Szantymaniak poleca:

Jesteś tutaj

Artykuły

Dwóch panów i... bieliźniana płyta

Recenzje

Gwary podniesionych głosów nieomal strącały czapki z głów. Gdy stanęło się w drzwiach tawerny "Pod Dorodną Flądrą" - uszy atakował niemiłosierny harmider, który w połączeniu z papierosowym dymem, niejednemu zagradzał drogę do środka. Bongos i Taclem ...

Gwary podniesionych głosów nieomal strącały czapki z głów. Gdy stanęło się w drzwiach tawerny "Pod Dorodną Flądrą" - uszy atakował niemiłosierny harmider, który w połączeniu z papierosowym dymem, niejednemu zagradzał drogę do środka. Bongos i Taclem byli jednak zdeterminowani, by tego wieczora posłuchać lokalnej grupy wykonującej żeglarskie pieśni.

Wbili się w ciżbę i powoli przecisnęli się do baru. Uśmiechająca się zza szynkwasu barmanka powitała ich tym samym zawodowym uśmiechem, jakim obdarowywała każdego ze swoich klientów. Wkrótce na blacie pojawiły się dwa piwa, a niemal w tej samej chwili ze sceny popłynęły pierwsze dźwięki. Mimo, że grupa nazywała się Trzy Majtki, składała się z czterech muzyków. Tymrazem śpiewali o zupełnie innej tawernie... Po chwili zespół przeszedł do piosenek zakorzenionych w irlandzkim folku, zabrzmiały chóralne zaśpiewy w "Molly Malone" i w "Dzikim włóczędze".


- I co sądzisz o tej kapeli? - zapytał Taclem, wykorzystując odrobinę spokojniejszy moment, gdy zespół zszedł ze sceny na kufelek przerwy.


Spojrzenie Bongosa było ciężkie i nie wróżyło niczego dobrego. Najwyraźniej głęboko zastanawiał się nad tym, co można w tej chwili powiedzieć. Wreszcie rzekł:


- Hmmm ... jakiś czas temu, rok czy dwa-nie pamiętam dokładnie, miałem przyjemność wysłuchać krótkiej prezentacji konkursowej tej kapeli, bodajże w Kielcach. Zauroczyli mnie wtedy melodią i tekstem autorskiej piosenki. Nie ukrywam, że się wtedy wzruszyłem.


"W taką noc, gdy morze śpi,

Marzę o tym, gdy przyjdzie ten dzień,

Kiedy znów popłynę tam,

Do Irlandii zielonej mej..."


Zanucona melodia sprawiła, że kilka osób przy barze, wlepiło swoje zasnute tawernianą mgłą oczy w dwójkę rozmówców. Ktoś zaczął nawet nucić pod nosem dalszy ciąg.


- Po tym konkursie spędziliśmy sporo czasu w lokalnym "Galeonie",gdzie dowiedziałem się o mającym się wkrótce ukazać wydawnictwie kontynuował Bongos. Po pewnym czasie otrzymałem płytkę "Z prądem". Z wielką niecierpliwością włożyłem ją do odtwarzacza, aby posłuchać kolejnych genialnych numerów. Usiadłem w fotelu i czekałem aż odpłynę. Niestety, tak się nie stało. Wręcz przeciwnie, po wysłuchaniu materiału byłem rozczarowany i zadawałem sobie pytanie: jak można wydawać płytę, zamieszczając na niej niemal wyłącznie utwory, które zupełnie niedawno zostały wydane na autorskich płytach przez nieco starszych kolegów-szantymenów. Co więcej, gdyby utwory były chociaż przearanżowane, a tu ... nic. Płyta do złudzenia przypominała oryginały, no może z nieco innym instrumentarium i wprowadzonymi gdzieniegdzie drobnymi modyfikacjami, ale na całość zmiany te nie miały większego wpływu.


Taclem pokiwał głową, po czym z uśmiechem na ustach odparł:

- Wiesz, generalnie i tak miałeś więcej szczęścia niż ja przy pierwszym kontakcie. Jakiś rok przed wydaniem płyty, usłyszałem ich na "Szantach pod Żurawiem" - jeszcze wówczas grali we trójkę... i chciałem uciekać. Okazuje się jednak, że nagranego materiału da się słuchać, występów na żywo zresztą też.


