Szantymaniak poleca:

Jesteś tutaj

Artykuły

Dwóch panów w łódce... nie licząc szant (1)

Felietony

Wiatr łagodnie kołysał trzcinami. Od brzegu niósł się cichy rechot żab, a słońce zdawało sie powoli wyłaniać zza zielonego odmętu pobliskiego lasu. Wraz ze switem na jeziorze pojawiła się niewielka łódka, w której siedziały dwie postaci, spokojnie mocząc w wodzie

...

Wiatr łagodnie kołysał trzcinami. Od brzegu niósł się cichy rechot żab, a słońce zdawało sie powoli wyłaniać zza zielonego odmętu pobliskiego lasu. Wraz ze switem na jeziorze pojawiła się niewielka łódka, w której siedziały dwie postaci, spokojnie mocząc w wodzie długie wędziska.

Jako, że nastrój sprzyjał refleksji, pierwszy odezwał się Bongos:


- Jadąc dzisiaj do pracy wrzuciłem do odtwarzacza odłożoną w kwietniu na półkę płytę zespołu North Wind. Podjąłem taką a nie inną decyzję dzisiejszego ranka, gdyż cały czas nie daje mi spokoju wewnętrzna złość po wysłuchaniu "Rogue's Gallery". Jedyna rzecz jaką zapamiętałem po odsłuchaniu "Rogue's Gallery" to klimat. Jednak jakże kiepski to klimat w porównaniu do tego co zaserwowali nam rodzimi wykonawcy.

Płyta North Wind rozpoczyna się, i przeplatana jest pięknymi opowieściami o morzu i życiu żeglarzy. Najbardziej zapadł mi w pamięć tekst o tym jak fala wciska ci z powrotem do gardła twój krzyk gdy giniesz na morzu, "bo morze nie znosi konkurencji" Ciarki przechodzą po plecach. Proste dźwięki i arranżacje doskonale komponują się z tekstem. Pomimo prostoty czuć, że nagrania są przemyślane a charakter śpiewu czy brzmienie instrumentów są tak dobrane, aby jak najbardziej podkreślić przekaz płyty.

Przeszkadza mi jednak zbyt duża ilość piosenek śpiewanych przez Jerzego Ozaista. Jego charakterystyczny głos, z którym obcowałem na kasetach Refów wiele lat temu doskonale oddaje klimat, ale ... jest go zbyt dużo a potencjał wokalny pozostałych chłopaków, nie został w pełni wykorzystany. Wydaje mi się że ten zabieg jeszcze bardziej urozmaicił by tą płytę.

Ważnym elementem całej płyty jest wyraźnie słyszalne zaangażowanie chłopaków w to co robią. Nie szukają poklasku, skocznych rytmów czy powalających solówek. Grają to co kochają i to co wiatr im w duszy gra.

Nie wiem z jakiego założenia wyszli twórcy "Rogue's Gallery" i co chcieli przekazać. Ja myślę że chcieli oddać taki swawolny klimat Tortugi. Jednakże aby poznać smak tej wyspy należy najpierw do niej dopłynąć. Chłopaki z North Wind są na najlepszym kursie aby opowiedzieć nam jak tam jest.


Kiedy pełne zadumy słowa Bongosa przebrzmiały, Taclem wyciągnął fajkę, nabił i zapalił. Pociągnął solidnie i na chwilę jego twarz spowił tuman szarego dymu. Wreszcie powiedział:


- Podejrzewam, że było by znacznie ciekawiej dla czytelników Szantymaniaka, gdybyśmy teraz rzucili wędki i skoczyli sobie do gardeł w temacie "Rogue's Gallery". Myślę jednak, że płyta North Wind będzie kąskiem równie dobrym, głównie dlatego, że polskim, mniej znanym, a bardzo dobrym.

