Szantymaniak poleca:

Jesteś tutaj

Artykuły

Panie i Panowie... THE POGUES!

Prezentacje

Jeżeli macie trochę wolnego czasu, to pozwólcie, że opowiem Wam o zespole, który dawno temu zmienił moje myślenie o folku. Wiem, że nie jestem jedyny, bo co jakiś czas odkrywam ślady wpływów tej kapeli w muzyce zarówno polskich, jak i zagranicznych zespołów. Ich piosenki brzmią u

...

Jeżeli macie trochę wolnego czasu, to pozwólcie, że opowiem Wam o zespole, który dawno temu zmienił moje myślenie o folku. Wiem, że nie jestem jedyny, bo co jakiś czas odkrywam ślady wpływów tej kapeli w muzyce zarówno polskich, jak i zagranicznych zespołów. Ich piosenki brzmią u nas częściej ze scen szantowych niż na folkowych festiwalach, gdzie muzyka celtycka ciąży obecnie raczej w stronę akustycznych brzmień i rozwiązań charakterystycznych dla nurtu ceol nua.


Od wydania ostatniego studyjnego albumu zespołu The Pogues minęło już jedenaście lat. Mimo że album zatytułowany Pogue Mahone można uznać za jeden z najciekawszych w dorobku grupy, to najwyraźniej druga połowa lat 90-tych nie była dla nich najszczęśliwsza. Rozpad zespołu i muzyczna cisza większości jego członków, to dla wszystkich sympatyków tej grupy nieomal tragedia. Solowe płyty byłego frontmana i twórcy większości piosenek, Shane'a MacGowana, mimo że muzycznie dość ciekawe, pozostają w cieniu jego dorobku z The Pogues. Na szczęście po kilku latach drogi muzyków znów się zeszły. Zaczęli rozmawiać, próbować i wreszcie koncertować. Obecnie The Pogues pojawiają się co roku na kilkunastu koncertach. Niestety nie słychać nic o nowej płycie studyjnej, jakby bali się, że zagłuszą echa dawnych przebojów.

The Pogues są jak wzorzec metra - jeżeli ktoś zagra folk-rockową muzykę opartą na irlandzkich korzeniach, na pewno zostanie porównany właśnie do zespołu Shane'a MacGowana. I to bez względu na to czy gra w podobnym, czy zupełnie innym duchu.

Co sprawiło, że tak właśnie jest? Co nowatorskiego tkwiło (a może wciąż tkwi?) w muzyce The Pogues? I dlaczego zajmujemy się nimi na portalu szantowym? Na wszystkie te pytania odpowiem poniżej. Będzie też czego posłuchać! A teraz... Panie i Panowie... The Pogues!


1. Mroczne ulice Londynu.

Zespół znany dzisiaj jako The Pogues powstał w 1982 roku z inicjatywy Shane'a MacGowana, wbrew temu co zwykło się przypuszczać założono go w Londynie, choć trzeba przyznać, że pierwszymi fanami byli oczywiście irlandzcy emigranci, mieszkający w północno-zachodniej części brytyjskiej stolicy. Bez względu na to co robili, Irlandczycy w Londynie trzymali się razem. Chodzili do swoich pubów, pili tam irlandzkie piwo lub whiskey i słuchali irlandzkiej muzyki.

Spośród trójki założycieli (Shane MacGowan - wokal, James Fearnley - akordeon i Spider Stacy - tin whistle) właściwie każdy miał już jakąś przeszłość muzyczną. Stacy grał w punk-rockowym zespole The Millwall Chainsaws, Fearnley razem z MacGowanem współtworzyli zespół The Nips (znany też jako Nipple Erectors), który był jedną z ciekawszych grup londyńskich punk-rockowych przełomu lat 70-tych i 80-tych. Z nagrań pozostawionych przez pierwszy zespół MacGowana (gwoli dziennikarskiej rzetelności należałoby dodać, że w The Nips występował on pod pseudonimem Shane O'Hooligan) jasno daje się odczytać pewne muzyczne patenty, które po latach pojawiły się również w twórczości The Pogues. Zresztą sami za chwilę będziecie się mogli o tym przekonać.

Jeżeli macie ochotę wsłuchać się w brzmienie The Nips, polecam utwór Happy Song (słowa i muzyka Shane MacGowan).