- No tak - mruknął Bongos - tylko powiedz mi DLACZEGO?? Dlaczego tak młodzi, zdolni ludzie, kreatywni, mający świetne pomysły, poszli na łatwiznę? Chyba bardziej sobie zaszkodzili tą płytą, niż się wypromowali. Nie wiem, do dzisiaj na te pytania nie znalazłem odpowiedzi.


- Co do płyty, to w dużej mierze muszę Ci przyznać rację, ale może to jest tak, że po prostu za wcześnie doszło do tych nagrań? Młoda kapela dostała propozycję nagrania debiutanckiego albumu i po prostu z niej skorzystała.


- Ale widzisz Taclem, oni dzisiaj grają koncert - materiał z płyty tzn. numery, które znam już z twórczości Mechaników Shanty, Ryczących Dwudziestek, czy Zejmana... Jak widzisz, ludziom w knajpie to nie przeszkadza, a nawet się cieszą z tego, że usłyszą same PMR-y*. Może poczekamy na to, aż Trzy Majtki stworzą własny repertuar i wtedy przyjdziemy na koncert? Są sympatyczni, ale może poszukamy jakiegoś innego lokalu? Taclemie, przecież jesteś z Trójmiasta, rzeknij no słówko i powiedz, że sytuacja się zmieniła i warto zostać dłużej?


- Wiesz, ja ostatnio rzadziej bywam, może więc jeszcze poczekajmy - odparł dyplomatycznie Taclem, po czym dodał:

- Z tego, co wiem, mają kilka nowych utworów, choć słyszałem, jak dotąd, tylko dwa - grane w konkursach. Trzy Majtki to pewien fenomen, ale jeśli przyjrzymy się dokładniej, to jest to fenomen cholernie powtarzalny. Sława lokalnego bandu sprawia, że grupa obrasta nieco w piórka. Pewnie stąd taki, a nie inny repertuar.


- No to szkoda, bo start mieli niezły - skwitował Bongos. - Chodź, poszukamy innej knajpy. Może znajdzie się w niej coś więcej, niż dorodna flądra zza baru...


Taclem jednym łykiem dopił piwo i skinął głową w kierunku drzwi. Bongos potaknął ze zrozumieniem, również dopił piwo i obaj zaczęli przedzierać się do wyjścia. Wyszli, kierując swe kroki do północnej części portu. Powietrze na zewnątrz było chłodne, a od morza docierały ostre uderzenia zimnego wiatru.


*PMR - Pieśni Masowego Rażenia

 

Drobne poprawki prowadził YenJCo 03.10.2006 godz 14:11

Informację wprowadził(a): Rafał "Taclem" Chojnacki - godz. 7:43, 29 wrzesień 2006, wyświetlono: 913 razy

Marek

wysłano: 10:26,29 wrzesień 2006

Muszę troszkę bronić Zespół (Zespół nie płytę). W tym roku w Kielcach gdzie występowali zależało Im głównie na graniu materiału autorskiego. Tak więc to co pod flądrą czy dorszem może stąd iż tego żąda publiczność?
Odpowiedz na ten komentarz
Asiek

wysłano: 13:13,29 wrzesień 2006

Taclemie... zgadzam się z Tobą jak zwykle w sprawach szant i muzyki folkowej.. szczególnie jeśli chodzi o scenę trójmiejską.. Chociaż nieco szkoda. Też słyszałam ten występ na "Szantach pod Żurawiem" - parę lat temu. W stosunku do tego jest o niebo lepiej (tak trzymać!!) ale mam wrażenie, że jeszcze daleka droga przed zespołem. Trzymam kciuki! Co do PMRów, to chyba już wyrosłam, i po prostu na takie koncerty nie chodzę, chce mi sie ruszyć na KONCERT a nie na odgrzewanie kotlecików (nawet pyszniutkich). Do zobaczenia w Nadmorskim w środę!
Odpowiedz na ten komentarz
YenJCo

