Szantymaniak poleca:

Jesteś tutaj

Artykuły

Mikołajki szantowe (I Szanta Claus Festiwal w Poznaniu, 1-2 grudnia 2006 r.)

Relacje

     I Szanta Claus Festiwal w Poznaniu przeszedł do historii. Historia ta działa się w dniach 1-2 grudnia 2006 roku.
Spotykając się z szantymaniakami z innych stron naszego kraju (Warszawa, Katowice) z niekłamaną przyjemnością obserwowałem zainteresowanie
...
     I Szanta Claus Festiwal w Poznaniu przeszedł do historii. Historia ta działa się w dniach 1-2 grudnia 2006 roku.
Spotykając się z szantymaniakami z innych stron naszego kraju (Warszawa, Katowice) z niekłamaną przyjemnością obserwowałem zainteresowanie nową inicjatywą szantową. Pytanie: "no i jak było" nie raz i nie dwa powtarzało się w rozmowach. Spieszę zatem Wam wszystkim opowiedzieć.

    Klubowe granie "Paco de Poręby"

    Przedsm
akiem i rozgrzewką przed sobotnim koncertem był piątkowy występ Jerzego Porębskiego i Andrzeja Koryckiego w Klubie-Galerii ZAK. Zanotowany został bezwzględny rekord frekwencji na koncercie szantowym w tym miejscu. Przeciśnięcie się przez tłum zajmowało dobrych kilka minut, a znalezienie miejsca w pobliżu sceny graniczyło z cudem. Koncert ten był gratką zwłaszcza dla miłośników grania balladowo-gitarowego. "Paco de Poręba" (sympatyczne określenie Andrzeja Koryckiego) swymi solówkami wzbogacał tak znane utwory jak m.in. "Mewy". Pod koniec koncertu na scenę weszła Dominika Żukowska, która wykonała z Andrzejem "Bordeaux" (utwór znany też pod tytułem "Ballada o brygu"), "Shenandoah" (podczas koncertu sprzedawana była już nowa płyta duetu "Ballady żeglarskie tradycyjnie") i "Trzy życia".

    Konkursowe zmagania

    Następnego dnia szantymaniacy przenieśli się do Sceny Rozmaitości ul. Polnej, gdzie od godziny 10.00 odbywały się przesłuchania konkursowe. Wykonawców oceniało sześcioosobowe jury pod przewodnictwem Grzegorza Tyszkiewicza.
    Był to pierwszy konkurs z tak licznym udziałem amatorskich wykonawców z Poznania i okolic. Dla wielu z nich był to debiut na tak dużej scenie. Najlepiej wypadł znany bywalcom ZAK-a Piotr Ratajczak, którego stylowe interpretacje znanych ballad (m.in. "Fiddler's Green") przypadły jurorom do gustu. M
iejsce na podium jest na pewno jego ogromnym sukcesem. Zaskoczyła nieco nieobecność na nim doświadczonej ekipy Nagielbanka, którego atutami były własny repertuar (m.in. "Cztery żywioły") i utalentowana liderka Marta Śliwa. Nie porwał Johny Roger, mimo iż grał niemal pół godziny (przydługawe utwory instrumentalne, w tym dokładna kopia Fairport Convention oraz "Ballada o wigilijnym śledziu"). W tej sytuacji zwycięstwo odniosła coraz bardziej znana wrocławska ekipa Betty Blue. W tym roku widziałem ich już trzeci raz (poprzednio we Wrocławiu i w Kielcach). Każdy z tych występów grali w innym składzie, ale chyba każdy był lepszy od poprzedniego. Zwycięstwo "niebiescy" wyśpiewali piosenkami "Jak fala", "Piosenka o niebieskim czekaniu" i "Piosenka o rzucaniu i łapaniu", utrzymanymi w różnorodnych klimatach: od poetyckich poprzez bardziej rozrywkowe. Zadowolony powinien być jednak także zespół Może i My, laureat II miejsca i nagrody publiczności (konkurs obserwowało około 70 osób).

