Szantymaniak poleca:

Jesteś tutaj

Artykuły

Dzień konkursowy w Lokomotywie

Relacje

Relacja z Drugiego Dnia Festiwalu Szant Gniazdo Piratów - Lokomotywa

Relacja dotyczy tylko soboty, bo piątkowych występów nie dane mi było podziwiać. Zaznaczam też, że ta opowieść będzie mocno tendencyjna i bardzo subiektywna - widziana oczami jednego z

...
Relacja z Drugiego Dnia Festiwalu Szant Gniazdo Piratów - Lokomotywa

Relacja dotyczy tylko soboty, bo piątkowych występów nie dane mi było podziwiać. Zaznaczam też, że ta opowieść będzie mocno tendencyjna i bardzo subiektywna - widziana oczami jednego z uczestników konkursu festiwalowego :)

 

Z lekkim opóźnieniem, około 16, rozpoczęły się przesłuchania konkursowe. Niestety przy prawie pustej sali, bo organizatorzy na parę dni przed zmienili decyzję i wejście do Lokomotywy było płatne już przed konkursem, a nie jak początkowo zapowiadano, dopiero po. Cóż, szkoda, bo efekt był dość przykry dla stojących na scenie. Jury siedziało bardzo daleko, a ogromna pusta hala nie była zbyt wdzięcznym odbiorcą wykonywanych utworów. To jednak pierwsza edycja festiwalu i takie potknięcia były przecież prawie nieuniknione.

 

Konkurs zaczął Fair Lady. Im było chyba najciężej, bo publiczność niewielka, organizatorzy jeszcze zabiegani ostatnimi sprawami, akustycy też się rozkręcają, lekki szum, a na tle tego wszystkiego ich stonowana, spokojna muza. Z Fair Lady spotkaliśmy się wcześniej na "Szancie na Sukces" i słuchając ich z kolegami, zgodnie stwierdziliśmy, że bardzo mocno się rozwinęli - wiem oczywiście, że nie nam ich oceniać, ale jak zaznaczyłem relacja jest subiektywna, więc chyba wolno nam wyrazić swoje zdanie :)

Potem już poszło szybko: Drakkar Północnych Fiordów, Bukanierzy, Koga, Lego, Leje na pokład, Młode Bra-De-Li, Passat, Psia Wachta, Samhain i my - Trzy Majtki - na końcu. Całość sklejał umiejętnie, jako konferansjer, Irek „Messalina” Wójcicki z EKT Gdynia.

Konkurs był naprawdę niezły. Zespoły z mocniejszym uderzeniem przeplatały się z tymi śpiewającymi a cappella, ale to dobrze, bo każdy mógł znaleźć tu coś dla siebie. Nie było nudy i wszystko szło dosyć dynamicznie. Słowa uznania dla wszystkich występujących.

 

Po części konkursowej nastąpiła krótka przerwa, a potem już zaczął się główny "blok programu". Jako pierwsi na scenie pojawili się szantymeni z Orkiestry Samanta. Trzeba też dodać, że publiczności również przybywało więc atmosfera robiła się coraz ciekawsza.
Samanta rozruszała publiczność. Zaczął się show, światła, dymy itp. Mordewind publiczność rozgrzał jeszcze bardziej, a prawdziwą niespodziankę sprawili, gdy na scenie pojawił się zespół tańca SETANTA.

 

Przy okazji gorące podziękowania chłopakom z Mordewindu (i wszystkim organizatorom), bo nieźle napracowali się przy festiwalu, a efekt był naprawdę wspaniały i drobne niedoskonałości szybko szły w niepamięć.

 

Następni na scenie pojawili się klasycy - Cztery Refy, których przedstawiać nie trzeba, jak również nie trzeba dodawać, że ich występ to zawsze magia muzyki, żagli i morza. Siedmioosobowy skład z mocnymi głosami i solowymi skrzypcami, mandoliną, koncrtiną i jeszcze paroma instrumentami to naprawdę potęga świetnie oddająca atmosferę ludzi spod żagli.

