Artykuły
"Na hasło "szanty" dostaję wysypki" - wywiad z Jurkiem Rogackim
Wywiady
Pamiętacie być może, drukowany w 9 numerze Szantymaniaka (3/2005) wywiad z liderem Czterech Refów, Jurkiem Rogackim. Wówczas, na potrzeby wydania papierowego musieliśmy odrobinkę ten tekst skrócić. Aktualnie prezentujemy pełną, "reżyserską" wersję tego wywiadu. Oprócz
...Pamiętacie być może, drukowany w 9 numerze Szantymaniaka (3/2005) wywiad z liderem Czterech Refów, Jurkiem Rogackim. Wówczas, na potrzeby wydania papierowego musieliśmy odrobinkę ten tekst skrócić. Aktualnie prezentujemy pełną, "reżyserską" wersję tego wywiadu. Oprócz znanych już wypowiedzi Jurka znajdziecie też garść nowych informacji. Trochę więcej o początkach szantowego grania, o koncept albumach i możliwych planach z nimi związanych, o witrynie internetowej Refów.
Jednocześnie informuję, że
chcielibyśmy wyjść na przeciw oczekiwaniom czytelników i
zapytać bezpośrednio Was: kogo wypadałoby przepytać w następnej
kolejności? Piszcie o tym, choćby w komentarzach do tego tekstu.
Czekamy na Wasze propozycje.
Szantymaniak:
Wspomnijmy na chwilę grupę Refpatent. To zespół-legenda,
pierwszy na scenie piosenki żeglarskiej. Opowiedz nam nieco o tej
grupie.
Jerzy Rogacki:
Początkowy skład Refpatentu, w roku 1973,
to: Jerzy Rogacki, Krzysztof Kuza, Piotr
Hardy, Henryk Jóźwiak, a już od 1975 roku także: Zbigniew
Zakrzewski, Grzegorz Szumacher i Joanna
Charkiewicz. Refpatent funkcjonował dzielnie do roku 1980. Ostatnią
ważniejszą imprezą, na której wystąpił
i zdobył chyba wszystkie możliwe nagrody była II Kopyść w 1980
roku, w Białymstoku. Członkowie zespołu zajęli się głównie
swoimi sprawami i w większości rozjechali się w różne
strony świata.
S: Czy miedzy końcem działalności
Refpatentu, a powstaniem Czterech Refów zajmowałeś się
piosenką morską
JR: Owszem, ale trochę inaczej.
Występowałem w Krakowie na Shanties '81,
gdzie nawet Halinka Stefanowska wręczyła mi nagrodę "Miss
obiektywu" i życzenia odrefowania zespołu, co kilka lat
później się spełniło. Oczywiście cały czas zbierałem
różne materiały, a niektóre
próbowałem "polonizować". Po rejsach i innych
wojażach nazbierało się tego mnóstwo. Szukałem też ludzi
do współpracy i zmontowania nowej kapeli. To zajęło
jednak parę lat.
S: Minęło już 20 lat od dnia, kiedy
po raz pierwszy zapowiedziano na scenie zespół Cztery Refy.
Kto grał w tym pierwszym kwartecie?
JR: Na początku 1985 roku był to
skład "eksperymentalny": Jerzy Rogacki, Zbigniew
Zakrzewski, Andrzej Potulski, Katarzyna
Rosłaniec. Od maja 1985 grali w zespole:
Jerzy Rogacki, Jerzy Ozaist, Zbigniew
Zakrzewski, Dariusz Matuszak, Paweł Jasiak, Joanna Pędziwiatr i
Wojciech Nowak.
S: Która piosenka z repertuaru
Refów jest najstarsza?
JR: "Hej chłopcy, czas już wyjść
w morze", napisana w 1973 roku
S: Jako jedni z pierwszych zaczęliście
wydawać własne kasety z pieśniami morza. Wydaliście sześć kaset
w sześć lat! Skąd w początkowym okresie taka łatwość w
tworzeniu nowego repertuaru
JR: W początkowym okresie mieliśmy
"na dzień dobry" ok. 20-tu piosenek Refpatentu, które
należało tylko odświeżyć. Materiału, zarówno nagrań,
jak i nut, już wtedy mieliśmy na kilka setek utworów. Tempo
istotnie było wtedy spore, chociaż nigdy nie stawialiśmy na ilość.