Mimo że The Nipple Erectors nie pozostawili po sobie studyjnej płyty, a jedynie single, to fani takich brzmień nie powinni czuć się zawiedzeni. Z koncertów, prób, nagrań radiowych i rzeczonych singli złożono jak dotąd pięć kompletnych albumów: Live at the Hope and Anchor z 1979 roku, Live at the 101 Club i Only the End of the Beginning wydane w 1980 r., Bops, Babes, Booze and Bovver z roku 1987 (kompilacja singli) i The Tits of Soho z 2000 roku.

W atmosferze irlandzkich pubów powstał jednak pomysł, by zrobić coś nowego, coś, czego jeszcze w muzyce irlandzkiej nie było. Miał być to projekt skierowany do szerszej publiczności, a oparty z grubsza na muzyce celtyckiej z ostrą sekcją rockową. Sam MacGowan wypowiada się o tym w następujący sposób: Chodziło nam o to, by karmiona popową papką publiczność udławiła się czymś, co tkwiło głęboko w tradycji, w czym jest więcej tradycji, więcej gniewu.

Nazwa The Pogues jest utworzona nieco sztucznie, przez co nieprzetłumaczalna. Początkowo grupa nosiła nazwę Pogue Mahone, co z języka irlandzkiego tłumaczy się dość dosadnie jako "pocałuj mnie w d...". Jednak taka nazwa zwiastowała raczej kłopoty niż popularność, więc muzycy szybko ją skrócili. Do dziś jednak można się jeszcze natknąć na singiel z piosenkami Dark Streets of London i The Band Played Waltzing Matilda, sygnowany jako Pogue Mahone.


2. Rum, sodomia i czerwone róże.

Muzyka The Pogues mogła przyprawić o szok purytańską publiczność folkową. Ugrzecznionym radiowym zespolikom Poguesi przeciwstawili swój punkowo-bałaganiarski wizerunek. Z czasem i wygląd i muzyka The Pogues uległy pewnym zmianom, jednak wciąż był w niej bunt, nieokrzesane i punkowe spojrzenie na tradycyjną muzykę folkową. Nie miało znaczenia czy sięgają po kompozycje tradycyjne (a tych nagrali wiele), czy wykonują własne utwory - ich brzmienie było charakterystyczne i rozpoznawalne.

Już pierwszy długogrający album The Pogues, płyta Red Roses For Me wydana w 1984 roku niosła ze sobą sporą dawkę punk-folkowego grania. Jest to mieszanka utworów tradycyjnych (The Auld Triangle, Waxie Dargle, czy choćby Greenland Whale Fisheries) i kompozycji zespołu (w większości autorskie piosenki Shane'a - jak choćby Boys From County Hell, Dark Streets Of London, czy pierwszy wielki przebój The Pogues - Streams of Whiskey). Niektóre utwory Poguesów z płyty Red Roses For Me są dziś równie często wykonywane przez młode zespoły, jak tradycyjne irlandzkie piosenki.

Na fali tej popularności już w 1985 roku wydano kolejny album The Pogues. Rum, Sodomy and the Lash to płyta odwołująca się w swoim tytule do słów Winstona Churchila, który w tak obrazowy sposób określił życie w brytyjskiej marynarce wojennej. Ten album jest już nieco poważniejszy, niektóre piosenki mówią o wojnie i o śmierci (Billy's Bones, The Sick Bed of Cuchulainn). Oczywiście towarzyszom im typowe dla irlandzkich rozrabiaków utwory o miłości i alkoholu (Pair of Brown Eyes, Sally MacLennane).

Płyta zawiera też dwie przeróbki, jedną jest utwór znanego australijskiego folksingera Erica Bogle'a - The Band Played Waltzing Matilda, druga to słynne Dirty Old Town Ewana MacColla. W przypadku tej drugiej piosenki wykonanie The Pogues przewyższyło popularnością pierwowzór i mimo pewnych różnic to ich wersja jest obecnie bazą dla kolejnych przeróbek.