 

Po występie Czterech Refów nastąpiło rozstrzygnięcie konkursu. A nagrody były bardzo miłe. Poza gratyfikacjami finansowymi były bowiem ufundowane czartery jachtów przez firmę Tiga - sponsora imprezy. Z werdyktem jury dyskutować nie wypada, zawsze muszą być nagrodzeni i Ci, którzy tym razem nie załapali się na podium. Tym nie mniej jeszcze raz chcę podkreślić, że w mojej subiektywnej ocenie poziom konkursu był bardzo wysoki i chyba trudno byłoby wyłonić wcześniej jakiegoś faworyta. A wyniki przedstawiały się następująco:

I miejsce - Samhain,  II miejsce - Bukanierzy,  III miejsce - Koga
oraz wyróżnienie dla zespołu Lego
za "ciekawe inspiracje w kierunku pirackim" (nie jestem pewny, czy dobrze zapamiętałem, ale jakoś tak to szło :) Jedno słowo o Lego - bardzo ucieszyła nas wiadomość, że biorą udział w konkursie. Zespół, który poznaliśmy na Festiwalu W Giżycku bardzo spodobał nam się swoim stylem, a utwór "Na Jamajce" jest w naszym odczuciu świetnym przebojem wpadającym w ucho. Jak widać jurorom też się spodobał :)

 

To jednak jeszcze nie był koniec. Publiczność też mogła głosować na najlepszy zespół konkursowy i w ten sposób wyłonić laureata nagrody publiczności. Wierzcie lub nie, ale w momencie ogłaszania wyników stałem sobie spokojnie w tłumie przed sceną, a obok mnie stał Zbyszek Zakrzewski z Czterech Refów. To było totalne zaskoczenie, gdy Piotr "Fajer" powiedział: "... a nagrodę publiczności otrzymuje zespół... Trzy Majtki!" Tego naprawdę się nie spodziewaliśmy. Było w konkursie tyle świetnych kapel. Naprawdę poczuliśmy się mocno wyróżnieni. Wszystkim, którzy na nas głosowali serdecznie dziękujemy. Tym bardziej, że Warszawa to nie jest nasz "rewir" i graliśmy tu po raz pierwszy :)

 

Oczywiście jak to bywa na festiwalach laureaci I nagrody i nagrody publiczności mają swoje "pięć minut". To wielka przyjemność zagrać już przed wypełnioną prawie po brzegi halą, widzieć las rąk klaszczących w rytmie, tańczących ludzi, śpiewających i uśmiechniętych. Po prostu super - chętnie częściej wygrywalibyśmy takie nagrody... :)

 

Po krótkich recitalach laureatów na scenie zainstalował się EKT Gdynia. To było chyba apogeum koncertu. Rock szanta, albo szanta rockowa z ciekawym brzmieniem gitary elektrycznej momentami przypominającym Carlosa Santanę nie pozwoliła publiczności siedzieć w miejscu. Do tego jeszcze charakterystyczny wokal Wydry i publiczność była w transie. Ciekawy jestem ilu ludzi spośród obecnych zostało nowymi fanami szanty :)

 

Tu niestety moja relacja musi dobiec końca, choć sam koncert jeszcze się nie kończył. Gdy zmęczony nadmiarem wrażeń (i też jesienną grypką, która w końcu mnie również dopadła) wychodziłem z Lokomotywy, na scenie instalował się Stonehenge. Po nich miała jeszcze wystąpić Orkiestra Dni Naszych i na koniec Ryczące Dwudziestki. Żałuję, że nie mogłem zostać dłużej, ale rozsądek wziął górę. Poranna pobudka (o 6:30 moja radosna, 2 letnia córka każe sobie zrobić kaszkę na śniadanie), pakowanie i powrót do Gdańska, do codzienności... A tu już niedługo kolejne festiwale. :)



serdeczności
Edek Hańcza
Trzy Majtki

 

Informację wprowadził(a): Edward "Eddy" Hańcza - godz. 17:30, 5 listopad 2004, wyświetlono: 909 razy

Jeszcze nie skomentowano tego artykułu.
Copyright © 2004-2010 SZANTYMANIAK.PL. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
Technologia: strony internetowe INVINI