Wyniki konkursu I Szanta Claus Festiwal:
I miejsce - Betty Blue (Wrocław)
II miejsce - Może i My (Bydgoszcz)
III miejsce - Johnny Roger (Gdańsk) i Piotr Ratajczak (Poznań)
Wyróżnienia - Nagielbank (Zielona Góra), Po Trzecie (Mosina), Łowcy Patentów (Poznań), Mieszko Osiewicz (Poznań)
Nagroda publiczności - Może i My (Bydgoszcz)

    Wielk
i koncert

    Pytaniem, które zadawali sobie niemal wszyscy przed nadejściem "godziny 0" było: "ilu ludzi przyjdzie"? W mieście o bardzo skromnej szantowej tradycji (festiwale "Forpik" w latach 1983-84 to zamierzchła przeszłość, pojedyncze koncerty na nieszantowych imprezach nie
zmieniały zasadniczo tej sytuacji) wydawało się ono bardzo uzasadnione. Obawy były jednak na wyrost. W momencie rozpoczęcia imprezy sala była w znacznej mierze zapełniona, a kiedy prowadzący imprezę "GooRoo" ogłaszał werdykt w konkursie i wręczał nagrody (oprócz nominacji do przeglądu konkursowego "Shanties" były nimi m.in. mikrofon, s
ztormiak, worki żeglarskie i pamiątkowe dzwony) na widowni zasiadało już niemal 600 osób (komplet).
    Po krótkim i gorąco przyjętym recitalu zwycięskiego zespołu Betty Blue, na scenie pojawił się miejscowy Mohadick, dla którego był to pierwszy występ w głównym koncercie dużego festiwalu (dotąd grał na konkursach i w pubach). Występ udany, trzeba przyznać. Obok znanych utworów usłyszeliśmy dw
ie bardzo interesujące premiery: "Foggy Banks" i "Pamiętaj bracie".
    Jak zwykle przyjemnie dla oka zaprezentował się zespół Za Horyzontem. "Babski punkt widzenia" wyrażony został m.in. piosenkami "Baba na pokładzie" i "Panny portowe". Nowością była premierowa "Rozterka" oraz skrzypcowo-gitarowy utwór instrumentalny. - Tego jeszcze nie słyszałam -
skwitowała ten ostatni Julita Gacparska.
    Na pewno oczekiwanym momentem było wyjście na scenę Grzegorza Tyszkiewicza w trzeciej już roli (juror, konferansjer, artysta). Towarzyszyli mu na niej Krzysztof Paul (gitara) i Janusz Piotrkowski (skrzypce). Trudno powiedzieć, by ten występ wniósł jakiś powiew świeżości do znanego od lat scenicznego wizerunku "GooRoo", ale nie tego oczekiwała publiczność. "North-West Passage" jest w Poznaniu jednym z najbardziej znanych utworów o morskiej tematyce, nic więc dziwnego, że jego wykonanie było jednym z najbardziej
przejmujących momentów tego koncertu. Poza tym... "Ławice New Foundland", "Ballada A", "Staruszek jacht"... Oraz najnowszy przebój Grzegorza, znakomita "Muzyka".
    Nadszedł czas na bardziej skoczną część koncertu. Atlantyda zaprezentowała głównie utwory ze starych, "mechanikowych" czasów Sławomira Klupsia - "Dzień św. Patryka", "Pacyfik", "Zapach lądu
", "Stara latarnia", "Marco Polo"... Z ostatniej płyty usłyszeliśmy zaledwie tytułowe "Tak jak ptaki na błękitnym niebie". Na sprawdzone przeboje postawił również zespół EKT Gdynia. "Ja stawiam" i "Bijatyka" rozbujały widownię, która z miejsca ruszyła przed scenę. Tam czekała na nią spora przestrzeń, gdyż specjalnie dla celów tego koncertu wymontowano dwa przednie rzędy siedzeń. Szaleństwo zakończyło się dopiero przed 1.00.
    Nie był to jednak koniec atrakcji. Tzw. after party jest stałym elementem szantowych imprez, ale w różnych miejscach przybiera różne formy. Czasem polega na wspólnym biesiadowaniu organizatorów z artystami, czasem dopuszczani są n
ajzagorzalsi fani. W Poznaniu natomiast dla publiczności podstawiono specjalny autokar, który zawiózł chętnych do festiwalo
wej tawerny - Klubu-Galerii ZAK.
    Tam szybko scenę opanowali chłopaki z Może i My, do których po chwili przyłączyła się część Mohadicka. Następnie nadarzyła się wyjątkowa gratka dla miłośników tradycyjnych brzmień, gdyż z koncertinami na scenę wyszli Jerzy Richter (Mohadick) i Jacek Rdesiński (szantymen z Berlina zawitał do Poznania podczas podróży do Warszawy na niedzielny koncert w Stodole promujący nową płytę Bukanierów), którzy zaśpiewali m.in. zabawną pieśń "Marynarskie portki". Imprezę opuściłem około 3.00, ale nie miała się jeszcze ku końcowi. Właśnie na skrzypcach przygrywała rozśpiewanej grupie Beata Greb-Markiewicz (Za Horyzontem).