Aby lepiej zilustrować muzykę The Pogues z tego okresu proponuję posłuchać kilku piosenek z tego okresu:

1. The Sick Bed of Cuchulainn (sł. i muz. Shane MacGowan, nagrane na żywo 17.05.1986).

2. Dirty Old Town (sł. i muz. Ewan McColl, nagrane na żywo 17.05.1986). 

3. Sally MacLenanne (sł. i muz. Shane MacGowan, nagranie z płyty składankowej Pogues Essential). 

4. The Band Played Walzing Matilda (sł. i muz. Eric Bogle, nagranie z płyty Rum, Sodomy and the Lash).

5. Transmetropolitan (sł. i muz. Shane MacGowan, nagranie z płyty Red Roses For Me). 


3. Celtycka fiesta

Na kolejną płytę fani The Pogues musieli czekać aż trzy lata. Jednak był to album znacznie dojrzalszy i lepiej wyprodukowany. If I Should Fall From Grace With God jest dziś często uznawany za najlepszą płytę Poguesów. Nie ulega wątpliwości, że był to pierwszy ich album, który zdobył aż taką popularność, na całym niemal świecie. Nawet do Polski trafił później na stragany z pirackimi kasetami.

Tytułowy utwór to kwintesencja stylu jaki wypracowali Poguesi na poprzednich płytach - ostry, folkowy numer z punkowym pazurem. Na If I... po raz pierwszy zespół zaczął się oglądać nie tylko na muzykę irlandzką. Turkish Song of Damned niesie ze sobą melodie, która ma nam się kojarzyć ze wschodem. Mamy tez utwór Metropolis, który wydaje się być inspirowany starym filmem o tym samym tytule. Wesoły utwór Fiesta wprowadza nas w klimaty meksykańskie, ze świetnie zaaranżowanymi dęciakami. Wciąż jednak jest to muzyka Poguesów.

Jest na tym albumie również wspaniała świąteczna piosenka Fairytale of New York, będąca duetem wokalnym Shane'a i angielskiej wokalistki Kirsty McColl, córki słynnego robotniczego pieśniarza, autora Dirty Old Town. To pierwszy taki duet w wykonaniu Shane'a i jak się później okazało nie ostatni. Konstrukcja utworu na zasadzie piękna i bestia została ponownie użyta w piosenkach You're The One z Marie Brennan (na co dzień wokalistką grupy Clannad) i Haunted z Sinead O'Connor. Jednak te dwa utwory to już nieco nowsza historia i zupełnie inny zespół.

Co ciekawe na płycie If I Should Fall From Grace With God Shane dopisał swoje słowa do kilku tradycyjnych utworów. Obecnie wielu polskich wykonawców postępuje tak z piosenkami Poguesów.

Płytę tą najlepiej zilustrować sięgając po utwór tytułowy: If I Should Fall From Grace With God (sł. i muz. Shane MacGowan, nagranie z płyty). Dla miłośników morskich klimatów cenna może być śliczna piosenka Philipa Chevrona Thousands Are Sailing (sł. i muz. Philip Chevron, nagranie z płyty).


4. Na Moście Alberta

Po If I Should Fall From Grace With God przyszła pora na album nieco słabszy, lecz i tak ciekawy. Wydana w 1989 roku płyta Peace and Love nie odniosła takiego sukcesu jak jej poprzedniczka. Nie znaczy to jednak że nie ma na niej dobrych utworów. Na pewno warto posłuchać choćby piosenki Young Ned Of The Hill Terry'ego Woodsa i Rona Kavanagh. W wersji The Pogues nabiera ona prawdziwego ognia, być może dlatego że nie jest śpiewana przez Shane'a. Wokalistą jest tu Terry Woods, facet, który sporo znaczy w historii irlandzkiego folku. Oprócz występów w duecie ze swoją żoną (jako Gay and Terry Woods) i własnym zespołem (dwie odsłony The Woods Band dokumentują dwie płyty - Woods Band z 1971 roku i nagrana po ponad trzydziestu latach Music From The Four Corners of Hell, na której pojawia się fenomenalny wokalista Shane Martin, którego nie było jeszcze na świecie, gdy jego zespół nagrywał pierwszą płytę), Terry Woods grał w tak znanych zespołach, jak Steeleye Span i Sweeney's Men. Współpracował też z muzykami tworzącymi później grupę Thin Lizzy. To właśnie Terry przyniósł do zespołu piosenkę, którą napisał ze swoim kumplem, Ronem, znanym irlandzkim balladzistą, z którym tworzyli później razem zespół The Bucks.

Na Peace and Love znajduje się też jedna z najpiękniejszych ballad zespołu - Misty Morning, Albert Bridge, która pokazuje że The Pogues dobrze czują się także w spokojniejszych kompozycjach. Warto również zwrócić uwagę na USA, Cotton Fields czy Tombstone.