No właśnie na pierwszy rzut oka można by powiedzieć, że się zgadzamy w ocenach. I rzeczywiście, płytka pod tytułem "Sea Songs", zawierająca kilka pełnych utworów i fragmenty pozostałych kompozycji, połączone w zgrabną audycję, to smakowity kąsek - zwłaszcza że to dopiero demo większej całości.

Zwróciłej jednak uwagę na pewną sprawę, o której wspomniałeś - przesyt głosu Jerzego Ozaista. Naprawdę uważasz, że jest go za dużo? Przecież ten głos to jeden z głównych atutów zespołu. Wiadomo, że nie jest to wokal operowy, a raczej "charakterystyczny", ale wprowadza niesamowity klimat. Poza tym w wielu mimentach śpiewa zupełnie inaczej niż w Refach! Taki kawałek, jak "Między wiatrem a woda" w macierzystej kapeli Jurka dostałby się zapewne do śpiewania Maćkowi Łuczakowi. Idąc tym tropem w North Wind powienien ją zaśpiewać Jacek Apanasewicz. Ale wsłuchaj się dobrze! To dla Jurka nowe rejony, inne skale. I co, źle sobie poradził? Właśnie o to chodzi, żeby różne rzeczy układały się w North Windzie inaczej niż w pozostałych zespołach, z których znamy tych muzyków. Przynajmniej ja tak to widzę.


Bongos ziewnął przeciągle i spojrzał na zegarek. Chłód poranka i zdrętwiałe nogi dawały już o sobie znać. Nic dziwnego, że odparł z rozdrażnieniem:


- Tak, dla mnie subiektywnie jest go za dużo. To tak jak z tym klimatem w "Rogue's Gallery" - fajny ale ... przesyt.

Nie chcę przyrównywać tego kto by śpiewał to w Czterech Refach, bo nie rozmawiamy o Czterech Refach. Trudno jak dla mnie rozkładać na drobne czy powinem śpiewac tak dużo czy nie, jednak poprzez Jurka odniosłem właśnie wrażenie, że zamiast nowej eksploracji "tradycyjnych numerów", jak na przykład "Do Baltimore" mamy podjazd pod to co juz zrobiły Cztery Refy - i to mi trochę przeszkadza. W tych utworach gdzie słychać wpływ młodszej części grupy czuć że rzeczy układają się inaczej niz w innych zespołach.


Taclem znów wydmuchał kłąb dymu, tym razem jakby bardziej w stronę spoglądajacego spode łba Bongosa.


- Odniosłem się do Refów, bo sam stwierdziłeś że nagrania za bardzo przypominają Ci ten zespół - powiedział.- Podałem przykład, do którego się nie odniosłeś i stwierdziłem, że nie wszędzie wokale są konstruowane tak, jak Jurek śpiewa w Refach.


- W żaden sposób nie odnosze się do zespołu Cztery Refy - odparł wreszcie pojednawczo Bongos - pisze tylko, że z tamtąd znam jego głos. I właśnie ten głos w niektórych momentach przypomina mi brzmienie Refów - ale to juz pewnie dlatego że na Refach się wychowałem.


Obaj wędkarze zaśmiali się pod nosem, po czym każdy zatonął na chwilę we własnych wspomnianiach. Po chwili Taclem przerwał ciszę, mówiąc:


- Zastanawiam się w takim razie co pomyślisz o całej płycie, gdzie jego głosu będzie przecież więcej?


- Trudno powiedzieć - stwierdził Bongos.- Mam nadzieje że wiele piosenek mnie zaskoczy, i nie usłysze tego czego mogę sie spodziewać. A jeśli tak się nie stanie ... cóż, lubie jurkowe śpiewanie. Wiesz jak jest, gdy słuchasz płyt i masz w pewnym momencie przesyt pewnych rozwiazań to przeskakujesz na następny utwór.


