Szantymaniak poleca:

Jesteś tutaj

Artykuły

"Basem do mnie mów..." - czyli sceniczny afrodyzjak cz. I

Wywiady

 Iluż to mężczyzn o zniewalająco niskich głosach skrada serca szantymaniaczek? Co takiego mają w sobie, że już po pierwszym wydanym przez siebie dźwięku zapadają głęboko w pamięć i nie chcą jej opuścić?
Rozmowa z Krzysztofem Delikatem- "bassman'em" rzeszowskiego zespołu
...
 Iluż to mężczyzn o zniewalająco niskich głosach skrada serca szantymaniaczek? Co takiego mają w sobie, że już po pierwszym wydanym przez siebie dźwięku zapadają głęboko w pamięć i nie chcą jej opuścić?
Rozmowa z Krzysztofem Delikatem- "bassman'em" rzeszowskiego zespołu Klang rozpoczyna cykl wywiadów, które być może odpowiedzą miłośniczkom pieśni morza na kilka nurtujących je pytań.

Pola: Jak to jest - wzbudzać pożądanie równocześnie u... tłumu kobiet?

Krzysztof Delikat: (śmiech) Zdaję sobie sprawę, że jednym z głosów, który wyróżnia się w śpiewie a'cappella jest bas. Automatycznie poszukuje się również postaci, która go z siebie wydobywa. Partia basu jest bardzo melodyjna, a do tego w naszym szantowym śpiewaniu jest zazwyczaj wyeksponowana. Myślę, że to sprawia, że "bassmani" przyciągają uwagę, i to nie tylko kobiet. Ale żeby od razu wzbudzać pożądanie, może lepiej - zainteresowanie? Szczerze mówiąc - nie do końca znam inne powody, dla których kobiety lubią niskie głosy. Możliwe, że jest to analogia do męskich pośladków, które też mnie nie pociągają. Pewnie stąd moja niewiedza (śmiech).

P: Zainteresowanie też, ale będę się trzymać własnej wersji :-) Może to kwestia wibracji, które towarzyszą Twojemu śpiewowi? Działają na kobiecą wyobraźnię?

K:
Tak naprawdę nie mam basu, a raczej baryton. Niskie dźwięki śpiewam dosyć cicho, brak mi alikwotów (uśmiech). Łatwo to zauważyć podczas zwykłej rozmowy ze mną. W śpiewaniu nadrabiam techniką. Bez sprawnego akustyka nie istnieję (śmiech). My, "bassmani" wiemy, kto ma talent, kto technikę, a kto jedno i drugie (uśmiech). No i teraz te Twoje wibracje - one pewnie są najatrakcyjniejsze w takim głosie. Choć dla mnie melodia, harmonia i efekt współbrzmienia - cudownie jest to słyszeć i czuć. Co do wyobraźni - na moją niskie dźwięki działają wyłącznie muzycznie.

P: Wydajesz się być zaskoczony tematem wywiadu. Czy nie zdarzyło Ci się do tej pory doświadczyć zainteresowania ze strony fanek? Związanego oczywiście z Twoim głosem?

K:
Temat faktycznie mnie zaskoczył. Ale skłamałbym, że nie doświadczyłem ze strony kobiet zainteresowania podczas występów. Nie będę też ukrywał, że to miłe. Artyzm jednak zawsze będzie na pierwszy miejscu (śmiech)

P: Masz rację - PRZEDE WSZYSTKIM koncert... a dopiero później wpatrzone w Ciebie kobiety ;-) A jak to jest wydawać z siebie tak niskie dźwięki? Czy Ciebie - podobnie jak słuchaczy, również przechodzi... dreszcz emocji
?

K: Na scenie zawsze śpiewa się dla ludzi. Co do emocji podczas śpiewania basem to najzwyczajniej bardzo to lubię i cieszę się, że sobie jakoś radzę.

P: Czy zdarzyło Ci się uwodzić kobietę, z premedytacją używając do tego właśnie głosu? Taka... męska sztuczka?

K: Owszem. Ale ciągle będę Cię stawiał do pionu z tym uwielbieniem dla "basu". Większość muzyków uwodzi śpiewem. Większość także - wyłącznie ze sceny. To część gry, w której bierzemy udział. Choć, jak w każdym spektaklu, także i w tym musi być autentyczność. To flirt w stylu: kontakt wzrokowy w kawiarni z siedzącą przy stoliku obok nieznajomą, filuterna rozmowa z koleżanką ze studiów czy z pracy. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że występując mam więcej walorów niż siedząc nad kawą, przynajmniej kiedy koncert idzie tak, jak powinien. Gram też w zespole rockowym (The Breathtakers - przyp. autora) i zauważam, że tam lepiej ma się "frontman" niż basista. Jak widzisz, dzięki temu pewnie jestem bardziej obiektywny (śmiech)

P: Gra, nie gra - jak widać wszystkich to kręci ;-). Istnieje teoria mówiąca o tym, że fascynuje nas wszystko, co nieosiągalne. Kobieta z założenia nie wydobędzie z siebie tak nisko i miło brzmiących pomruków. Może na tym polega fenomen basistów?

K:
A chciałabyś śpiewać basem? Są urządzenia, które mogą Ci to umożliwić - kup sobie oktawizer (śmiech)

P: Pewnie, że bym chciała, ale bez wspomagaczy. Nie tylko Wy Panowie chcecie wzbudzać
zainteresowanie :-P

K:
Ale wtedy nie byłabyś atrakcyjna dla mężczyzn, którzy cenią sobie melodię kobiecego głosu. Nie wiesz o czym mówię? (uśmiech) To odeślę Cię do mojego spostrzeżenia z męskimi pośladkami z początku naszej rozmowy.

P: Hmmm :-) no dobrze... pozostanę więc na pozycji słuchacza zgłębiającego tajemnicę scenicznego afrodyzjaku, czyli męskiego basu:)

Dziękuję za rozmowę i pzdr ciepło :-)

Rozmawiała: Aleksandra "POLA" Jędrzejec


(Zdjęcia: fot1, fot2 - Tomasz Goliński; fot3 - klang.art.pl)

Informację wprowadził(a): Aleksandra "Pola" Jędrzejec - godz. 13:47, 4 kwiecień 2008, wyświetlono: 1270 razy

Pawel 'Synchro' Jedrzejko

wysłano: 17:7,6 kwiecień 2008

Pola - gratulacje! Wywiad i dowcipny, i błyskotliwy, i bardzo sensowny! A Krzyś Delikat to człowiek, który zdobywa sobie przyjaciół w sekundę - wiem po sobie! Uściski! Paweł
Odpowiedz na ten komentarz
Copyright © 2004-2010 SZANTYMANIAK.PL. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
Technologia: strony internetowe INVINI