Szantymaniak poleca:

Jesteś tutaj

Artykuły

Piotr Kostka Godecki - "Live" - recenzja

Idź do strony: 12»
KAMiL

wysłano: 15:52,16 listopad 2008

"Myślę, że podstawowym problemem jest tu (...) raczej niechęć recenzentów do pisania o albumach zawierających odgrzewany repertuar". Tacku Ty naprawdę uważasz, że jak ktoś opublikował "Hiszpańskie" to już o tej publikacji z założenia recenzenci - WSZYSCY - nie napiszą, bo to "Hiszpańskie..."?!? BŁĘDNE to myślenie. A może jest to "niechęć" do sposobu wykonania, a może zwykły brak zainteresowania tematem (NIE MA MUSU opisywania wszystkiego w mediach - jakbyś nie wiedział), a może - mimo doby internetu - brak informacji na temat. Do mnie taka nie dotarła na ten przykład. Powodów "przemilczenia" jest o wiele więcej, i z pewnością ten, który podałeś nie jest tym decydującym - choć wykluczyć go nie można. Więcej wiary w recenzentów.
Odpowiedz na ten komentarz
teneniel

wysłano: 20:3,16 listopad 2008

Przyznam szczerze, że jak mieszkam w Warszawie od ponad roku, a bywam od dawien dawna, nie udało mi się posłuchać koncertu Piotra Godeckiego. Może i szkoda, bo nie mogę się odnieść, a może i dobrze, bo nie skaleczyłam wysublimowanego poczucia estetyki wykształconego przez \"silesian sound\". Recenzja płyty jakoś mnie nie zachęca do pójścia na koncert. Nie dziwota zresztą, bo warszawskie tawerny mają swój klimat i swoją publikę, do której, jak autor wspomniał, kierowana jest przede wszystkim płyta. Trzeba wiedzieć, kiedy i na co się wybrać. Tym niemniej - wszystko jest dla ludzi, a Piotrowi Godeckiemu gratulujemy wydania płyty. PS \"Alkoholowe\" przez samo H\" Pozdrawiam, teneniel
Odpowiedz na ten komentarz
pseudokibic

wysłano: 20:7,16 listopad 2008

Dla mnie pisanie o takich płytach i takich wykonawcach to tak jak wychwalanie pseudokibiców że robią na stadionach od czasu do czasu świetną atmosferę. Tac nie masz już o czym pisać ? Wróćcie może z Bongosem do dwóch Panów - to było o niebo ciekawsze.
Odpowiedz na ten komentarz
Grzywa

wysłano: 13:10,17 listopad 2008

Płyta została wydana, zatem recenzja wcześniej, czy później pojawić się powinna. I pojawiła się. Niby, że płyta nie zasługuje na recenzję? Szkoda czasu na Piotra Godeckiego? A na kogo nie szkoda czasu Twoim zdaniem? PSEUDOKIBICU, nawet nie wiesz kim są pseudokibice. Naoglądałeś się w TV głupot i teraz je powielasz. Na ilu byłeś meczach? Masz swoją ukochaną drużynę? Byłeś choć raz na wyjazdowym meczu? KAŻDY MOŻE ZOSTAĆ PSEUDOKIBICEM - nawet nie chadzając na mecze. To tylko kwestia przypadku i jak zwykle dzielnej Policji. Pozdrawiam, Grzywa.
Odpowiedz na ten komentarz
YenJCo

