Szantymaniak poleca:

Jesteś tutaj

Artykuły

Jesteśmy zespołem hobbystycznym - rozmowa z Łukaszem Kruszyńskim

Wywiady

W ostatnim czasie o zespole Qftry nie było zbyt głośno. Koncertowali rzadko - głównie w Polsce północno-zachodniej oraz za granicą. Wielu oczekiwało na ich występ na tegorocznych "Szantach we Wrocławiu", ale niestety został on odwołany. Nic więc dziwnego, że ...

W ostatnim czasie o zespole Qftry nie było zbyt głośno. Koncertowali rzadko - głównie w Polsce północno-zachodniej oraz za granicą. Wielu oczekiwało na ich występ na tegorocznych "Szantach we Wrocławiu", ale niestety został on odwołany. Nic więc dziwnego, że świadomość oczywistego faktu przynależności Qftrów do ścisłej czołówki polskich zespołów szantowych nie jest tak powszechna, jak być powinna. Wszystko wskazuje jednak na to, że nadchodzi czas Qftrów...

Zespół będzie jedną z gwiazd szantowego programu The Tall Ships' Races w "swoim" Szczecinie, w dodatku wystąpi tam z Tomem Lewisem, znakomitym szantymenem z Kanady. Album "On, My, Ocean" nagrany pod szyldem Poles Apart (Grzegorz Majewski/Qftry/Tom Lewis) doczekał się już statusu klasycznego. Lewis nie jest częstym gościem w Polsce, dlatego szykuje się nie lada gratka.

Jakby tego było mało, przy okazji zlotu żaglowców Qftry zaprezentują światu zupełnie nową płytę! Trzeci album zespołu (poprzednie to "Blow the Man Down" i "Bistro Alternatif") nosi zagadkowy tytuł "q.f.t.r.y."...

Rozmowę z Łukaszem Kruszyńskim będzie można wprawdzie przeczytać w najnowszym Magazynie "Szantymaniak", ale tu znajduje się jej rozszerzona wersja.

 

 

Pamiętasz, kiedy po raz pierwszy usłyszałeś hasło "szanty"?

Łukasz Kruszyński: Myślę, że było to dosyć późno jak na człowieka, który gra w zespole szantowym. Zdarzyło się to chyba podczas kursu na stopień sternika jachtowego w Trzebieży pod koniec lat 80. Próbowałem już wtedy grać na gitarze i obracałem się raczej w klimatach rock/heavy metal. Miałem ze sobą gitarę na kursie i kilka razy poproszono mnie, żebym zagrał jakąś szantę. Odpowiadałem wtedy, że... nie lubię szant!!! Kilkanaście tytułów obiło mi się o uszy, a w pamięci utkwiły mi szczególnie "Żegnaj Nowa Szkocjo" i "Gdyński port". Po ukończeniu kursu szanty zostały zarzucone aż do chwili powstania zespołu.

Wieczór Trzech Króli w 1995 roku to ważna data w historii polskiego ruchu szantowego. Co właściwie wydarzyło się wtedy w szczecińskim pubie "Piwosz"?

Jak odnotowuje historia, po pierwszym, nieformalnym spotkaniu przyszłych członków-założycieli w tymże pubie jeszcze przed świętami Bożego Narodzenia AD 1994 ustalono termin kolejnego spotkania na 6 stycznia 1995 r. (czyli wspominany wieczór Trzech Króli). Zaprosiliśmy wszystkich chętnych do wspólnego śpiewania szant. Wzięliśmy gitary, śpiewniki i okazało się, że spowodowaliśmy pospolite ruszenie - do maleńkiej knajpy przyszło chyba 50 osób, do późnych godzin nocnych trwały śpiewy. Wtedy też (na fali emocji i powodzenia spontanicznie zorganizowanego spotkania) zapadła decyzja o zawiązaniu zespołu szantowego.

Macie w dorobku aż cztery nagrody im. Stana Hugilla zdobyte na "Shanties" (1996, 1998, 2001, 2005). Uważacie się za strażników szantowej klasyki?

Strażnikami na pewno nie jesteśmy, może czasami nosimy klucze :-). Znający nasz dorobek wiedzą, że nie tylko szanty mamy w repertuarze, ale staramy się posiadać w nim utwory klasyczne. Nie są one na pewno wykonywane tak jak kiedyś - śpiewamy w końcu na pięć głosów męskich. Staramy się jednak czerpać sporo z przebogatej spuścizny i czasami zachowywać surowe brzmienie. W naszym zespole każdy ma swoje zapatrywania na dobór i charakter repertuaru. Moja opcja to właśnie śpiew a'cappella, choć zarówno tradycyjny, jak i nowoczesny.

Jak na światowe standardy szantowe jesteście bardzo młodym zespołem. Czy są wykonawcy, którzy jakoś szczególnie was inspirują?

Hmmm, pewnie znajdą się tacy, który w naszej twórczości będą próbowali się doszukiwać skojarzeń z czymś, co już kiedyś słyszeli. My z kolei wiele lat temu

wypracowaliśmy sobie wspólnie motto przewodnie - róbmy swoje. Myślę, że jego realizacja pozwala nam wciąż bawić się we wspólne muzykowanie, daje nam satysfakcję i utrudnia zaszufladkowanie. Oczywiście każdy z nas ma swoje ulubione utwory innych wykonawców, co w jakimś punkcie ma wpływ na to co robimy. Jeśli jednak ktoś odważy się nam powiedzieć wprost: "Panowie, gracie tak jak..." - chętnie podejmiemy polemikę.

