Szantymaniak poleca:

Jesteś tutaj

Artykuły

MISSA - czyli HIP-HOP na chwałę Pana z elementami symboliki morskiej?!

Recenzje

Wielu ostrzy sobie pazurki na 4 już krążek znanego tyskiego zespołu szantowego. Tak jak 14 lat temu Ryczące Dwudziestki zaskoczyły szantowy świat gospelową płytą "By the Waters" dziś

Wielu ostrzy sobie pazurki na 4 już krążek znanego tyskiego zespołu szantowego. Tak jak 14 lat temu Ryczące Dwudziestki zaskoczyły szantowy świat gospelową płytą "By the Waters" dziś Perły i Łotry  objawiły zupełnie nowe oblicze, jako zespół śpiewający muzykę religijną.
 

Novum albumu "Missa" poleca na tym, że znaczna część utworów zawartych na płycie, wykonywana jest w języku polskim. Ma to swoje wady i zalety. Dla osób głęboko wierzących oczywiście nie będzie to stanowić żadnego problemu. Pewna trudność pojawić się może dla osób, które nie utożsamiają się z religijną treścią utworów. Zawarte na tej płycie utwory w języku polskim to pozytywna w przesłaniu, jednoznacznie religijna treść oraz cudowna, ponadczasowa, uniwersalna i niezależna od światopoglądu muzyka. Dla części osób na drodze swobodnego odbioru tego albumu może zatem stanąć subiektywny problem ideologiczny. W wykonaniach obcojęzycznych tekst, który dla większości odbiorców jest nie do końca najczęściej zrozumiały - znika, bądź staje się niczym innym, jak kolejnym naturalnym i neutralnym jednocześnie elementem melodii, zaś pojedyncze, rozpoznawalne elementy religijne typu: MY LORD, GOD, HALLELUJAH itd. nie wpływają na ogólną interpretację wrażeń, nawet dla walczących antyklerykałów. Poradzenie sobie z tym problemem stanie się łatwe, jeśli zawczasu dominować będzie nastawienie - przede wszystkim na ucztę muzyczną. Tę bowiem otrzymają słuchacze na najwyższym, imponująco doskonałym i prawdziwie godnym pozazdroszczenia poziomie.
 

Missa jest białym krukiem wśród polskich płyt z muzyką gospel, śpiewaną a cappella i jedynym wydawnictwem zawierającym polskie utwory z tego gatunku. Niewiele oczywiście, (ale nie nic!)  ma wspólnego z morzem, żeglarstwem i szantami, czyli z tym, co jest mi najbliższe.  Album zawiera utwory tradycyjne i autorskie teksty napisane głównie przez Michała Gramatykę. W utworach M. Gramatyki symbolika morza i żeglarstwa przebija się wyraźnie, co czyni dla mnie nieco przestrzeni, w której mogę się zdefiniować.
 

Nigdy nie lubiłem pisać o tym, co mi się nie podobało, bo jeśli nie można napisać nic miłego - to po co w ogóle tracić czas na pisanie i to jeszcze za darmo :-) (hehe). W przypadku Missy ten problem nie istnieje i bynajmniej nie dlatego, że w zamian ze tę recenzje dostałem od Pereł najnowsze Ferrari w kolorze"red". Dlaczego więc mimo stojącego w garażu Ferrari (naprawdę nie trzeba było! :-)) -  tak ciężko było mi podjąć się recenzji tej płyty? Odpowiedź niech będzie pytyjska:  to co dla innych być może byłoby źródłem łatwości - dla mnie stanowi subiektywną trudność. 
 

