Szantymaniak poleca:

Jesteś tutaj

Artykuły

Dwóch panów: Morże Być... sok z limonek

Recenzje

Gorąco. Pomimo południowej pory, brukowa uliczka wiodąca w stronę portu ciągle była pełna. Lekki wiaterek, wiejący od morza, wdzierał się w falujący tłum. Zapach morskiej bryzy przynosił orzeźwienie. Panowie, szukając chłodu przysiedli przy małej fontannie. Stąd

...

Gorąco. Pomimo południowej pory, brukowa uliczka wiodąca w stronę portu ciągle była pełna. Lekki wiaterek, wiejący od morza, wdzierał się w falujący tłum. Zapach morskiej bryzy przynosił orzeźwienie. Panowie, szukając chłodu przysiedli przy małej fontannie. Stąd rozpościerał się widok na port. Właśnie w tym momencie przy nadbrzeżu cumowała "Kate"

- Wiesz Taclem - rzekł Bongos - ta "Kate"... Pomimo że pierwszy raz ją widzę, to czuję jakbym ją znał, a na pewno o niej słyszał... Tak... "Mała Kate", to chyba jeden z ukrytych motywów na debiutanckiej płycie "Morżebyciów"...

- Taaaak... A widzisz tą laskę co się opala? Chlapnij w nią wodą ... Ależ ma... te no... warunki. Co tam "Kate"!

- Tac, my tu o szantach mieliśmy rozmawiać - zaśmiał się Bongos, ciesząc oko widokami.

- Zdążymy, ona pewnie i tak zaraz pójdzie... Ty, ten ratownik koło niej, to nie Edek z Trzech Majtków?

Bongos przyjrzał się uważnie.

- Chyba nie - powiedział. - Ale ty nie kombinuj tutaj, bo nas z portalu wywala za takie gadki.

- Co chcesz? - obruszył się Taclem. - Przecież od wieków piękne kształty żaglowców porównywano właśnie do kobiet. Wiesz, "smukła jak kliper" i inne takie.

Bongos pokiwał głową, po czym wskazał na stojący nieopodal żaglowiec.

- Musisz przyznać, że ta "Kate" też ma piękne kształty.

Taclem pokiwał zgodnie głową. Po chwili Bongos kontynuował:

- Wspomniałem o piosence zespołu Morże Być. Słyszałeś ich płytę?

- Jasne, pisałem nawet coś na jej temat.

- No właśnie, czy zwróciłeś uwagę, że już w pierwszym wersie wspomnianej przeze mnie piosenki pojawia się Kate? Podobno motyw ten został wstawiony świadomie i ma on głębszy sens. Nie udało mi się dociec jaki - powiedział Bongos.

- "W noc ciemną już wpłynęła Mała Kate" - zacytował Taclem.- Może powinieneś sam ich zapytać?

Bongos zrobił zmartwioną minę.

- Pytałem - odparł Bongos.- Nie chcieli mi powiedzieć o co chodzi. Pamiętam że rozmawialiśmy na ten temat nad Soliną, w gorący sierpniowy dzień - podobnie jak my dzisiaj.

- Może to jakaś tajemnica... Może stąd ta ciemna noc? A może o jakąś konkretną Kaśkę chodzi, a my tu się dopatrujemy Bóg wie czego. Jesteś pewien, że powinniśmy się dopatrywać drugiego dna we współczesnych piosenkach żeglarskich? Dla mnie to przede wszystkim bardzo lekka płyta.

- Racja. Ta płyta kojarzy mi się z wakacjami i rodzinnym wyjazdem w Bieszczady - stwierdził Bongos.- Są to bardzo miłe skojarzenia. Od Krakowa do Sanoka przez trzy i pół godziny słuchaliśmy jej niezmiennie. Pierwsze wrażenia były bardzo pozytywne, a to dobry znak.

- Ja przede wszystkim słuchałem z ciekawością. Wcześniej znałem lepiej może ze dwie-trzy piosenki. Ale poczekaj, jak mamy rozmawiać o szantach, to może przyniosę coś do picia. Czego się napijesz?

- Poproszę ... sok z limonek ... tak sok z limonek będzie doskonały. Ale ale zanim pójdziesz po te napoje chciałbym kontynuować wątek o zaciekawieniu.

