Szantymaniak poleca:

Jesteś tutaj

Artykuły

DWAJ ŚWIĘCI PANOWIE

Relacje

Miesiąc temu, na początku września, po raz trzeci odbył się w Będzinie Festiwal Muzyki Celtyckiej ZAMEK 2005. Miałem okazję być na festiwalu dwukrotnie, rok temu po raz pierwszy i muszę przyznać, że tempo rozwoju i sam rozmach festiwalu ...

Miesiąc temu, na początku września, po raz trzeci odbył się w Będzinie Festiwal Muzyki Celtyckiej ZAMEK 2005. Miałem okazję być na festiwalu dwukrotnie, rok temu po raz pierwszy i muszę przyznać, że tempo rozwoju i sam rozmach festiwalu zaskoczył mnie ogromnie. Ale nie powinno to dziwić tych, którzy znają odpowiedzialnych za to całe zamieszanie - Rafała Grzybka i Grzegorza Chudego.

 

Prapoczątki Rafała

 

Pierwszego z pomysłodawców ZAMKU - Rafała - poznałem kilka lat temu, gdy wraz z redakcją Górnośląskiego Informatora Kulturalnego, której wtedy szefowałem, organizował imprezę promującą kulturę Irlandii w Katowicach. Wszystko odbywało się w Bibliotece Śląskiej a ja pomyślałem sobie wtedy, że jeśli ten gość potrafił z kamiennego holu BŚ wyczarować prostymi środkami ulicę Dublina (nie wiedziałem jeszcze wtedy, że Grzegorz Chudy maczał w tym palce budując te dekoracje!) to pewnie jeszcze nie raz mnie zaskoczy.

Rafał zmienił pracodawcę, ja zmieniłem pracodawcę - kontakt na jakiś czas się urwał. Ale gdy już raz los postawi kogoś na Twojej drodze to nie tak łatwo się go pozbędziesz - prawda Rafale? :)

 

Grześ Balentajn

 

W tak zwanym międzyczasie poznałem na zimowym PPP (w 2002 r.) Hoodego, czyli Grzesia Chudego (przez kilku Balentajnem zwanego). Jego zespół i mój startowały w konkursie. Wtedy to właśnie wyszło na jaw, że pasją Hoodego jest muzyka celtycka a w szantach to on się nie najlepiej czuje. Co było dalej, ci którzy śledzą losy zespołu Beltaine doskonale wiedzą. Tym, którzy się sceną folkową nie interesują powiem, że Hoody wkrótce rzucił muzykę żeglarską, skrzyknął ekipę i dziś Zespół Muzyki Celtyckiej BELTAINE należy do czołówki polskich grup grających muzykę Irlandii, Szkocji, Walii i Bretanii, którą tacy mniej obeznani kulturoznawcy jak ja nazywają muzyką celtycką.

 

Od sobótki do majówki

 

Było tylko kwestią czasu kiedy obaj panowie, którzy poznali się już na wspomnianej imprezie w Bibliotece Śląskiej, ponownie zrobią coś wspólnie dla Irlandii. No i zrobili...

Najpierw była Sobótka Celtycka w Cafe Europa w Katowicach (która stała się zalążkiem kilku szantyfolków - ale o tym innym razem jak już ruszą w tavernie Latarnia). Później Grześ z Towarzystwem Polsko-Irlandzkim Oddział Śląsk zrobił dwie Majówki Irlandzkie a potem... Rafał zaczął pracę w Będzinie.

 

I zrodził się ZAMEK

 

- Pewnego majowego dnia odwiedził mnie w pracy Grzegorz i jakoś tak w rozmowie wyszło, że ten Zamek w Będzinie to

może być odpowiednim miejscem do grania muzyki irlandzkiej - opowiadał Rafał Grzybek, wtedy już kierownik Referatu Kultury UM w Będzinie.