O Albumie Missa Pereł i Łotrów zrobiło się głośno już kilka miesięcy temu, kiedy po raz pierwszy Szantymaniacy mogli usłyszeć niespodziankowy mix utworów prosto ze studia.  Dziś, jako zapewne jedna z pierwszych w Polsce osób, mam zaszczyt być właścicielem świeżutkiej, pomarańczowej "bułeczki" prosto z tłoczni. Znaczną większość utworów znam jednak już od kilku tygodni. Miałem bowiem okazję słyszeć niepełną "wersję przed masteringiem". Już wówczas uświadomiłem sobie, że mam w rękach dzieło sztuki. Już wtedy pojawiły się pierwsze "mieszane uczucia". W odróżnieniu od szant, z którymi jestem związany od ponad 12 lat - z pieśniami religijnymi nie miałem profesjonalnie do czynienia, poza pojedynczym doświadczeniem z nagraniem kolęd w zeszłym roku. 
 

Utwory których na płycie jest w sumie 22,  podzielone są na trzy bloki. 
 

Część pierwsza - "Msza" to siedem utworów, których kolejność jest nieprzypadkowa, ściśle określona i zgodna z założeniami formy Mszy wg Kościoła Katolickiego. Części mszalne zasadniczo są przeróbkami fragmentów "Mszy Góralskiej" Tadeusza Maklakiewicza. Wyjątek stanowią "Gloria" i "Agnus Dei" - tematycznie podobne, ale skomponowane przez innych twórców.
 

Część druga to "Kanony", które zabrzmią szczególnie znajomo dla tych słuchaczy,  którzy mieli okazje uczestniczyć w spotkaniach wspólnoty z Taize. Oczywiście kanony są zaaranżowane autorsko przez A. Saczkę i znacznie odbiegają poziomem i stopniem trudności od prostych i surowych trój- lub czterogłosowych aranżacji, charakterystycznych dla "śpiewanych nabożeństw" we francuskim klasztorze. Warto wiedzieć, że wyjątkowość Taize polega miedzy innymi na tym, że kanony śpiewane są tam przez wiernych podzielonych na duże grupy, z których każda ma do zaśpiewania inną linię melodyczną. Według zeznań naocznych świadków ;-) efekt jest piorunująco wspaniały.  Ci z słuchaczy, którzy mieli okazje słuchać i śpiewać osobiście w Taize, mogą odebrać tę część bardzo osobiście i z dużym wzruszeniem.
 

Kanony nagrane są na osobnych ścieżkach w taki sposób, że nie ma miedzy nimi żadnych przerw. Dzięki temu 6 kolejnych utworów przenika się w sposób ciągły, zgodnie z tonacją. Sprawia to wrażenie ze słuchamy jednego utworu - mixu psalmów. Efekt ten czytelny jest wyłącznie w trybie słuchania zgodnie z kolejnością utworów. Specyficzny montaż okazuje się wadą tej części. Niestety próby wykonania legalnych mp3 na własny użytek lub przegrania utworów do biblioteki Windows MediaPlayer, a następnie odtworzenie ich z komputera w tej formie, kończą się rozerwaniem struktury na pojedyncze elementy pozbawione zakończeń. Efekt urywania się utworów jest drażniący i psuje niestety odbiór. Jak się wydaje należało rzeczywiście - zgodnie z zamierzonym efektem -  zmiksować je na pojedynczej ścieżce i ewentualnie zaindeksować miejsca przejść tak, by można było przeskoczyć do interesującego momentu, ale bez rozrywania struktury. Problemu tego nie będzie oczywiście jeśli słuchamy nagrania bezpośrednio z płyty, zgodnie z kolejnością utworów -niestety należy zapomnieć o opcji wybierania losowego utworów. Problem rozwiązuje również użycie iTunes do odsłuchiwania w komputerze.  
 

