Szantymaniak poleca:

Jesteś tutaj

Artykuły

Podróż do wnętrza szanty (relacja z XXIII "Kubryku")

Relacje

Są na świecie takie miejsca, gdzie dzieją się rzeczy niezwykłe. Bez wielkich fajerwerków, bez nadzwyczajnej promocji, bez dużej ilości pieniędzy. Mimo że dla imprezy muzycznej są to czynniki wielce pożądane, to jednak na łódzkim "Kubryku" liczy się coś innego. Kameralny

...

Są na świecie takie miejsca, gdzie dzieją się rzeczy niezwykłe. Bez wielkich fajerwerków, bez nadzwyczajnej promocji, bez dużej ilości pieniędzy. Mimo że dla imprezy muzycznej są to czynniki wielce pożądane, to jednak na łódzkim "Kubryku" liczy się coś innego. Kameralny nastrój, przypominający jakże piękne początkowe lata polskiego szantowego boomu, wykonawcy z najwyższej półki, jakość dźwięku docierającego ze sceny, słowem - cała masa czasem drobnych rzeczy, które w sumie składają się na bardzo udaną imprezę.

 

Ballady i folk

 

XXIII Łódzkie Spotkania z Piosenką Żeglarską "Kubryk" odbyły się w tym roku nieco później niż zwykle (25-26 maja).

Festiwale szantowe, których pomysłodawcami i organizatorami są same zespoły, zawsze stanowią niezłą okazję do przyjrzenia się aktualnemu repertuarowi gospodarzy. Dla nich samych są dobrym momentem do pokazania rzeczy rzadziej granych, a także premierowych. Czterem Refom, gospodarzom "Kubryku", daleko obecnie wprawdzie do eksplozji twórczej z lat 80. i 90., ale i tak było kilka niespodzianek. Zespół po raz pierwszy od 12 lat wykonał "Złotą wyprawę", były też dwie premiery "łódzkie" i jedna absolutna. Pieśń bitewną "Warlike Seamen" (wciąż brak polskiego tytułu, słowa polskie Jerzy Rogacki), znaną w oryginale choćby z interpretacji Petera Bellamy'ego, Cztery Refy wykonały po raz pierwszy w marcu br. na "Szantach we Wrocławiu". Spotkanie zespołu z Andrzejem Mendygrałem na "Szantkach" w Kędzierzynie-Koźlu i późniejsze "uprowadzenie" tegoż do Łodzi przez kierownika zespołu było okazją do nap
isania pierwszych od wielu lat nowych tekstów tego znanego w szantowym światku autora. Jako pierwszą (w kwietniu br. na "Kopyści") usłyszeliśmy polską wersję dość mało znanej pieśni "Navy Boots On", czyli "Morskie buty". Niewątpliwie ma wszelkie zadatki na hit - żywa, wpadająca w ucho, łatwa do śpiewania. Absolutną premierą była ballada "Wśród morskich fal" (słowa polskie Jerzy Rogacki). Autora oryginału, Jim Payne'a z Nowej Funlandii, zespół poznał 10 lat temu w Danii, a w ubiegłym roku w Bay City w USA miało miejsce ponowne spotkanie.

Kilka nowszych rzeczy (choćby "Życie na pół" i "Ja wiem") usłyszeliśmy także w wykonaniu grupy Flash Creep. Nie brakowało oczywiście lepiej znanych utworów łódzkiego tria, takich jak "Sen" czy "Nirwana". Niespodzianką był też solowy występ Zbigniewa Zakrzewskiego.

Zagraniczną gwiazdą festiwalu był w tym roku Graham Metcalfe, który przyjechał zamiast chorego I
ana Woodsa. Obdarzony nie mniej ciekawym głosem i nie krótszą brodą niż doskonale znany łódzkiej publiczności Woods bez wątpienia tym występem zyskał nie mniejszą jej sympatię, czego wyrazem były gromkie brawa i bisy, ale też pełna skupienia cisza podczas występu Anglika. Repertuar Metcalfe'a to głównie pieśni z terenów Yorkshire, ale podczas tego występu zaśpiewał on też kilka szant, m.in. "Farewell Shanty" (znaną z wykonania Starych Dzwonów jako "Pora w morze nam") czy "Ye Mariners All" (całkiem niedawno nagraną przez North Wind). Graham Metcalfe był prawdziwą ozdobą "Kubryku", i to nie tylko jako wykonawca. Z uwagą śledził cały festiwal, nie rozstawał się z piwem nawet na scenie (!), a podczas imprez w pubie "Keja" tubalnym głosem śpiewał razem z Czterema Refami czy Sąsiadami.

