Szantymaniak poleca:

Jesteś tutaj

Artykuły

"Przede wszystkim... NIE KOŃCZĘ KARIERY!!!" - wywiad z Piotrem Kostką-Godeckim

Connor

wysłano: 8:39,28 czerwiec 2008

Masz jaja bracie! Piotrze przede wszystkim gratuluję odwagi. Nie znam wielu ludzi, którzy tak szczerze potrafią powiedzieć, że mają chorobę A. Fakt, że potrafisz się do tego przyznać - czyli świadomość problemu - jest pierwszym i koniecznym krokiem do wyleczenia. Wiesz dobrze, że to długa i niełatwa droga, która ponoć nigdy się nie kończy, ale mocno wierzę, że Twoja publiczość wcale nie będzie czekała na Ciebie - tylko właśnie jeszcze chętniej będzie przychodziła na Twoje koncerty tam, gdzie nie ma alkoholu. Życzę Ci żeby Twoi fani wspierali Cię tak długo jak trzeba - aż się uporasz z problemem i będziesz mógł bez ryzyka wrócić do miejsc, w których inni raczą sie trunkami, a tobie bez żalu wystraczy mocna kawa. Mam głębokie przekonanie, że nie jest wstydem chorować - wstydem jest nie dać sobie szansy na wyleczenie. Walka z chorobą jednej osoby publicznej - daje nadzieję i siłę innym. Dokładnie tak było z Irkiem Wójcickim, który walczył i juz za 3 lata (5 lat bez nawrotu = wyleczenie) będzie można powiedzić wygrał z nowotworem złośliwym. Było to mozliwe dzięki jego własnemu samozaparciu ale i wsparciu ludzi, którzy w niego wierzyli i czują się jego przyjaciółmi. Myslę, że możesz być z siebie dumny. Mam nadzieję, że publiczne przyznanie się do tego problemu wywoła w ludziach właściwą reakcję, bo alkoholik nie potrzebuje litości ani żalu. Alkoholik potrzebuje żeby jego przyjaciele nie odwracali się od niego, nie spuszczali oczu na jego widok, po prostu zeby go nie opuszczali w potrzebie. Ważne by nikt nie proponował mu alkoholu, a najważniejsze żeby nikt nie mówił napijesz się? aaaha wiem... ty nie możesz... Piotrze spotkaliśmy się dosłownie kilka razy, a tak naprawdę może raz dłużej pogadaliśmy w warszawskim Gnieździe po jednym z Twoich koncertów, jednak pozwolę sobie na szczerość: nie lubię Twoich ultraszybkich wykonań szant, wkurza mnie, że grając covery nie zawsze mówisz czyje piosenki grasz - bo szacunek dla autorów wymaga żeby o nich mówić, szczególnie kiedy czerpie się korzyści z ich twórczości. Jednak po tym co napisałeś, jestem prawdziwie dumny z tego, że Cie poznałem. Powiem krótko i po marynarsku - masz jaja bracie! Jeśli uznasz mogę Ci pomóc - wal jak w dym. Pozwól ze zadedykuję Ci słowa Mariusza Bartosika (wyk. Perły i Łotry Shanghaju, mel. trad.) Wielkiej trzeba by wam odwagi, aby płynąć w korsarski rejs, Twardej walki nie bać się, Ni mocnych wrażeń, ni abordaży, Lecz zazdrościć będzie ten, który nie ruszy się z nami w rejs. Hardym musiałbyś być żeglarzem, by na korsarski zawitać dek, Kapitanem Liron jest, Uderza grzmotem w hiszpańską flotę, mocne ręce, twardą pięść ma kto na korsarski płynie rejs. Wiernych trzeba by nam kamratów, aby przeżyć korsarski los, Z piekła zwrotów śmiej się w głos, W walki tornadzie, w dział kanonadzie, Bo dostanie złota trzos ten, kto przeżyje korsarski los. Wielkiej trzeba by wam odwagi, aby płynąć w korsarski rejs, Twardej walki nie bać się, Ni mocnych wrażeń, ni abordaży, Lecz zazdrościć będzie ten, który nie ruszy się z nami w rejs. Connor... gratuluję wywiadu. Sssciskam i podziwiam. Maciej Jędrzejko "YenJCo" Ciekawa rozmowa:) POZDRAWIAMY GORĄCO PIOTRKA!!!:))) sunnypol [16:56, 25 czerwca 2008 r.] Puby, szanty i...alkohol Doskonała lektura. Najpierw grasz i popijasz, potem popijasz i grasz, a na koniec nie wyjdziesz na scenę bez alkoholu. Co potem? TERAPIA albo rynsztok lub do piachu. Pozdrawiam Bohatera wywiadu i życzę Mu powodzenia na drodze do trzeźwości. Grzywa. Grzywa [12:44, 25 czerwca 2008 r.]
Odpowiedz na ten komentarz
marusa

wysłano: 13:0,2 listopad 2008

ojej... to gdzie taki mały stary żuk jak ja Cię znajdzie, Piotr? ...w sklepie muzycznym? No niechby i tam.. w sumie obojętne gdzie grasz, bylebyś grał :) szacunek, marusa
Odpowiedz na ten komentarz
Copyright © 2004-2010 SZANTYMANIAK.PL. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
Technologia: strony internetowe INVINI