- A co sądzisz w takim razie o instrumentalnej stronie płyty? Nie wydaje Ci się, że w tym również tkwi duży potencjał zespołu? - dziennikarskie zacięcie Taclema wzięło w tym momencie górę i zaczął drążyć temat z uporem godnym lepszej sprawy.


- Ja tutaj raczej nie mówił bym o potencjale bo tak naprawdę chłopaków stać na dużo więcej. Raczej powiedział o dojrzałości i zrozumieniu materii jakiej sie dotkęli. Wyważenie, smak, bez fajerwerków, ale jakże dobitnie. To co, i jak graja idealnie się ze soobą komponuje. Zachowali idealną równowagę pomiędzy rykiem wiatru, sykiem fal, a brzmieniem instrumentów.


Wspomniany przez Bongosa wiatr zawiał nagle jakby mocniej i łódką zakołysało. Taclem mocniej scisnął fajkę w zębach i poszedł w ślady Bongosa, który zaczął już składać swoją wędkę. Kiedy wszystko udało się poskładać, wyczyścił też fajkę i powiedział:


- Rzeczywiście jest tak jak mówisz. Ale polski słuchacz przyzwyczajony jest do grania polskich grup, a one często grają "za dużo". Czasem brzmi to niemal jak "solo na wszystkim". Tymczasem North Wind gra oszczędnie. Ja uważam, że to dobrze, ale obawiam się, że odbiór tych nagrań może nie być aż tak entuzjastyczny. Myślisz, że nasza publiczność jest gotowa na takie bardziej wysmakowane granie?


- Jak dla mnie płyta dedykowana jest koneserom i fascynatom - odpowiedział zagadnięty.- Nie wydaje mi się aby autorzy chcieli uzyskać efekt "majtek przez głowę".

W świat szant wdarł się marketing. Widać po chłopakach, że nie do końca chcą stworzyć "chodliwy towar". Nie kuszą się też o kreowanie lidera, na którym można by oprzeć popularność grupy. I dobrze. Dzięki temu sa wiarygodni w tym co robią. Komunikują się z odbiorcą językiem, którego "nowoczesna" publiczność nie do końca jest chyba w stanie zrozumieć. Widać to po przykładzie ilości koncertów realizowanych przez tą grupę. Aby zrozumieć ich granie trzeba zrozumieć to o czym śpiewają. Trudno zdobyć nam wiedzę praktyczą, a i brak czasu ogranicza zgłębianie literatury. Jurek swoimi opowieściami zawartymi na płycie, przybliża nam świat wielkich żagli, twardego i trudnego życia żeglarza.

Jeśli nawet publiczność nie jest gotowa, to te właśnie opowieści moga pomóc w osiągnięciu "stanu gotowości".


Bongos wyciągnął spod ławeczki dwa krótkie wiosła, jedno podał Taclemowi, a pióro drugiego sam zamoczył w wodzie. Łódź drgnęła i z mozołem ruszyła w stronę brzegu. Kiedy nabrała już prędkości, Taclem rzucił:


- Już Ci tłumacze skąd biorą się moje obawy. Dobrze wiemy obaj, że festiwale szantowe na świecie zdominowane są przez chóry dziadków, niekiedy nie nadających się do słuchania. Jest oczywiście sporo wykonawców z nurtu szanty klasycznej w stylu Stormalong John, Shanty Crew czy patrząc na nowe pokolenie Stormy Weather Shanty Choir, jednak nasza scena jest zupełnie inna. Zarówno Twój zespół, jak i North Wind, wylądowałyby raczej wśród zespołów folkowych, na folkowych festiwalach. A taka muzyka na świecie ma się bardzo dobrze. Nie bez powodu przmienie jednego z utworów z płyty North Wind nasuwa skojarzenia z piosenką z repertuaru grupy Solas. Muzycy North Windu są na bierzaco z tym co się dzieje na świecie. Z resztą było to częściowo słychać na płycie Kochanków Sally Brown, na której grali Grzegorz i Jacek. Jeśli słyszałeś Fun Glass w którym gra Wiktor, to oni również nawiązują do nowoczesnego, ale akustycznego grania. Takie elementy przemycono też na płytę North Wind. Tymczasem jestem pewnien, że w Polsce zostanie ona odnotowana jako album skrajnie tradycyjny, lub "dla koneserów" czyli "dla ramoli".


