Szantymaniak poleca:

Jesteś tutaj

Artykuły

Jednym sercem dla Adriana

Relacje

W wietrzne marcowe popołudnie - 12 marca 2008 roku - Pałac Kultury Zagłębia w Dąbrowie Górniczej zgromadził wielu ludzi dobrej woli, którzy pokazali co to znaczy mieć ogromne, bijące z niewiarygodną siłą serca. A właściwie jedno serce - bijące dla Adrianka - 10-letniego chłopca,

...

W wietrzne marcowe popołudnie - 12 marca 2008 roku - Pałac Kultury Zagłębia w Dąbrowie Górniczej zgromadził wielu ludzi dobrej woli, którzy pokazali co to znaczy mieć ogromne, bijące z niewiarygodną siłą serca. A właściwie jedno serce - bijące dla Adrianka - 10-letniego chłopca, któremu los jakiś czas temu zgotował przykrą niespodziankę.

Kiedy jechałam do Dąbrowy nie spodziewałam się tego, co tam zobaczę. Byłam przekonana, że sala będzie prawie pusta. Bo przecież w naszych czasach nie ma ludzi, którzy by bezinteresownie poświęcili swój czas, oddali pieniądze dla "jakiegoś tam" chłopca. Jakież było moje zdziwienie, gdy wyglądając zza kurtyny zobaczyłam wiele radosnych twarzy z niecierpliwością oczekujących na koncert.

Wcześniej, kiedy zjawił się Adrian z rodzicami, przeżyłam szok nie mniejszy. Wydawało mi się, że dziesięciolatek, któremu przytrafiło się takie nieszczęście (we wrześniu podczas slipowania sprzętu po regatach zdarzył się wypadek, w wyniku którego stracił nogę) będzie przygnębiony, bez chęci do życia, może nawet troche zagubiony - inny niż ten mały, nieco zwariowany żeglarz sprzed wypadku. A stanął przede mną wesoły, pełen energii chłopak - w dodatku perkusista, który swoją radością rozpromieniał całe towarzystwo. Wydając z siebie dziwne śmieszne dźwięki, bijąc tremola na werblu, rozładowywał nieco nerwową atmosferę. Bo to dorośli się denerwowali, on - wcale (a przynajmniej tego nie okazywał).

 

Koncert rozpoczął się od przemówień - obowiązkowej części, której omawianie może tu pominę. Zaraz potem na scenie pojawił się zespół Bez Paniki - grupa przyjaciół z klubów żeglarskich mieszczących się nad zalewem Pogoria I w Dąbrowie Górniczej. Jako że mam zaszczyt być skrzypaczką tego zespołu, nie będę analizować naszego występu. Lepiej zrobią to ci, którzy nas słuchali. Zagraliśmy najlepiej jak potrafimy, z całego serca, z całą mocą jaką mamy w sobie, a na bis zaprosiliśmy na scenę Adriana, który zagrał z nami na werblu "Kręć kabestanem" - podobno jego ulubiony utwór Bez Paniki.

 

Po pierwszej części koncertowej nastąpiła licytacja 15 przedmiotów ofiarowanych przez przyjaciół głównego bohatera całej imprezy. Walka o przedmioty była zawzięta. A było o co walczyć - piękne fotografie i plakaty o tematyce wodniackiej; lampa dziobowa i rufowa, które pływały niegdyś na statku, a teraz - przerobione na lampki nocne posłużą komuś zapewne do upiększenia wystroju mieszkania (do każdej lampy dołączona była zapasowa żarówka - gratis); piękna mapa, wielka układanka z puzzli - wszystko oprawione, gotowe do ekspozycji w jakimś klimatycznym miejscu; fascynujący model żaglowca, którego opisać tutaj nie zdołam. Na koniec wylicytowany został sztormiak ściągnięty z prowadzącego koncert.

 

Licytacja zakończyła się sukcesem - wszystkie przedmioty zostały sprzedane.

 

Następnym punktem programu był koncert zespołu Drake. O nich mogłabym pisać w nieskończoność. Sześciu chłopaków z Częstochowy zagrało koncert taki jak zawsze: m

ocno jak zawsze, czysto jak zawsze, jak zawsze z ogromnym zaangażowaniem - jak zawsze GENIALNIE. Razem z nimi mogliśmy pośpiewać: "Hej! Ho! Na umrzyka skrzyni...", wsłuchać się w "Szum oceanu", poczuć sercem "Talizman", który każdy marynarz bierze z sobą w morze; przeżyć historię małego chłopca "co się morza trochę bał" - zadedykowaną przez Drake'ów Adrianowi i poklaskać przy "Hell And Be Damned Skipper". Próbowaliśmy odgadnąć "Gdzie się kończy świat" - zapewne tam gdzie "Wicher statek gna".

 

Na koniec Drake zaprosił na scenę Bez Paniki i Adriana, żebyśmy wspólnie zaśpiewali "Pożegnanie Liverpoolu". Jakież było nasze zdziwienie kiedy zostaliśmy poproszeni o bis. Nastąpiła szybka burza mózgów - musieliśmy znaleźć jakiś kawałek, który znają wszyscy. I udało się - zaśpiewaliśmy (i zagraliśmy) "Złotą arkę".

 

Dzięki koncertowi i aukcji udało nam się zebrać nieco ponad 20 tysięcy złotych. Jeszcze raz środowisko wodniaków - żeglarzy i szantymaniaków - udowodniło, że potrafi się zmobilizować i zjednoczyć w obliczu tragedii jaka przytrafia się jednemu z "naszych". W imieniu organizatorów, Adriana, a przede wszystkim swoim chcę bardzo podziękować wszystkim, którzy włączyli się w to dzieło. Bez was ta impreza nie miałaby szans się udać. To tylko dzięki wam chłopiec będzie mógł w pełni wrócić do zdrowia i żeglować do końca swoich dni - a może i jeden dzień dłużej.

 

Dla tych wszystkich, którzy chcieliby jeszcze wesprzeć Adriana podaję numer konta fundacji: 14 1050 1214 1000 0022 9797 0499 (z dopiskiem "Adrian"). Fundacja przyjmuje również 1% podatku dochodowego.

Informację wprowadził(a): Jolanta "Skrzypaczka" Gacka - godz. 19:30, 14 marzec 2008, wyświetlono: 765 razy

Jeszcze nie skomentowano tego artykułu.
Copyright © 2004-2010 SZANTYMANIAK.PL. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
Technologia: strony internetowe INVINI