Szantymaniak poleca:

Jesteś tutaj

Artykuły

Jak to się "Wyspa" "Cyplem" stała

Relacje

Dobrze znany bieszczadzkim sympatykom szant festiwal WYSPA został w tym roku przemianowany na CYPEL nie dlatego, że woda w Zalewie Solińskim opadła i wysepka połączyła się ze stałym lądem. Wręcz przeciwnie! Stan wody w Solinie jest tak wysoki, że prędzej licznym cypelkom solińskim

...

Dobrze znany bieszczadzkim sympatykom szant festiwal WYSPA został w tym roku przemianowany na CYPEL nie dlatego, że woda w Zalewie Solińskim opadła i wysepka połączyła się ze stałym lądem. Wręcz przeciwnie! Stan wody w Solinie jest tak wysoki, że prędzej licznym cypelkom solińskim mogłaby grozić zamiana w wysepki lub wchłonięcie przez Bieszczadzkie Morze. Powód przniesiania festiwalu z Wyspy Energetyka na Cypel WOPR-u (a zatem i zmiany nazwy) był ponoć natury administracyjno-prawnej.

Sam festiwal na tych przenosinach nie ucierpiał, a w moim odczuciu nawet zyskał, bo nie trzeba się już przeprawiać promem jak dawniej na wyspę, no i scena jest bliżej wody, a to dodaje imprezom szantowym szczególnego smaku.

Festiwal CYPEL trwał trzy dni i tradycyjnie skierowana był głównie do turystów (także żeglarzy) przebywających nad Soliną na urlopach. Wprawdzie słota poczyniła w pogłowiu wczasowiczów znaczne szkody, ale... chętnych do słuchania szant i tak było sporo. W piątek wystąpiły zespoły Hambawenah, Pod Masztem oraz Atlantyda, zaś w sobotę Klang, Yank Shippers, Orkiestra Samanta i Orkiestra Dni Naszych. Festiwal CYPEL jest imprezą familijną, więc poza koncertami odbywały się tam liczne imprezy towarzyszące: turniej piracki, regaty maszyn pseudpływających, wybory Miss Prozerpina 2004, loty maszyn pseudolatających i szanty dla dzieci. Zwłaszcza sobotnia

część imprezy cieszyła się dużym zainteresowaniem, bo i pogoda już się poprawiła... Był też jak zwykle organizowany konkurs dla amatorów, ale jego formuła nad Soliną jest taka, że występują tu naprawdę amatorzy z gitarami zebrani z okolicznych pól namiotowych. Nie ma więc dużych emocji, jest za to wesoło i sympatycznie. Właśnie takie początki miało nasze Pod Masztem A.D. 2001. Ech, łezka się kręci...!

O występach zespołów nie będę pisał nic ponadto, że zagrały na swoim poziomie. Nie było tam nic, co by mnie zaskoczyło czy zdziwiło, ale może dlatego, że albo te zepoły dobrze znam, albo niedawno je widziałem. Może grano trochę mało nowości, ale... są przecież wakacje. Na pewno nagłośnienie koncertu było przyzwoite.

Festiwal jako całość uznaję za bardzo udany, a jako charakterystyczny obrazek utkwiły mi  w pamięci łódki przemykające na pełnych żaglach tuż za usytuowaną na brzegu sceną, na której trwały występy. Dosłownie o parę metrów od niej! To jest możliwe tylko na Solinie. Tam się nie trzeba bać o kil!

  

Zdjęcia przy tekście pochodzą ze strony Radia Bieszczady http://www.radiobieszczady.pl/ i zostały zrobione podczas jednej z poprzednich edycji festiwalu  - jeszcze na Wyspie.

Organizatorem imprezy były Agencja Radio Bieszczady Sp. z o.o. i Bieszczadzki WOPR

Informację wprowadził(a): Robert Kolebuk - godz. 22:59, 3 sierpień 2004, wyświetlono: 150 razy

Jeszcze nie skomentowano tego artykułu.
Copyright © 2004-2010 SZANTYMANIAK.PL. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
Technologia: strony internetowe INVINI