- Pomyśleliśmy, porozmawialiśmy, skrzyknęliśmy parę osób - w tym cały mój zespół Beltaine - i zorganizowaliśmy pierwszą edycję festiwalu - opowiadał mi później Grześ Chudy.

 

Raz, dwa...

 

- Pierwszy Festiwal Muzyki Celtyckiej ZAMEK 2003 to był sprawdzian - testowanie rynku - mówi Rafał Grzybek. Dwudniowy przegląd zespołów grających muzykę Irlandii, Szkocji i Bretanii przyciągnął sporo widzów i zebrał pochlebne opinie. Wystąpiło ok. 10 wykonawców w tym 2

zespoły taneczne. Test zatem wypadł pomyślnie.

Kolejna edycja to już było coś. Przez 3 dni pod Zamkiem i na jego dziedzińcu działo się bardzo wiele.

Formuła koncertów została poszerzona o liczne imprezy towarzyszące, takie jak warsztaty muzyczne, warsztaty tańców irlandzkich i bretońskich, celtycki kabaret czy spektakl uliczny. Niezapomnianym przeżyciem były również nocne spotkania muzyków na zamkowym dziedzińcu. Festiwal żył przez całe trzy dni i noce - czytamy na stronie www.festiwal.bedzin.info

A ja tylko mogę potwierdzić - tak było. Do Będzina zjechało kilkunastu wykonawców, w tym takie sławy jak: Carrantuohill i Open Folk - prekursorzy celtyckiego (nazwijmy to umownie) grania w Polsce. To było niesamowite usłyszeć tych wielkich znowu na żywo w takiej scenerii. Nie zabrakło wśród wykonawców także reprezentantów naszej sceny szantowej: zagrali Sąsiedzi i Banana Boat.

Po tej edycji do grona the directors - dołączył Tomek Bretomek Kowalczyk - spec od tańców bretońskich i Bretanii w ogóle.

 

... i trzy!

 

Festiwal robił na mnie wrażenie. Otoczenie, klimat, muzyka... Co można jeszcze wymyślić - zastanawiałem się gdy jechałem do Będzina w tym roku...

okazało się, że można.

Ale początek był kiepski. Kilka tygodni przed rozpoczęciem okazało się, iż jeden z darczyńców wycofał środki na festiwal - trzecia edycja Zamku wisiała na włosku.

- Nie doszło by do niej gdyby nie wyrozumiałość zespołów, które zagrały za mniejsze gaże - i wielkie im za to dzięki - i gdyby nie heroiczny wysiłek pracowników Ośrodka Kultury w Będzinie, którzy w całą organizację zostali włączeni dopiero na kilkanaście dni przed festiwalem ale ich pomoc okazała się nieoceniona - chwali Grzybek.

Zamek 2005 to było: 15 zespołów muzycznych i 5 tanecznych, w sumie blisko 140 wykonawców (sic!), w tym goście z Republiki Czeskiej - przesympatyczna grupa MARW. Po raz pierwszy w takiej formule pojawiły się kluby festiwalowe. Nie, tak jak to zwykle ma miejsce, jeden uruchamiany w trakcie festiwalu ale kilka, przed jego rozpoczęciem i na dodatek w różnych miastach regionu. Pomysł rewelacyjny i godny

naśladowania. Dzięki takiemu rozwiązaniu dzień przed festiwalem w Chorzowie, Będzinie, Tychach, Krakowie i Pyskowicach ludzie już chłonęli atmosferę celtyckiego grania.

Ten fakt i zapewne dobre recenzje z poprzednich edycji sprawiły, że do Będzina przybyło ponad 600 osób spoza aglomeracji Śląskiej na całe 4 dni (w sumie widzów było kilka tysięcy) co jest dobrym sygnałem na przyszłość. To znak dla władz Będzina i miast ościennych, iż w takie imprezy warto inwestować gdyż wszyscy na tym zyskują i mieszkańcy, i zespoły, i wreszcie same władze miasta.