Bongos nie dał długo czekać na ripostę i odparł od razu:


- Mam nadzieję że muzycy North Wind nie będą próbowali podjechać pod zachodnie tendencje. Bycie na bieżąco nie oznacza podążania w dobrym kierunku. Wierzę, iż będą kreatywni i jeśli "na świecie" będą rozróżniani, to będzie się kopiowało ich styl. Jeśli to oni będą kopiować, no cóż - wrócimy do początku rozmowy czyli do "Rogue's Gallery". Zresztą tam kilka chórów starych dziadków doskonale by sie nadawało, i tak by ich nikt nie słuchał.

A przy okazji: Ramol nie znaczy koneser. Album North Wind zostanie tak odnotowany, jeśli sprzeda się w 500 egzemplarzach, zaś jesli sie rozejdzie w przyzwoitym nakładzie, to napewno przypadnie ludziom do gustu.


Łódź wpłynęła w wąski szlak pomiędzy ścianami trzcin. Obaj wędkarze gorączkowo manewrowali, by znanym sobie szlakiem dotrzeć do starego pomostu. Wreszcie dopłynęli, Bongos wyskoczył pierwszy i przycumował dziób do stalowego polera. Taclem rzucił na pomost spakowane do toreb wyposażenie, sam wdygramolił się z łódki i idąc już w stronę lądu rzucił mimochodem:


- A ja myślę, że sobie zaprzeczasz, bo "Rogue's Gallery" sprzedaje się na świecie dobrze, a przykładając miarkę o której mówiłeś, znaczyłoby że to płyta która sama się broni. Na szczęście nie rozmawiamy tu o "Rogue's Gallery".


Bongos zaśmiał się, kiwając głową z odrobiną niedowierzania. Sam również szedł z pomostu, poczym przeciągnął się i powiedział:


    - Ech, jaki piękny ranek. Można sobie pooddychac świeżym powietrzem, posłuchac szant...

    - Taaa... - mruknął Taclem - tylko, cholera, ryb ani widu...


Zdjęcie ze strony www.digitalphoto.pl

Informację wprowadził(a): Rafał "Taclem" Chojnacki - godz. 11:6, 13 wrzesień 2006, wyświetlono: 726 razy

NiecnyKsiaze

wysłano: 11:30,13 wrzesień 2006

Szczerze gratuluję Taclemie i Bongosie pomyslu nowej formy felietonu, niesztampowej recenzji plyty. Czyta sie przyjemnie, Wasze wnioski docieraja lepiej do Czytelnika niz konwencjonalna formula. Good work, carry on! ;-)
Odpowiedz na ten komentarz
jachu

wysłano: 11:55,13 wrzesień 2006

...Panowie!!! Od razu jest ciekawiej, choć może to nie jest oryginalny pomysł, ale dobry i wypróbowany, a w naszej 'działce' nowy.
Odpowiedz na ten komentarz
santiana

wysłano: 12:17,13 wrzesień 2006

:))) Film z tego powinniście nakręcić...
Odpowiedz na ten komentarz
jachu

wysłano: 12:22,13 wrzesień 2006

...bo materiału na 1000 odzinków nie brakuje.
Odpowiedz na ten komentarz
Cicik

wysłano: 19:17,13 wrzesień 2006

Artykuł bardzo ciekawy ale do jasnej... ... po co tyle boldowania? Czyta sie to troche jak kolorowanke. Rozumiem, ze jak sie pierwszy raz pojawia nazwa wlasna to sie ja bolduje bo takie sa zalecenia redakcji ale chyba przesadziles. Tresciowo artykul wspanialy.
Odpowiedz na ten komentarz
Taclem