Jaki cud sprawił, że zaśpiewaliście razem z Bobbym McFerrinem?

Faktycznie - dla nas fakt wspólnego śpiewu z Bobbym był swego rodzaju cudem. Człowiek, który od wielu lat był dla nas ikoną wokalistyki zaprosił nas na scenę i śpiewał razem z nami. Nogi nam się trzęsły... Pewnego dnia zadzwonił do mnie znajomy z jednej z agencji artystycznych ze Szczecina i zapytał, czy nie chcielibyśmy zaśpiewać z Bobbym. W odpowiedzi zapytałem, czy robi sobie ze mnie jaja. Gdy odpowiedział, że nie - zabrakło mi słów. Gdy tego samego dnia dzwoniłem do kolegów z zespołu, każdy z nich pytał z kolei mnie, czy robię sobie jaja. Reszta była fantastycznym przeżyciem.

Macie na koncie udział w projekcie Poles Apart, który zaowocował nagraniem płyty "On, My, Ocean". Jak doszło do Waszej współpracy z Grzegorzem Majewskim i Tomem Lewisem?

Niewątpliwa w tym zasługa Grzegorza Majewskiego - to od niego wyszła propozycja współpracy nad Poles Apart. Takim wyzwaniom się nie odmawia, tym bardziej, że była to pierwsza na tak wielką skalę próba mariażu gwiazdy światowego formatu z polskim stylem śpiewania szant. Razem z Grzegorzem trafiliśmy też w 2001 roku na festiwal do Paimpol w Bretanii, co na pewno miało wpływ na przebieg dalszej działalności zespołu.

Tom Lewis wystąpi z wami w Szczecinie przy okazji The Tall Ships' Races. Czy mógłbyś przybliżyć jego postać polskim fanom szant?

Cóż mógłbym powiedzieć fanom szant o osobie Toma - chciałbym, żebyście wszyscy go poznali osobiście. Niezwykle aktywny na scenie szantowej były członek załogi łodzi podwodnej jest żywą historią szant, biblioteką, w której zgromadzone są nieprzeliczone utwory i historie, o których nam się nie śniło. Znajomość, a wręcz przyjaźń z Tomem cenimy sobie ogromnie. Oboje z Lyn (żona Toma Lewisa - red.) są ludźmi bardzo serdecznymi i cieszymy się ogromnie, gdy tylko mamy okazję się spotkać, a w tym roku nastąpi to dwukrotnie. Powodem do dumy jest na pewno fakt, że Tom zaśpiewa w Szczecinie.

Premiera waszej nowej płyty tuż, tuż. Czego mogą spodziewać się słuchacze?

Płytę właśnie odebraliśmy z tłoczni. Na pewno położyliśmy nacisk na produkcję - naszym zdaniem o niebo lepszą niż w przypadku "Bistro Alternatif" (musimy jednak zaznaczyć, że "Bistro" nagraliśmy i miksowaliśmy sami w domowym studio, będąc w tej dziedzinie kompletnymi laikami). Największy wkład w postać płyty miał Grześ Opaluch - większość utworów jest w jego aranżacji lub jego autorstwa. A czego mogą spodziewać słuchacze? Naszym zdaniem zespołu Qftry w najlepszej odsłonie.

Ostatnimi czasy Qftry bardzo rzadko występują poza Szczecinem i okolicami. Dlaczego?

Pytanie, na które moglibyśmy pewnie odpowiadać długo z wykorzystaniem szeroko zakrojonych dyskusji dotykających wszelakich aspektów polskiej sceny szantowej (ale mi pompatyk wyszedł...). Mówiąc krótko - gramy sporo, szczególnie w sezonie. Mieszkamy bądź co bądź w regionie nadmorskim. Koncertujemy też sporo za granicą - właśnie wróciliśmy z Francji, do której wybieramy się ponownie pod koniec sierpnia. W tym roku mamy też zaplanowane koncerty na festiwalach w Szwajcarii i w Niemczech. Co do występów w Polsce - jak by ktoś nie wiedział, jesteśmy zespołem hobbystycznym. Mamy rodziny, pracę. W tym roku mieliśmy narodziny potomka i ślub. Nasze podejście marketingowe nie należy do zbyt agresywnych :-). Owocuje to tym, że na przykład pojechaliśmy swego czasu do Łazisk na "Zęzę" i po koncercie wsiedliśmy w samochody i wróciliśmy do domu, czym sprawiliśmy przykrość sobie i (z tego, co nam wiadomo) Bananom, z którymi ostatnią okazję do "debatowania" mieliśmy w 2005 roku w Paimpol. Próbujemy to zmienić i być może w przyszłym roku będą widoczne tego efekty.

Dziękuję za rozmowę.

 

Pytał: Michał NOWAK

Foto: archiwum zespołu Qftry

Informację wprowadził(a): Michał Nowak - godz. 14:34, 2 sierpień 2007, wyświetlono: 850 razy

Jeszcze nie skomentowano tego artykułu.
Copyright © 2004-2010 SZANTYMANIAK.PL. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
Technologia: strony internetowe INVINI