wysłano: 15:44,17 listopad 2008

No i podpisał sie kolejny anonim. "Dla mnie..." znaczy dla kogo? krytykuj, polemizuj ale podpisz się albo milcz jeśli nie masz odwagi się podpisać. DLA MNIE: anonim = tchórz = mięczak = "bylekto" = NIKT. Chyba czas zacząć kasować komentarze anonimów, bo poza kompletnie bezsensownym mąceniem wody -nigdy nic nie wnoszą. Ad rem Tacku - ja nic o płycie nie wiedziałem. Sam odbierasz pocztę redakcyjną i wiesz ze nie dotarła do redakcji szantymaniaka żadna oficjalna informacja o tej płycie. Dlatego zgadzam się z Kamilem że pisanie że przemilczeliśmy w jakikolwiek sposób tę płytę jest nie do konca fair. Pomijam fakt, że recenzentów szantowych mamy w naszym środowisku jak na lekarstwo... jesli 3-4 osoby w ogóle kiedykolwiek wzięły się za napisanie recenzji to juz sukces ;-) Jest stara dobra zasada, która również w Szantymaniaku znajduje swoje zastosowanie: MOGE PANU POMÓC TYLKO TYLE ILE PAN POZWOLI SOBIE POMÓC Nic na siłę. Szantymaniak nie będzie narzucał się nikomu, kto sam nie widzi powodu żeby się z Szantymaniakiem zaprzyjaźnić. Na koniec rada do wszystkich, którzy tworzą jakąkolwiek muzykę niszową: SAMI dbajcie o informowanie swoich mediów o swoich produkcjach, płytach, koncertach, projektach, sukcesach, wyjazdach zagranicznych. TO JEST W WASZYM INTERESIE. Czekanie aż media się zainteresują jest głęboką naiwnością w muzyce niszowej. Zwracam uwagę Czytelników, że Redakcja Szantymaniaka nie zarabia ani grosza na Szantymaniaku. Pamiętajcie o tym. To jest portal non profit - takie było założenie od początku i póki będzie się dało utrzymać portal z własnych srodków - będziemy chcieli to utrzymać. Z założenia nie mamy (i mieć nie będziemy) zawodowych Paparazzich, którzy będą siedzieć na zderzaku Waszego samochodu... Szantymaniak skupia tylko bezinteresownych pasjonatów, którzy albo maja prawo nie mieć czasu. Zatem jesli macie coś ciekawego do pokazania światu i jeśli uznacie, że właśnie Szantymaniak dotrze do waszych oidbiuorców - to po prostu o nas pamiętajcie. NIC na siłę. Tak było, jest i będzie. Szantymaniak sprzyja wszystkim wykonawcom i festiwalom szanowym bez wyjątku, natomiast publikuje tylko te informacje, które zostaną nadesłane do redakcji. Zastrzegam więc że kategorycznie odmawiamy publikacji informacji nienadesłanych :-) Skrajnie rzadko odmawiamy odmawiamy publikacji i tylko w przypadkach kiedy informacja albo jest niezgodna z tematyką portalu albo dotyczy osób, które w jakiś sposób zawiodły zaufanie redakcji. Wszystkie inne nadesłane informacje zawsze publikujemy i to najszybciej jak sie da... A że czasem nie ma czasu - to zdarzają się opóźnienia. Korzystając z okazji zapraszam wszystkich zainteresowanych do DZIAŁU SZANTYMANIAK (menu po lewej, między GAZETA a GRUPA) i dalej => Zostan reporterem szantymaniaka. Tam dowiecie się jak stać się Reporterem i samodzielnie dodawać informacje . I teraz słowo do Piotra Piotrze zapewne tej płyty nie kupię świadomie, bo uwazam tego typu cover za gwałcenie szant i budowanie wizerunku bylejakości, niedbalstwa i miernoty, z którą starają się walczyć oryginalni wykonawcy tych utworów. To przykre, że musimy się tak często wstydzić kiedy ktoś zapyta - JAKĄ MUZYKĘ GRASZ? - SZANTY. - eee SZANTY....fuuuj to to taka muzyka do rzygania? (cytat... :(( ) To moje osobiste zdanie i nie trzeba się z nim zgadzac. Zatem Piotrze jesli to czytasz - nie gniewaj się na mnie za szczerość. Jestem przeciwnikiem miernoty, szczególnie miernoty muzycznej w szantach. Na własnej skórze doświadczam tego jak wiele drzwi sponsorów zamyka się na słowo SZANTY, FESTIWAL SZANTOWY - bowiem sponsorzy traktują szanty jak muzykę IV sortu, szajs, byleco... Winę za to w moim odczuciu ponoszą głównie warszawscy bardowie. I choć osobiście wielu z nich bardzo lubie o tyle z ich koncertów wychodzę zawstydzony stopniem bylejakości :( Nie ukrywam, że mam o to wielki żal do niemal wszystkich bardów stylu, który nazwałbym "Warsaw-shanties", goście którzy za 4 stówki grają 3-4-5 setów w GP, Perle itd. poniewierają szanty i utrwalają stereotyp SZANTOPOLO. Zauważam dwie zalety istnienia "cover-bandów" czy "cover-bardów" 1) parę osób zachwyconych ogólnie radosną i rozspiewaną atmosferą pubów - trafia potem na festiwale. 2) na zespól oryginalny trzeba czasem czekać cały rok a szanty-cover-bard jest pod ręka kilka razy w miesiącu i ludzie mają szansę poznać teksty piosenek (jakkolwiek interpretacje pozostawiają wiele do życzenia) . MÓJ APEL: 1) COVERBANDY - TAK ale na wysokim poziomie i z klasą oraz jako faza przejściowa do własnej twórczości. 2) PRECZ Z BYLEJAKOŚCIĄ W SZANTACH Dbajcie o to by Wasi widzowie wiedzieli CZYJE piosenki śpiewacie. Dbajcie o wizerunek szant. Zmieniajcie stereotyp SZANTOPOLO i walczcie z nim. Sssciskam i mam nadzieję że za szczerość nie bedziesz się gniewał. Chętnie podejmę polemikę z zainteresowanymi na forum.szantymaniak.pl Maciej Jędrzejko
Odpowiedz na ten komentarz
pseudokibic

