Szantymaniak poleca:

Jesteś tutaj

Artykuły

Festiwal Green Horn - wywiad z Mechanikami Shanty

Wywiady

Na Mazurach rodzi się nowe dziecko Mechaników-Shanty - Mazurski Festiwal Szantowy Green Horn. Gdzie jak gdzie - ale w Rucianem... o którym pisane są piosenki - powinna juz dawno zagościć na stałe duża szantowa impreza - tymbardziej cieszy inicjatywa Mechaników. Mechanicy Shanty -

...

Na Mazurach rodzi się nowe dziecko Mechaników-Shanty - Mazurski Festiwal Szantowy Green Horn. Gdzie jak gdzie - ale w Rucianem... o którym pisane są piosenki - powinna juz dawno zagościć na stałe duża szantowa impreza - tymbardziej cieszy inicjatywa Mechaników. Mechanicy Shanty - dotąd znani wyłącznie jako legendarni wykonawcy - tym razem postanowili nas zaskoczyć ustawiając się w roli animatorów kultury marynistycznej :-) Co z tego wyjdzie? Przekonamy się już 29 lipca.

 

YEN: Dlaczego wybraliscie akurat Ruciane-Nida na miejsce pierwszego Gren Hornu?

Mechanicy (Lech): Łączą nas z tym miejscem żeglarskie wspomnienia. W czasach, kiedy rozpoczynaliśmy nasze pierwsze mazurskie wyprawy, północna część Mazur była odwiedzana z rzadka przez żeglarzy. Praktycznie bez przystani, bez miejsca, w którym można było się zaopatrzyć w prowiant, a w szczególności pitną wodę. Brak braci żeglarskiej na północy powodował również, że bezpieczniej było żeglować na południu. Motorówek WOPR wtedy nie było i można było liczyć w razie złej pogody, jedynie na wyciągniętą rękę kogoś, kto wypłynął na pomoc równie wywrotną łajbą jak nasza. Dlatego Ruciane-Nida, Guzianka i bardziej rozwinięta turystycznie część Jezior. Całkiem przypadkiem dowiedzieliśmy się, że właśnie w Rucianem jest największa scena w Polsce północno-wschodniej. Amfiteatr, który jest w stanie pomieścić ponad 3 tys. widzów w bezpośredniej bliskości portu. Drugie takie miejsce to "Twierdza Boyen" w Giżycku, ale tam jest już "zajęte". Z uśmiechem wspominamy, że właśnie w Rucianem znaleźliśmy na przydrożnym bazarze naszą pierwszą "piracką" kasetę - nie nagraną przez nas. Może to signum temporis, że wracamy tam gdzie rozpoczynaliśmy naszą wielką mazurską przygodę.

Iśka: Nas z Monią przede wszystkim przekonała doskonała lokalizacja turystyczna, świetna baza logistyczna (amfiteatr, noclegi itd.), brak konkurencji oraz dobry termin 29 lipca - czyli środek sezonu.


 

YEN: Miałem wtedy ech 16-lat... - dlaczego ta piosenka Was zainspirowała ?

Mechanicy (Lech): "Szkot" dostał kiedyś od Marka Szurawskiego kasetę, na której był właśnie ten utwór zaśpiewany w angielskim oryginale. Był rok 82' lub 83'. To były czasy, kiedy nie było internetu i nasze poszukiwania materiałów ograniczały się do kupowania za horrendalne pieniądze płyt z NRD lub wyciągania nagrań od znajomych nielicznie wyjeżdżających za żelazną kurtynę. Śpiewany bodajże przez Dubbliners "Farewell to Carling Ford" zainspirował "Szkota" i Damiana Gawła "Małpę" do napisania polskiego tekstu. Nigdzie nie było oryginalnego tekstu, więc należy w tym miejscu docenić wysoki poziom fonetycznej translacji (mimo paru błędów :-). Piosenka została również miło przyjęta przez Mechaników, a jej klimat i "szkockie" opowieści o żółtodziobie, czyli z angielskiego "greenhorn" zapadły mam nadzieję wielu słuchaczom w pamięć.

