Szantymaniak poleca:

Jesteś tutaj

Artykuły

"Wodowanie" "Renamentu" - pierwszej płyty Formacji

Relacje

W niedzielny wieczór, 25 października 2009r. w gdyńskim Contrast Cafe zwodowano pierwszą jednostkę spod znaku Formacji pod nazwą "Renament".

Całe przedsięwzięcie zaplanowane zostało na godzinę 19.00, ale, jak to często

...

W niedzielny wieczór, 25 października 2009r. w gdyńskim Contrast Cafe zwodowano pierwszą jednostkę spod znaku Formacji pod nazwą "Renament".

Całe przedsięwzięcie zaplanowane zostało na godzinę 19.00, ale, jak to często się zdarza, życie zaczęło weryfikować plany. Okazało się bowiem, że kontrabasista zespołu, Darek Gutomski, tkwi ciągle w studiu radiowym z innymi filharmonikami przy nagrywaniu "Błękitnej Rapsodii" Gershwina, a  wracający z rejsu Waldek Mieczkowski ląduje dopiero na gdańskim lotnisku. Pozostali muzycy zespołu robią więc wszystko, aby zagospodarować czas oczekiwania: z namaszczeniem ustawiają się na scenie, wręcz celebrują ustawienia z akustykiem, przymierzają i na nowo ustawiają siedzonka i, kiedy wszystko jest już perfekcyjnie ustawione, rozpoczynają koncert od... przerwy.

W tak zwanym międzyczasie zebrał się komplet publiczności, w przytłaczającej przewadze świadomej, wiedzącej po co przyszła. Publiczność ta wiedziała o zaistniałej sytuacji, więc nie okazywała zniecierpliwienia, lecz wykorzystała ten czas na pogaduchy, szczegółnie z "rzadkimi" gośćmi Contrastu, którzy pofatygowali się na koncert z daleka. Najdalej do Contrastu miała Elik, która przyleciała aż ze Zjednoczonego Królestwa. Publiczność wymogła również zmianę momentu rozpoczęcia sprzedaży płyt i tak przed popłynięciem ze sceny pierwszych dźwięków koncertu wszystkie rozeszły się jak ciepłe bułeczki.

Minęła dwudziesta i, chcąc nie chcąc, zespół rozpoczął koncert w okrojonym składzie, bez kontrabasu. Na tę część koncertu złożyły się utwory znane nam z występów Gdańskiej Formacji Szantowej oraz kilka zapożyczeń, głównie z Krewnych i Znajomych Królika. Dla osób nie będących "na bieżąco" z muzyką Formacji z pewnością zabrzmiało to dobrze, bo same utwory nietuzinkowe, muzycy sprawni i muzykalni, a wszysto to dobrze zaaranżowane. Natomiast dla bywalców brzmiało to dość "płasko", bo mieli w uszach jak te same utwory brzmią z dolnymi, kontrabasowymi, dźwiękami.

Nastała przerwa, której główną atrakcją było pojawienie się Waldka Mieczkowskiego, a po chwili również Darka Gutomskiego, taszczącego swój instrument. Publiczność okazała swój entuzjazm, zaś zespół uczucie ulgi, że jednak wszystko ma szansę wejść w zaplanowane tory. Podłączenie kontrabasu zajęło moment, a przynajmniej odbyło się błyskawicznie w stosunku do ustawień przedkoncertowych.

Rozpoczęło się właściwe "wodowanie" płyty "Renament", czyli wykonanie "na żywo" jej zawartości - poza "Moją planetą", bo żaden z panów muzyków nie zdecydował się zaśpiewać falsetem (na płycie utwór ten wykonuje Kinga Jarzyna).

Poza kilkoma utworami zawartość płyty jest dość znana, ale w  innych aranżacjach. To, co teraz usłyszeliśmy, jest o wiele bogatsze w warstwie instrumentalnej. Można zaryzykować stwierdzenie, że Formacja ma już swoje unikatowe na naszej scenie brzmienie, którego nie da się pomylić z dźwiękami jakiegokolwiek innego zespołu. I ma rację Taclem pisząc w recenzji, że wszystko to brzmi folkowo. Tylko skąd się ten folk wziął, skoro płyta jest autorska? Pewnie drzemie w duszach autorów.

Wodowanie nie obyło się bez elementów humorystycznych. Nie wiem czy kiedykolwiek byłem świadkiem równie uroczego "wysypania" się z tekstem, jak Waldka Mieczkowskiego  w "Jeśli znowu wypłynę". Utwór jakby stworzony dla niego, bardzo pasujący zarówno do jego głosu, jak i profesji, a tu taki chochlik, który gwoli prawdy zniósł dzielnie i z wdziękiem. Dostał zresztą za to dodatkowe oklaski.

Jeśli zaś o oklaskach mowa, to jeszcze takich Contrast nie słyszał. Po prezentacji utworów z płyty miała miejsce długotrwała i burzliwa owacja na stojąco. Było to tym bardziej budujące, że dostali ją za muzykę ambitną, nie "pod nóżkę" i nie za chwyty pod publiczkę. Tu się ciśnie do głowy stwierdzenie Jerzego Ozaista do czego służy zespół muzyczny; mieliśmy bowiem do czynienia z ilustracją zastosowania tych słów w praktyce.

Na trzeci i ostatni set złożyły się głównie utwory z "drugiej płyty" Formacji (mam zamiar trzymać Krzysztofa Jurkiewicza za słowo). Dla mnie bezsprzeczną perełką w tej części była "Ballada o Botany Bay" z repertuaru Czterech Refów. Utwór ten, w linii melodycznej w sumie prosty, ale aranżacyjnie tak rozbudowany, że odnosi się wrażenie obcowania z muzycznym "ażurowym haftem Richelieu".

Do poziomu grania dostroiła się również publiczność. Nie było głośnego gadania, nie mówiąc już o konkurencyjnych śpiewach, czy ustalaniu zespołowi repertuaru. Zgrabnie i trafnie skomentował to Krzysiek Jurkiewicz mówiąc ze sceny, że mają występ w Domu Kultury Contrast.

Na zakończenie pozwolę sobie na osobistą refleksję, że nie jest wcale sztuką zachowywać się w tawernie jak w domu kultury, gdy oferta płynąca ze sceny jest najwyższej próby. Nieraz już bowiem byłem świadkiem, że nawet publiczność "imieninowa" potrafi w takich przypadkach słuchać. I mniej byśmy się martwili o odbiór "szant" w społeczeństwie, gdyby takich zespołów i koncertów było więcej.

 

Ryszard Wąsowicz

zdjęcia: Mariusz Bartosik

Informację wprowadził(a): Ryszard Wąsowicz - godz. 13:25, 27 październik 2009, wyświetlono: 1772 razy

Ela "Kwiatuch" Kołodziejczyk (Betty Blue

wysłano: 16:41,2 listopad 2009

... że mnie tam nie było! A z drugiej strony tak opisałeś ten wieczór, Rysiu, że na chwilę prawie znalazłam się w Contraście razem z Wami :)) Choć "prawie" w tym przypadku robi dużą różnicę, bo uszy drżą z ciekawości dźwięków, jaki przynosi "Renament"! Cóż mam nadzieję, że już niebawem gdzieś dane nam będzie dorwać tę płytkę... Pozdrawiam gorąco Ciebie i Zosieńkę od całej Beciakowej trójki! PS. Straszniem ciekawa, co to za wpadka tekstowa przydarzyła się Kapitanowi Mieczkowskiemu...??
Odpowiedz na ten komentarz
Copyright © 2004-2010 SZANTYMANIAK.PL. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
Technologia: strony internetowe INVINI