Szantymaniak poleca:

Jesteś tutaj

Artykuły

"Keja", czyli szantowy Sopot

Relacje

Festiwal "Keja" w Długiem ma już jedenastoletnią tradycję. Na początku (1993) były to Spotkania Szantowe, które w roku 1997 przerodziły się w festiwal piosenki żeglarskiej. O historii tego festiwalu można więcej przeczytać w książce Janusza Ampuły "10 lat Spotkań Szantowych w

...

Festiwal "Keja" w Długiem ma już jedenastoletnią tradycję. Na początku (1993) były to Spotkania Szantowe, które w roku 1997 przerodziły się w festiwal piosenki żeglarskiej. O historii tego festiwalu można więcej przeczytać w książce Janusza Ampuły "10 lat Spotkań Szantowych w Długiem. Szantowa Przystań", ktora została wydana w tym roku przez Miejsko-Gminny Ośrodek Kultury, Sportu i Rekreacji w Strzelcach Krajeńskich jako podsumowanie 10 lat trwania imprezy.

Festiwal "Keja" w jej obecnej formie to impreza jednodniowa niebiletowana. W programie oprócz klasycznych pozycji festiwalowych (konkurs zespołów, koncert gwiazd) znaleźć można mnóstwo imprez towarzyszących: koncert szant dla dzieci, turniej piłki siatkowej (plażowej), pokazy płetwonurków, wystawy, regaty, parada żaglówek z pochodniami oraz pokazy sztucznych ogni. Nagromadzenie tylu atrakcji w jednym dniu (bo kameralnych recitali niektórych zespołów dnia poprzedniego na deptaku już tu nie liczę), a także niezwykły urok miejsca festiwalu powoduje, że do Długiego co roku ściągają tłumy - no, po prostu tłumy. Organizatorzy nie umieli lub nie chcieli powiedzieć, ilu widzów jest na koncercie, ale morze głów oświetlane wieczorem przez reflektory robiło niesamowite wrażenie.

Tradycyjnie podczas festiwalu "Keja" odbył się konkurs zespołów. W konkursie na tegorocznej "Kei" wzięły udział zespoły:

- Z Biegu (Strzelce Krajeńskie)

- Piotr Ściesiński i Szantażyści (Trzebiatów)

- Dair (Szczecin)

- Kochankowie Sally Brown (Giżycko)

- Pod Masztem (Wrocław)

- Trzy Majtki (Gdańsk)

- Psia Wachta (Kraków)

Powie ktoś, że dziwny to skład, bo są tu i zespoły zupełnie nieznane, i takie które na innych festiwalach grają jako gwiazdy, a w swoim dorobku mają nawet płyty. No cóż, tak było na konkursie w tym roku. W zeszłym roku stawka była chyba nieco bardziej wyrównana... Ale to temat na inną dyskusję. Gwoli kronikarskiej ścisłości podaję werdykt jury z konkursu na festiwalu "Keja 2004":

I. miejsce: Kochankowie Sally Brown

II. miejsce: Pod Masztem

III. miejsce: Trzy Majtki

Nagrodę publiczności (wyłonioną "systemem klaskanym") otrzymał zespół Kochankowie Sally Brown.

Konkurs na "Kei" to perła wśród konkursów, bo nagrody są naprawdę godne zachodu (całkiem przyzwoita kasa). Poza tym zespoły konkursowe mogą liczyć na nagranie swojego koncertu zarówno na audio jak i video. Dla pracującego nad swoim brzmieniem i wizerunkiem zespołu amatorskiego takie nagranie to prawdziwy skarb. No i jeszcze robią ci zdjęcia na każdym kroku.

Po konkursie wystąpił laureat z ubiegłego roku Młode Bra-De-Li, a potem Berliński Chór Szantowy. Niestety w tym czasie byłem poza terenem festiwalu (obiad), więc się nie wypowiadam. Może kto inny opisze...

Jeśli chodzi o wieczorny koncert gwiazd, to na "Kei" grają zawsze te z najwyższej półki. W tym roku były to zespoły: Smugglers, Mechanicy Szanty, Zejman i Garkumpel oraz Stare Dzwony.

Dwa pierwsze zespoły zagrały koncerty z cyklu "the very best of..." Mechanicy brzmieli jak zwykle bardzo dobrze, ale nie zaskoczyli niczym. Po prostu - koncert jak zwykle. No i same hiciory z góry na dół.

Smugglersi też zagrali swoje największe przeboje, ale ich brzmienie naprawdę

powaliło mnie na kolana. Nie wiem - może to kwestia otoczenia, nagłośnienia albo atmosfery dobrze realizowanego i oświetlonego wieczornego koncertu, ale porządna sekcja rytmiczna wsparta dobrze sfuzzowaną gitarą elektryczną z dodatkiem elektroakustyków to było to! Momentami brzmieli prawie jak The Ramones (no mówię, że prawie!), a nieco manieryczny wokal Stłukli też super pasował. Nie ma co mówić, od zawsze lubię takie brzmienie! I pewnie dlatego mi się podobało... Widziałem ich już parę razy na żywca, ale nie myślałem, że dają takiego czadu. Przy tym wszystko czyste, melodyjne, dopieszczone ze smakiem.