wysłano: 21:56,17 listopad 2008

Nie wiem czy słuszna użytkowniku YenCo jest teza o kasowaniu anonimów. Gdyby się moja opinia, Twoja nie pojawiła by się w życiu. Sam byś jej nigdy nie napisał - dlaczego - dlatego sam wiesz dlaczego, w dodtaku na Ciebie spadło by to larum jakim mnie obdarzyłeś. Co do meritum się zgadzamy, więc uważasz że pomimo podzielonej racji nadal jej nie mam? Różnica tkwi w podpisie? Nie gniewam się na Ciebie, bo Cię rozumiem. Niestety w szerokich dyskusjach na temat coverów nic nie wskóraliście Ty i cała ekipa wszystkich władnych. Przepraszam ale jeśli Tac pisze że brzmi to jak granie przy ognisku to tak pewnie jest. Ty mówisz że szanty do żygania - jesli jest tak jak Tac napisał to raczej nie ma co oczekiwać że po pzresłuchaniu tej płyty wzrośnie liczba miłośników szant. Grzywa. Rozumiem Cię i Twoje stanowisko. Nie zgadzam się jednak z nim zupełnie. Nie chodze na mecze i dla mnie pseudokibice do huligani zasługujący na podpięcie jąder pod napięcie elektryczne. Przez takie relacje TV, czy jak chcesz "złą policję" włąsnie tak ich postrzegam. I wcale nie zamierzam zgłębiac ich niewinności bo nie mam zamiaru zostać zasztyletowanym czy dotkliwie pobitym. Niestety wystarczy garstka łobuzów aby maksymalnie psuć wizerunek kibica - nik jednak z tym nie walczy. Masz alegorię. Pozwalaj, piej peany na temat słabych koverowych płyt, chwal i wychwalaj coverwych "grajków". Róbm tak a kolejne wielkie imprezy które zrodzą się w głowach ludzi takich jak Maciek szlag jasny trafi - i napewno nie z powodu tego że się nie podpiszę - to akurat nie ma najmniejszego znaczenia. Rozumejąc to że nie będziecie ze mna dyskutować pozostawiam Wam moje słowa pod rozwagę.
Odpowiedz na ten komentarz
pseudokibic

wysłano: 22:6,17 listopad 2008

W nawiązaniu do poprzedniego posta. Po wysłaniu poprzedniego posta włączam gazeta.pl i co widzę? http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,5957743,Bijatyka_kiboli_na_autostradzie__Szesciu_juz_zatrzymanych.html Pozdrawiam "złych policjantów" i dobrego Grzywę (bez urazy oczywiście :) )
Odpowiedz na ten komentarz
Antek Stalich

wysłano: 22:42,17 listopad 2008

...na temat coverów miałaby jakąś wartość, gdyby sam Maciej Jędrzejko coverów nie wykonywał. Ale wykonuje. Kim jest Maciej Jędrzejko, żeby oceniać swoje wykonawstwo wysoko, a cudze mieszać z błotem? Czy Maciej Jędrzejko słuchał płyty Piotra Kostki-Godeckiego? Akurat na koncertach PKG nie byłem. Mam jednak kontakt ze sporą grupą bywalców Gniazda Piratów, którzy w Piotrze są formalnie zakochani. Za jego charyzmę, głos, oddanie temu co robi. Puszczali mi jego płytę, rozumiem ich miłość do Piotra i jego muzyki. Muzyka jest jedna. Nie czuję się dobrze, kiedy słucham napuszone wypowiedzi jednego wykonawcy -- który zresztą sam mógłby więcej pracować nad swoim śpiewaniem -- na temat innego wykonawcy. I to tyle z mojej strony. Podkreślam fakt, że swoje wypowiedzi podpisuję.
Odpowiedz na ten komentarz
Antek Stalich

wysłano: 6:58,18 listopad 2008

Bądź łaskaw sprawdzić ten link: http://bykom-stop.avx.pl/img/logo.jpg Normalnie nie mogę czytać wypowiedzi potępiających (rzekomo) niską jakość muzyki zawierających słowa takie jak "żyganie" czy "huligani". Naprawę świata warto rozpocząć od siebie samego. Pozdrawiam.
Odpowiedz na ten komentarz
YenJCo