Część trzecia - "gospelowa" -  to zbiór utworów,  których teksty polskie są autorstwa Michała Gramatyki,  a muzyka jest bądź tradycyjna, bądź skomponowana przez Adama Saczkę. Niemawątpliwości, że ta część jest najbardziej radosna i pełna uniwersalnej pozytywnej energii. Wielu z niepraktykujących Katolików powie zapewne po usłyszeniu tej części : Gdyby tak wyglądały u nas msze to chodziłbym do Kościoła
 

"Część gospelowa" składa się z typowo brzmiących - jak na scenach z amerykańskich filmów - piosenek religijnych, śpiewanych radośnie i z klaskaniem przez "cały kościół". Właściwie każdy z utworów zawartych w tej części ma szansę stać się hitem. Zwracam uwagę szczególnie na mój już ulubiony utwór - cudowne, natchnione Anioł Stróż śpiewane w duecie przez śmiejącego się M. Gramatykę :-) i poważnego A.Saczkę przejawiającego tu leciutką - jakby zaczerpniętą z musicalu "Metro" Józefowicza - manierę. Delikatne, rozbudowane muzycznie z zaskakującym zakończeniem Erue me Domine jest moim osobistym No2. Przesympatyczne wrażenie robią również utwory:  Niezatapialny i niemal dzikie Jubalee - które zdobędą, jak sądzę, szczególne uznanie publiczności na koncertach na żywo.  
 

Wszystkie wymienione utwory łatwo wpadają w ucho, mają łatwy do zaśpiewania tekst - co tu dużo mówić,  po prostu "same się śpiewają". W pieśni Nobody knows autor aranżacji wykorzystał znany i stosowany chętnie przez kilku innych wykonawców chwyt aranżacyjny - leniwy acz dostojny początek, a następnie wybuch radosnego, pełnego spontanicznych improwizacji Glory Alleluja! 
 

Zwraca uwagę nowa, zaskakująca i porywająca aranżacja znanego utworu Deep River, w którym znienacka pojawia się wstawka "Gospel Moich Marzeń" , wykrzyczana - nieco drażniąco, ale za to ze spontaniczną radością, której trudno nie zauważyć, a następnie przechodzi w pełne improwizacyjnych smaczków "Roll jordan roll
 

Płytę kończy "zakręcony" rytmicznie Panie wołam Cię. Niby-spokojne zwrotki utworu, przeplatane są spontanicznymi wstawkami refrenu "Glory Alleluja", dodatkowo ozdobionymi licznymi improwizacjami, w tym - niestety - przenikliwym i piskliwym głosem żeńskim,  który mnie osobiście doprowadza przykrych słuchowych drgawek i skurczu zwieraczy - jak przy rysowaniu paznokciem po tablicy lub styropianem po szkle. Co gorsza jestem przekonany, że koneserom zapewne właśnie ten element spodoba się szczególnie :-) 

Spostrzegawczy zauważą, że ostatnia ścieżka jest wyjątkowo długa, bo ma aż 9 minut,  nie bez powodu.  Warto poczekać do 7-mej minuty i 39-tej sekundy, by usłyszeć coś, czego w Polsce dotąd nie było na takim poziomie - religijny HIP-HOP! Opis tej części sobie daruję, bo to trzeba po prostu usłyszeć - nie dołując się wszakże zbytnio tym, że wszędzie jest szatan... :-) 
 

Pozytywna energia płynąca z tekstów i melodii nawet dla osób niewierzących, będzie czymś wyraźnie wyczuwalnym, zaś dla osób wierzących, będzie to czysta radość obcowania z Najwyższym przez śpiew i będzie źródłem głębokich przeżyć religijnych. 

Pod względem muzycznym pozwalam sobie ocenić "Missę" wyjątkowo wysoko i stawiam ją tuż przed wysłużoną staruszką "By the Waters" Ryczących Dwudziestek jako jej godną następczynię. Jest to druga płyta w historii polskich zespołów szantowych,  która mimo tematyki religijnej bezwątpienia -na wiele lat,  wyznaczy wzorce i pomysły aranżacyjne dla muzyki a cappella na polskiej scenie szantowej.
 

Ssssciskam

Maciej "YenJCo" Jędrzejko


PS Polecam też opis wrażeń po wysłuchaniu płyty jeszcze przed masteringiem, zamieszczony w Szantymaniaku pod koniec grudnia 2005r, przez Janka "Cjanka" Cofałę (więcej...)