wysłano: 19:37,13 wrzesień 2006

Przyznaję że nie do końca się wyznaję w zaleceniach redakcji. Moja przeglądarka średnio sobie razdzi z edycją treści na Szantymaniaku, więc wolałem zrobić więcej (w Open Office) i wkleić. Poza tym tak sobie pomyślałem, że skoro tekst składa się głównie z dialogu, to warto zaznaczyć wraźnie co kto mówi.
Odpowiedz na ten komentarz
Jacek Apanasewicz

wysłano: 20:26,13 wrzesień 2006

Witam Wszystkich Po przeczytaniu postanowiłem na świeżo napisać słów kilka. To bardzo przyjemnie słuchać pochwał o własnym „dziecku” ale jednocześnie zdaje sobie sprawę ze takie pochwały również zobowiązują. Chciałbym poinformować że zespół „North Wind” wciąż żyje i działa w swoim ulubionym tempie czego przy okazji życzę każdemu. Bez rewolucji dotarliśmy do nagrania płyty , pozostały nam jedynie kosmetyczne zmiany i za kilka miesięcy będziesz mógł Czytelniku sam wydać opinię o nagraniach. Mimo zaproszeń na festiwale nie występowaliśmy bo jeszcze nie nastał nasz czas. Dojrzewamy , pracujemy na nowymi utworami a spotkania ze sobą dają nam wiele przyjemności, fajnie jest płynąć załodze która chce podążać tam gdzie sam obrałeś kurs. Tym którzy chcieli by jednak posłuchać nas wcześniej niż za kilka miesięcy na płycie zapraszam do Kielc na Zaduszki Szantowe . Ściskam wciąż mile zaskoczony rozmową Panów w łódce. jacek
Odpowiedz na ten komentarz
Yen

wysłano: 0:24,14 wrzesień 2006

Bardzo miło sie to czyta. Doskonaly pomysł! Mam jedną uwagę na przyszłość: Nie chodzi bynajmniej o political corectness ale o zwykły takt ... dobrze ze ten artykuł jest w języku polskim, bo niektórym "starym dziadkom" mogłoby się naprawdę zrobic przykro... Widziałem trochę koncertów tych "starych dziadków" w Paimpol i w Appigedam i powiem Wam, że zdziwilibyście się jakie cudowne koncerty dają niektóre chóry. Myslę ze wielu "nowoczesnych słuchaczy" byłoby pod ogromnym wrażeniem jak wspaniałe przedstawienie taneczno-muzyczne potrafi dać taki chór "starych dziadków" - pokażę Wam jak znajdę trochę czasu żeby napisać relację z Appigedam :-) Sssciskam Yen
Odpowiedz na ten komentarz
M. Nowak

wysłano: 14:9,15 wrzesień 2006

Taclem, szczere gratulacje! Istna rewelacja w dziennikarstwie szantowym! Może zaserwujesz nam opowieść z cyklu "The Making Of..." - kiedyście byli z Bongosem na tych rybach? :))))))))) Uwagi: dla mnie Jurek O. jest wokalem nr 1 na polskiej scenie i nigdy nie będzie go dla mnie "za dużo". A propos opinii Bongosa. Poza tym: powyższy tekst jest tak dobry, że szkoda by psuły go literówki i błędy w rodzaju "było by", "z tamtąd", "z resztą", "bierząco", "napewno" (błagam, nie obraź się szanowny Autorze!!!).
Odpowiedz na ten komentarz
Taclem

wysłano: 15:32,15 wrzesień 2006

Czy jest na sali polonista? Mój open Office nie ma nawet polskiego słownika, stąd i problem.
Odpowiedz na ten komentarz
Copyright © 2004-2010 SZANTYMANIAK.PL. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
Technologia: strony internetowe INVINI