Szantymaniak poleca:

Jesteś tutaj

Artykuły

Boat Show w Poznaniu

Relacje

Targi żeglarskie "Boat Show", których dziesiąta odsłona miała miejsce w Poznaniu dniach 13-16 listopada 2008 r., są ważnym wydarzeniem dla branży żeglarskiej w naszym kraju. Przez wiele lat targi odbywały się w Łodzi, jednak niedostatek powierzchni wystawienniczej sprawił, ...

Targi żeglarskie "Boat Show", których dziesiąta odsłona miała miejsce w Poznaniu dniach 13-16 listopada 2008 r., są ważnym wydarzeniem dla branży żeglarskiej w naszym kraju. Przez wiele lat targi odbywały się w Łodzi, jednak niedostatek powierzchni wystawienniczej sprawił, że organizatorzy postanowili je przenieść do miasta dysponującego odpowiednią jej ilością. Międzynarodowe Targi Poznańskie pomieściły w tym roku naprawdę dużo sprzętu pływającego, nierzadko o sporych rozmiarach.

 

Perypetie "Gniazda Piratów"

 

Od wielu lat przy okazji targów odbywają się koncerty szantowe. W Łodzi funkcjonowały one początkowo pod nazwą "Boat Songs" (nie wiem, czemu zarzucono tę sympatyczną nazwę). We współpracy z gospodarzem targów - firmą "Interservis" - organizowały je początkowo oficyna "Joter-Music" i zespół Cztery Refy, a następnie "Gniazdo Piratów". Przeprowadzka targów do Poznania okazała się więc dla "Gniazda" okazją do inauguracji działalności w stolicy Wielkopolski.

Była to dobra wiadomość dla poznańskich fanów szant. Poza grudniowym Szanta Claus Festiwal i majowym koncertem nad Jeziorem Kierskim brakuje ostatnio w Poznaniu regularnych koncertów szantowych (klub ZAK właściwie przestał je organizować, z kolei Brogans Irish Pub nadal jakoś nie może się w pełni przekonać do szant).

Niespodziewanie jednak losy "gniazdowej" premiery w Poznaniu ważyły się do ostatnich chwil. Ostatecznie koncerty się odbyły, choć w zredukowanej formie. Od godziny 18:00 po zamknięciu targów miała funkcjonować tawerna, co ostatecznie nie doszło do skutku - grupka fanów, która specjalnie przyjechała na tę godzinę w piątek, musiała obejść się smakiem. W sobotę widzowie przybywali dość licznie już od początku grania w namiocie "Gniazda".

Pierwszego dnia dla kilkudziesięciu osób zagrały grupy Mordewind i Cztery Refy. Warszawski zespół zagrał żywo, folk-rockowo, dobrze dostosował się do warunków namiotu-tawerny, jednak dla koneserów słuchanie muzyki w takich warunkach akustycznych (namiot, hałas ze stolików) nie mogło być ucztą dla ucha. Refy z kolei zagrały sporo utworów żywszych, folkowych, jak choćby Tysiące mil stąd.

W sobotę tawerna była pełna, jako że również targi tego dnia odwiedziło zdecydowanie najwięcej gości. Część gości tawerny z pewnością bardziej zainteresowana była piwem niż muzyką, ale dużo było też ludzi przybyłych specjalnie na występy Flash Creep i EKT Gdynia. Koncertu FC, który zagrał w trzyosobowym składzie z Cezarym Sztendelem, niestety nie mogłem zobaczyć, gdyż w tym samym czasie odbywała się konferencja naukowa (o niej za chwilę). Koncert EKT był prawdziwą "biesiadą żeglarską", pełną śpiewów i tańców. Do mnie to zupełnie nie trafia, ale masowej publiczności się podoba.