O ile Peace and Love jest płytą spokojniejszą, a może nawet nieco bardziej melancholijną, to kolejny krążek - Hell's Ditch z 1990 roku - powraca do weselszych rytmów znanych choćby z If I..., czy Red Roses For Me. Jest tu całe mnóstwo naprawdę dobrych piosenek. Wesołe Sunnyside of the Street otwiera płytę, po nim następuje równie skoczne Sayonara. W Ghost of Smile można doszukać się elementów muzyki ska, a tytułowy Hell's Ditch to z kolei jeden z najciekawszych kompozycyjnie utworów zespołu, z długim, rozbudowanym wstępem instrumentalnym. Bardzo interesujący muzycznie jest też wsparty saksofonem Summer In Siam, z kolei Rain Street można postawić obok If I Should Fall From Grace With God i Streams Of Whiskey jako wizytówkę zespołu.

Można więc chyba spokojnie orzec, że Hell's Ditch to jedno ze szczytowych osiągnięć The Pogues.

Jest to też ostatni album nagrany z Shane'm MacGowanem jako wokalistą. Problemy między liderem a zespołem wynikały głównie z problemów alkoholowych Shane'a i kiedy kolejny raz zdarzyła mu się zapaść i kapela musiała odwołać koncerty, koledzy podziękowali mu za współpracę. Miało to miejsce w 1991 roku, podczas tournee po Japonii, gdzie na kilka koncertów zastąpił go ówczesny producent nagrań zespołu, legendarny lider The Clash, Joe Strummer.

Shane po jakimś czasie sformował nowy zespół i trzeba przyznać że nie tylko nazwą przypomina on wcześniejszą kapele. Mowa tu o The Popes. W początkowym, bardzo rockowym, składzie tego zespołu znalazł się Brian Robertson, gitarzysta Thin Lizzy. Podobieństw między The Pogues a The Popes jest sporo, podstawowa różnica jednak polega na tym, że osobowość Shane'a zdominowała nowy zespół, przez co zaczął on grać niekiedy rzeczy bardzo dyskusyjne pod względem artystycznym.


5. Pogue Mahone

O tym, ze The Pogues bez Shane'a MacGowana to już nie to samo, mówią zwykle Ci, którzy bardzo powierzchownie znają dorobek tej kapeli. Zarówno zastępujący MacGowana na trasie koncertowej Joe Strummer, jak i awansowany do roli frontmana Spider Stacy, świetnie radzili sobie z publicznością. Znacznie gorzej jednak było z mediami, które gloryfikowały ulicznego bohatera, koncentrując się raczej na solowych dokonaniach Shane'a, niż na jego macierzystym zespole. Wokół rozstania MacGowana z resztą Poguesów narosło tyle mitów, że do dziś trudno dojść z nimi do ładu, a sami muzycy nie bardzo już pamiętają co wówczas mówili w wywiadach.

Ważne jest jednak, że w czasie kiedy Shane MacGowan brnął krętymi ścieżkami kariery solowej, jego koledzy z The Pogues nie zasypywali gruszek w popiele. Co prawda od czasu rozstania ze swym liderem zespół kilkakrotnie zawieszał działalność, ale zanim rozpadł się definitywnie nagrał jeszcze dwie płyty.

Pierwsza z nich, zatytułowana Waiting for Herb, to przede wszystkim poszukiwania nowego stylu. Mimo kilku bardzo dobrych piosenek nie jest to album udany. Ukazał się w 1993 roku, a więc wcześniej niż pierwszy solowy album MacGowana. Frontmanem grupy w miejsce Shane'a został, jak już wspomniałem, Spider. Próbował on śpiewać z podobną pijacką manierą jak Shane (często podrabiał go na koncertach, gdy pijanemu MacGowanowi trzeba było wyłączyć mikrofon). Nie było to jednak to na co czekali fani zespołu.