    Poznań na fali!

    Udało się. Nowy festiwal szantowy stał się faktem. Chylić czoła należy przed tymi, dzięki którym możliwe było jego zorganizowanie. A są to Maciej Olszewski, wiceprezes Wielkopolskiego OZŻ i animator imprez szantowych w Poznaniu, Piotr Zyznawski, właściciel Klubu-Galerii ZAK, oraz Radosław Lewandowski z poznańskiej Sceny Rozmaitości. Wypada im tylko życzyć równie owocnego działania w przyszłości.
    Wszystkim szantymaniakom z czystym sumieniem mogę polecać wizytę w Poznaniu w przyszłym roku. Czy II Szanta Claus festiwal będzie jeszcze lepszy?

Tekst: Michał Nowak
Foto: Tomasz Goliński

Oglądaj również: fotorelacja Tomka Golińskiego

Informację wprowadził(a): Michał Nowak - godz. 22:41, 12 grudzień 2006, wyświetlono: 1340 razy

NiecnyKsiaze

wysłano: 14:31,13 grudzień 2006

Doskonala! Widac kombinację mieszkańca Śląska Opolskiego i Poznania. Elegancko, ładnie, porządnie.
Odpowiedz na ten komentarz
KAMiL

wysłano: 14:40,13 grudzień 2006

Pierwszej edycji i na dodatek udanej, jak donosi Michał. Żałuję, że nie dane mi było uczestniczyć w tym festiwalu ale sprawy zawodowe wygnały mnie daleko stąd. Trzymam kciuki za środowisko szantowe w Poznaniu, oby Wam energii i pomysłów nie zabrakło na kolejne wydarzenia szantowe. Pozdrawiam ZAKowiczów no i Gratuluję BETTY BLUE kolejnego zwycięstwa w konkursie. Kamil Piotrowski
Odpowiedz na ten komentarz
romek

wysłano: 11:53,14 grudzień 2006

WSPANIAŁA atmosfera festiwalu, jaką udało się stworzyć prowadzacym i organizatorom przejdzie do historii szant. 800 na stojaco wiwatujacych pasjonatów zeglarstwa i szant bawiło się w Teatrze Rozmaitosci a potem również na imprezach towarzyszacych. Profesjonalizm z jaką był zorganizowany festiwal i charyzma prowadzących udzieliła się wszystkim odbiorcom tego wydarzenia. Cieszymy się że powstają imprezy takiej jakości w Polsce. już planujemy uczestnictwo w festiwalu przyszłym roku.
Odpowiedz na ten komentarz
Adam z Warszawy

wysłano: 13:24,14 grudzień 2006

Dziękuję organizatorom, prowadzącym i wykonawcom za wyjątkowe przeżycia podczas festiwalu w Poznaniu, którego byłem gościem. Była tam wyjątkowa atmosfera. dużo dobrej zabawy i takiej pozytywnej "więzi międzyludzkiej" której nam bardzo brakuje na codzień. Adam
Odpowiedz na ten komentarz
dorota11