Zejman grał oczywiście swoje hity, ale zaprezentował także dwie piosenki premierowe (po pierwszym słuchaniu sobiektywnie stwierdzam, że bardzo fajne), za co mu cześć i chwała. Niech nie gadają potem, że szanciarze grają w kółko to samo! Otóż nie wszyscy, mili Państwo. Zejman w swoich piosenkach coraz częściej sięga  chyba do tematów egzystencjalnych i umie to zrobić w niebanalnej formie. Poza tym koncert bardzo energetyczny. Kontakt z publicznością - wzorowy. Zresztą Zejman prowadził wczesnym popołudniem koncert dla dzieci i w tej roli sprawdził się jak zwykle idealnie.  Współprowadził też (wraz z Agnieszką Wojtkowiak) konkurs i też się chyba sprawdził. Jak to Zejman.

Jakieś pół godziny po północy rozpoczęły swój koncert Stare Dzwony. Zaczęli od klimatów bluesowych. Potem grali swoje standardy, ale to słyszałem już z daleka w drodze na kwaterę. Ich koncerty nigdy nie są takie same. Niektórych denerwują tą swoją nieuporządkowaną fomułą niby-koncertu niby-gawędy, ale na mnie zawsze robią wrażenie lekkością bytu scenicznego, fantastycznymi wstawkami improwizowanymi i ciepłym kontaktem z publicznością.

Nie chcę kłamać, ale miałem wrażenie, że Andrzej Korycki zaintonował nawet jakąś nową piosenkę. A może tylko ja jej po prostu nie znałem... Stare Dzwony jeszcze przed rokiem występowały z basistą. Od tej pory nie widziałem ich w takim składzie (a na scenie widziałem ich dobrych parę razy), więc chyba wrócili do swojego tradycyjnego gitarowo-concertinowo-trąbkowego brzmienia plus momentami harmonijka ustna. I chyba dobrze. Bas zagłuszyłby może delikatne "rozmowy" gitar. A takie smaczki to cały urok Dzwonów. W tym roku na "Kei" wypadli bardzo dobrze - jak prawdziwi profesorowie sceny szantowej. Koncert gwiazd zakończył pokaz sztucznych ogni - bogaty i baaaardzo długi. Wiem, bo wtedy próbowałem już zasnąć, a tu nagle nad całym jeziorem Lipie zrobiło się biało (a właściwie to kolorowo...) jak w dzień.

Myślę, że określenie "Kei" jako szantowego Sopotu nie będzie wcale przesadą, jeśli uwzględnimy bogactwo programu, staranność jego przygotowania (organizatorzy z Markiem Bidolem i Jerzym Jakubikiem na czele uwiajali się jak w ukropie, żeby wszystko funkcjonowało - brawo!), idealne nagłośnienie koncertów, wielkie gwiazdy na scenie i stałą obecność telewizji (TVP 3).  Wszystko to nadaje temu festiwalowi wyjątkową rangę wśród polskich festiwali piosenki żeglarskiej. No i jeszcze jedno - pogoda na "Kei" prawie zawsze dopisuje.

Informację wprowadził(a): Robert Kolebuk - godz. 0:44, 19 sierpień 2004, wyświetlono: 1452 razy

Kuba Knobloch

wysłano: 12:13,19 sierpień 2004

Zgadzam się Robercie! Byłem na trzech ostatnich edycjach tego festiwalu i muszę z Radością przyznać, że co roku jest coraz lepiej. Aż boję się przyjechać za 10 lat bo pewnie zosttanę powalony na nogi! A najgorsze jest to, że szukam i szukam i nie widzę błędów organizacyjnych:)) Tu wielkie ukłony dla Marka Bidola! Niesamowity jest fakt, że 80% tamtejszej publiki nie przychodzi mając na celu posłuchania muzyki żeglarskiej tylko pobawić się i napić piwka a wychodząc pytają o płyty i chcą wrócić bo okazuje się, że załapali szantowego bakcyla. Podoba mi sie oprawa i organizacja...więcej znajdziecie w moim ubiegłorocznym artykule w wymienionej przez Roberta książce na 10lecie festiwalu. PPrywatnie Robercie gratuluję nagrody Wam i reszcie konkursowiczów i Berlińskiemu Chórowi czystości śpierwu:P Ahoj!
Odpowiedz na ten komentarz
WRONA^^

wysłano: 14:32,19 sierpień 2004

już nie bedą takie same jak kiedyś... ale moze wroci?! Mam taką nadzieję !!! a co do imprez to przyznaje ze tam sa przednie:) pozdrawiam i do zobaczenia - kiedy wroci Hażyk:)))
Odpowiedz na ten komentarz
Robert Kolebuk

wysłano: 22:41,21 sierpień 2004

jest relacja i są zdjęcia z festiwalu http://www.keja.strzelce.pl
Odpowiedz na ten komentarz
tisia

wysłano: 20:17,5 wrzesień 2004

i jestem na zdjeciu... zajrzalam przypadkiem na ktoras keje,teraz tak mi zostalo,jestem co roku.fajnie,ze jest keja.
Odpowiedz na ten komentarz
Gacopyz

wysłano: 19:59,9 wrzesień 2004

Pamięta koncert SARI'94 w Żorach na którym miałem zaszczyt gościć. Tonam&Synowie byli niesamowici, łza się w oku kręci i mam gęsią skórkę jak tylko sobie wspomnę. To już 10 Lat !!!
Odpowiedz na ten komentarz
niki

wysłano: 12:44,20 wrzesień 2004

Obecność Kochanków Sally Brown w konkursie (zresztą nie tylko w tym) odnotowuję z dużą dezaprobatą albo "gwiazdy" albo konkursowicze trzeba się zdecydować panowie...
Odpowiedz na ten komentarz
Copyright © 2004-2010 SZANTYMANIAK.PL. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
Technologia: strony internetowe INVINI