Nie ulega wątpliwości, że muzycy The Pogues to fachowcy i że podobała im się gra w punk-folkowej kapeli. W końcu to dla dobra zespołu rozstali się z Shane'm. Trudno dziś powiedzieć co by się stało gdyby do tego nie doszło. Mimo braku medialnej promocji na płycie Waiting for Herb znalazł się jeden z większych przebojów ówczesnego składu The Pogues, bardzo dobra kompozycja Tuesday Morning. Być może zawdzięcza ona popularność temu, ze nalazła się na ścieżce dźwiękowej do popularnego filmu Eksplozja (Blown Away) z Jeffem Bridgisem i Tommy Lee Jonesem w rolach głównych. Do innych ciekawych piosenek na płycie należą: Sitting on Top of the World, Big City, Girl from the Wadi Hammamat i My Baby´s Gone.

Kolejna, ostatnia studyjna płyta The Pogues nosi tytuł Pogue Mahone. Jest to bezpośrednie odniesienie do korzeni zespołu, a jednocześnie zamknięcie jego kariery. Kompozycje zawarte na tym krążku (pisane przez prawie cały zespół) mają w sobie wiele z klimatu starych nagrań The Pogues. Nawet wokal Spidera, będący tu na pograniczu między własną manierą, a wokalem Shane'a, brzmi tu dużo bardziej przekonująco. Piosenka Boba Dylana When The Ship Comes In brzmi jakby była napisana dla Poguesów. Utwory takie jak How Come, Living In A World Without Her, Bright Lights, czy Pont Mirabeau spokojnie mogłyby się znaleźć na wcześniejszych płytach zespołu.

Ten etap w dziejach kapeli dobrze ilustrują utwory takie jak Once Upon A Time i koncertowa wersja Tuesday Morning, zarejestrowana na festiwalu Gulfest.


6. Na solo

Solowe poczynania niektórych Poguesów również zasługują na uwagę, jak choćby dwie, rozprowadzane wśród znajomych płyty The Wisemen - zespołu Spidera Stacy, czy Music From Four Corners of Hell album wspomnianej już grupy Woods Band, reaktywowanej przez Terry'ego Woodsa w jakiś czas po rozpadzie The Pogues. Ciekawe bywają też płyty grupy Perfect, niemieckiego zespołu prowadzonego przez gitarzystę Jamiego Clarke'a. Shane śmieje się jednak z dawnego kolegi, nazywając go Jamie "I'm in the Pogues" Clarke. Gitarzysta miał być ponoć nie lada pozerem, chwalącym się na lewo i prawo tym, że grał w tak znanej grupie. Pewnie coś w tym jest, bo do dziś informacje o tym fakcie zdobią okładki płyt grupy Perfect, a piosenki z repertuaru The Pogues są na porządku dziennym nie tylko na koncertach, ale i na płytach tej grupy.

Ciekawostką mogą też być bootlegi z koncertów projektu Spider Stacy's Pogue Mahone, gdzie wokalista i whistler Poguesów wystąpił z zespołem The Boys From County Hell.

Najlepiej wypadł jednak dawny lider kapeli. Na pierwszej płycie sygnowanej nazwą Shane MacGowan and The Popes (zatytułowanej The Snake) mamy materiał bardzo bliski temu co robił wokalista z kolegami z The Pogues. Płyta ta wyszła w 1994 roku i zawiera takie przebojowe utwory jak: The Church of the Holy Spook (jeszcze na próbach z The Pogues Shane wykonywał na tą melodię utwór zatytułowany wówczas Old Time Religion, dostępny dziś jedynie na fanowskich bootlegach), Victoria czy I`ll Be Your Handbag. Pełno jest na tym albumie parafraz. Niemal punkowy I`ll Be Your Handbag jest odniesieniem do I Wanna Be Your Dog Iggy`ego Popa. Z kolei w Victorii można się doszukać nawiązań do Glorii Van Morissona. Song With No Name bazuje na linii melodycznej szkockiej piosenki Trumps and Hawkers (wersja irlandzka znana jest również u nas jako Paddy West), zaś Rising of the Moon to stary utwór ludowy. Ciekawostką jest udział na tej płycie Spidera Stacy`ego z The Pogues i aktora Johnny`ego Deepa, który zagrał na gitarze. Reedycja tego albumu (wydana w 1995 roku) zawiera również nagrania z udziałem Sinead O`Connor i Marie Brennan.