wysłano: 17:26,14 grudzień 2006

Było super naprawdę, świetnie się bawiliśmy, niespotykana atmosfera, ludzie przyjaźni, świetnie zorganizowany festiwal, wykonawcy oraz prowadzenie bardzo nam się podobało. Podziękowania z Krakowa od wielbicieli szant. Kraków. Joanna
Odpowiedz na ten komentarz
aga

wysłano: 9:28,15 grudzień 2006

Wielke dzięki dla organizatorów za zapał i wiarę w poznańskich żaglarzy! Niezapomniane wrażenia! North West Passage wbiło mnie w fotel i obudziło uśpione ostatnio marzenia o rejsie na daleką Północ...
Odpowiedz na ten komentarz
YenJCo

wysłano: 18:59,15 grudzień 2006

No kochani! Nareszcie! :-) Poznań zasługuje na taką imprezę! Dziękuję wszystkim organizarotom za ich trud i przeoranie tego pola. Każde miasto zasługuje na dobry festiwal szantowy - ale mało kto zdaje sobie sprawy jaki ogrom pracy angażuje organizacja imprezy. Nie wszędzie są ludzie którzy naprawdę potrafią zrobic cos takiego. Dlatego SERDECZNE GRATULACJE że daliście rady! "Teraz Poznań!" Sssciskam Macieyco
Odpowiedz na ten komentarz
scv

wysłano: 19:19,15 grudzień 2006

Cicik napisał: Pogadałem z kim trzeba, opisywane przepisy nie weszły w życie z powodu braku kasy. Ale gościa namierzyć na pewno się da, może nie w godzinę ale w dwie na pewno. Da się - ale po co? z prawnego punktu widzenia nie ma się do czego przyczepić. A żeby załomotać mu - chyba szkoda zachodu. Na kogoś takiego naprawdę szkoda nerwów. Zignorować. Nie zauważyć, że istneje. Bo w tym momencie on siedzi sobie gdzies przed kompem i klepie się po kolanach z radości, że ktoś zwrócił na niego uwagę.
Odpowiedz na ten komentarz
Cicik

wysłano: 20:5,15 grudzień 2006

Nie zgodzę się. Człowiek ten publicznie oskarżył kilka osób (w tym jedną z imienia i nazwiska), posiadających publiczne zaufanie co do zebrania pieniędzy podczas koncertów, o kradzież 13.000 zł. Ja pomogę jak mogę, żeby gościowi zgodnie z prawem dobrać się do pupy.
Odpowiedz na ten komentarz
Kwiatuch / Betty Blue

wysłano: 1:47,16 grudzień 2006

I ja przyłączam się do podziękowań za Szanta Claus! Jako wykonawca i (ach, jaka to frajda!) laureat, ale również jako słuchacz. Naprawdę czuło się wielką pasję i zaangażowanie, tak ze strony organizatorów, jak i ze strony publiczności. Dzięki wielkie! Będziemy długo pamiętać Szantowe Mikołajki w Poznaniu!!! Za każdym razem, kiedy uderzamy w nasz pięknie wygrawerowany dzwon, wraz z jego mocnym, nośnym dźwiękiem, powraca wspomnienie... Ech, wrócimy tam jeszcze, zdaje się, że całkiem niedługo ;) Z błękitnym pozdrowieniem znad wrocławskiego biegu Odry, Elucha Kołodziejczyk BETTY BLUE P.S. Jedyny żal, że nie mamy ŻADNEGO pamiątkowego zdjęcia z poznańskiego grania :( Fotografów wkoło wiele, ale podczas grania BB najwyraźniej poszli na piwo albo papierosa... Tomku G, tyle pstrykałeś, może jednak gdzieś Ci weszło w kadr Betty Blue....? Chlip, chlip... nawet na stronie festiwalu wśród 176 zdjęć tylko jedna fotka... jak odbieramy nagrodę... Szkoda :(((((( Ale mówi się trudno, moc wrażeń w nas waży więcej niż cała seria zdjęć ;)
Odpowiedz na ten komentarz
Copyright © 2004-2010 SZANTYMANIAK.PL. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
Technologia: strony internetowe INVINI