wysłano: 0:41,30 wrzesień 2006

Niefortunny początek Trzech Majtków na polskiej scenie szantowej czyli wydanie płyty bez dorobku może wielu draźnić, nie mniej jednak nalezy spojrzeć na to najprościej i bez zbędnych emocji oraz bez zawisci. Ludziska kochane - trzeba być durniem żeby nie wykorzystac okazji, która sama wpadła w dłonie - do dużej promocji - szczególnie jesli robi się to legalnie. Ja na ich miejscu zrobiłbym to samo i spokojnie olałbym co pomyslą inni. Jest zamówienie, jest dobra muzyka, jest zapotrzebowanie - jaki jest sens mówic: NIE - szczególnie w sytuacji, kiedy nie ma się jeszcze osiągnieć ani yrobionego, własnego stylu. Co innego gdyby taką propozycję zrealizował uznany na scenie zespół ... to byłby zapewne totalny obciach no chyba ze cel byłby naprawde świetlisty. W sytuacji, w której były wówczas Trzy Majtki - każdy by się zgodził. Faktem jest, że na pierwszej płycie nie ma niemal nic autorskiego a chyba jedyny autorski kawałek "W taka noc gdy moze śpi..." jest absolutnym hitem. Jakość wykonania całosci jest calkiem dobra, choc nie rzuca na kolana - ale nie można powiedzieć że chłopcy przyniesli wstyd szantom swoją nieautorską płytą. Sądzę nawet ze zrobili więcej dobrego niż złego - zaspokoili zapotrzebowanie na PMRy na Wybrzeżu, które - gdyby nie Contrast Cafe i Szanty pod Żurawiem - w ogóle byłoby białą plamą na polskiej mapie szantowej. Ostatni koncert Trzech Majtków, którego wysłuchałem z uwaga od początku do końca odbył się na Festiwalu Bakista 2006 w Łebie. Zespół zrobił furorę swoim w większości AUTORSKIM repertuarem podczas festiwalu. Zarówno publiczność i organizatorzy a także Jurorzy byli pod ogromnym wrażeniem i odpowiednio docenili nagrodami ich żywiołowy, dojrzały muzycznie wystep. (zainteresownych odsyłam do archiwum i informacji o festiwalu Bakista 2006) Ocena występu zespołu w pubie, tawernie czy klubie zawsze musi bazować na tym jakie są oczekiwania ludu oraz właściciela... Wystep w knajpie ma byc FAJNY, nikt nie oczekuje (a w kazdym razie nie pownien za bardzo oczekiwać) doznać hiperartystycznych. To festiwal jest tym miejscem, na którym zespół powinien pokazywać swoja klasę i ambitną twórczość . W tawernie, na własnym koncercie można zagrać nawet "Szła dzieweczka do laseczka" - byle POWIEDZIEĆ ze sceny KTO JET AUTOREM słów, melodii, aranżacji czy najsłynniejszego wykonania... Wstydem dla zespołu jest sprawiane iluzji że to "NASZ KAWAŁEK". Uwazam to za obowiązek kazdego zespołu, który czerpie z repertuaru innych - żeby POWIEDZIEĆ ZE SCENY ZE AUTOREM SŁÓW do POCIĄGNIJ JĄ - JEST BOGDAŃ KUŚKA z ZESPOŁU RYCZĄCE DWUDZIESTKI/TONAM AND SYNOWIE. Kto tego nie robi - jest zwyczajnie NIE FAIR i chciałbym żeby szantyfani byli uczuleni na brak takich zachowań i wytykali je wykonawcom. Totalnym wstydem jest jesli wykonawca w ogóle nie wie kto jest autorem piosenki i mówi że np FEW DAYS ... Autor i melodia tradycyjna bo to kłamstwo. Nalezy poowiedziec SLOWA ANDRZEJ MENDYGRAŁ, Melodia tradycyjna , piosenka z repertuaru zespołu Ryczące Dwudziestki, aranżacja jest NASZA WŁASNA. To jest forma okazania szacunku i sposób na podziekowanie zespołowi za to, że korzystam z jego repertuaru. Okazanie szacunku w formie wypłaty tantiemów - to mrzonka i MOJE OSOBISTE ZDANIE JEST TAKIE ŻE w gruncie rzeczy takie podejscie zabiłoby szanty w Polsce. Uważam, że w szerokopojetym interesie wszystkich znanych wykonawców jest, zeby ich piosenki były śpiewane przez wszystkich. Oczywscie moze byc wkurzające ze coverbandowcy zarabiaja na tym pieniądze - ale jeśli nie kaleczą utrowów odzierając je z blasku i intencji autora, jeśli mówia otwarcie kto jest autorem i wykonawca oryginalnej wersji utworu - to takie zespoły budują "trwalszy niz ze spizu" pomnik dla oryginalnych "zespołów matek". Dla wszystkich starczy miejsca... naprawde i dla oryginałów i dla coverbandów, o ile ci ostatni beda się zachowywali sie z klasą i byli uczciwi. W zespole Trzy Majtki drzemie ogromny potencjał zarówno w sensie muzycznym jak i w warstwie tekstowej. Jestem bardzo ciekaw jaka bedzie ich druga płyta. Wiem tylko. że materiał ma być niemal w pełni autorski. Powodzenia! Yen
Odpowiedz na ten komentarz
:)