Występ na Kubryku okazał się pechowy dla formacji Pchnąć w Tę Łódź Jeża. Otóż w pewnym momencie Mateuszowi Dyszkiewiczowi posłuszeństwa odmówił... akordeon. - Niestety, to nie jest awaria typu "wymiana zerwanej struny" - opowiada Kasia Kaniowska. - Akordeon wymaga wymiany lub remontu... Awaria polega na tym, że urwały się wewnątrz takie malutkie "klapki" odcinające i otwierające dopływ powietrza do dwóch piszczałek i dlatego akordeon wydawał dźwięk D non-stop, pomimo tego, że Mati nie grał... Jeże zmuszone były zatem zejść wcześniej ze sceny, żegnając się znakomitym utworem łotewskim "Ajs kajtas".

Samhain z Lublina widziałem po raz pierwszy. Często na "Kubryku" goszcząca folkowa formacja pokazała się z niezłej strony. Pewnym minusem było może

tylko to, że większość z granych przez nich melodii raczej nie zaskakiwała oryginalnością. Wartością samą w sobie był jednak wokal Kasi Wasilewskiej-Strzałkowskiej, mocny, zadziorny, brzmiący wręcz rockowo. No i... przyznać trzeba, że niezwykle efektownie na scenie prezentują się dwie skrzypaczki...

Udanym zamknięciem piątkowego balladowo-folkowego koncertu było muzyczne spotkanie z Andrzejem Koryckim i Dominiką Żukowską. Pierwszy występ tego duetu na łódzkim festiwalu może nie przyniósł jakichś wielkich zaskoczeń, ale na pewno ich spokojny repertuar bardzo pasował klimatem do całości imprezy i był jej doskonałym podsumowaniem.

 

Konkurs

 

W konkursowe szranki na scenie ŁDK stanęły cztery "podmioty wykonawcze". I znowu zwyciężyli faworyci, czyli Betty Blue. Jury w składzie: Przemysław Hachorkiewicz, Izabela Puklewicz, Zbigniew Zakrzew

ski i Zdzisław Bartczak nie miało chyba tu żadnych wątpliwości. Ale i pozostali wykonawcy pokazali się z niezłej strony. Barwnym elementem festiwalu były dziewczęta z Indygo, które zaprezentowały bodaj najbardziej tradycyjny repertuar. "Pique la balaine", "Ch
wyć za hadszpak"
i "Sam's Gone Away" (znany też jako "Cabin Boy") naprawdę zrobiły wrażenie. Duet oJTaM zwrócił uwagę głównie autorską kompozycją Marka Mazurskiego "Dobra rada", natomiast Mieszko Osiewicz - swoim potężnym głosem oraz "Czarną perłą" z repertuaru Mohadicka.

 

Anglia, Śląsk, Łódź...

 

Sobotni koncert "Kubryku" zawsze należał do najbardziej szantowych i tradycyjnych spośród wszystkich organizowanych w naszym kraju. Nie inaczej było tym razem.

Klasyczne pieśni morza usłyszeliśmy w wykonaniu Czterech Refów i North Windu. Ten drugi zespół postawił tym razem na sprawdzony repertuar. "Pull Down Below", "Marynarz z Terre-Neuve", "Między wiatrem a wodą" - te utwory u niejednego słuchacza wywołały ciarki na plecach. Dopiero na końcu występu usłyszeliśmy dwie stare-nowe szanty "Shiny-oh" i "Generała Taylora". Coraz ciekawsze są rezultaty muzycznych poszukiwań Bukanierów i Sąsiadów. Pierwsza z tych grup ostatnio stawia raczej na utwory autorskie, zaś druga brzmi coraz bardziej szantowo. Obok znanych od dawna sąsiadowych kawałków, takich jak "Tourdion" bardzo ciekawie zespołowi wychodzą "Zachodzi słońce", współczesna szanta "Flukey Alley" (obie śpiewane kiedyś przez zespół V) czy popis Dominiki Płonki - "Johnny I Hardly Knew Ye". Nie sposób nie docenić tu roli "nowych" w zespole, czyli Marka Wiklińskiego (który, na razie dość nieśmiało, pokazał się na scenie z koncertiną!) oraz Kamila Piotrowskiego.

Wydarzeniem było wyjście na scenę North Cape. W ostatnim czasie bowiem zespół praktycznie zawiesił działalność (na ż
ywo pokazał się jedynie w grudniu ubiegłego roku podczas koncertu "Zobaczyć morze"). "Mroza" i jego koledzy dali świetny koncert. Dla wielu z widzów (w tym dla piszącego ten tekst) była to dopiero pierwsza okazja, by zobaczyć NC "na żywo". Wielka, wielka szkoda, że nieprędko nadarzy się okazja do ponownego wysłuchania w tej formie takich utworów jak "Razem chłopcy", "Ciągaj fał", "Eliza Lee" czy "Meisje van Schaveningen". Ja mam jednak wielką nadzieję, że North Cape wkrótce triumfalnie powróci na sceny szantowe.