GRAND PRIX III Festiwalu Muzyki Celtyckiej ZAMEK 2005 w kategorii zespół muzyczny otrzymali dudziarze z Częstochowa Pipes and Drums. Wszędzie ich było pełno a jak już wyszli na scenę to buty mi spadły. Przypomniała mi się zaraz moja Szkocja, Highland i odjechałem. Słusznie wybrano ich najlepszym zespołem festiwalu choć ja jeszcze kibicowałem Bal Kuzest (Zgorzelec). Kochani Szantymaniacy - czego oni nie grali i w jakim stylu. Mistrzostwo świata. Usłyszałem inną Bretanię! Miałem uszy szeroko otwarte a oczy same mi się zamknęły!!!

Wśród zespołów tanecznych największe uznanie publiczności zyskał Salake z Gliwic. Choć średnia wieku w zespole osyluje gdzieś między 12-13 lat to dziewczyny zatańczyły i zachowały się jak prawdziwe zawodowe tancerki. Ani na moment nie przerwały występu gdy zabrakło prądu i padło zarówno oświetlenie jak i nagłośnienie sceny. Pełne zawodowstwo i myślę, że ten pech troszkę im pomógł w zdobyciu GRAND PRIX Festiwalu w kategorii zespół taneczny

Świetny koncert nocą na dziedzińcu zamkowym dał Forann. Szkoda, że było tak zimno, że nie dało ich się namówić na dłuższe bisy. Doskonale bawiłem się później przy celticssesion. Byłem rozdwojony pomiędzy muzykami kilku formacji grającymi wspólnie na dziedzińcu a nieoficjalnym graniem Bal Kuzest w zamkowej knajpie. Biegałem więc tam i z powrotem by choć w połowie posłuchać i jednych i drugich (dzięki temu chłód nocy tak nie dokuczał!)

W niedzielę dobry koncert Sushee. Ich ostatnia płyta Irishgroove bardzo mi się spodobała więc z niecierpliwością czekałem na występ na żywo. Wpadł mi w ucho Duan. Ostatnio słyszałem ich na konkursie we Wrocławiu. Słychać było w Będzinie, że nie marnowali ostatnio czasu. Podoba mi się ich styl i brzmienie.

 

Nie można mieć wszystkiego

 

Shannonów niestety całych nie wysłuchałem, nie udało mi się też dotrzeć na piątkowy - podobno przerewelacyjny - koncert w teatrze. Znowu liznąłem tylko trochę warsztatowych emocji - no ale to moja strata. Za spory minus tegorocznej edycji uznaję brak zespołów szantowych, ale to też podobno nie wina organizatorów.

Cytując wypowiedź z pofestiwalowego forumMinusy?!? Jakie minusy...

 

Zgłaszam wniosek formalny

 

Odwiecznym problemem chodzenia na imprezy kulturalne w naszej aglomeracji (gdy się nie ma samochodu) jest konieczność opuszczania ich przed zakończeniem z powodu braku dobrze zorganizowanej nocnej komunikacji. KZK GOP wychwala się w różnych reklamach jak to oni wspaniale działają a pomiędzy 23 a 4 rano z Będzina do Katowic już się nie można dostać - nie mówiąc o powrocie do Bytomia. To był chyba jedyny minus - ale nie festiwalu. Panowie Rafale i Grzesiu a może w przyszłym roku zorganizujecie jakąś prywatną firmę do rozwożenia ludzi po regionie. Ja i pewnie jeszcze parę osób chętnie odpali dychę (zamiast 70 zł za taksówkę) w zamian za podwiezienie do ... (tu proszę się wpisywać kto gdzie chce dojechać). Wszystkich chętnych przecież nie przenocujecie.

 

Było ale się nie skończyło

 

Na forum festiwalu uczestnicy rozpływają się w zachwytach, wspominają wspaniałe momenty festiwalu, umawiają się na inne koncerty i poganiają the Directors by jak najszybciej zrobili kolejną imprezę. Mogę was wszystkich uspokoić. Sztab festiwalowy już pracuje nad kolejnym, IV Festiwalem Muzyki Celtyckiej ZAMEK 2006.

