Szantymaniak poleca:

Jesteś tutaj

Artykuły

Co jak gra.... w Kielcach :)

Relacje

Jak to możliwe i co w sobie ma, Szanta Na Sukces, że tak fajnie "gra"...  chciało by się napisać więcej... ale wychodzi grafomania autora ;) więc dam sobie spokój i skupię się na temacie właściwym artykułu ;).

 

Moja przygoda z Szantą Na Sukces zaczęła się od

...
Jak to możliwe i co w sobie ma, Szanta Na Sukces, że tak fajnie "gra"...  chciało by się napisać więcej... ale wychodzi grafomania autora ;) więc dam sobie spokój i skupię się na temacie właściwym artykułu ;).

 

Moja przygoda z Szantą Na Sukces zaczęła się od chwili jej powstania. Sięgając pamięcią wstecz muszę napisać, że zawsze jadąc do Kielc szykowałem się na udział w wspaniałej zabawie i nie zdarzyło mi się abym odczuł zawód.

 

Tak było również w minioną sobotę, kiedy to miała miejsce III wachta III Kieleckich Spotkań z Piosenką Żeglarską "Szanta Na Sukces". Swojska atmosfera, żywo reagująca publiczność, biorąca czynny udział w koncercie który wypełnił Małą Scenę Kieleckiego Centrum Kultury to tylko niektóre cechy charakteryzujące klimat, które mogę wymienić.

 

Na scenie pojawiły się w części konkursowej trzy zespoły: Ciąg Dalszy Nastąpił z Trójmiasta, V-szerze na Bis z Sandomierza oraz Może i My z Bydgoszczy. Jako Gwiazda Wieczoru wystąpił zaproszony przez Organizatorów na ten wieczór zespół Qftry z Szczecina.

 

Kilka słów o występach.

 

Zespół Ciąg Dalszy Nastąpi stawiał swe pierwsze kroki na scenie "Szanty Na Sukces" podczas II edycji festiwalu. W sobotnim koncercie zaprezentowali się w powiększonym składzie i z nowym instrumentarium. Nowe brzmienie zespołu uzyskane zostało poprzez "mocne" instrumentarium: gitarę elektryczną, gitarę basową oraz perkusję, dźwięk których wzbogacony został gitarą akustyczną. Zespół wykonał szereg znanych utworów w nowych czasem zaskakujących aranżacjach m.in. "Mewy" w brzmieniu hardrockowym, "W górę raz, hej ciągnąć tam" w rytmie reagge oraz "24 lutego" nazwaną roboczo przez zespół "Yankiee Doodle".

 

Sandomierski zespół V-szerze na Bis, śpiewający jako drugi zademonstrował repertuar mieszany: a'capella oraz przy wtórze gitary akustycznej składający się z piosenek autorskich jak również utworów innych wykonawców w nowych aranżacjach. Na szczególne wyróżnienie moim zdaniem zasługuje wykonanie utworów "Emma Hokijo" oraz "Deszcz".

Pomimo, że słabo wypadła tak zwana "konferansjerka" pomiędzy utworami, należy życzyć zespołow

i dalszego rozwoju, ponieważ z koncertu na koncert słucha się ich lepiej J.

 

Może i My, reprezentanci sceny szantowej z Bydgoszczy, zaprezentowali żywiołowy repertuar składający się z autorskich utworów. Szczególne uznanie składam zespołowi za utwór "Hiszpanie" oraz za zaśpiewany na bis utwór pod tytułem "Synopa" traktujący o jedynej bitwie jaka miała miejsce z udziałem flot Rosji i Turcji.

 

Swoboda członków zespołu, dobrane i wyważone zapowiedzi utworów jak również energia tryskająca ze sceny zapewniły przyjemny odbiór koncertu, a żywiołowość wykonania kilku z nich porwały publiczność do tańca.

 

Po piętnastominutowej przerwie przyszedł czas na występ Gwiazdy Wieczoru. Na scenie pojawił się zespół Qftry. Już pierwsze dźwięki, jakie popłynęły ze sceny pozwoliły przenieść się słuchaczom do krainy żaglowców, szantymenów, pieśni pracy oraz klimatu morza.