W dwa lata po tej reedycji MacGowan & The Popes podarowali nam nowy album. Jest jednocześnie dużo mocniejszy (brzmieniowo), ale też sporo na nim odwołań do muzyki country, jak w Lonesome Highway, Céilídh Cowboy, czy Truck Drivin` Man. MacGowan zaznaczył w wywiadach, iż uważa że country to druga muzyka Irlandczyków. Jest tam ponoć bardzo popularna, wymienił nawet George Jonesa jako jednego z lepszych wykonawców... do słuchania w samochodzie. Album The Crock of Gold, mimo iż doskonale sprzedał się w Stanach, nie jest jednak na pewno płytą country. Utwory takie jak Rock`n`Roll Paddy (bazujący na linii melodycznej The Hills of Connemara), Back In The County Hell, czy tradycyjne pieśni Come To The Bower i Spanish Lady przesądzają o folkowym charakterze fonogramu. Jest na niej też sporo punkowo-alkoholowych songów MacGowana, tak charakterystycznych dla tego artysty.

O ile wszystkie wymienione powyżej płyty, zarówno The Pogues, jak i SMG & The Popes są w Polsce dość łatwo dostępne, o tyle z kolejną płytą, o której mam zamiar napisać, są spore problemy. Ukazała się ona w 2000 roku i nosi tytuł Holloway Boulevard. Sygnowana jest przez The Popes, a MacGowan występuje na niej tylko gościnnie. Podobnie jest obecnie z koncertami tej formacji, jak widać zespół bardzo się usamodzielnił.

Uzupełnieniem dyskografii MacGowana są dwie koncertówki - jedna z The Popes, zatytułowana Across the Broad Atlantic, zaś druga to Streams of Whiskey The Pogues. Problem z tą drugą jest taki, że członkowie zespołu uważają ją za bootleg i apelują by jej nie kupować. W 2002 roku ukazał się jeszcze zestaw nagrań MacGowana, zatytułowany Rare Oul" Stuff, będący kolekcją rzadkich nagrań, stron B singli i tego typu smakołyków.

Do zilustrowania tego etapu życia zespołu posłużą nam dwa utwory:

1. Haunted - Shane MacGowan & The Popes, gościnnie Sinead O'Connor (sł. i muz. Shane MacGowan).

2. The Snake With Eyes of Garnet - Shane MacGowan and The Popes (sł. i muz. Shane MacGowan).

 

7. Reunion

Po licznych solowych projektach, którym członkowie rozwiązanej w 1996 roku formacji nadawali charakter pogueso-podobny, przyszedł jednak czas kiedy stare waśnie odeszły w zapomnienie. Pierwszy koncert zreformowanego The Pogues z Shane'm MacGowanem miał miejsce już w nowym tysiącleciu, w grudniu 2001 roku. Po krótkiej bożonarodzeniowej trasie zespół zamilkł i powrócił w roku 2004, znów grając jedynie dziewięć koncertów. Od tego czasu zaczęli pojawiać się jednak nieco częściej, brzmiąc coraz bardziej pewnie. Zaczęli też koncertować poza Wyspami Brytyjskimi, grając już w Szwecji, Belgii i Hiszpanii.W 2008 roku grają m.in. w Stanach Zjednoczonych.

Działalność wydawnicza wokół reaktywowanego The Pogues nie wygląda jednak zbyt optymistycznie. Pozostaje mieć nadzieję, że jednak nowe utwory się narodzą. Jak długo można pisać do szuflady?


8. Sea Shanties

Trudno w tej chwili jednoznacznie orzec która z polskich kapel jako pierwsza zainspirowała się nagraniami The Pogues. Na pewno do najbardziej znanych interpretatorów ich muzyki należy u nas zespół The Bumpers z Białegostoku, który zarejestrował takie utwory, jak A Pair of Brown Eyes, Ballada o Nedzie (Young Ned of the Hill), Do widzenia (Sayonara), Dzień powrotu (Misty Morning, Albert Bridge), If I Should Fall From Grace With God, Marsz Irlandzki (The Medley) i White City. Kilka piosenek wykonuje też zespół szczeciński Emerald (m.in. Brązowe gały, czyli A Pair of Brown Eyes, Sayonara i Streams of Whiskey). Sporą ilość piosenek The Pogues wykonywała swego czasu grupa The Grogers, z tym że jedyny ślad po tym repertuarze to unikatowe DVD z kieleckich Zaduszek Szantowych z 2005 roku.