Zobacz także

W naszym archiwum

Informację wprowadził(a): Maciej "YenJCo" Jędrzejko - godz. 12:7, 24 styczeń 2006, wyświetlono: 290 razy

Zuzik

wysłano: 20:17,24 styczeń 2006

Maćku, zasadniczo się z Tobą zgadzam. Również nie byłam zachwycona wysokim żeńskim głosem (ku mojemu zmartwieniu, ja śpiewam niewiele niżej:( Uważam jednak, że warto podkreślić wszechstronność Adasia, którego możemy poznać również jako autora 1,5 tekstu (współautor tekstu "Gloria" i autor gospelu "Glory Halleluyah":). Byłam zaskoczona, ale to prawda :)
Odpowiedz na ten komentarz
Alice:)

wysłano: 18:13,26 styczeń 2006

Ja też chcę już mieć te płyteeee!! :) I chcę już na festiwal... :) Miałyśmy jechać sobie na PPP,ale cóż. Może Wrocław... :) Pozdrawiam wszystkich:) p.s Bawcie się dobrze w moim ulubionym mieście... :)
Odpowiedz na ten komentarz
dario

wysłano: 12:21,29 styczeń 2006

... PPP i juz po:( Jak dla mnie bardzo fajna atmosfera. Występ piątkowy chóru gospelowego z zespołem Perły i Łotry śliczny i energetycznie poprawny:)) Sobota równie dobra. Gratulacje dla zespołów konkursowych, w szczegolności dla Pontonów za rozwój i PRESs Gang, Pwt Jeża za konsekwencję. Szczególne również uznanie dla zespołu Banana Boat za jak zwykle dobry przekaz i cieplo płynące z nut, mimo niekonwencjonalnego jak dla tego zespołu ukladu tanecznego głownego frontmana :)) Ro20 jak zwykle poprawni i dostojni, choć jakby niezmienni repertuarowo, ale może to akurat atut. Tonam&Synowie -fajne chłopaki.
Odpowiedz na ten komentarz
Anik

wysłano: 21:55,29 styczeń 2006

Perełki! dzięki za wyjątkowy koncert w piątek! Płyta niesamowita! A występ w sobotę -rewelacja!!
Odpowiedz na ten komentarz
KAMiL

wysłano: 12:31,31 styczeń 2006

...kawał dobrej roboty!!! Płytę słucha się rewelacyjnie od początku do końca. Brakowało mi czegoś takiego [zwłaszcza w dobie ostatnich wydarzeń :( ]. Wyyyyysoooookiiiii głos Martyny akurat mnie nie drażni (bardziej krzyczany Doktora) - jest OK, o wiele lepiej brzmi tu, niż na poprzedniej płycie Pereł [Burza.Drkada łotrów.] Panowie!!! Apeluję!!!! Ten piątkowy koncert nie może być jedynym!!! Tyle prób, starań, przygotowań i tylko raz?!? Nie zrobicie nam tego - idzie Wielkanoc!!! No...
Odpowiedz na ten komentarz
Elik

wysłano: 1:22,1 luty 2006

Wszystkie koncerty Pereł to niezapomniane show! A ten piątkowy koncert był wyjątkowy! Przebiliście samych siebie! TO TRZEBA KONTYNUOWAĆ!!!
Odpowiedz na ten komentarz
Vandae

wysłano: 11:0,20 luty 2007

Płyta "Missa" dosłownie nas zaskoczyła. Mnie i moją siostrę. Oczywiscie pozytywnie, bo zakochane w niej jesteśmy obydwie. A nawet nasza wspólnota MF Tau. Piękno odkryte. Co dalej?
Odpowiedz na ten komentarz
Copyright © 2004-2010 SZANTYMANIAK.PL. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
Technologia: strony internetowe INVINI