przyprawienia utworu do smaku słowem prosto do serca płynącym !!! Wzór! No a ów "Szczep"(an) widocznie faktycznie tak już ma... Głupio trochę, bo to do mnie taki jeden komentarz z jego strony poleciał... było mi ogromnie wstyd, bo kiedyś, dawno temu, nawet razem graliśmy... boli..:(:( Kamil, bardzo ciekawa relacja, wypośrodkowana, bez ukrywania mankamentów w trosce o przyszłość takich spektakli i za to brawa gromkie i szczere!!! Pozdrawiam! - Radziu od Grogersów. (ten co wybijał szklanki, hehe:)
Odpowiedz na ten komentarz
KAMiL

wysłano: 23:37,9 listopad 2005

wydawało mi sie, że to Ty wybijałeś te szklanki, ale głowy bym nie dał :)))... bo z rozpoczęciem imprezy też było małe zamieszanie. Konferansjer jeszcze przepraszał, że "już za chwilę" a tu tymczasem właśnie zgasło światło i już słychac było syreny - stąd moje skołowanie :) Cały czas miałem wrażenie, że Pan Nowicki był zupełnie gdzieś indziej - trema?!? No i masz w pełni rację - nie popełnia błedów, ten, kto nic nie robi - dlatego napisałem do zobaczenia za rok :) A żal mi strasznie tych prezentacji, bo Marek kilkakrotnie dzwonił do mnie i opowiadał co i jak - i ja wiem jak miało być - dlatego mam spory niedosyt, że nie było :( ale trzymam kciuki za Gejtawy, bo i tak odwalili kawał dobrej roboty. A relacja jest jak najbardziej moja - subiektywna - i pewnie podyskutować można... zapraszam.
Odpowiedz na ten komentarz
marek

wysłano: 8:41,10 listopad 2005

KAMiL napisał: bo z rozpoczęciem imprezy też było małe zamieszanie. Konferansjer jeszcze przepraszał, że "już za chwilę" a tu tymczasem właśnie zgasło światło i już słychac było syreny - stąd moje skołowanie :). Chwilowe zamieszanie wyniklo z podjetej doslownie minute przed rozpoczeciem koncertu decyzji "opozniamy o 5 minut poczatek". Decyzja ta wynikla z tlomow ktore jeszcze byly w szatni. Nie chcielismy by stracili poczatek. KAMiL napisał: A żal mi strasznie tych prezentacji, bo Marek kilkakrotnie dzwonił do mnie i opowiadał co i jak - i ja wiem jak miało być - dlatego mam spory niedosyt, że nie było :( ... Technika jest zawodna ale tez ma pewne cechy pozytywne. Jest cos takiego jak rejestracja cyfrowa i pozwala na pewne manipulacje. Dzieki temu, ze zarejestrowalismy calosc cyfrowo juz w przyszlym tygodniu pokaze sie album dvd (2 plyty) z CAŁYM koncertem wraz z wmontowanymi prezentacjami tak jak mialo to byc. Na stronie SZnS mozna zobaczyc dwa filmiki i okladke albumu. Pozdrawiam wszystkich i jeszcze raz dziekuje zespolom bez ktorych nie byloby tego koncertu i tej atmosfery. I Radkowi za pomysl z wierszem :) Marek
Odpowiedz na ten komentarz
KAMiL

wysłano: 9:45,10 listopad 2005

no Panie organizatorze... DVD?!? Z koncertu?!? ZAMAWIAM!!! ależ to niespodzianka :) Jak dla mnie to sprżet u wa smoże nawalać zawsze - :)))) tfu, tfu przez lewe ramię Czekam z niecierpliwością :))) Czym nas jeszcze Waćpan zaskoczysz?
Odpowiedz na ten komentarz
Jaro20

wysłano: 12:59,14 listopad 2005

KAMiL- masz to u nas jak w banku :) Jak tylko mój Szwagier będzie w Polsce... na pewno coś zorganizujemy (albo do czegoś się dołączymy :) Ale wówczas to na pewno będzie ów Dylan i ten Twój ulubiony utwór w j. francuskim. Pozdrawiam i jeszcze raz w tym miejscu podkreslam, że nie wyobrażam sobie żadnej imprezki pokoncertowej bez Twego udziału (słodzenie i cukrowanie mode off ;))
Odpowiedz na ten komentarz
Jaro20

wysłano: 14:49,14 listopad 2005

pod linkiem http://foto-shanties.zapiecek.art.pl/051029-zaduszki Zapraszam
Odpowiedz na ten komentarz
Copyright © 2004-2010 SZANTYMANIAK.PL. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
Technologia: strony internetowe INVINI