Piosenki Poguesów włączył też do swojego repertuaru Muniek Staszczyk, na co dzień lider rockowej grupy T.Love, w czasie gdy koncertował z zespołem Szwagierkolaska. Na koncertach pojawiły się następujące utwory: If I Should Fall From Grace With God (z polskim tekstem), Nie wymiękaj (Streams of Whiskey) i Pijany statek (A Pair of Brown Eyes). Przez jakiś czas Muniek był gorącym zwolennikiem polskiej płyty Tribute to the Pogues and Shane MacGowan, jednak gdy pojawiły się problemy z prawami autorskimi do utworów MacGowana, pomysł ten upadł. Dwa ostatnie z wymienionych wyżej utworów trafiły w wersjach studyjnych na składankowy album z przebojami Szwagierkolaski, zatytułowany U Cioci na imieninach.

Wiele zespołów sięgało po pojedyncze utwory The Pogues, z rzadka jednak je rejestrując. Kochankowie Sally Brown w utworze Sztorm wykorzystali melodię z piosenki Young Ned of the Hill. Wodny Patrol nagrał coś na kształt pastiszu, to Nawigator (według The Navigator) z płyty Tak daleko do domu. Z kolei zespół Drake tworząc piosenkę Dalej chłopcy wykorzystał największy przebój The Pogues - If I Should Fall From Grace With God.

Trójmiejska grupa Timur i Jego Drużyna miała w swoim żywocie okres fascynacji folk-rockiem. Z tego czasu pochodzi piosenka Tysiace mil, która jest polską wersją Thousands Are Sailing. Utwór nie znalazł się jednak nigdy na oficjalnym wydawnictwie zespołu. Podobnie jest z piosenką grupy Wielki Bełt, Kaperski szlak (według Boys from County Hell), po której ślad znajdziemy tylko na starej kasecie dokumentującej łódzki festiwal "Kubryk" w 1993 roku.

Nietypowym coverem jest utwór Moby Dick z repertuaru Yank Shippers. Powstał on na bazie piosenki When The Ship Comes In Boba Dylana, ale w wersji inspirowanej aranżacją The Pogues z płyty Pogue Mahone. Idąc dalej tą drogą warto zauważyć, że aranżacja szanty South Australia w wykonaniu grupy Smugglers również nosi w sobie ślady poguesowskiej aranżacji.

Jako ilustrację polskiego tropu w historii The Pogues proponuję tu dwa utwory z repertuaru Szwagierkolaski: If I Should Fall From Grace With God (sł. pol. Z. Staszczyk, A. Zeńczewski) i Pijany statek (sł. pol. Z. Staszczyk, A. Zeńczewski).


9. Komentarz autorski

Pisząc powyższy artykuł korzystałem miejscami z własnego tekstu, zatytułowanego Strumienie Whiskey, czyli rzecz o The Pogues, opublikowanego w czasopiśmie "Gadki z Chatki" nr 37/2002. Czytelnicy tego pisma mogą znaleźć tu kilka fragmentów, które już wcześniej czytali. Jednak zarówno forma artykułu (z ilustracjami muzycznymi), jak i doprowadzenie wiadomości do aktualnego stanu, to kwestie zupełnie nowe.

Inspirujące okazały się też teksty które popełnił na temat Shane'a MacGowana Grzegorz K. Kluska, dziennikarz pisma "Tylko Rock". Greg to również fan i popularyzator muzyki Poguesów, jeden z niewielu Polaków, którym dane było przeprowadzać wywiad z MacGowanem.

Wszystkie pliki muzyczne pochodzą ze stron internetowych (zespołów, wydawców, mediów i innych). Są one różnej jakości, może się też przydarzyć, że coś nagle z Internetu zniknie.

Na zakończenie proponuje jeszcze garść nagrań:


1. The Nips - Gabrielle (sł. i muz. Shane MacGowan).

2. The Pogues - Sea Shanty (sł. i muz. Shane MacGowan).

3. The Pogues - Greenland Whale Fisheries (traditional).

4. The Pogues - London Girl (sł. i muz. Shane MacGowan).

5. The Pogues - The Band Played Waltzing Matilda (sł. i muz. Eric Bogle).

6. The Pogues - Fairytale in New York (sł. i muz. Shane MacGowan).

7. The Pogues - A Pair of Brown Eyes (sł. i muz. Shane MacGowan).

8. The Pogues - Body of an American (sł. i muz. Shane MacGowan).

9. Shane MacGowan and The Popes - Danny Boy (traditional).

Warto też posłuchać kilku innych wykonawców w repertuarze The Pogues. Niektórzy, jak niemiecka grupa Her Pillow, łączą ich utwory nie tylko z pieśniami tradycyjnymi, ale i z muzyką klasyczną.