 

Lekkość wykonawstwa, swada w kontakcie z publicznością oraz wstawki humorystyczne połączone z odpowiednią oprawą sceniczną stworzyły w całości nietypowe widowisko, charakterystyczne dla zespołu Qftry, który miałem okazję kilka razy wcześniej widzieć w akcji.

Nie dam rady opisać w pełni atmosfery koncertu... dość będzie jeśli napiszę, że pomimo swobodnej relacji pomiędzy zespołem i publicznością objawiającej się żywą konwersacją, przy niektórych utworach nietaktem było prowadzić rozmowy, a obserwacja zaangażowania i emocji wykonawców dodatkowo potęgowała odbiór pieśni (przynajmniej w moim przypadku J ).

Generalnie i na koniec mogę w swoim imieniu napisać, że zespół Qftry bezdyskusyjnie posiada to "COŚ", wbrew opiniom jakie można było przeczytać niedawno w Szantymaniaku ;))).

 

Na zakończenie III wachty Szanty Na Sukces na scenie pojawiły się wszystkie zespoły, które zgodnym śpiewem i z wykorzystaniem wszelich możliwych instrumentów i środków wyrażania emocji ;) wykonali utwór tradycyjny "Pożegnanie Liverpoolu"

 

Kilka słów uznania należy się obsłudze technicznej koncertu a zwłaszcza akustykowi. Wszelkie problemy jakie napotykały zespoły, czy to w postaci sprzęgania instrumentów czy też trudności z podłączeniem były likwidowane na bieżąco praktycznie bez opóźniania całości koncertu. Występy były bardzo dobrze nagłośnione, przez cały koncert słyszałem tylko dwie prośby wykonawców odnośnie skorygowania odsłuchów. Wykonawcy też po zejściu ze sceny podkreślali profesjonalizm akustyków. W porównaniu z innymi imprezami szantowymi, w których miałem okazję uczestniczyć, pod względem pracy akustyka festiwal kielecki umieściłbym w rankingu w ścisłej czołówce.

 

Podsumowując sobotni koncert jak zawsze powtórzę się, że żal było wyjeżdżać. Doskonały klimat koncertu, wspaniała zabawa, życzliwi ludzie i nieśmiertelne "brawa dla basisty!" z publiczności... - do zobaczenia za miesiąc.

 

Więcej zdjęć możecie znależć na stonach:

http://www.szantanasukces.pl/ 

http://foto-shanties.zapiecek.art.pl.

 

Pozdrawiam

Jarosław 'Jaro20' Skoś

Informację wprowadził(a): Jarosław "Jaro20" Skoś - godz. 8:17, 14 marzec 2006, wyświetlono: 858 razy

Grzegorz "Greegus" Hatylak

wysłano: 15:45,14 marzec 2006

Jeszcze tylko żebym był w pełni zdrów to byłoby całkiem "w porzo"... Niestety dopadł mnie nieżyt górnych dróg oddechowych, który lecze do dzis mam już od tygodnia ponad ale starałem sie jak mogłem włożyc w występ maksa. Chłopaki zreszta też.. Dwa słowa odnosnie imprezy.. bardzo podobał mi się zespół Fałszerzy na bis... młodzi ludzie którzy fajnie spiewają i widac że się tym bawią.. Cedeeny to po prostu wygar na maksa... przez kioka utworów czułem sie jakbym był na heavymetalowym koncercie gdzie wokalista spiewa teksty szantowych i zeglarskich piesni... Naprawde ciekawe doznanie... A te Mewy białe z ciężkimi riffami... ech kiedys sie metalu owszem słuchało namiętnie a teraz juz stary jestem i to troche za głośne było.. ale jako zjawisko godne odnotowania... Niestety niewiele a w zasadzie nic nie moge powiedziec o wystepie Może i My bo musialem wyjsc z widowni na zaplecze szykowac sie do wystepu... Akustyk spoko..., wogóle fajna sala i zastanawiam sie jak bardzo fajnie musi sie spiewać na dużej scenie w KCK... może nam sie uda a może nie... No ale dziecko nam sie w zespole rodzi pierwsze... więc nie wiadomo.
Odpowiedz na ten komentarz
Copyright © 2004-2010 SZANTYMANIAK.PL. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
Technologia: strony internetowe INVINI