Monia: Nam chodziło z kolei o przeniesienie morskich klimatów na teren Wielkich Jezior.. Tonące w zieleni Ruciane-Nida zewsząd otoczone wodą to taki nasz mazurski Green Horn :) a my z Iśką to przecież jeszcze festiwalowe żółtodzioby :) :) :)

 

YEN: Dlaczego Mechanicy, dotąd nie znani z takiej działalności, zdecydowali sie zorganizowac festiwal?"

Iśka: Organizacją festiwalu zajmuje się "lepsza część zespołu" czyli ja i Monia - prawa ręka. Mechanicy wyrazili zgodę i - o dziwo! - niektórym udaje się nawet nie przeszkadzać [śmiech]. Są również tacy, którzy postanowili się zaangażować (ukłony w stronę naszego super grafika - Lecha).

Mechanicy (Lech): Dawno nic nie robiliśmy. Mamy świadomość, że należy się rozwijać nie tylko muzycznie. Nasze iskierki zapalne to Iśka i Monika. Wierne fanki, pomagające nam od lat w organizacji koncertów i przyjaciółki. To był ich pomysł. Ciągle gadały: "Każdy zespół ma festiwal. Dlaczego Wy nie macie?" Było w tym stwierdzeniu wiele prawdy, bo tajemnicą poliszynela jest, że wiele zespołów dąży do organizacji imprez - w tym festiwali w okolicy miejsca swojego zamieszkania - w miarę swoich możliwości. Tu się pojawił problem, bo jesteśmy tak rozrzuceni po Polsce jak mało który zespół szantowy. Monia jest z Giżycka i najbliżej ma do Rucianego. Iśka wie jak robić takie imprezy i powiedziała, że podoła. Zespół zobowiązał się do działania na wszelkich możliwych polach swoich umiejętności... i próbujemy.

Monia: Pomysł powstał już w zeszłym roku, ale nasi panowie potrzebowali chyba dodatkowej zachęty w postaci próśb, gróźb i siarczystych kopniaków w zadki. Jesienią poznałam Iśkę, dogadałyśmy się, wiosną zakasałyśmy rękawy... Mawiają, że gdzie diabeł nie może tam babę pośle.. No i mają rację!! :)

 

YEN: Po co nam kolejny festiwal, skoro na Mazurach jest tyle imprez szantowych?

Monia: BO TAAAAK!!!! :) Na Śląsku też jest masa imprez szantowych i nikt jakoś nie narzeka... [śmiech]

Iśka: Bo ten jest NASZYM, a nie kolejnym...

 

YEN: No to jest jakas odpowiedź ;-) ale serio - gdyby ktoś zapytał PO CO KOLEJNY FESTIWAL - co byście odpowiedzieli?  

Mechanicy (Lech): Uważam że imprez nigdy nie jest za dużo. Mamy nadzieję, że ten festiwal będzie się z roku na rok rozrastał. To, co proponujemy widzom w tym roku to początek tego, co już planujemy w przyszłym. To jest "pierwszy" Mazurski Festiwal Piosenki Żeglarskiej w Rucianem-Nida. Chcielibyśmy, aby był rzeczywiście był kiedyś pierwszy wśród największych festiwali. Myślę, że start mamy niezły - biorąc pod uwagę jak zaczynały potężne dzisiaj festiwale.

 

YEN: Jesteście rozsypani po całej polsce - to duże wyzwanie logistyczne dla organizaorów takiej imprezy - jakim cudem nie zawalacie organizacyjnych spraw?