Perły i Łotry swoim występem uczciły... 30.
rocznicę premiery pierwszych "Gwiezdnych wojen", czemu w całości poświęcona była konferansjerka "Doktora". Zdecydowaną przewagę podczas tego występu miały utwory a capella, m.in. "Stary Malarkey", "Cheely Man", "Bateau l'arrive" i (na bis) "Abordaż". Nareszcie po paru miesiącach bycia w zasadzie "dodatkiem do zespołu" pełnoprawnie jako szósta Perła (Łotr?) na scenie pojawił się Marek Wójcik. Był to dopiero jego drugi taki występ.

Sobotni koncert zakończył się poruszającym akcentem - odtworzeniem przesłania Iana Woodsa do łódzkiej publiczności. Nagrodę publiczności (117,54 zł, 3 euro i 75 koron duńskich) otrzymał zespół North Cape.

 

Nie ma kasy, jest klasa

 

Pofestiwalowe imprezy miały miejsce w pubie "Keja". Występy Samhain i Bukanierów pokrywały się, niestety, z festiwalowymi, ale na Cztery Refy i Sąsiadów dało się zdążyć. Piątkowy koncert Refów był wyjątkowy - mocna dawka szant porwała do śpiewania nie tylko mnie. Szkoda, że nieczęsto można usłyszeć tak piorunujący zestaw jak "Press-gang", "Kabestan", "W górę raz! Hej, ciągnąć tam!", "John Dameray"... Z kolei sobotni, mocno przedłużony, recital Sąsiadów zakończyła... interwencja straży miejskiej.

"Kubryk" wydał mi się naprawdę znakomitą imprezą i aż trudno uwierzyć, że przeżywa takie trudności organizacyjne. - Z konieczności wiele spraw wyszło, delikatnie mówiąc, "kompromisowo" i nie jestem w pełni zadowolony z tego, co odbyło się w Łodzi. Cieszę się jednak, że udało się ocalić imprezę od upadku, który grozi jej od kilku lat - stwierdził kierownik przedsięwzięcia Jerzy Rogacki. Byłem w Łodzi po raz pierwszy i nie wiem jak to wcześniej bywało, ale naprawdę życzyłbym niejednej imprezie takiego "upadku".

 

Tekst: Michał NOWAK

Foto: Mariusz BARTOSIK (2, 3, 5, 6, 8, 9, 12, 13), Tomasz GOLIŃSKI (1, 4, 7, 10, 11, 14)

Informację wprowadził(a): Michał Nowak - godz. 14:47, 8 czerwiec 2007, wyświetlono: 939 razy

Ela

wysłano: 15:4,9 czerwiec 2007

Bardzo dobry tekst Michałku! I ja tam byłam i Tymbark piłam!
Odpowiedz na ten komentarz
Antek Stalich

wysłano: 17:31,9 czerwiec 2007

...kto jest autorem zdjęć w relacji, bo nie jest to do końca jasne?
Odpowiedz na ten komentarz
Connor

wysłano: 17:56,9 czerwiec 2007

oprócz wymienionych w artykule, pojawił się również niespodziewany gość z tamtej epoki w postaci woja słowiańskiego w pełnym stroju historycznym;) oraz patrol straży miejskiej , która nie dała się skusić na zupkę i kiełbaskę;p
Odpowiedz na ten komentarz
Electricni_Korsar

wysłano: 12:40,9 lipiec 2007

Wiadomosc pochwalna. Jestem z Ciebie bardzo dumny, Michal. Trzymaj pioro w garsci jak dotad i zycze Ci udanej passy i prassy! :-) KN
Odpowiedz na ten komentarz
hDBegMLHsWnCTjt

wysłano: 8:55,22 lipiec 2009

nPcKTD atefjqno zbqdwexv hfjnxhou
Odpowiedz na ten komentarz
hDBegMLHsWnCTjt

wysłano: 8:55,22 lipiec 2009

nPcKTD atefjqno zbqdwexv hfjnxhou
Odpowiedz na ten komentarz
XRZzojfmLAMwNGzx

wysłano: 2:25,30 lipiec 2009

bBr8H8 wjxkjoea umbfclvm txovwnjf
Odpowiedz na ten komentarz
XRZzojfmLAMwNGzx

wysłano: 2:25,30 lipiec 2009

bBr8H8 wjxkjoea umbfclvm txovwnjf
Odpowiedz na ten komentarz
qYwWYChkP

wysłano: 1:30,1 sierpień 2009

zwjukpvu fivcrysb ghwhzyjf
Odpowiedz na ten komentarz
FSXzZSmEzcQpYC

wysłano: 1:30,1 sierpień 2009

ncdsjcaq ucstzsfo wxgjygdp
Odpowiedz na ten komentarz
Copyright © 2004-2010 SZANTYMANIAK.PL. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
Technologia: strony internetowe INVINI