Bongos usadowił się wygodniej i kontynuował:

- Przeze mnie też ta płyta była wyczekiwana. Znam chłopaków już od kilku lat i pamiętam ich z festiwalu Cypel, kiedy jeszcze jako wesoła grupa kumpli wyśpiewali tak dla jaj "Mikrofon dla wszystkich". Pamiętam pierwsze próby tworzenia zespołu, pierwsze występy, poszukiwania formy muzycznej, zawirowania z instrumentarium, konkursy ... Wykonali kawał żeglarskiej roboty.

- No to znasz ich dużo lepiej ode mnie...

- Ale wracając do płyty. Wiesz myślę że szkoda, że nie przeprowadzili na niej eksperymentu. Dzięki nim rozpoczęła się reformatorska dyskusja o klawiszu w szantach. Zdecydowali się do zamiany tego instrumentu na akordeon. Jeśli chodzi o koncerty, o ogólny charakter szantowy to ok ale, płyta jednak rządzi się swoimi prawami i można na niej sobie pozwolić na więcej. W niektórych utworach mogli wstawić klawisz, ten tak przez szantowców znienawidzony instrument. I tak i tak bliżej im do folk rocka, folk popu, czy też poezji śpiewanej niż do szanty klasycznej.

Taclem pokiwał głową, warząc przez chwilę słowa Bongosa. Jednak kiedy się odezwał, w jego głosie nie było już wesołego tonu, jakim rzucał luźne sugestie o pięknych kobietach.

- Morska poezja śpiewana? - zapytał, po czym sam sobie odpowiedział: - Być może, ale ja raczej wpisałbym tą płytę w taki nurt folku, nazywany Singer/Songwriter, u nas praktycznie nieznany. Co prawda na Zachodzie określa się tak głównie twórców występujących z zespołami, ale pod własnym nazwiskiem, ale chodzi przede wszystkim o autorstwo piosenek. Tomasz Orzechowski, popularnie zwany "Ignacem", mógłby te utwory z powodzeniem wykonywać solo. Zespół jest tu odpowiedzialny za aranżacje. Przyznam szczerze, że takiej muzyki mi w Polsce brakuje. Ale! Jest coś co mnie zastanawia. Wspomniałeś o tym klawiszu, cóż ja sam należałem do tych, którzy namawiali na akordeon. Jednak według mnie mimo to płyta nie traci nowoczesności. To pewnie kwestia fajnego brzmienia i aranżacji, ale mam wrażenie że czasem nie tylko od szant, ale też od folku próbują uciec. Nie wydaje ci się, że tak jest?

Bongos, również już całkiem poważnie, odpowiedział:

- Zgadzam Się Tac, aczkolwiek nie maiłem na myśli tego że płyta traci na nowoczesności. Uważam, że trzeba szukać, łączyć nowe ze starym, klasykę z nowoczesnością - to przeciera nowe szlaki. Owszem na koncercie pewnie bym się krzywił na widok klawisza, ale na płycie mało kto by zauważył a efekt mógł być ciekawy. Oczywiście akordeon jest instrumentem podstawowym. I tak zespół ten wykazuje się dosyć dużą odwagą.

- Ale to przecież tylko kwestia instrumentarium – przerwał Taclem.- Graliby na trąbkach, to byłyby trąbki. Byłby Ignac solo, to słuchalibyśmy wokalisty z gitarą. Według mnie nie o to tu chodzi, a właśnie o autorskie piosenki.

- To fakt że Ignac mógłby śpiewać solo – odparł Bongos - ale po co, skoro razem brzmią bardzo dobrze. Sprawia mi wielką satysfakcję fakt, iż jest to kolejny zespół stawiający na autorską twórczość. Realizują to założenie od samego początku. Faktem jest iż wiąże się to z pewnym ryzykiem, ale "Chce mi się morza", "Hej Hej", "Tango na wyjście z portu", "Włóczęga" czy też "Buliana" są naprawdę dobre. Ważne jest też dla mnie to że zespół eksploruje do tej pory rzadko używane w szantach style muzyczne.

- Trafiłeś niemal idealnie w piosenki, które mi też się bardziej podobają – powiedział Taclem.- Co jednak sądzisz o tej ucieczce od szant i folku?

- Nie określił bym tego uciekaniem od szant czy folku. Im "leży" taki styl i czują się w tym świetnie. Dobrze że poruszają tematykę morską. Równie dobrze Ignac mógłby napisać o zielonych koralach, zagubionym poecie, jesiennych liściach i czymkolwiek innym. Dzięki temu że "Chce mu się morza" zespół nie jest klasyfikowany w kategorii poezji śpiewanej. Nie sądzisz że tak by było?

