Szantymaniak poleca:

Jesteś tutaj

Artykuły

Rachel Unthank - folkowe odkrycie

Recenzje

 

Rachel Unthank to obecnie jedna z najbardziej popularnych wokalistek folkowych na Wyspach Brytyjskich. Nalezy do młodego pokolenia muzyków, którzy wkrótce zadecydują jaki kształt przyjmie tamtejsza scena folkowa. W niniejszym artykule postaram się przybliżyć Wam jej sylwetkę,

...
 

Rachel Unthank to obecnie jedna z najbardziej popularnych wokalistek folkowych na Wyspach Brytyjskich. Nalezy do młodego pokolenia muzyków, którzy wkrótce zadecydują jaki kształt przyjmie tamtejsza scena folkowa. W niniejszym artykule postaram się przybliżyć Wam jej sylwetkę, najnowszą płytę oraz wskazać na związki z morskim folkiem.

Oboje rodzice Rachel byli wokalistami. Ojciec, George Unthank, przez wiele lat był muzykiem legendarnej formacji The Keelers, z którą po reaktywacji wciąż występuje. Polscy miłośnicy szant mogą pamiętać go choćby z występów na festiwalu w Iławie w 1996 roku. Nic więc dziwnego, że zarówno Rachel, jak i jej młodsza siostra Becky, zajmują się dziś właśnie folkowym śpiewem. Wychowane na północno-wschodnich terenach Anglii, dorastały w tradycji starych pieśni morza, ballad i tańców. Rachel miała już doświadczenie z kilku folkowych kapel, ale kiedy tylko jej siostra podrosła (jest między nimi siedem lat różnicy wieku), zaczęły występować razem.

Duet Rachel i Becky Unthank do dziś wspominany jest jako zjawisko na brytyjskiej scenie folkowej. Pośród grup, które stawiają na męskie, twarde brzmienie, pełne charakterystycznych dla pieśni morza ostrych zaśpiewów i pikantnych tekstów, pojawiły się dwie dziewczęta, które swoim śpiewem oczarowały wszystkich. Wystąpiły jako wokalny duet m.in. na 40th Cambridge Folk Festival, Towersey Festival, Wallingford BunkFest 2004, Sunderland Festival of Kites, Music & Dance 2003 oraz na wielu innych większych i mniejszych imprezach.

Z czasem formuła duetu zaczęła najwidoczniej siostrom nieco doskwierać, zaczął bowiem powstawać zespół, w skład którego weszły: Belinda O'Hooley (pianistka, która zaskakuje niekonwencjonalnymi pomysłami) i Jackie Oates (skrzypaczka, finalistka konkursu Young Folk Award w 2004 roku). Jako Rachel Unthank and The Winterset grupa funkcjonuje od letniego sezonu koncertowego 2004 roku.

Pierwszy album nowego składu ukazał się w 2005 roku i zatytułowany był "Cruel Sister". Zarejestrowano na nim, obok materiału tradycyjnego, m.in. piosenkę "On a Monday Morning" autorstwa Cyrila Tawney'a (znanego u nas głownie z utworu "Six Feed of Mud", spopularyzowanego przez Mechaników Shanty jako "Sześć błota stóp"). Produkcja ta była doskonale przyjęta i w ślad za albumem zespół zagrał sporo koncertów.

Drugi album, zatytułowany "The Bairns" ukazał się już pod szyldem EMI Music. Rachel Unthank and The Winterset są za niego nominowani do nagrody Folk Awards 2008 za najlepszą płytę.

 

 

Rachel Unthank and The Winterset - "The Bairns"

Utwory : 1. Felton Lonnin 2. Newcastle Lullaby 3. Blue Bleezing Blind Drunk 4. I Wish I Wish 5. Blue's Gaen Oot O'the Fashion 6. My Lad's a Canny Lad 7. Blackbird 8. Minor Place 9. Sea Song 10. Whitehorn 11. Can't Stop It Raining 12. My Donald 13. Ma Bonny Lad 14. Fareweel Regality 15. Newcastle Lullaby
Wyd. EMI 2007

 

Mogłoby się wydawać, że to bardzo depresyjna, a przynajmniej melancholijna płyta. Rzeczywiście momentami tak jest. Są piosenki, w których Rachel Unthank brzmi niemal jak żeńska wersja Nicka Cave'a. Jednak nie zmienia to faktu, że płyta urzeka zupełnie czym innym. Od dawna nie nagrano albumu, który tak ciekawie traktowałby tradycję.

Chyba tylko debiutancki krążek Bellowhead tak ciekawie odnosił się do starych utworów. Tyle tylko, że tam postawiono na rozmach, bombastyczne brzmienia i pompatyczny klimat. Tutaj mamy czasem klimat zadymionej knajpy, innym zaś razem nasze myśli krążą wokół mrocznych historii, zaś to, co Rachel wyprawia ze swoim głosem może wpędzić wiele śpiewaczek w kompleksy. Jeżeli ktoś uważa, że wokal Sinead O'Connor może powodować dreszcze gdy śpiewa ona swoim emocjonalnym głosem, powinien posłuchać co w takiej sytuacji robi Rachel. Jej głos staje się częścią opowieści.

Wiele spośród zamieszczonych tu utworów, to piosenki, które łączą dbałość o tradycję z nowoczesnym myśleniem o muzyce. Reinterpretacja utworu "Sea Song" Roberta Wyatt, zestawiona z doskonałą balladą "Blackbird", napisaną przez Belindę O'Hooley pokazuje nam jak różne mogą być źródła inspiracji zespołu, a jak jednolicie zabrzmią ich wykonania.

Mimo że jest to płyta folkowa, to bardzo ważnym instrumentem jest tu pianino. Czasami używany jest niemal jako instrument rytmiczny. Ostre zdecydowane akordy nadają ton piosence. Innym zaś razem delikatne brzmienia świetnie współgrają z wokalami Rachel i jej siostry, Becky.

Już poprzednia płyta młodej wokalistki wzbudziła sporą sensację. Pozostaje liczyć, że na dwóch albumach się nie skończy, a Rachel nagra krążek jeszcze ciekawszy niż "The Bairns".

Informację wprowadził(a): Rafał "Taclem" Chojnacki - godz. 13:22, 11 grudzień 2007, wyświetlono: 686 razy

Jeszcze nie skomentowano tego artykułu.
Copyright © 2004-2010 SZANTYMANIAK.PL. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
Technologia: strony internetowe INVINI