wysłano: 10:36,18 listopad 2008

Antku zauważ prosze kilka drobnych róznic: 1) zawsze zapowiadając utwór obcego autorstwa mówię ze sceny kto jest autorem (uwazam to za warunek BEZWZGLĘDNY wykonywania cudzych utworow!) 2) mam osobistą zgodę autorów na wykonywanie ich utworów (to uważam za kwestię kulturalnego zachowania - nic nie kosztuje zadzwonienie do autora i zapytaine CZY MIAŁBYŚ COŚ NA PRZECIWKO...) Nie w tym rzecz zeby nie wykoywać w ogóle cudzych utworów ale w tym zeby szanować autorów skoro dzieki nim zarabia się pieniądze. Kwestia kim jestem że mam prawo oceniać - pozostawię z takim mianowicie komentarzem: Jestem kimś kto jest dumny z tego ze spiewa szanty i chciałby się w końcu przestać wstydzić, że śpiewa szanty. Jestem również kimś kto z dziewiczą naiwnością będzie walczył o zmianę stereotypu oraz kimś kto na własne skórze odczuł co to znaczy usłyszeć od sponsora czy mediów: "co SZANTY? NIEEEEEE nie estesmy zainteresowani..." Sssciskam Yen
Odpowiedz na ten komentarz
jachu

wysłano: 11:16,18 listopad 2008

YenJCo napisał: ...1) zawsze zapowiadając utwór obcego autorstwa mówię ze sceny kto jest autorem (uwazam to za warunek BEZWZGLĘDNY wykonywania cudzych utworow!) 2) mam osobistą zgodę autorów na wykonywanie ich utworów (to uważam za kwestię kulturalnego zachowania - nic nie kosztuje zadzwonienie do autora i zapytaine CZY MIAŁBYŚ COŚ NA PRZECIWKO...) ...Yen Przy okazji dyskusji o płycia Piotra Godeckiego wyszedł po raz kolejny ten (już nie nowy) problem i myślę, że warto go podkreślić, a może i poświęcić mu osobny (niekoniecznie długi, za to treściwy) artykuł na portalu Szantymaniaka. Z tego co obserwuję na koncertach klubowych (staram sie dość regularnie bywać w Contraście i mam jako taki ogląd sprawy), ale nie tylko tam - bardzo wielu wykonawców kompletnie lekceważy sprawę cudzego autorstwa utworów, które grają (za to nie raz i nie dwa chętnie podkreślają fakt własnej twórczości). Moze warto by zacząć propagować dobry zwyczaj informowania publiki o tym czyjego utworu słucha, bo inaczej dojdzie do tego, że "...'All along the watchtower... to utwór U2..." O ile już nie doszło...
Odpowiedz na ten komentarz
Taclem

wysłano: 12:5,18 listopad 2008

Na szczęście przynajmniej U2 zawsze na koncertach mówi, że Dylana ;-) A tak poważniej, to nie jestem pewien, czy artykuł na Szantymaniaku cokolwiek zmieni. Szantymaniaka czytają zainteresowani szantami, oni często wiedzą co i jak wypada robić. A jak dotrzeć choćby do tych osób z piętnowanego przez Maćka środowiska warszawskich bardów, którzy pewnie czasem nawet nie wiedzą czyje utwory grają, albo niespecjalnie ich to obchodzi? Ilość komentarzy pokazuje, że recenzja była potrzebna :-)
Odpowiedz na ten komentarz
Grzywa

wysłano: 12:10,18 listopad 2008

O muzyce jak najbardziej TUTAJ. Zatem do rzeczy. Piotr Godecki nagrał płytę-pamiątkę. Wiecie, taką pamiątkę dla siebie i swoich Fanów, których ilością mógłby z powodzeniem obdzielić ze trzy kapele. Dobra, możecie powiedzieć: nie ilość lecz jakość i temu podobne wywody. Stwierdzam tylko fakty. Piotr ma swoją płytę. Ukazała sie recenzja owej płyty. Na ostatnim, biletowanym koncercie PKG w warszawskim GP było ok. 500 osób. Ktoś powie: LOKALNA GWIAZDA. Przyznam, że z rożnych względów nie chadzam na koncerty Piotra, ale kilka razy byłem, płytę również mam, więc wiem, o czym piszę. Kto szuka na tej płycie czegoś odkrywczego, kto szuka na tej płycie jakiś wyrafinowanych dźwięków - będzie zawiedziony. Płyta-pamiątka. Podsumowanie ćwierćwiekowej działalności popularnego w Warszawie "Godzia". Płyta PRAWDZIWA i oddająca rzeczywistą atmosferę na koncertach tego Wykonawcy. To wszystko. Kwestia coverów. Każda prawdziwa szanta jest z definicji coverem. Autorska twórczość przemawia do mnie silniej, ale tak już jestem skonstruowany.:)) Czy grać covery? Jasne, że grać! Na okładce płyty LIVE Piotra Kostki Godeckiego są wymienieni autorzy poszczególnych utworów. Moim zdaniem nie ma tematu. Czy płyta się podoba, czy nie? To kwestia subiektywnej oceny każdego ze Słuchaczy. Nie zmienia to jednak faktu, że płyta JEST. Pozdrawiam, Grzywa.
Odpowiedz na ten komentarz
jachu

