Szantymaniak poleca:

Jesteś tutaj

Artykuły

Contrast to jest to, człowieku!

Relacje

Trójmiejscy szantymaniacy mają nie lada powód do świętowania. Po kilkumiesięcznej nieobecności na muzyczne i imprezowe mapy Polski powróciła kultowa gdyńska tawerna Contrast Cafe. Contrast "Junior" z wyglądu nie przypomina szacownego "Seniora", który przeszedł do historii - jest od

...

Trójmiejscy szantymaniacy mają nie lada powód do świętowania. Po kilkumiesięcznej nieobecności na muzyczne i imprezowe mapy Polski powróciła kultowa gdyńska tawerna Contrast Cafe. Contrast "Junior" z wyglądu nie przypomina szacownego "Seniora", który przeszedł do historii - jest od niego jaśniejszy, bardziej przestronny, lepiej zaplanowany. Tu jednak kończą się różnice. Pod względem klimatu panującego we wnętrzu i gęstości contrastowej magii młodzian w niczym nie ustępuje staruszkowi, którego liczni bywalcy długo jeszcze będą wspominać z łezką w oku (włącznie z autorką niniejszego tekstu).

 

Koncert inauguracyjny odbył się w sobotę 20 stycznia 2007. Wystąpiły dwie znakomite formacje szantowe rodem z Trójmiasta, a mianowicie Smugglers i Trzy Majtki. Koncert oraz konkursowe zabawy poprowadził Jarek Janiszewski z zespołu Czarno-Czarni.

 

Stwierdzenie, że publiczność dopisała, zupełnie nie oddaje skali zjawiska. Już na godzinę przed rozpoczęciem imprezy znalezienie wolnego stolika okazało się zadaniem nie do zrealizowania, pomimo potężnych rozmiarów tawerny. Gdy zagrał zespół Smugglers, stojący słuchacze z braku wolnego miejsca zapełnili przestrzenie między stołami.

 

Dwa sety Smugglersów, zawierające znane i lubiane hity tej formacji z tradycjami, mocno rozpaliły publiczność, a początek koncertu Trzech Majtków zastał słuchaczy doskonale rozgrzanych i gotowych na wszystko. Nic więc dziwnego, że już przy drugiej piosence Majtków zabawa przeniosła się o jedno piętro wyżej, czyli na poziom stołowy.

 

Kolejną porządnie rozgrzaną osobą niewątpliwie był Łukasz Zięba, wcześniej znany jako Gerard Wanta. Jego czarodziejskie skrzypeczki zagrały najpierw ze Smugglersami, by następnie dołączyć do macierzystej "bieliźnianej" formacji. Nad całą operacją czuwał zza chmurki znakomity i nieodżałowany, świętej pamięci Józek Kaniecki. Duch Józka bez wątpienia patronował całej imprezie - nie mogło być inaczej, skoro Contrast "Senior" zwany był drugim domem zmarłego przed rokiem wybitnego multiinstrumentalisty. Nowe wcielenie ulubionej tawerny z pewnością by Mu się bardzo spodobało.

 

Panowie Majtkowie rozpoczęli świątecznie, bowiem dogrywali się i dostrajali akustycznie przy fragmencie piosenki nr 2 z zimowego singla pod tytułem "Krótka piosenka o świętach Bożego Narodzenia". Stały napływ gości znacznie ograniczył miejsce do tańca, stąd pląsy na stołach i nie tylko. Co ciekawe, przez cały wieczór było już tylko bardziej gorąco i przytulnie. Dawno nie byłam na koncercie, gdzie ludzie tak wspaniale bawili się razem, w dodatku śpiewając większość piosenek wraz z zespołem.

 

Tak, tak, trójmiejscy szantymaniacy odbierają staranną muzyczną edukację i wzorowo odrabiają lekcje. Warto dodać, że nawet teksty piosenek, które dopiero znajdą się na nowej płycie, są stałym bywalcom koncertów Trzech Majtków znane w stopniu umożliwiającym wspólne śpiewanie po piwku czy dwóch. Wpadające w ucho i zapadające w pamięć fragmenty jak "Bywałem tu i bywałem tam, żaden mój rejs nigdy nie był taki sam" zostały wyśpiewane na całe gardło do wtóru skrzypcom, grającym na cały regulator. Coś w tym jest, że dźwięk skrzypiec z silnym pogłosem wwierca się w mózg i wywołuje w nim reakcję chemiczną, w wyniku której człowiek odczuwa euforię i niemalże mistyczne uniesienie. A może to tylko syrop korzenny, dodawany do grzanego piwa? Nie wiem, ale polecam gorąco.

 

Reakcje na kolejne piosenki można opisać z wykorzystaniem terminologii strażackiej jako "dolewanie oliwy do ognia". Kiedy zespół zaproponował gościom wspólne tańcowanie, muzyków prawie nie było widać zza rozbawionego tłumu, radośnie brykającego na przednich ławkach i mikro-parkieciku. A kiedy "przyspawany do sceny skrzypek", czyli znakomity Łukasz Zięba wybrał się na muzyczną wycieczkę po dachu, na twarzach licznych słuchaczy widać było autentyczny, dziecięcy zachwyt. Otwarte, uśmiechnięte buzie, nóżki podrygujące w takt muzyki, euforyczne podskoki... "Cała knajpa tańczy z pijaniutkim żeglarzem" tak, że "Ledwie karczmy nie rozwalą, ha ha, hi hi, hejże, hola", chociaż knajpa dopiero co postawiona. "Tańcz z nami bracie, by wióry szły" i żeby nie dyskryminować pań, "Tańcz z nami siostro". Ale sióstr do tańcowania w Contraście nie trzeba zachęcać dwa razy - same idą jak w dym.