Monia: 90% spraw załatwiamy z Iśką telefonicznie i przez pocztę elektroniczną (trochę cierpią przez to nasze zawodowe sprawy). Ja nadaję z Warszawy, ona z Lublina. Często spotykamy się u  mnie (Iśka!!!! Oddaj klucze!!!), na koncertach i w Giżycku u moich rodziców.. Naszych panów ścigamy na pokoncertowych imprezkach. Zdarza się, że wszyscy gnieździmy się w mojej warszawskiej kawalerce.. Oburzone sąsiadki - słuchaczki pewnej znanej rozgłośni - udobruchałam łżąc, że chłopaki są z oazy i grają na pielgrzymkach [śmiech] Festiwalowi poświęciłyśmy bardzo dużo czasu, nerwów i serca.. Wierzymy, że nam to wynagrodzicie bawiąc się z nami 29 lipca w Rucianem-Nidzie :)

 

YEN: Czy cała drużyna organizatorów to żeglarze?

Monia: [śmiech] Szewc bez butów chodzi - pochodzę z Mazur a żeglarz ze mnie jak z koziej d... trąba! Za to w składzie zespołu MECHANICY SHANTY występuje jeden sternik morski (Bebik), jeden wioślarz (Misiek), i pięciu sterników jachtowych. Ciekawe kiedy nas zabiorą na łajbę...? Mnie oczywiście jako balast do robienia kanapek  [śmiech]

Iśka: niestety nie, swego czasu silnie próbowałam, ale jakaś bestyyyja próbowała mnie topić, później był ciężki okres, znajomi się śmiali, że Iśka nie wchodzi do wody która sięga powyżej kolan, na szczęście dawno minęło i jest OK.

 

YEN: Czy festiwal to jednorazowa akcja?

Monia: Absolutnie nie! Teraz, gdy juz częściowo przetarliśmy szlak - będziemy dążyć do tego, by festiwal w Rucianem odbywał się przynajmniej raz w roku.

Iśka: Planujemy coroczną edycję festiwalu przez najbliższych 100 lat....w następnych latach rozwiniemy go w imprezę dwudniową. Obecnie jednak skupiamy się na 29 lipca...później  "matka dyrektorka" uda się na zasłużone wczasy...(chyba w sanatorium).

 

YEN: Czy macie jakieś wsparcie od miejscowych władz, prosimy o nazwisko dobrodzieja.

 

Monia: A zajrzyj Pan na  www.greenhorn.elknet.pl ;-))))

Mechanicy (Lech): Największymi sponsorami są firmy, które nie są wymieniane na początku listy lecz pasjonaci, którzy lubią żeglarstwo i szanty.

 

YEN: Kiedy nowa płyta Mechaników?

Monia: A kiedy Bananów? [śmiech] My też ciągle domagamy się płyty, może dzięki festiwalowi coś ruszy? [rozmarzyła się]

Mechanicy (Lech): Jak mawia Szkot, za pół roku nagrywamy nową płytę i mamy materiał ma kolejne trzy. Nie jest to do końca prawda, ale prawdą jest, że pomysłów mamy kilka. Najchętniej nagralibyśmy całkiem nową płytę z nowymi piosenkami. "Nowymi" oznacza, że chcielibyśmy, aby to były utwory tradycyjne z polskimi tekstami. Niekoniecznie tłumaczeniami oryginałów. Szukamy inspiracji w utworach z pogranicza bluegrass i folku amerykańskiego. Nasz problem w tej chwili to teksty. Przejadły nam się "okrągłe" zwroty stosowane w ruchu szantowym w stylu "stary kapitan, z fajką w zębach stoi na kei patrząc jak słone fale znikają za horyzontem." Można by napisać do tego słownik składający się ze słów najchętniej wykorzystywanych przez autorów piosenek żeglarskich. Odpowiadając na pytanie: nowa płyta - nie w tym roku.

Iśka: z tego co wiem jest dużo pomysłów na nową płytę lecz ze względu na dużą ilość koncertów, brakuje czasu na pracę związaną z nagraniem nowego materiału.

 

YEN: Nie macie czasu - czy na próby spotykacie się tylko podczas koncertów?