wysłano: 12:24,18 listopad 2008

Taclem napisał:...A tak poważniej, to nie jestem pewien, czy artykuł na Szantymaniaku cokolwiek zmieni. Szantymaniaka czytają zainteresowani szantami, oni często wiedzą co i jak wypada robić. A jak dotrzeć choćby do tych osób z piętnowanego przez Maćka środowiska warszawskich bardów, którzy pewnie czasem nawet nie wiedzą czyje utwory grają, albo niespecjalnie ich to obchodzi? Ilość komentarzy pokazuje, że recenzja była potrzebna :-) Może i nie zmieni, ale chyba warto o tym napisać - wg mnie to równie ważna sprawa ( o ile nie ważniejsza) co wiele opisywanych w Szantymaniaku - a jakoś nie pamiętam, żeby poświęcono jej osobny artykuł. Tak samo nie jestem pewien tego czy wszyscy czytujący portal/forum dostrzegają ważkość tego problemu - wydaje mi się, że nie bardzo... I jeszcze jedno - problem jest jak najbardziej ogólny, a nie tylko warszawski. Większość wykonawców, "do których piję" znam z Contrastu, a tam Warszawa stanowi jedynie (odpowiednio proporcjonalny) ułamek... A recenzja jak najbardziej potrzebna :-)
Odpowiedz na ten komentarz
Grzywa

wysłano: 12:56,18 listopad 2008

Latem zaglądam do różnych knajpek. Ot, choćby w Jastarni. Grywa tam facet, który zagra wszystko: od szanty po "Hej, sokoły". Byłem tam latem tego roku, widziałem, słyszałem. Na Mazurach nie jest inaczej. "Sezonowców" wszędzie od groma - piosenka żeglarska rozbrzmiewa z głośników, że hej! I kto to gra? Nie wiem.:)) Niechaj na Śląsku pojawi się z 10 tawern grających codziennie muzykę żeglarską na żywo, a też pojawi się natychmiast z 10 takich bardów. Bo niby kim ogrywać wszystkie wieczory? Poza tym solista nie jest tak drogi, jak zespół i nie trzeba mieć mega aparatury do nagłośnienia takiego występu. A repertuar? Ma być wesoło, ludzie mają śpiewać, tańczyć i pić duuuużo piwa. No to co? "Hiszpańskie Dziewczyny"!!!:)) Pa. Grzywa.:))
Odpowiedz na ten komentarz
jimi

wysłano: 13:28,18 listopad 2008

aby nie prowadzić dyskusji w komentarzach poleca nowy wątek w grupie wykonawcy Piotr Kostka Godecki.
Odpowiedz na ten komentarz
Antek Stalich