W niedzielę zagrał Sailor w zmniejszonym składzie oraz nowa formacja Jarydubel, składająca się z Mirka Kowalewskiego i Zbyszka Murawskiego (Zejman & Garkumpel). Już na ostatnich "Szantkach" wspominał mi "Koval", że chciałby wrócić do utworów z początkowych lat działalności zespołu (pierwotnie pod nazwą "Zejman & Garkumpel" występował duet Mirosław Kowalewski - Roman Wojciechowski). No i powrót nastąpił - było więcej utworów kameralnych, wśród nich rzeczy nowe, premiery (Mój anioł), a nawet jedna... szanta (Elza Lee). Występ oglądało dosłownie kilka osób, a szkoda - wytworzyła się bardzo sympatyczna atmosfera.

Po koncercie porozmawiałem chwilę z "Kovalem".

 

 

Skąd pomysł, żeby grać w duecie?

Mirosław KOWALEWSKI: To nie jest żaden nowy pomysł, to jest powrót do korzeni. Dawno, dawno temu zespół Zejman & Garkumpel to był duet. Dla nas jest to odskok od tego, co robimy z kapelą - to jest pierwsza rzecz. Dwa - z czasem, im dłużej jestem na estradzie, tym bardziej wiem, że jest potrzebna lekcja pokory. Jak grasz z zespołem, to istnieje zawsze możliwość, że jak się pomylisz, to cię kapela "przykryje" i nawet publika tego nie zauważy.

Powrót do korzeni to nie tylko powrót do dawnego brzmienia. Co prawda zespół dalej funkcjonuje, więc staramy się w naszym repertuarze mieć jak najmniej "zejmańskich" numerów. Są to piosenki, których nie gramy z zespołem, albo graliśmy dawno. Uczciwa lekcja pokory to lekcja słuchania innych, siebie, publiczności. Zupełnie inny klimat rozmowy z widownią - bardziej kameralny, bardziej intymny, który sięga do korzeni. Ja się wziąłem ze śpiewania przy ognisku tak naprawdę...

 

Pokazaliście dzisiaj premierowy utwór...

"Mój anioł" - tak się nazywa piosenka. Powstała dokładnie dwa tygodnie temu - dzisiaj było pierwsze publiczne wykonanie. Nawet kapela zaakceptowała tę piosenkę, co nie jest takie częste. Przygotowujemy ją na Kraków i będziemy grać w przyszłym roku.

 

"Jarydubel" - co to oznacza?

Stary - ale jary, a dubel - no bo dwóch. Nie jest to Zejman & Garkumpel, czy Zejman-bis, czy cokolwiek, ale coś innego, coś nowego, powrót do klimatów, które dla niejednego młodego mogą być odkryciem.

 

 

Cóż można napisać w podsumowaniu? Dobrze, że na targach pojawiły się szanty, choć niedostatki organizacyjno-promocyjne sprawiły, że poznańska premiera "Gniazda Piratów" nie wypadła tak okazale, jak życzyłby sobie tego jego szef. - Za rok będzie lepiej - obiecał Tomasz Honkisz.

 

Szanty a etyka żeglarska

 

Bardzo ciekawym wydarzeniem była ogólnopolska konferencja naukowa "Etyczne paradygmaty żeglarstwa", która odbyła się trzeciego dnia targów, w sobotę. To doprawdy niezwykłe, by podczas wydarzenia typowo handlowego pojawiła się tak ambitna inicjatywa. Wielkie brawa dla organizatorów: Komisji Kultury i Etyki PZŻ, AWF w Poznaniu, Wyższej Szkoły Humanistycznej TWP w Szczecinie i oczywiście spółki "Interservis".

Najciekawszym dla szantymaniaków akcentem konferencji miało być wystąpienie Marka Szurawskiego pt. "Etyczne aspekty pieśni pracy". Niestety, okazało się że znany szantymen do Poznania nie dotarł. Jak zapewnił mnie spiritus movens całego przedsięwzięcia, dr Zbigniew Kosiorowski, referat na ten temat, choć napisany przez innego autora, znajdzie się jednak w monografii - zbiorze referatów z konferencji.

