Szantymaniak poleca:

Jesteś tutaj

Artykuły

Rejs Muzyków 2009

Reportaże z wypraw żeglarskich

Tym razem udało się!!!  Rejs Muzyków 2009 na pokładzie "Zawiszy Czarnego"€osiągnął zamierzony cel - Sztokholm. Planowaliśmy to już przed rokiem, ale wówczas "utknęliśmy"€przy Gotlandii. Teraz jednak zdeterminowani (bo w końcu ile można planować ten sam kierunek) gnaliśmy

...

Tym razem udało się!!!  Rejs Muzyków 2009 na pokładzie "Zawiszy Czarnego"€osiągnął zamierzony cel - Sztokholm. Planowaliśmy to już przed rokiem, ale wówczas "utknęliśmy"€przy Gotlandii. Teraz jednak zdeterminowani (bo w końcu ile można planować ten sam kierunek) gnaliśmy na żaglach (a i czasem dodatkowo na zawiszowym silniku) do portu przeznaczenia.

Nasza żeglarsko-muzyczna przygoda rozpoczęła się w Gdyni, w sobotę 29 sierpnia. Jak co roku na pokładzie spotkali się znajomi i płynący po raz pierwszy. Połączyła nas chęć spędzenia dobrych dni, pełnych muzyki i żeglowania, oczywiście w "bałtyckich"€klimatach. W wodzie przelewającej się przez pokład, w mokrych kaloszach i sztormiakach, z solą pojawiającą się na suszonych butach. Tak jest na naszym morzu.

Pogoda była jednak łaskawa - słońce w dzień, gwiaździste niebo nad nami w nocy, do tego wiatr nas gnał i pchał i już w poniedziałek wieczorem zacumowaliśmy w centrum Sztokholmu. Pierwszy portowy wieczór uczciliśmy przyjęciem chętnych do Kongregacji Miłośników Krzewieni
a Kultury Picia Rumu WRAK (oby żyła wiecznie!!! oczywiście). Jak się okazało, duch w narodzie nie zginął, mimo osłabienia spowodowanego życiem na fali. Chęć wstąpienia w szeregi "krzewicieli" zgłosiło tak wielu, że gdyby nie decyzja Kapitana (dziękujemy:) o podziale uroczystości na dwa wieczory, dla wielu z nas byłaby to jedna z trudniejszych imprez, o poranku dnia następnego nie wspominając. Powiększanie szeregów Kongregacji odbywało się oczywiście przy radosnym śpiewie, bosman Jacek chwycił za akordeon, Kapitan Waldek za gitarę. Mieliśmy też na pokładzie część Wolnej Grupy Bukowina - Wacka Juszczyszyna. Śpiewał ile sił w płucach, zagrać jednak nie zdążył, bo jeszcze przed Sztokholmem zjechał ze schodów i... złamał rękę. Na dodatek w ogóle się tym nie przejął, nasz niepoprawny optymista :)

Życie w porcie urocze jest, ale strasznie męczące. Po dwóch wieczorach w pięknym Sztokholmie ruszyliśmy w stronę domu. Teraz to już śpiewaliśmy przy każdej, najmniejszej nawet okazji. Popołudniowe godziny na rufie, spędzone na słuchaniu Ani (niech żyje Żyrardów!) i Jacka będą ciepło wspominane w zbliżające się długie, jesienne i zimowe wieczory.

Przed porannym wejściem do Gdyni Kapitan planował jeszcze nocny postój w Helu, ale przecież plany są po to, by je zmieniać. Spędziliśmy więc kilka popołudniowych godzin w malowniczym Visby na Gotlandii.

8 dni razem na pokładzie "Zawiszy" dało nam bardzo dużo. Wspólne: wysiłek, praca, odpoczynek, zapatrzenie w falującą wodę i długie, fantastyczne rozmowy, na które na lądzie mamy coraz mniej czasu. Na morzu wszystko było ważne. I jeszcze raz przekonaliśmy się, że najważniejsze w odpowiedniej być załodze!

 

Pozdrawiam wszystkich

Agnieszka Maciejewska (wachta 4)

 

Foto: Agnieszka MACIEJEWSKA i Natalia BAJ

Informację wprowadził(a): Agnieszka "agam" Maciejewska - godz. 16:41, 11 wrzesień 2009, wyświetlono: 208 razy

objrLDjwqZthbVS

wysłano: 22:0,28 sierpień 2009

ifincowj snbrypso otkjudzw
Odpowiedz na ten komentarz
asflgRJdww

wysłano: 12:47,29 sierpień 2009

ljxgrfuh eqchmlut feuagwgf
Odpowiedz na ten komentarz
felix

wysłano: 19:22,11 wrzesień 2009

No cóż fajna impreza, można wam pozazdrościć. Ale sądzę, że w przyszłości też będą kolejne takie rejsy. Wszystko prze nami. Ahoj!
Odpowiedz na ten komentarz
jacek

wysłano: 23:59,11 wrzesień 2009

ad zdjęcie nr 3 od góry. Dopiero w takim momencie, gdy jaccuzi przybrało na sile zdecydowaliśmy się zrzucić foka i grota, a zostawić sztaksle. Załoga, co potwierdzam ,dzielna była niesłychanie. Z taką to i naokoło świata mogę plynąć. bosman ;)
Odpowiedz na ten komentarz
gall anonim

wysłano: 12:29,12 wrzesień 2009

- bo takie skojarzenia są po oglądnięciu 2 zdjęcia (od dołu). Oczywiście Waldek zasuwa na harmonijce.Było widać mocno szantowo i wesoło.
Odpowiedz na ten komentarz
KAMiL

wysłano: 12:37,12 wrzesień 2009

wpisać listę uczestników dla potomnych?
Odpowiedz na ten komentarz
agam

wysłano: 15:59,12 wrzesień 2009

KAMiL napisał: wpisać listę uczestników dla potomnych? ...lista załogi to dość niebezpieczny dokument. A może ktoś zachorował, by popłynąć i piękne L4 miał, a może mężowi/żonie musiał podać inny kierunek niż ten przez morze i co będzie teraz niepokoić zmianą kierunku :) kto był ten wie i jeśli będzie chciał niech opowiada innymi
Odpowiedz na ten komentarz
gaweł

wysłano: 22:26,12 wrzesień 2009

...ale ja Wam zazdroszcze... pozdrowionka serdeczne :)
Odpowiedz na ten komentarz
Felix

wysłano: 16:32,14 wrzesień 2009

Rejs po Morzu Śródziemnym ( Genua, Monte Carlo, Korsyka, Majorka, Almeria, Malaga) p.t. ,,Z gitarą na pokładzie'' był świetną trasą muzyczno – żeglarsko - turystyczną A kapitanem na Pogorii i jednocześnie inicjatorem poczynań muzycznych też był Waldek Mieczkowski. I chwała mu za to. Chętnie bym więcej przeżył takich przygód.
Odpowiedz na ten komentarz
Makenzen

wysłano: 12:15,15 wrzesień 2009

...zobaczyć na fotkach znajome mordki - również te ze świata "pozaszantowego", tj. Kudłatego i panią Krysię :-))
Odpowiedz na ten komentarz
Copyright © 2004-2010 SZANTYMANIAK.PL. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
Technologia: strony internetowe INVINI