wysłano: 13:54,18 listopad 2008

Maciek ma w jednej sprawie rację - wypada zapowiadać czyje kawałki się gra. Naturalnie można zadać pytanie, czemu Maciek nie mówi: "A teraz zaśpiewamy utwór tradycyjny Star of the County Down" czy też nie mówi: "Słowa do piosenki którą właśnie zaśpiewamy napisał w 1939 r Solomon Linda". Nie słyszałem też kto jest autorem muzyki i słów do pieśni "The Englishman in New York", no ale się nie czepiam. Zapowiedzeć wypada i trzeba. Teraz - co to jest cover, a co to jest standard? Jeśli Maciek śpiewa "Star of the County Down" z angielskim tekstem to czy jest to cover, czy standard? (Uważam, że standard). Jeśli jednak zaśpiewa "Gwiazdę z powiatu Down" ze słowami Macieja Cylwika, to czy jest to nadal standard, czy już cover? Od czego to zależy właściwie? Dalej. Jeśli mój zespół ma chęć opracować *nieopublikowany* jeszcze utwór "Grzywy", to ja się Grzywy o zgodę pytam, głównie dlatego, żeby nie wejść mu w paradę z jego planami nagraniowymi, ZAiKSem, Bóg wie czym. Ale kogo zapytam o zgodę w przypadku utwóru "Mewy" autorstwa nieżyjącego Tomasza Opoki? Otóż, nie zapytam, tylko organizator koncertu powinien zapłacić organizacji ochrony praw autorskich, a organizacja wypłaci tantiemy spadkobiercom Opoki. Co więcej, gdybym zwariował i chciał wykonywać czy nagrać na płycie "Pieśń skazańca" napisaną przez Grzywę, to za jakiś czas Grzywa otrzymałby swoje tantiemy i nie musiałbym go pytać o zgodę. Takie mamy prawo. Czy Grzywa woli, żeby ktoś jego utwory robił za zgodą, za to darmo, albo nie pytał o zgodę, a za to Grzywa otrzymywałby tantiemy to już inna kwestia. Bo tantiemy należą się i ze zgodą i bez. No i ostatecznie co złego jest w coverach, standardach? Jeden z moich ulubionych zespołów marynistycznego rocka gra wyłącznie covery, ale za to jak! Rzekłbym, że bardziej odkrywczo i twórczo niż sami autorzy... Ostatnie pytanie - biorę melodię tradycyjną "Sally Rackett" i piszę do niej własny tekst (powszechna praktyka). Robię utwór autorski, a może cover? Jak to jest? Wiele pytań, nie wiem jakie będą odpowiedzi. BTW, piszę tutaj, a nie na Forum Szantymaniaka, bo tam mam bana do marca 2009, wszyscy rozumieją, że nie mogę skorzystać z propozycji Maćka przeniesienia dyskusji tamże. Cóż zrobić.
Odpowiedz na ten komentarz
Wiklina

wysłano: 22:47,18 listopad 2008

BTW, piszę tutaj, a nie na Forum Szantymaniaka, bo tam mam bana do marca 2009, wszyscy rozumieją, że nie mogę skorzystać z propozycji Maćka przeniesienia dyskusji tamże. Cóż zrobić. :-)))))) Brawo Antek! ''...I będę pisał kredą na murze w Sosnowcu ale się k.. wypowiem! '' Przepraszam za błahą wypowiedź ale ja też nie mogłem wytrzymac powagi sytuacji :-)))) Pozdrawiam Was szczerze, jak pole. Wiklina p.s. bez szydery- autentycznie pozdrawiam
Odpowiedz na ten komentarz
Wiklina

wysłano: 22:49,18 listopad 2008

Przepraszam za to co się domyślacie pod ''k..'' pozdro MWikliński
Odpowiedz na ten komentarz
Antek Stalich

wysłano: 0:41,19 listopad 2008

Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę, że popełniłeś to co zabija każdą dyskusję w dowolnej postaci forum dyskusyjnego - a taką są także Komentarze. Popełniłeś "offtop", czyli dwie wypowiedzi zupełnie nie na temat, a przy okazji "flejma", czyli nie odniosłeś się do merytorycznej części wypowiedzi rózmówcy, a za to po nim pojechaleś. A nie zapytałeś, czemu na Forum mam bana, a tutaj nie, prawda? -------------- Merytorycznie w tej rozmowie na temat płyty i osoby Piotra Kostki Godeckiego powiedziałem już co miałem do powiedzenia. Równie dobrze mógłbym to powiedzieć na Forum - ale nie wolno mi. Tutaj Maciek obiecał, że moje wypowiedzi mogą sie pojawiać. Szanty24.pl w ogóle nie mają z tym problemu.
Odpowiedz na ten komentarz
YenJCo