- Od dawna marzę by zaprosić do Polski muzyków stamtąd. Chciałbym byśmy na żywo mogli posłuchać muzyki z Irlandii, Walii, Szkocji czy Bretanii w oryginalnym wykonaniu. Negocjacje już trwają i jest wielce prawdopodobne, że w przyszłym roku na Zamku będzie jeszcze bardziej międzynarodowo - tyle z planów zdradzili mi Rafał i Grześ.

 

Czy znowu im się uda mnie zaskoczyć?

 

Obydwu pasjonuje Irlandia i jej kultura. Obydwaj miewają szalone pomysły i obydwaj nie widzą przeszkód by je realizować. Nie ma znaczenia tak naprawdę miejsce ani czas akcji - jak zgodnie podkreślają liczy się pomysł i właściwi ludzie do jego realizacji. Reszta jest do zrobienia.

Zapytany na czym polega to, że tak dobrze współpracują ze sobą, Rafał odpowiedział: Jesteśmy obydwaj astrologicznymi wodnikami - to pewnie dlatego w wielu kwestiach rozumiemy się bez słów, myślimy podobnie i zmierzamy w tym samym kierunku - nie może się nie udać! I ja mu wierzę.

 

Dzięki Wam Kaziku i Patryku

 

W tym miejscu pragnę gorąco podziękować dwóm świętym panom. Naszemu umiłowanemu władcy, Kazimierzowi Wielkiemu (dla mnie już święty) za ten zameczek w Będzinie. No i Tobie św Patryku bo gdybyś tych Celtów na właściwą drogę nie sprowadził to pewnie Grześ i Rafał robiliby dziś kolejny koncert z cyklu "pożegnanie lata".

 

Tekst i zdjęcia: Kamil Piotrowski / A-PRESS

 

PS. Guinness spoko! O tobie też pamiętam.

Informację wprowadził(a): Kamil "KAMiL" Piotrowski - godz. 23:36, 6 październik 2005, wyświetlono: 1196 razy

ivan

wysłano: 20:3,8 październik 2005

...byłam i było przewspaniale,laski tańczyły a właściwie to chopsały prześlicznie,muzyka porywająca i klimacik...niestety musiałam opuścić festiwal w połowie występu shannonów ...ale pieknie też było iśc pustą ulicą,gdy wiatr porywał z zamku piękne melodie...ach wzruszające...
Odpowiedz na ten komentarz
Dziadek Władek

wysłano: 10:55,10 październik 2005

Może nie Święci - ale na pewno ŚWIETNI! Ale było by super, gdyby takich "Świętych" było od groma i ciut-ciut:-) Ja może już tych czasów nie doczekam - ale wiekszość z festiwalowych gości - na pewno. I już czekam na następną edycję:-) Kamil - masz naprawdę sprawną rękę do pisania!:-) Fajnie i przejrzyście. Pozdrawki - dla Świętych i dla Ciebie:-)
Odpowiedz na ten komentarz
KAMiL

wysłano: 16:58,10 październik 2005

:) święci to oni są tylko chyba o innych świętych myślimy :)))
Odpowiedz na ten komentarz
Kaira

wysłano: 15:17,18 październik 2005

Podpisuję się pod Twoim tekstem Kamil obiema rękami i jedną nogą ( druga jest teraz zajęta ) i dołączam się do petycji względem nocnej komunikacji, chociaż patrząc teraz wstecz ta noc na Zamku nie była taka całkiem zła, tylko ochroniarz nieczuły - zimny drań, wtedy mogłabym mu gardło przegryźć, no i szkoda Shannon.....
Odpowiedz na ten komentarz
Copyright © 2004-2010 SZANTYMANIAK.PL. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
Technologia: strony internetowe INVINI