W tej sytuacji uwaga szantymaniaków skupiła się w pierwszej kolejności na wykładzie Pawła Jędrzejki pt. "Uniwersalny uścisk dłoni - w stronę egzystencjalnej etyki Hermana Melville'a". Wystąpienie żywe, klarowne, do tego wzbogacone ilustracjami. Słuchając go "na żywo" podziwiałem talent do wynajdywania zgrabnych, zapadających w ucho fraz, jak choćby "istota wielorybowości" czy tytułowy "uniwersalny uścisk dłoni". Ta ostatnia okazała się bardzo pojemną i obrazową metafora Melville'owskiej etyki, której podstawowym imperatywem, na przekór ponowoczesnej "płynności", jest imperatyw niepłynnej przyjazności, zdolnej nadać egzystencji jakikolwiek stały sens.

Bardzo ciekawy był również referat profesora Jana Kani "Subkultura żeglarska w systemie komunikowania społecznego". Profesor Kania wyraźnie zaznaczył tu rolę szant. Spośród czterech kryteriów pozwalających na wyodrębnienie subkultury: założeń ideologicznych, obyczajowości, image'u i aktywności twórczej właśnie ta ostatnia bardzo silnie wyodrębnia i podkreśla subkulturowy charakter żeglarstwa, zaś najbardziej rozwiniętą formą tej aktywności jest obecnie muzyka szantowa.

Odkryciem konferencji był Bartłomiej Bączkowski, młody doktorant poznańskiej filozofii, który w bardzo zgrabny sposób połączył język filozoficzny rodem z Hegla i Fichtego z obrazowym opisem własnych doświadczeń żeglarskich. Zawiódł nieco redaktor Krzysztof Olejnik ("Newsweek"), który "Medialny wizerunek polskich żeglarzy" ograniczył do paru stereotypowych opinii na temat żeglarzy mazurskich. Sporo ich przetoczyło się przez łamy prasy, zwłaszcza po "białym szkwale" w 2007 r. ("Polska The Times": Nowy polski żeglarz śródlądowy szuka kamizelki przez 15 minut, a do komór wypornościowych ładuje piwo. Jachtu używa jak motorówki do przemieszczania się między portami, w których zamiast szant rozbrzmiewają hity Dody Elektrody). Żeglarstwo morskie, regatowe, rywalizacja sportowa, Jabłoński, Paszke, Kusznierewicz - tego wszystkiego w wystąpieniu red. Olejnika zabrakło.

W gronie pozostałych referentów znaleźli się dr Stanisław Latek, dr Tomasz Sahaj, dr Wacław Petryński, dr Zbigniew Czubek i prof. dr hab. Jacek Czajewski. Bogaty plon konferencji zostanie opublikowany w specjalnej monografii.

 

Szanty a żeglarstwo - okiem gościa targów

 

Spośród wielu stoisk na targach środowisko "szantowe" reprezentowały dwa: "Halsu" i "Joteru". Chętnych do zakupu płyt szantowych nie brakowało, choć nie były to liczby powalające - raczej nieporównywalne z większym festiwalem. Filmową relację z Szanta Claus Festiwal można było sobie pooglądać na stoisku Wielkopolskiego Okręgowego Związku Żeglarskiego - organizatora poznańskiej imprezy.

Czy szanty na powrót znajdą swoje miejsce w "głównym nurcie" polskiego żeglarstwa? Ze strony działaczy PZŻ, z kt
órymi miałem przyjemność porozmawiać, widać zainteresowanie położeniem większego nacisku na ich obecność wśród żeglarzy. Również i konferencja dotycząca etyki żeglarskiej jest tu dobrym znakiem. Przecież skarbnicą wartości etycznych jest tradycja, a nieodzownym składnikiem tradycji ludzi morza są szanty.

Odpowiedzi na pytania: w jakim stopniu, w jakiej formie krzewić tę tradycję, które jej elementy - pozostają otwarte. Czas poszukać odpowiedzi.

Informację wprowadził(a): Michał Nowak - godz. 17:35, 11 styczeń 2009, wyświetlono: 1004 razy

Jeszcze nie skomentowano tego artykułu.
Copyright © 2004-2010 SZANTYMANIAK.PL. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
Technologia: strony internetowe INVINI