Mechanicy (Lech): Próby nie są takim wielkim problemem. Zresztą nigdy nie były. Jak jest potrzeba współtworzenia nowych piosenek to się spotykamy na próbach. W tym roku odbyło się ich kilka. Stare utwory nie są aranżowane od nowa. Mam nawet wrażenie, że zrobilibyśmy wielu słuchaczom zawód, tworząc kolejne wersje znanych melodii, które grają każdemu w głowie po staremu. Staramy się jednak robić próby ogranego materiału w okolicy koncertów. Okazuje się, że mimo tysiąckrotnego zagrania danego utworu, znajdujemy kolejne błędy w naszym wykonaniu. Jest to chyba kwestia wyuczonej percepcji. Poprzez słuchanie "masters of masters" lub upływającego czasu stajemy się bardzo krytyczni wobec siebie. Trudno też nie zauważyć, że pojawiło się sporo nowych zespołów podnoszących poprzeczkę, których jednym z atutów jest skomplikowany aranż.

 

YEN: Mechanicy istnieją od ponad 20 lat, kiedy będą obchodzili jakiś jubel?

Mechanicy (Lech): Dokładnie nie wiemy od kiedy istniejemy. Tutaj apel do czytelników Szantymaniaka. Jeśli ktoś pamięta kiedy dokładnie powstali Mechanicy to prosimy o kontakt. Może znajdzie się ktoś z tamtych Warsztatów Marynistycznych, kto ma zdjęcia lub pamięta w którym roku powiedzieliśmy publicznie (o ile pamiętam w Radiu Gdańsk), że nazywamy się Mechanicy Shanty. Jubel 20-lecia obchodziliśmy - acz skromnie, ale bardzo wesoło. Monia stwierdziła, że nie będzie czekać, aż w końcu ustalimy datę wkopania kamienia węgielnego i zrobiła nam prawdziwe urodziny, z tortem, świeczkami, odśpiewanym sto lat i prezentami dla jubilatów.

Monia: Imprezka trwała 3 dni!!! Po podliczeniu zużytego "paliwka" śmiałam się z moim tatą, że nie muszę wychodzić za mąż, bo wesele już było...  Torcik ze zdjęcia ważył chyba z 6 kilo! Zgadnijcie - co chłopaki wycięli jako pierwsze??? [śmiech]  Powiedzmy, że ją....  wydepilowali :)

Iśka: Specjalistami od jubileuszy są krakowiacy. Dzwoniliśmy do pana Jasińskiego w tej sprawie, ale wolne terminy mają dopiero w 2010 roku i może wtedy [śmiech].

 

YEN: Lechu gdzie się znajduje takie wierne fanki ?

Mechanicy (Lech): Hmmm... Chyba nie zasługujemy na takie fanki. Starają się, działają, bardziej niż zespół. Nie wiem kto kogo znalazł. Mechanicy trafili na kogoś życzliwego, kto poświęca bardzo dużo swojego czasu na pomoc zespołowi. Myślę, że fanki to określenie zbyt wąskie. Dziewczyny bardzo nam pomagają. To są osoby na które możemy liczyć. Wsparcie jest zarówno duchowe jak praktyczne. Mobilizują nas do pracy, krytykują nieudane koncerty, pocieszają jak źle i chwalą jak dobrze. Nie wiem jak długo z nami wytrzymają, bo Mechanicy na dłuższą metę to ciężki przeciwnik.

Monia:  W moim przypadku to była miłość od kołyski, bo od kiedy pamiętam - zawsze słuchałam Mechaników. Na pirackiej kasecie!!! [śmiech] Potem zaczepiłam ich via mail.. Wiedziałam, że jak wspomnę o "orgazmach w locie" przy kawałkach a cappella - na pewno jakoś to skomentują.. Skomentowali! :) Od pierwszego maila mija 4 rok a ja nie wyobrażam już sobie pobytu na Mazurach - a zwłaszcza w Giżycku (u moich rodziców) - bez Mechaników Shanty!

