Szantymaniak poleca:

Jesteś tutaj

Artykuły

"W kupie jest raźniej" - wywiad z Happy Crew

Wywiady

Happy Crew to wywodzący się z Bytomia młodzieżowy zespół szantowy, odnoszący sukcesy sceniczne już nie tylko w granicach własnego regionu, ale rozpoczynający ogólnopolską i europejską karierę.

W konkursach festiwali "Szanty we Wrocławiu" i "Szantki" w

...

Happy Crew to wywodzący się z Bytomia młodzieżowy zespół szantowy, odnoszący sukcesy sceniczne już nie tylko w granicach własnego regionu, ale rozpoczynający ogólnopolską i europejską karierę.

W konkursach festiwali "Szanty we Wrocławiu" i "Szantki" w Kędzierzynie-Koźlu zajęli drugie miejsca, dzięki czemu pokazali szantowemu światu na co stać śląską młodzież, a ich marynarskich "pasiaków" trudno było nie zauważyć. Podczas sobotniego lunchu w jednym z popularnych barów szybkiej obsługi znaleźli chwilę, żeby opowiedzieć mi swoją historię.


Wasz zespół powstał już pięć lat temu...

Magda Wcisło:
Wtedy byliśmy jeszcze dziećmi. Nie wiedzieliśmy, czym są szanty.
Adam Nawrot: Mów za siebie - ja wiedziałem. I właśnie dlatego dostałem się do zespołu w MDK-u.
Maciek Gluza: Zaopiekowała się nami Pani Ania Górecka.
Adam: Po raz pierwszy wystąpiliśmy w drugiej klasie podstawówki... Pamiętam, że śpiewaliśmy wtedy "Ja mam deskę, ty masz gwóźdź. Zbudujemy sobie łódź".

Od tego czasu dużo się zmieniło...

Daria Stawiana:
Z czterdziestu osób pierwszego składu zostało dziesięć - a doszły nowe osoby.
Magda: Zmieniły nam się też głosy - z dziecięcych na młodzieżowe. Repertuar też się zmienił...
Maciek: Wtedy śpiewaliśmy z podkładem piosenki żeglarskie - nie można było tego raczej nazwać szantą.

A teraz?

Maciek: Teraz śpiewamy szanty a'cappella.
Adam: Jeżeli o mnie chodzi, to chciałbym, żebyśmy byli wierni szancie klasycznej. Ale z gitarą i fletem też dobrze brzmimy.
Maciek: Mamy świetny bas - Adama. Gitara basowa nie jest nam potrzebna. A ja gram jeszcze na tamburynie (śmiech).

W dobie hip-hopu i pop-kultury musicie się wyróżniać na tle swoich rówieśników. Czego wy najczęściej słuchacie? Czy na scenie szantowej macie jakichś swoich idoli, autorytety?

Magda: Hm, rówieśnicy... Nic nie mówią, ale chyba też nie potrafią do końca zrozumieć tej muzyki. W dzisiejszych czasach młodzież masowo słucha popu i ciężko jest ją przekonać do czegoś innego, tym bardziej do szant. My osobiście kochamy tą muzykę i nigdy, ale to nigdy nie wstydziliśmy się tego, że jej słuchamy i śpiewamy!
Maciek: Ja słucham hip-hopu - ale tylko zagranicznego. No i jeszcze R&B. Natomiast jeśli chodzi o scenę szantową, to najbardziej podobają mi się Perły i Łotry.
Marta Kwoka: Drake! Lubię ich irlandzkie brzmienie.
Martyna Czarny: Autorytet? Oczywiście, że jest nim zespół Perły i Łotry. Dlaczego? Wspaniałe głosy, świetny repertuar, genialna konferansjerka Doktora. Gdy wchodzą na scenę aż dech zapiera (w szczególności publiczności płci pięknej).
Marta Gawęcka: Jeśli chodzi o mój ulubiony zespół sceny szantowej, to zaraz po Passacie (sic!) jest nim Banana Boat. Ich piosenki szybko wpadają w ucho, a do tego panowie wykonują je tak, że tylko słuchać i słuchać. Ci mężczyźni pomimo tego, że mają już trochę lat (mówię to z perspektywy nastolatki), to potrafią świetnie zabawić publikę i dodać do utworów takiej młodzieńczej świeżości.

A jak podchodzą do waszego koncertowania nauczyciele, szkoła?

Magda: Na jednym z ostatnich koncertów była moja wychowawczyni i do dziś mówi, że jej się strasznie podobało. Jest zaskoczona, że ma takich utalentowanych uczniów w szkole. Wydaje mi się, że zrobiliśmy na niej wrażenie. Nauczyciele pomagają nam i nie robią problemów z tytułu naszych zwolnień.