- Masz rację, z resztą z tego co wiem Ignac śpiewał kiedyś w bardziej poetyckich klimatach. Morże Być, mimo że to kapela młoda, to już doświadczony band, którego członkowie grali już różne rzeczy. Razem i osobno.

Bongos pokiwał głową, odpowiadają:

- Na szczęście teraz śpiewają szerokopojęte "szanty" poszerzając tą muzykę o nowe formy. I dobrze. Do naszego statku wsiadają kolejni, którzy wnoszą coś nowego. Dzięki temu nie stoimy w miejscu i słuchacze się nie nudzą.

Tym razem Taclem pokiwał zgodnie głową, ale to co powiedział dalekie było od idealnego kompromisu:

- Tak... Ale... Nie mów, że nie chciałbyś dowiedzieć się jak taka zdolna ekipa byłaby w stanie zagrać coś np. irlandzko-pochodnego... Albo jakiś kawałek polski zaaranżowany na ich własną modłę. Nie mówię, że miałoby to być sedno ich twórczości, raczej coś w rodzaju rodzynka, takiej fajnej ozdoby na czubku tortu.

Bongos uśmiechnął się promieniście.

- Bardzo ciekaw jestem takiego eksperymentu - powiedział.- Na pewno dołożenie kilku motywów, np. irlandzkich, wzmocniło by ich charakter w obrębie szantofolku. Jednak "Chce mi się morza" jako płyta debiutancka jest niezła. Z każdym kolejnym wydawnictwem zespół powinien dojrzewać i przedstawiać nowe pomysły. Kto wie czym nas zaskoczą kolejnym razem? Ale... wiesz Tac... mam jednak pewne obawy. Ich muzyka budzi kontrowersje u wielu "klasyków". Może się to skończyć tym, że wcześniej czy później zaczną odchodzić od materiału w stu procentach "morskiego", właśnie na rzecz folk/rock/poezji/popu.

- Był już taki przypadek: Perskie Odloty, które wyewoluowały w w Sushee – wtrącił Taclem.

- Właśnie – kontynuował Bongos – I stałoby się to nie dlatego, że nie lubią szant, ale dlatego że taką presję wywrze na nich rynek. Nie będą musieli też przekonywać "wszystkich mędrców". Ignac zapewne napisze piosenkę, która na bazie szerszego rynku muzycznego zaistnieje w rozgłośniach radiowych i będą musieli, chcąc niechcąc, zmienić profil, lub też stworzyć sub-brand i pójść w dwóch kierunkach. Szanty dla przyjemności - folk/rock/pop dla pieniędzy. I oby tego ostatniego mieli jak najwięcej. Zawsze będzie miał kto dwóm Panom drinka postawić. A właśnie ... co z tym sokiem z limonek?

Taclem podniósł się i zerkając wciąż w kierunku wylegującej się na plaży piękności ruszył w kierunku pobliskiej tawerny. Bongos tymczasem, nie czekając na powrót kompana, ruszył w kierunku plażowej piękności...



Zdjęcie pochodzi ze strony http://elledeco.interia.pl/

Informację wprowadził(a): Rafał "Taclem" Chojnacki - godz. 15:10, 29 listopad 2007, wyświetlono: 1065 razy

Ben

wysłano: 15:25,29 listopad 2007

szacun.
Odpowiedz na ten komentarz
Łuki

wysłano: 15:53,29 listopad 2007

Wow, dzięki panowie!
Odpowiedz na ten komentarz
magda.

wysłano: 18:13,29 listopad 2007

To takie pozytywne :) dzięki.
Odpowiedz na ten komentarz
Antek Stalich

wysłano: 15:43,30 listopad 2007

...wystarczy uważnie posłuchać ;-) Utwór "Niewierny żeglarz".
Odpowiedz na ten komentarz
janek

wysłano: 9:55,1 grudzień 2007

A skąd wiesz że nie zagrał fortepian lub pianino? Pojęcie "klawisza" nie jest równoznaczne z brzmieniem wyżej wymienionych instrumentów. Panom raczej chodzi a o inne możliwości brzmieniowe tych instrumentów. Rozumiesz czy jak zwykle wiesz najlepiej?
Odpowiedz na ten komentarz
Antek Stalich

wysłano: 12:5,1 grudzień 2007

..tam gra pianino, a sądzę, że recenzenci nie recenzują płyty teoretycznie ;-)
Odpowiedz na ten komentarz
Copyright © 2004-2010 SZANTYMANIAK.PL. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
Technologia: strony internetowe INVINI