wysłano: 3:6,19 listopad 2008

Oczywiscie nie ma nic złego w wykonywaniu ani coverów ani standardów. Ba ich wykonywanie powoduje że zachowujemy je od zapomnienia, więc jak najbardziej MOZNA a czasem nawet nalezy wykonywać/przypominać covery/standardy. Rzecz w tym zeby mówić głośno ze to utwór konkretnego autora i nie pozostawić widzów/słuchaczy w poczuciu ze to utwór autorstwa coverbandu który go własnie wykonuje. Szacunek do autorów - to po prostu dobry zwyczaj i swiadczy o klasie wykonujacego cover. Jesli chodzi o utwory zagraniczne - to pojawia się czasem techniczny problem ze sprawdzeniem czyj to utwór co nie zwalnia nas z obowiązku podjęcia próby dotarcia do źródeł. Przynajmniej próby. Nikt nie jest idealny - na przyklad na Bananowej płycie popełnilismy błąd - pisząc ze Round The Bay of Mexico to mel trad - okazało się po fakcie i po wydaniu płyty, ze utwór ten ma autora - jak tylko się o tym dowiedzieliśmy (od ZAIKSU zresztą) - opłacilismy tantiemy a na stronie zamieścilismy poprawkę. (http://banana.art.pl/index.php?pozycja=35&lang=pol) Nikt nie kwestionuje praw do wykonywania coverów bo to wynika z litery prawa. I jest oczywiste ze zmarłych nie zapytamy o zgodę na wykonanie utworu. Ale zywych można pytać i uwazam że nalezy to robić, szczególnie jesli wykonujemy utwory naszych kolegów z innych zespołów, które istnieją- ot po prostu dla przyzwoitości. I nie chodzi o popadanie w skrajną przesade a jedyne o elementarną kulturę. Własność intelektualna to też własność. Na przykład kiedys opracowaliśmy utwór zespołu GLAD - Synchro napisał piekny tekst, własny , autorski, nie bedący jednak tłumaczeniem (gdyby był nie byłoby problemu). Napisalismy więc mail do GLAD prośbę o zgode na wykonywanie ich utworu z naszym tekstem (który nie był tłumaczeniem) - zespól jednak ku naszej rozpaczy nie wyraził zgody - ich święte prawo! Utwór - choć z bólem... bo sliczny był - poleciał do kosza. Zostawiam to o przemyslenia. Co do płyty o której mowa - po przemysleniu zmieniłem zdanie - kupię ją i przesłucham - wówczas będę się wypowiadał dalej. Przekonuje mnie argument Grzywy o wartości płyty jako zapisu fragmentu historii warszawskiego ruchu szantowego -cover-barda, który przyciągnał do szant wiele osób. To bezwzględnie trzeba docenić, jakkolwek nie bezkrytycznie. Sssciskam yen
Odpowiedz na ten komentarz
Grzywa

wysłano: 10:54,19 listopad 2008

Dostałem od Jurka Ozaista płyty z nagraniami Pawła "Pabla" Koprowskiego. Z tego miejsca, Jurku, jeszcze raz dziękuję. Dlaczego o tym piszę? Właśnie chodzi o historię, o popularyzowanie szant. Piotr Kostka Godecki zaszczepił w kilku pokoleniach Warszawiaków miłość do piosenki żeglarskiej. Tu nie chodzi o muzyczne fajerwerki. Tu chodzi o historię ruchu szantowego w Warszawie. Pozdrawiam. Grzywa. PS. Nie było "Gniazda Piratów", nie było żadnej tawerny żeglarskiej...A Godecki był i grał.
Odpowiedz na ten komentarz
KAMiL

wysłano: 15:18,19 listopad 2008

"To bezwzględnie trzeba docenić, jakkolwek nie bezkrytycznie". I to już zrobił Taclem :D
Odpowiedz na ten komentarz
YenJCo

wysłano: 23:4,19 listopad 2008

Tutaj jest moja odpowiedz http://forum.szantymaniak.pl/viewtopic.php?p=79867#79867 Sssciskam yen
Odpowiedz na ten komentarz
Antek Stalich

wysłano: 9:2,20 listopad 2008

Maciek w trakcie rozmowy forumowej w podanym niżej temacie powołał się na wesoły tekst "Grzywy" opisujący jak można założyć błyskawicznie tawerniany zespół szantowy. Proszę, obejrzyjcie to wideo - koniecznie od początku do końca: http://www.spryciarze.pl/zobacz/jak-zagrac-kada-ballade Pomysł tak szokujący, że zrobiłem sam taki eksperyment: Wziąłem do ręki gitarę i posługując się wyłącznie trzema akordami C, F, G. I co zagrałem? 1. Essequibo River 2. Banana Boat Song 3. Pożegnanie Liverpoolu 4. Syrena/Syrenka 5. Mobile Bay 6. Pacyfik 7. Dzień św. Patryka 8. Australia 9. Ian Rebec 10. Round the Bay of Mexico 11. Przybieżeli do Betlejem pasterze Potem sobie myślę "trzy akordy... nie... zbyt skomplikowane" i zagrałem na dwóch akordach: 12. Zęza 13. Na statku Calibar No i teraz się zastanawiam, czy jak Maciek pisze o Tanim Winie i Drogim Winie, a obok o Szantach i Jazzie, to czy nie daj Boże nie porównuje Szant do Taniego Wina? W końcu miłośników Jazzu są w skali światowej miliony, a jak to będzie z Szantami? Proszę wybaczyć, jeśli ktoś poczuł się urażony. Gdybym nie kochał Szant, nie byłoby mnie tutaj. Nie mogę po prostu czytać, jak jeden Wykonawca sugeruje, że jest Drogim Winem i mówi, iż ten drugi jest Tani. Moim zdaniem, weryfikacja to fani.
Odpowiedz na ten komentarz
Antek Stalich