Czy trudno jest pogodzić szkołę z wyjazdami na koncerty? Niektóre konkursy na przykład odbywają się w czwartek czy piątek. Łatwo jest wam się zwalniać z zajęć szkolnych?

Magda:
Uważam, że wczesna pora konkursów jest ich minusem. Nie powiem, że ciężko jest nam się zwalniać z lekcji, bo tak nie jest. Dostajemy zwolnienia z MDK-u i sprawa jest załatwiona, ale zaległości musimy nadrabiać niestety sami. Mimo to uwielbiamy jeździć na konkursy!

Wróćmy do początków zespołu. Jak powstała wasza nazwa - taka, nie ukrywajmy - mało polska?

Martyna: Iwe van der Beek (wiceprezes Stowarzyszenia Szant i Pieśni Morza ISSA w Holandii - przyp. red.) uznał, że z powodu międzynarodowego projektu, który tworzyliśmy, trzeba przetłumaczyć naszą polską nazwę - Wesoła Załoga - na język angielski. Początkowo miało być Happy Team, ale Happy Crew ładniej brzmiało, było wierniejszym tłumaczeniem naszej pierwotnej nazwy - i tak już zostało.


A dlaczego nazwaliście się Wesoła Załoga?

Magda: Pomysł padł w trakcie festiwalu "Wiosenne Szantowisko" w bytomskim MDK nr 1, gdzie na co dzień się spotykamy na próby. "Załoga" - bo było nas dość dużo, prawie tyle, ile liczą załogi na wielkich żaglowcach, a "Wesoła" - ponieważ podczas musicalu odgrywaliśmy rolę wesołych dzieciaków chcących przeżyć morską przygodę.

Występ podczas "Wiosennego Szantowiska" to nie jedyny program, który udało wam się zaprezentować szerszej publice. Wystąpiliście również na "Shanties" w 2007 roku prowadząc koncert dla dzieci.

Daria:
Program "Hej wyruszymy dziś na morze" był realizowany w ramach "Wiosennego Szantowiska" i był finałem kilkudniowej imprezy. Mieliśmy niezłego stracha ponieważ był to dla nas bardzo ważny występ, a baliśmy się reakcji widowni, gdyż niewielu z nich miało pojęcie, o czym będzie mowa. Na szczęście dzięki Segarsom i Passatom, których pomoc w tym programie była niezastąpiona, wyszło znakomicie i dzięki temu zostaliśmy zaproszeni na "Shanties".
Marta G.: Bardzo się ucieszyliśmy, że ten musical tak bardzo się spodobał, ale złapał nas lekki lęk, gdyż nie byliśmy pewni czy podołamy temu zadaniu. W końcu festiwal "Shanties" jest imprezą na bardzo wysokim poziomie. Na szczęście ten występ również nie zakończył się porażką, bo widać było, że dzieci były zadowolone. Potem, zaczęliśmy "normalnie" koncertować, jednak występ w musicalach tak bardzo nam się spodobał, że pracujemy właśnie nad nowym, który będzie wystawiony podczas tegorocznego "Wiosennego Szantowiska".

Jesteście nietypowym zespołem szantowym - jest was aż dziesięcioro - w tym aż osiem dziewczyn. To coś nowego, niespotykanego wcześniej. Z jakimi reakcjami widowni się spotykacie?

Marta G.:
Teraz jest nas już dziewiątka - ze składu odeszła Kasia. Dziękujemy jej za długoletnią współpracę.
Marta K.: Jeśli chodzi o reakcje publiki - wielokrotnie słyszeliśmy, że jest nas za dużo, że jeden głos powinien być śpiewany tylko przez jedną osobę. Jednak my wolimy śpiewać w dziesiątkę (no, teraz w dziewiątkę). Jesteśmy bardzo zgrani - w kupie jest cieplej, raźniej.
Magda: To właśnie w tych głosach tkwi potęga.
Klaudia Maniak: Obalamy mity - jest nas dużo i jest OK.

Jakie wrażenia po Wrocławiu?

Maciek:
Mili ludzie, super atmosfera, klimacik.
Magda: Bardzo cieszymy się z nagrody.
Marta K.: Słyszeliśmy bardzo dużo ciepłych słów - nie tylko ze strony publiczności, ale także od innych wykonawców.
Adam: Szkoda, że w konkursie było tak mało zespołów a'capella, bo jest to coś wartościowego, a pomału zanika.
Magda: Czuliśmy dużą konkurencję. Jak by nie było, stawaliśmy w konkursie ramię w ramię z dorosłymi ludźmi, często obytymi już ze sceną i znanymi.
Adam: Nie liczyliśmy na taką nagrodę.

Był to wasz pierwszy występ konkursowy na tak wielkim festiwalu...