Później trochę ono spadło m.in.
ze względu na zmiany składu oraz na swego rodzaju inercję i
nasycenie w środowisku. Wielu naszych sympatyków przestało
nadążać, a już wtedy byliśmy zmuszani do grania tych nieco
starszych kawałków, które właśnie stawały się
popularne
S: Przez jakiś czas trudno było
dostać Wasze najstarsze nagrania, dopiero niedawno ukazała się
płyta "Tak było", uzupełniająca tą lukę. Co
spowodowało taki stan rzeczy
JR: U zmierzchu epoki kasetowej były w
obiegu płyty "Folk Tunes,
Sea Songs &
Shanties" i "Sea Songs, Shanties & Folk Tunes" z
okresu 1987-1992, czyli prawie połowa kasetowego repertuaru z tych
lat. Przymiarki do tej drugiej połowy trwały kilka lat ale kolejne
próby remasteringu nie
satysfakcjonowały nas. Nagrania pochodzące z różnych sesji
i w różnych składach były w większości fatalne
technicznie. Do tego jeszcze należy dodać degradację nośnika. Z
kilku utworów musieliśmy zrezygnować - za bardzo by
odstawały od reszty. Kilka weszło trochę "na siłę",
zadecydował sentyment i fakt, że nie było zarejestrowanych innych
wersji. Taki kompromis w postaci albumu "Tak było"
wypuściliśmy w końcu w ubiegłego roku. Nie jestem z tego całkiem
zadowolony ale z satysfakcją musze odnotować, że całkiem nieźle
się to sprzedaje
S: Wiem, że pytanie Cię o inspiracje,
to sprawa karkołomna, ale powiedz, czy pamiętasz kto Was inspirował
w 1985 roku
JR: Na pewno wiele utworów
powstało pod wpływem nagrań Jima
Mageeana i Johnny
Collinsa, A. L. Lloyda
- to głównie te wielorybnicze. Ale także Clancy
Brothers, czy The
Spinners. Nazwisk, czy nazw mógłbym
wymienić znacznie więcej, ale to jeszcze trudniej byłoby nazwać
inspiracją. Chciałbym podkreślić, że od samego
początku unikaliśmy bezmyślnego i przypadkowego kopiowania,
starając się późnej utwory w
różnych wersjach - te dostępne w
postaci nagrań ale także i w postaci nutowej. Staraliśmy się dużo
słuchać i zachować klimat i charakter utworu, ale aranżować i
układać głosy po swojemu.
Ostateczna nasza wersja uwzględniała
nasze możliwości wokalne i instrumentalne
oraz konkretny zestaw instrumentów
jakim dysponowaliśmy. Do tego dochodziły
oczywiście nasze pomysły i "poprawki". Zdarzało się, że
piosenka zawierała pewne elementy z kilku znanych nam wersji
oryginalnych ale zawsze było to w jakimś sensie "nasze"
S: "Bitwy morskie" i "Pieśni
wielorybnicze", to swoiste koncept albumy..
JR: W rzeczy samej
S: Czy jest szansa na kolejny materiał
spójny tematycznie?
JR: Na pewno. Takich pomysłów
było kilka, m in.: ballady rybackie, polskie pieśni i piosenki
żeglarskie, te już całkiem zapomniane i dotąd niezarejestrowane,
instrumentalna muzyka folk. Wierzę, że
coś z tego kiedyś wyjdzie.
S: Współpracowaliście z
licznymi wykonawcami zza granicy, którego z nich wspominasz
najmilej?
JR: Właściwie wszystkich wspominamy
miło i staramy się utrzymywać z nimi kontakty. O każdym z nich
można by długo opowiadać. Koniecznie trzeba wspomnieć
o Kenie Stephensie
od którego nauczyliśmy się bardzo dużo. No i o Ianie
Woodsie, z którym współpraca
trwa najdłużej. Możemy się też przy okazji pochwalić, że jako
jedni z niewielu śpiewaliśmy razem ze Stanem Hugillem.
Miało to miejsce w 1987 roku w Liverpoolu.
T: A która z zagranicznych
wojaży najbardziej przypadła Wam do gustu?
JR: Większość. Pomijając pierwszy
wyjazd do Anglii w 1987 roku, który był na pewno przełomowym
momentem w rozwoju zespołu, to chyba najciekawszy był
sześciotygodniowy rejs na "Rutkowskim" w 1992 roku, po
drodze Holandia, Anglia, Niemcy. Wyjazdy do Włoch, USA, czy Norwegii
też dostarczyły nam wielu niezapomnianych wrażeń.
T: Cztery Refy, to zespół
trwale kojarzony z tradycyjnymi pieśniami morza. Chciałbym się
jednak dowiedzieć jak Wy sami określacie swoją muzykę?
JR: Na hasło "szanty"
dostaję wysypki. Jeżeli miałoby być
krótko, to chyba najtrafniej będzie
to oddawał lansowany przez Ciebie termin "maritime
folk". Nadmienię, że oprócz
tych "tradycyjnych" pieśni morza, mamy w repertuarze
też sporo współczesnych, no i oczywiście gramy też sporo
instrumentalnej muzyki folkowej.
S: Słyszy się ostatnio stwierdzenia,
że tradycyjne granie, to skansen i trzeba je traktować tylko jako
bazę do własnej twórczości. Co Ty o tym myślisz?