wysłano: 9:7,20 listopad 2008

..."Robinson Crusoe" Strefy Mocnych Wiatrów jest na jednym akordzie, konkretnie h-moll i moim zdaniem zalicza się do Drogiego Wina. Mam nadzieję, że teraz moja wypowiedź jest już kompletna. Pozdrawiam.
Odpowiedz na ten komentarz
YenJCo

wysłano: 10:46,20 listopad 2008

Co ma ilość chwytów zagranych na gitarze do szacunku dla wykonawców oryginalnych i podawania autorstwa nie swoich piosenek na swoich koncertach ? Antku albo naprawde nie rozumiesz albo celowo wyrywasz zdania z kontekstu. Raczej to drugie. Zainteresowanych zachęcam do przeczytania całego kontekstu mojej wypowiedzi na forum.
Odpowiedz na ten komentarz
Antek Stalich

wysłano: 12:34,20 listopad 2008

...i czekam, aż zaczniesz podawać na koncertach Banana Boat autorstwo wszystkich coverów i trad. jakie gracie. Szczególnie, że nigdy nie dowiedziałem się na Waszych koncertach kto jest autorem Englishmana, Liona, a co do Star of The County Down to myślałem, że to pewnie Wasz autorski... OK? Co do poruszanych wcześniej zagadnien - szanty są muzyką prostą, bo taką są, po prostu taką są. Współczesne piosenki żeglarskie bywają bogatsze. Czy nie jest jasne, że ludzie o wybrednych gustach muzycznych gardzą muzyką prostą jaką są szanty? Porównaj dowolną szantę z dowolnym lekko skomplikowanym utworem jazzowym -- będziesz miał odpowiedź. Po co dorabiać ideologię i obwiniać PKG za słaby obraz szant w społeczeństwie?
Odpowiedz na ten komentarz
M. Nowak

wysłano: 13:5,20 listopad 2008

Tak jak w tytule. Szanty są porywające nie tylko MIMO swojej prostoty, ale też przede wszystkim DZIĘKI niej. Co nie oznacza, że każdy potrafi je dobrze wykonać... Słuchaj sobie jazzu, rocka, jeśli szanty są dla Ciebie za proste... droga wolna! Gdyby o tym, co jest Dobrym Winem i Tanim Winem decydowała wyłącznie publiczność, to Dobrym byłaby Doda, Feel, Ich Troje, znacznie słabszym np. Hey, nie mówiąc już o Kapeli ze Wsi Warszawa (przypomnę, jedyny ostatnio - poza metalowymi - zespół polski, który odnosi realne sukcesy za granicą). A szanty ze swoją liczącą kilkaset, no, może kilka tysięcy osób widownią? Heh...
Odpowiedz na ten komentarz
Antek Stalich

wysłano: 13:49,20 listopad 2008

Maciek pisał o tym, że chciałby, aby szanty cieszyły się równym poważaniem jak jazz. Ja bym dodał - równą popularnością jak jazz, bo jazz to góra lodowa w porównaniu z szantowym Titanikiem. Szuka się winnych w grających covery w tawernach, a nie dba się o promocję szant, o lepsze instrumenty, o lepsze przygotowanie estradowe, o większą ilość ciekawych pieśni autorskich. Ortodoksi wolą "kryptę" z 5 widzami, a na myśl o TV przechodzą im przez plecy ciarki. I mamy - niezauważalne w mediach koncerty na TTSR i zauważalne w TV występy egzotycznych zespołów z udziałem Tomka Lenarda. Do czego dążę? Ludzie jak Godecki przynajmniej popularyzują szanty. Im więcej ludzi przyjdzie na PKG, tym lepiej dla PKG, tawerny i samych szant. Kto daje Michale Tobie prawo do oceny co jest wartościowe, a co nie? Kto w ogóle ma prawo do takiej oceny? Decyduje rynek. Nie żyjemy w komunie, żyjemy w normalnym kraju. Widzę, że Maciek lepiej czy gorzej, ale przynajmniej próbuje coś zdziałać, stąd ZM, stąd Euroszanty. Za to kamieniem nie rzucę. Znasz temat na Forum Gitarzysty: http://www.magazyngitarzysta.pl/phpBB2/viewtopic.php?t=10783 Tam pojawiły się głosy czemu szanty są be. Nikt ze środowiska -- mimo, że pisałem o tym na Szanty24.pl -- nie odważył się pójść tam i polemizować jakie to szanty są cacy. Bo po co polemizować? Szanty są cacy, tylko ogół nie ma ochoty ich słuchać. Co do prostoty szant, która jest tak urokliwa -- właśnie dlatego ich słucham - piękno w prostocie.
Odpowiedz na ten komentarz
Idź do strony: 12»
Copyright © 2004-2010 SZANTYMANIAK.PL. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
Technologia: strony internetowe INVINI