Szantymaniak poleca:

Jesteś tutaj

Artykuły

Myślibórz po raz trzeci (relacja + galeria)

Relacje

Po raz kolejny przekonałem się, że mimo mojego dość sporego zainteresowania tzw. polskim światkiem szantowym, bardzo często dowiaduję czegoś, o czym wcześniej nie miałem zielonego pojęcia. Weźmy na ten przykład Festiwal Piosenki Turystycznej i Żeglarskiej w Myśliborzu,

...

Po raz kolejny przekonałem się, że mimo mojego dość sporego zainteresowania tzw. polskim światkiem szantowym, bardzo często dowiaduję czegoś, o czym wcześniej nie miałem zielonego pojęcia. Weźmy na ten przykład Festiwal Piosenki Turystycznej i Żeglarskiej w Myśliborzu, który w tym roku miał już swoją trzecią edycję. Impreza w świetnie nadającym się do tego celu miejscu, organizowana przez zaangażowanych ludzi, wspierana przez władze lokalne, a o jej istnieniu wie mało kto. Myśl o potrzebie większego nagłaśniania tego typu imprez - imprez ciekawych, dobrze pomyślanych i przeprowadzonych - nachodziła mnie zarówno na kołobrzeskim "Wodnikusie", złocienieckich "Szantach nad Drawą" jak i na myśliborskim festiwalu, który nie ma jeszcze specjalnej nazwy. Internet jako nowoczesne medium nadaje się do tego wyśmienicie. Trawestując stare porzekadło z końca ubiegłego wieku można dziś powiedzieć: Nie ma cię w Internecie, to znaczy, że nie ma cię wcale.

Po przyjeździe do Myśliborza czekała nas niespodzianka. Organizatorzy wymyślili sobie, że to my między innymi będziemy oceniali występy konkursowiczów. Oczywiście broniliśmy się przed tym jak diabeł przed wodą święconą, ale "Mordal" powiedział: "Nie róbcie mi tu wioski. Wszyscy na was czekali. No już, idziemy." Kto zna Przemka Mordalskiego, wie, że trudno mu się sprzeciwić. Chcąc nie
chcąc spełnialiśmy z Wojtkiem rolę jurorów. Przewodniczącym był "Mordal", a czwartym do stolika był miejscowy muzyk Radek Kiszewski.

Występy konkursowe podzielono na trzy kategorie: do 13 lat, powyżej 13 lat i zespołowe. Zwykle w takich wypadkach mówi się, że konkurs stał na wysokim poziomie, ale w Myśliborzu było tak naprawdę - jeśli uwzględni się młody wiek i skromne doświadczenie sceniczne konkursowiczów. Większość startujących w konkursie to młodzież uczęszczająca na zajęcia w miejscowych Domach Kultury. Widać było, że dobrze wyćwiczone mają takie elementy jak praca z mikrofonem czy artykulacja dźwięków. Repertuar stanowiły wyłącznie znane wszem i wobec piosenki zarówno z nurtu turystycznego jak i żeglarskiego. Mnie osobiście brakowało jednak w tych występach trochę autentyczności, bo widać było, że piosenki konkursowiczów przygotowane były akurat na ten festiwalowy konkurs, a na co dzień gustują oni w nieco innym repertuarze. Jedynym wyjątkiem był zespół "Może i My" z Bydgoszczy, który nie miał problemu, żeby w swojej kategorii wygrać konkurs.

Po ogłoszeniu werdyktu i rozdaniu nagród nastąpił koncert laureatów, a po nim występy zaproszonych wykonawców. Zaczął Przemek Mordalski, który później pojawiał się na scenie jeszcze kilka razy i był doskonałym łącznikiem między występującymi tego dnia zespołami Pod Masztem, Stary Szmugler i Może i My (jako laureat konkursu). Przemek jak zwykle pokazał jak za pomocą jednej gitary i własnego (niebanalnego!)
głosu można stworzyć cudowny nastrój. Po występie Przemka na scenie pojawiliśmy się my czyli Pod Masztem. Padający przez ponad dwie godziny deszcz nie wystraszył na szczęście całej widowni i było dla kogo grać. Grało nam się dobrze, ale nam się zawsze gra dobrze tam, gdzie chcą słuchać.

O występie Szmuglerów, który tym razem miałem okazję obejrzeć w całości mogę powiedzieć same dobre rzeczy. Skład im się uleżał, nowa skrzypaczka (która gra z nimi bodaj od maja tego roku) świetnie zaaklimatyzowała się w męskiej ekipie i zespół gra dziś naprawdę składnie. Co ważne - w Myśliborzu zagrali chyba ze trzy całkiem nowe piosenki, co świadczy o rozwoju i twórczym nastawieniu zespołu. A mnie z ich występu najbardziej zapadły w pamięć świetnie nagłośnione i ze swobodą zagrane partie skrzypiec i bardzo ciekawe, różnie akcentowane przejścia na perkusji.

Zespół Może i My zakończył koncert krótkim recitalem. Grali energicznie - częściowo własne utwory, częściowo covery. Na koniec zaintonowali pieśń na "all hands on deck" czyli "Pożegnanie Liverpoolu". Koncert skończył się tuż po północy, a organizatorzy już zapowiedzieli, że kolejna edycja festiwalu w Myśliborzu na pewno się odbędzie.

 

Przepraszam za kilkudniowe opóźnienie w publikowaniu tej relacji, ale mój modem przez tydzień odmawiał posłuszeństwa, a bez modemu dość trudno łączyć się z siecią ;-)

Informację wprowadził(a): Robert Kolebuk - godz. 22:4, 11 lipiec 2005, wyświetlono: 884 razy

pisi

wysłano: 13:32,13 lipiec 2005

chętnie przeczytałbym o tym co się tam działo pozdrawiam.
Odpowiedz na ten komentarz
Robert Kolebuk

wysłano: 14:43,13 lipiec 2005

Dzisiaj, a najpóźniej jutro będzie relacyjka. Dorzucę też zdjęć. Pozdrawiam
Odpowiedz na ten komentarz
psi

wysłano: 17:2,13 lipiec 2005

i chwała Ci za to ;) Szantymaniak jest jednak w dechę;) pozdrawiam serdecznie i z niecierpliwością oczekuję na fotki i relacyjkę:)
Odpowiedz na ten komentarz
pisi

wysłano: 23:21,15 lipiec 2005

...
Odpowiedz na ten komentarz
Jaro20

wysłano: 12:33,16 lipiec 2005

Cieszę się, że pomysł został zrealizowany. "Pigułka-do-(za)ssania" przepisana przez Doktora to prawdziwy narkotyk ;-) Wiele mówi o programie płyty i nie sposób po jej zażyciu nie chcieć więcej, więcej! WIĘCEJ!! Pozdrawiam Jaro20
Odpowiedz na ten komentarz
Copyright © 2004-2010 SZANTYMANIAK.PL. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
Technologia: strony internetowe INVINI