wysłano: 2:31,30 wrzesień 2006

Smieszni jestescie panowie:)
Odpowiedz na ten komentarz
fan

wysłano: 2:37,30 wrzesień 2006

A ludzie i tak chcą ich sluchać i to jest fenomen..... I to was najbardziej denerwuje:))
Odpowiedz na ten komentarz
Wiktor

wysłano: 9:9,30 wrzesień 2006

nie wszyscy sa słuchać... zgadzam się z Bongosem w Kielcach było naprawde fajnie jesli chodzi o ich występ, potem byłem na jednym koncercie, potem na nastepnym i... zniechecili mnie, ale to moja subiektywna ocena
Odpowiedz na ten komentarz
Wiktor

wysłano: 9:12,30 wrzesień 2006

Zeby uniknąc tych co wytykają błedy sam je sobie wytkne, powinno byc "nie wszyscy chcą" a nie "nie wszyscy są", przepraszam za pomyłke.
Odpowiedz na ten komentarz
Taclem

wysłano: 16:47,30 wrzesień 2006

Fanów grupy Trzy Majtki zapraszam na forum Szantymaniaka do dyskusji o tym co tu przeczytaliście. Chętnie odpowiemy na każdy sensowy post. Anonimom mówimy NIE. Pozdrawiam
Odpowiedz na ten komentarz
maciek

wysłano: 9:48,1 październik 2006

Chamstwo i grafomania.
Odpowiedz na ten komentarz
Słupek

wysłano: 13:23,1 październik 2006

Każdy kiedyś zaczynał, i nie miał własnego dorobku! Nawet Ci "z górnej półki" korzystają z dorobku innych. m.in "Molly Malone" i "Dziki włóczęga" też są oparte na twórczości kogoś innego - bardzo ładnie podpisywane: muzyka tradycyjna. Trzy Majtki to dobrze zapowiadający się zespół, może osobiście nie przepadam za "tym" stylem wykonawczym ale są tacy którzy za nimi przepadają. Grając w pubach i w tawernach liczymy się z tym że to ludzie dyktują co ma być grane. Kto z nas nie był zmuszany do zagrania PMR ??? Można pochwalić, można zganić ale ośmieszać na forum to troszeczkę nie po naszemu!!! Dajmy szansę i pomóżmy tym którzy chcą do nas dołączyć. Jak nagrywaliśmy nasz album to użyłem kilku coverów autorstwa m.in Ryszarda Muzaja, Anny Peszkowskiej i Jarosława "Królika" Zajączkowskiego - każdy z nich BEZINTERESOWNIE zgodził się aby nagrać jego utwory. Myślę że możemy się od nich dużo nauczyć. Pozdrawiam tych na górze i tych na dole ;)
Odpowiedz na ten komentarz
Copyright © 2004-2010 SZANTYMANIAK.PL. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
Technologia: strony internetowe INVINI