JR: To niewątpliwie solidna podstawa i
bez jej znajomości, w tej dziedzinie, nie można zrobić nic
wartościowego. A tak naprawdę, to chyba już nikt nie gra
tradycyjnie... nawet my. Wbrew pozorom jestem bardzo otwarty na
różne próby uwspółcześniania tradycyjnej
muzyki folk. Podobają mi się też różne
próby łączenia tradycji z całkiem świeżymi pomysłami,
robią tak np. William Pint i Felicia Dale.
Uważam jednak, że ma to wszystko sens dopóki jest w tym
muzyka, a nie chodzi tylko o zwracanie na siebie uwagi poprzez śmiałe
i "nowatorskie" brzmienia, czy interpretacje. Zbyt
drastyczne eksperymenty eliminują te "dzieła" i ich
wykonawców z tej działki, którą umownie
nazywamy "folkiem" i przenoszą
do obszaru określanego jako "muzyka rozrywkowa", czy
"pop".
S: Przed laty sporą zmianę w
brzmieniu zespołu wprowadził swoim głosem i gitarą Maciek Łuczak.
Dziś u boku Refów coraz częściej pojawia się on z grupą
Flash Creep. Jak
oceniasz ich muzykę?
JR: Powiedziałbym, że swoim głosem
raczej zwrócił uwagę na inne
formy, zwłaszcza ballady, które też mieliśmy w repertuarze
od dawna. To, co robią Maciek, Iza i Tomek, jako Flash Creep, to
zupełnie inna bajka. Jest w tym sporo świeżości i dużo muzyki, a
tylko trzy osoby - w tym śpiewająca Iza. Mnie się to podoba i
myślę, że pokażą jeszcze wiele ciekawych utworów.
S: W jakim kierunku będą szły Cztery
Refy, czego możemy spodziewać się po kolejnej płycie i kiedy może
się ona pojawić?
JR: Rewolucji nie przewidujemy.
Uroczystego zamknięcia rozdziału pt.
"Pierwsze dwudziestolecie" - też nie. Bogatsi o 20 lat
doświadczeń będziemy nadal robić swoje,
grać na akustycznych instrumentach i z umiarem przekonywać, że
można się przy tym dobrze bawić. Są jeszcze setki utworów,
które chcielibyśmy opracować i przybliżyć naszej
publiczności. Myślę, że jakąś część na pewno się uda.
Pomysłów na kolejne płyty jest kilka i to już od dawna, a
pojawiają się także nowe.
Który z nich najwcześniej ujrzy
światło dzienne, jeszcze dokładnie nie
wiem. Myślę, że jesienią będziemy mogli wrócić do tego
tematu. Wtedy będę też mógł coś powiedzieć na temat
przewidywanych terminów.
S: Gdzie można szukać aktualnych
wiadomości o zespole Cztery Refy?
JR: Tu bardzo liczę na Ciebie, no i
oczywiście na Szantymaniaka. Wrodzona skromność nie pozwala mi się
pochwalić, że np. w marcu 2005 roku liczba odwiedzin na naszych
stronach internetowych www.czteryrefy.szanty.pl
przekroczyła 10.000 (miesięcznie), a w ciągu ostatnich 12 miesięcy
było to ok. 100.000! Dodam jeszcze, że nasza witrynka
jest stale rozbudowywana i przewiduję jeszcze sporo zmian,
oczywiście na korzyść odwiedzających.
S: Dziękuję za rozmowę.
Wywiad przeprowadził Rafał "Taclem" Chojnacki.
Fotografia z archiwum zespołu.
Informację wprowadził(a): Rafał "Taclem" Chojnacki - godz. 9:29, 3 sierpień 2005, wyświetlono: 147 razy
| Jeżynka |
wysłano: 10:19,3 sierpień 2005
Poproszę o wywiad z p. Jurkiem Porębskim.
|
| Odpowiedz na ten komentarz |
| Radosław "Radziu" Wójtowicz (The Grogers |
wysłano: 12:40,3 sierpień 2005
Nie wiem, czy wywiad z Markiem Siurawskim juz był, ale jeśli nie, to rad bym poznać jego poglądy na współczesną i historyczną kondycję sceny szantowej.
Pozdrawiam:)
|
| Odpowiedz na ten komentarz |
| Ela "Kwiatuch" (Betty Blue) |
wysłano: 11:25,5 sierpień 2005
... trzeciego ze "Starych Dzwonów" - czyli Ryszarda Muzaja, który pisze piękne piosenki, a przy tym jest także niezłym gawędziarzem :)
Chętnie dowiedziałabym się o nim więcej, tym bardziej, że nieraz mam wrażenie jakby był w cieniu pozostałych Dzwonów...
|
| Odpowiedz na ten komentarz |