Maciek:
Najlepiej było, jak rozkręciliśmy imprezę w "Łykendzie" z pomocą "Poli" (Aleksandry Jędrzejec z zespołu Passat - przyp.red.). Wszyscy śpiewali razem z nami, ktoś to kręcił na wideo - nie wiem, czy przypadkiem nie telewizja - naprawdę bawiliśmy się cudownie.
Patrycja Krześniak: Fajnie, że na konkursie śpiewało się przed tłumem, a nie tylko przed czteroosobowym jury. Dzięki temu nie stresowaliśmy się tak bardzo.

Ostatnio na Młodzieżowym Festiwalu Szanty i Piosenki Żeglarskiej w Lędzinach zajęliście I miejsce, a na "Szantkach" w Kędzierzynie-Koźlu II. Jakie są wasze odczucia po ostatnich konkursach? Mam nadzieję, że nie osiądziecie na laurach?

Maciek: Owszem, w Lędzinach wygraliśmy, z czego bardzo się cieszymy. To kolejny mały sukces na naszym koncie! Wygraną postanowiliśmy przeznaczyć na nową gitarę, co było fantastycznym pomysłem!
Magda: Jeśli chodzi o "Szantki" - konkurs przebiegał w bardzo sympatycznej atmosferze. Mimo iż prawie pół zespołu zaatakowała choroba, staraliśmy się jak tylko mogliśmy! Udało się, bo wywalczyliśmy sobie drugie miejsce. Strasznie się cieszę, bo to kolejny sukces dla naszego zespołu. Uważam, że jest jeszcze kilka detali, nad którymi trzeba popracować i kto wie, co będzie w przyszłym roku na "Szantkach".

W relacji z wrocławskiego konkursu na portalu Szanty24.pl Michał Smoliński napisał o was: "Widać, że zespół prowadzony jest przez zawodowca". I założę się, że nie tylko on to zauważył. Jak wam się pracuje z passatową "Mamą Aną"?

Magda: Pani Ania jest fantastycznym nauczycielem. Jest bardzo wymagająca i rzadko nas chwali, ale to nas motywuje do dalszej pracy. Każdy występ zespołu mocno przeżywa i bardzo nam kibicuje. Po występie po jej minie można odgadnąć, jak nam poszło.

Skąd ja to znam...

Marta G.:
Pracujemy razem "od małego", z czego jesteśmy bardzo zadowoleni. Mamy nadzieję, że pani Ania też się cieszy, że ma z nami do czynienia.

"Gdyby więcej było młodych zespołów, jak Happy Crew, to sądzę, że przynajmniej nie musiałbym się martwić o to, że pewnego dnia wstyd będzie mi przyznać się do słuchania i śpiewania pieśni morza." - tak napisał o was na forum Szantymaniaka Miłosz "Milo" Morgut po "Szantach we Wrocławiu". Często spotykacie się z takimi komentarzami po waszych występach?

Magda: Bardzo się staramy, żeby na koncertach wypaść jak najlepiej. Każdy występ jest dla nas ważny. Ciągle pracujemy, żeby poziom naszego śpiewania był jak najwyższy. I cieszymy się, kiedy słyszymy tyle miłych słów od szantymaniaków.
Martyna: Myślę, że na pewno we Wrocławiu nas zauważono, choć jeszcze nie jesteśmy takimi profesjonalistami, jak inne grupy szantowe. Ale trzeba uczyć się od mistrzów. A Milo... to bardzo sympatyczny chłopak.

Jakie macie plany na przyszłość?

Marta K.: Chcemy się rozwijać, wszędzie jeździć.
Patrycja: Planujemy pisać własne piosenki, nagrać płytę...
Maciek: Postaramy się abyśmy zapadli w pamięć jak największej ilości osób - z rynku szantowego, ale nie tylko.
Magda: A co najważniejsze: chcemy ze sobą spędzić jak najwięcej czasu...

Z tego, co mi wiadomo, właśnie ukazała się płyta, która w dużej mierze jest właśnie waszą zasługą...

Marta G.: Tak, ale nie jest to nasza autorska płyta. Jest to podsumowanie polsko-irlandzkiego projektu "Crossing the Waves", który realizowaliśmy razem z dziećmi z miejscowości Cobh w Irlandii. Więcej o tym projekcie można przeczytać na stronie projektu.

W ramach projektu wyjechaliście na pewien czas do Irlandii - jak było?

Klaudia: Świetnie, ale to już zupełnie inna historia...


Mam nadzieję, że w niedługim czasie ją usłyszymy.
Dziękuję Wam wszystkim bardzo za rozmowę.



