 

Kolejny multimedialny flashback: "A więc krzycz ahoj, odwagę w sercu miej! Wielorybów cielska groźne są, lecz dostaniemy je" - skandowane przez rozentuzjazmowaną publikę. Podejrzewam, że gdyby tylko dać gościom możliwość zmierzenia się z wielorybami, to nie miałyby one w tej konfrontacji żadnych szans.

 

A teraz coś z zupełnie innej beczki: nie wiem, czy już wiecie, barmanka Monika zmieniła miejsce pracy i teraz jest już "Barmanką z Contrastu" (akcent na właściwą sylabę, tak do rymu i do taktu - po góralsku, hej!). To dobrze, że najfajniejsza barmanka z Trójmiasta zasiliła szeregi obsady właśnie tej tawerny - kolejny powód, by z radością odwiedzać to miejsce.

 

Po przerwie, poświęconej na konkurs związany z degustacją ryb(!) Panowie Majtkowie powrócili w rockandrollowym stylu, zaganiając gości do kabestanów i kusząc winem pitym w tawernie w towarzystwie kobiet (patrzcie, jakby się zgadzało...). Masowa histeria osiągnęła apogeum przy wstawce Łukasza Scatmana vel Showmana, który zafundował publiczności lekcję śpiewu i przegląd polskiej piosenki rozrywkowej, od "Ogórka" i "Pszczółki Mai" po "Deszcze niespokojne", które "potargały sad". Reakcja gościa przy stoliku obok: "Contrast to jest to, człowieku!"

 

Kronikarski obowiązek nakazuje wspomnieć o dedykacji dla firmy BJK Architekci, która zaprojektowała budynek Contrastu "Juniora" (owacja!!!) i zwerbowała na pokład Witka "Bosmana" Przyklęka, basistę zespołu (wielkie brawa!!!).

 

Przy kolejnych piosenkach panowała niesamowita atmosfera - skala Beauforta skończyła się w połowie pierwszego setu, a to, co działo się później... Niech żałują ci, którzy nie byli, nie widzieli: znany utwór wzbogacony wstawką z menueta i komentarzem zespołu: "Kto zna, niech śpiewa, kto nie zna, niech się uczy" (dodajmy, trudnego tekstu na la la la). Zbiorowe śpiewy przy piosence o pewnym Janie z Holandii, kiedy natężenie hałasu osiągnęło poziom startującego F-16 z awarią tłumika. Gdy trzeba było zaśpiewać nowej tawernie "Sto lat", publiczność z chęcią dołączyła. Wieczór zakończył się przy zbiorowym testowaniu wytrzymałości stołów - tu brawa dla producenta: nie było ani jednej awarii.

 

Wspaniały wieczór i kawał nocy - nie powiem jednak, że niepowtarzalny. W tawernie pełnej contrastowej magii odbędzie się jeszcze niejedna taka impreza. Zapraszam!

Informację wprowadził(a): Hanna "hunnny" Potulska - godz. 17:0, 3 luty 2007, wyświetlono: 870 razy

YenJCo

wysłano: 20:19,3 luty 2007

Dziękuje za poprawne dodanie artykułu. Czekamy na galerie :-) Hunnny gratuluje tekstu - jest naprawdę porywający. Tyle w nim emocji, że przez chwilę poczułem się widzem :-) Ostatni raz widziałem Contrast w czasie budowy kiedy jeszcze pod nielicznymi deskami parkietu widać było ... plażę :-) Nie mam wątpliwości, że Gdyński Contrast - gdy tylko zaczął remont - od razu miał wejść do "Panteonu Szantolimpu" (hehe ;-)) i od razu stał się miejscem kultowym dla fanów szant zanim jeszcze został otwarty. Warto zwrócić uwagę na nietuzinkową postać Jacka Parzycha - żeglarza, paralotniarza, człowieka o otwartym umyśle i wielkim serduchu. Jego marzeniem było stworzenie takiego wyjątkowego miejsca i jak zwykle dopiął swego. Gratuluję przede wszystkim Jackowi samozaparcia i walki z przeciwnościami różnorakich komisji i służb budowlanych... Zazdroszczę takiego miejsca mieszkańcom trójmiasta i mam nadzieję, że będziecie pomagac Contrastowi we wszystkich szalonych planach. A jeden naprawdę wielki plan już jest :-) Co powiecie na ... Gdyńskie PAIMPOL (128 tysięcy !!! ludzi w 2005roku)? Wielka Feta Marynistyczna i MegaFestiwal na 3-4 wielkich, niezależnych scenach w sercu Gdyni ? :-) Mniam :-) Zalążek pomysłu powstał już na pamiętnym spotkaniu w Gnieździe Piratów w Łodzi :-) i wiecie co ? Jacek to zrobi prędzej czy później! Jeszcze trójmiasto odczuje co to znaczy mieć KULTOWĄ knajpę i TAKIE centrum kultury szantowej. Myslę że będzie to miejsce, w którym urodzą się wielkie i małe pomysły które będziecie realizować przez wiele lat:-) PS Zapraszam osoby, które wpisały swoje komentarze do pierwszego (błędnie dodanego tekstu) o ponowne dodanie tychże. Treść usuniętych komentarzy dostępna dla autorów pod adresem redakcja@szantymaniak.pl Sssciskam Macieyco
Odpowiedz na ten komentarz
Elik

wysłano: 0:17,5 luty 2007

Wątek jest tutaj: http://forum.szantymaniak.pl/viewtopic.php?t=678 :)
Odpowiedz na ten komentarz
Copyright © 2004-2010 SZANTYMANIAK.PL. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
Technologia: strony internetowe INVINI