10. Her Pillow - Streams of Rising Brahms (Streams of Whiskey/Rising on the Moon/Hungarian Dance)

11. The Flawed - The Boys from County Hell

12. Seven Up - Turkish Song of Damned

13. The Bloody Irish Boys - Streams of Whiskey

14. Fiddlehead - If I Should Fall From Grace With God

 


Ważne linki:

www.shanemacgowan.com

www.pogues.com

To właśnie stamtąd pochodzi większość prezentowanych zdjęć i reprodukcji okładek.

Informację wprowadził(a): Rafał "Taclem" Chojnacki - godz. 19:21, 18 styczeń 2008, wyświetlono: 2198 razy

Paweł 'Synchro' Jedrzejko

wysłano: 1:49,19 styczeń 2008

Tacku, pisz więcej i częściej. Please! Jestem już dziś potwornie zmęczony, ale przypomnienie sobie nazwy Nipple Erectors, tudzież związek między sformułowaniem "rum, buggeree and the lash" a tytułem jednej z bardziej smakowitych płyt Poguesów znowu przywróciło mi humor! A w ogóle - tekst czyta się świetnie! Pozdrowienia, Paweł
Odpowiedz na ten komentarz
marek

wysłano: 7:23,19 styczeń 2008

Jak w tytule. Dzisiejszy dzień chyba naprawdę bedzie niezły jeśłi zaczął sie od tak ciekawej lektury i smakowitych dźwięków. Czekam na następne Twoje teksty.
Odpowiedz na ten komentarz
Mila - Lewiatan

wysłano: 13:51,19 styczeń 2008

Oj tak, kawałek "Young Ned Of The Hill" ma straszliwy power! Bardzo podoba mi się to "kopyto" po pierwszym refrenie :) Rewelacja! Gra go też szczeciński Dair, ale oczywiście w swoim aranżu.
Odpowiedz na ten komentarz
Taclem

wysłano: 18:9,19 styczeń 2008

Zbieram ich utwory w innych wersjach, chętnie bym posłuchał.
Odpowiedz na ten komentarz
Simon

wysłano: 18:26,20 styczeń 2008

Znakomita country folk rockowa formacja Grupa Furmana z Bielska- Białej ma w swoim repertuarze \"Dirty Old Town\" z polskim tekstem. Dane mi było być na wielu ich koncertach i to jest naprawdę \"Jazda bez trzymanki\" Gorąco polecam
Odpowiedz na ten komentarz
Simon

wysłano: 18:45,20 styczeń 2008

To znowu ja pod linkiem http://www.grupafurmana.com.pl/ w dziale Muza Znajdziecie płytę "Koncert w Stolarni" tam jest do ściągnięcia kawałek "Piosenka Dokera" czyli "Dirty Old Town". Polecam
Odpowiedz na ten komentarz
Dziadek Władek

wysłano: 11:56,24 styczeń 2008

Tak - po prostu świetne! Wzmianka o tym zespole była w jednym z pierwszych numerów "Szantymaniaka" - chyba znajdując go wygrałem jakaś nagrodę:-) A zaprosić ich do Polski - to było (może i jest nadal) marzenie Kamila:-)
Odpowiedz na ten komentarz
Greg Skywalker

wysłano: 11:45,21 wrzesień 2010

Hehe, z tym wywiadem to było tak, że zanim coś konkretnego powiedział, to ja już narąbany byłem. Cięzko się z SMG pije, ;-) Pozdrawiam autora bardzo fajnego opracowania o Pogues i SMG :-) Grzegorz K.
teraz Teraz Rock ;-)
Odpowiedz na ten komentarz
Smok Cmok

wysłano: 23:22,8 listopad 2016

Cześć,
THE BUMPERS żyją i koncertują.
Zapraszamy Cię na naszą stronę -> www.thebumpers.pl
nasz funpage -> https://www.facebook.com/thebumpers25/
Odpowiedz na ten komentarz
Copyright © 2004-2010 SZANTYMANIAK.PL. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
Technologia: strony internetowe INVINI