Z Happy Crew rozmawiała
Jolanta "SKRZYPACZKA" Gacka

Foto: Paweł Nowak (1); Kamil Piotrowski (2,3,5); Jacek Kądziołka (4,6-10);

Informację wprowadził(a): Jolanta "Skrzypaczka" Gacka - godz. 23:6, 15 kwiecień 2008, wyświetlono: 1438 razy

McGramat

wysłano: 7:54,17 kwiecień 2008

Czy ktoś mógłby podpisać te zdjęcia? Nie znam artystów z Happy Crew i trudno mi się domyślić kto jest kim, szczególnie na portretach pod artykułem...
Odpowiedz na ten komentarz
Makenzen

wysłano: 9:48,17 kwiecień 2008

Zobacz sobie w dziale "Wykonawcy" na forum, w temacie Happy Crew - autorka wstawiła zdjęcie z podpisanymi wszystkimi osobami. Tu podobno jakieś techniczne sprawy nie pozwoliły na podpisanie zdjęć.
Odpowiedz na ten komentarz
McGramat

wysłano: 10:51,17 kwiecień 2008

Przepraszam, nie chciałem marudzić. Chciałem po prostu wiedzieć kto jest kto. Dziękuję Joli za przesłanie mi "przewodnika po Happy Crew" na priva. W dalszym ciągu uważam, że zdjęcia powinny zostać podpisane ;-) Pozdrowienia
Odpowiedz na ten komentarz
SKRZYPACZKA

wysłano: 16:2,17 kwiecień 2008

Jako, że skrypt Portalu Szantymaniak nie pozwala na wstawianie podpisów pod zdjęciami... podpiszę je tutaj :) Fot1 (tytułowe - Szantki - Kędzierzyn Koźle): Od lewej - Marta K., Adam, Marta G., Magda, Daria, Martyna, Klaudia. Na dole: Maciek, Patrycja; Fot2 (PPP - Tychy): Od lewej: Maciek, Adam, Marta K., Martyna, Klaudia, Daria (z tyłu Magda); Fot3 (Pokonać Fale - MDK nr1): Od lewej: Marta G, Daria, Klaudia, Martyna, Marta K., Kasia, Magda, Adam, Maciek; Fot4 (Jurajski Festiwal Wodny - Poraj): Adam Fot5 (Szanty we Wrocławiu): Marta K, Daria, Klaudia, Martyna, Marta G.; Portrety: Marta G, Maciek, Daria Magda, Adam Teraz już wszyscy będą wiedzieli kto jest kto :-) Dzięki Doktorze za zwrócenie uwagi na brak podpisów - następnym razem "wpakuję" to gdzieś w treść :-) Pozdrawiam cieplutko
Odpowiedz na ten komentarz
grzywa

wysłano: 13:51,18 kwiecień 2008

miał tyle dziewcząt w kapeli, to też byłbym happy.:))
Odpowiedz na ten komentarz
Magda /Happy Crew

wysłano: 15:23,18 kwiecień 2008

Hm, no nie pomyśleliśmy o tym nadając sobie nazwę :P. Bardzo wymyślna interpretacja. Trzeba tylko spytać Naszych zespołowych mężczyzn, czy to prawda z tym Happy :). /Jolu, po raz kolejny dziękujemy Ci za wysiłek jaki włożyłaś tworząc ten wywiad :)!
Odpowiedz na ten komentarz
SKRZYPACZKA

wysłano: 16:21,18 kwiecień 2008

Teraz już wiem Grzywa dlaczego Twoja kapela nazywa się Strefa Mocnych Wiatrów :) Magdziu - ależ nie ma za co - polecam się na przyszłość :) A wywiad - to przecież nasze wspólne dzieło - więc dziękuję wam z całego serducha, że zechcieliście ze mną rozmawiać :) Buziaki :*
Odpowiedz na ten komentarz
Makenzen

wysłano: 22:3,18 kwiecień 2008

SKRZYPACZKA napisał: Teraz już wiem Grzywa dlaczego Twoja kapela nazywa się Strefa Mocnych Wiatrów :) Najedli się fasolki po bretońsku i wy...myślilii :D
Odpowiedz na ten komentarz
Sylwester Karnafel(Kochankowie Sally Brown)

wysłano: 8:44,19 kwiecień 2008

To że są świetni każdy wie nawet jeśli nie lubi takiej muzyki a komentarz "jesteście okropni" brzmi dla mnie co najmniej jak podryw:)Pozdrowienia dla wszystkich Mord
Odpowiedz na ten komentarz
???

wysłano: 19:57,19 kwiecień 2008

Fasolka po bretońsku czyni cuda?!:D
Odpowiedz na ten komentarz
Copyright © 2004-2010 SZANTYMANIAK.PL. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
Technologia: strony internetowe INVINI