Iśka: A o kim mowa???? [śmiech]. U Moniki to choroba nieuleczalna :) Nigdy nie byłam ich fanką... ale to odrębny temat, poznaliśmy się...kiedy??? z pewnością w Lublinie i swego czasu było tam podobno gorąco, chłopcy byli piękni i młodzi...dziś są tylko piękni..[śmiech]. Niektórzy mawiają, że znamy się od "szczypiorka"...później była przerwa, ale od dłuższego czasu nadrabiamy zaległości.

 

YEN: Jakiej muzyki słuchaja Mechanicy?

Mechanicy (Lech): Słuchamy różnej muzyki jednak w najlepszych wykonaniach. Od metalu, przez muzykę poważną, jazz, do folku. Najbliżej wszystkim do folku amerykańskiego. Wśród najchętniej słuchanych w ostatniej grupie mogę wymienić: Alisson Krauss, Jerry Douglass, Tim O'Brien, Bela Fleck, Mark O'Connor, Victor Wooten, Sam Bush, Nickel Creek, Mark Knopfler. Z ostrzejszych brzmień Metallica, Motorhead, Dżem... Z poważnej Chopin najchętniej w wykonaniu Zimmermana... W sumie aż wstyd wymieniać najlepszych artystów w każdym gatunku, bo każdy z nich jest klasą samą w sobie, czymś niepowtarzalnym, czego nie powinno się klasyfikować i wymieniać w postaci listy. Mamy nadzieję, że dla wielu słuchaczy znajdzie się również miejsce na takiej niewypowiadalnej liście również na nasz zespół.

 

YEN : Czym zachęcicie Szantymaniaków do przyjazdu na Green Horn - 29 lipca?

Wszyscy: Przede wszystkim podkreślamy, że skład kapel występujący podczas koncertu wieczornego jest wyjątkowy, jak również wyjątkowa będzie konwencja festiwalu.. Mechanicy będą pojawiać się na scenie również podczas występu Pereł, EKT, DNA... a tego jeszcze nie było! Poza tym jest bardzo realna szansa (99,9% na TAK i 0,1% na ewentualne złośliwości losu), że będziemy świadkami premiery najnowszej płyty Pawła Leszoskiego i DNA, która zapowiada się naprawdę wyśmienicie! Wystarczy przypomnieć ich sukcesy z lat ubiegłych, gdzie w starym składzie zdobywali I miejsca choćby w Giżycku w 1998r. Czy na Shanties w 1999.. jak również w nowej koncepcji muzycznej w Mysłowicach, na Bakiście i Zęzie w roku bieżącym. Wiemy już, że płyta nosi tytuł "Szepty z dalekich stron" a nasz Szkot dołożył do niej swoją cegiełkę.

 

YEN: Dziekuję Wam serdecznie za rozmowę :-)))

Wszyscy: Pozdrowiamy dla Szantymaniaków ! Do zobaczenia w Rucianem juz za tydzień !!!

Inne artykuły z tego cyklu

Zobacz także

W naszym archiwum

Informację wprowadził(a): Maciej "YenJCo" Jędrzejko - godz. 8:55, 22 lipiec 2006, wyświetlono: 1678 razy

Mroza

wysłano: 12:9,24 lipiec 2006

I dużymi literami proszę :))) \,,/ Yeah!
Odpowiedz na ten komentarz
yenjco

wysłano: 12:28,24 lipiec 2006

:-) jest dwa "L" szefie :) Sssciskam Yen
Odpowiedz na ten komentarz
Kamila

wysłano: 16:50,24 lipiec 2006

W sobotę w Jaworzno Szczakowa Sosina DNA zagrało pięknie...
Odpowiedz na ten komentarz
Copyright © 2004-2010 SZANTYMANIAK.PL. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
Technologia: strony internetowe INVINI