Szantymaniak poleca:

Jesteś tutaj

Artykuły

Remanent Dziadka Sklerotyka

Felietony

No bo jak inaczej nazwać zamieszczanie w szybkim medium, jakim jest Sieć, tekstu rozgrzebanego w emocjonalnym odruchu sporo ponad miesiąc temu. Znalazłem go teraz w zakamarkach mojego Psiona, i stwierdziłem że być może drugi raz nie odważę się tak narazić. A za następny miesiąc, ...
No bo jak inaczej nazwać zamieszczanie w szybkim medium, jakim jest Sieć, tekstu rozgrzebanego w emocjonalnym odruchu sporo ponad miesiąc temu. Znalazłem go teraz w zakamarkach mojego Psiona, i stwierdziłem że być może drugi raz nie odważę się tak narazić. A za następny miesiąc, nawet to co napisałem pewnie wykasuję. Albo europolicja mi wykasuje. Więc - raz kozie śmierć!
Wysoki Sądzie! Napisałem wtedy, że....

tak się ostatnio składa, iż niestety narażam się P.T. Wielbicielom(kom) Bananów, a być może i Im samym. Najpierw dowiedziałem się że Chłopcy poczuli się - nie wiedzieć czemu - osobiście dotknięci moim tekstem z Rejsu, potem jednoznacznie odrzuciłem Maćkowe próby usystematyzowania i skatalogowania żywego zjawiska jakim jest nasza muzyka. Teraz zaś pokłócę się niechybnie z Pawłem.


Wcześniej jednak wrócę na chwilę do systematyki. Kiedy kilka miesięcy temu przeczytałem długi post Maćka, zawierający propozycje nazwania i uporządkowania wszystkich odłamów muzyki żeglarskiej - nie mogłem uwierzyć własnym oczom. Wyglądało to na jakiś gigantyczny żart, w stylu słynnego w moich studenckich czasach, opisu budowy Dzidy Bojowej.
Wtedy chodziło o reakcje na poziom studium wojskowego na AGH (i nie tylko), i aż strach powoływać się teraz na to skojarzenie. Niestety - analogia pcha mi się na myśl, ilekroć temat wraca.


Maćku - widziałem kiedyś uporządkowane motyle. Według wielkości, koloru, gatunku, obszaru występowania. Było tego kilka sal. Porządnie, czysto, wszystkie pod szybą żeby się nie kurzyły. Każdy solidnie przyszpilony do deski.
I suchy.
Teraz mieszkam w krainie, gdzie żyją setki motyli. Wszystkie latają chaotycznie, mieszają się ze sobą tak, że trudno za tym nadążyć oczyma. Widząc taki kolorowy burdel nad łąką za moim domem, każdy solidny kapral lub porządny urzędas w zarękawkach, dostałby szału.
Ale jest pięknie.


A temat wrócił przy okazji gorących dyskusji po zęzowym jurorowaniu. Czytam i znów przecieram oczy. Wiele razy byłem jurorem, ostatnimi czasy głównie jako przewodniczący. Trochę się naraziłem (Magdo - pozdrawiam!) , ale nie wstydzę się swoich werdyktów. Natomiast nigdy nie pozwoliłbym sobie wcisnąć do ręki zestawu punktów, tabelek z rubrykami, spisanych wytycznych i kalkulatora.
Juror to ktoś z autorytetem, komu wierzymy iż przy pomocy swej wrażliwości lub doświadczeniu, oceni niemierzalne zjawisko. Bo do zmierzenia (już niedługo) wystarczy zaprząc dobry komputer z wyrafinowanym i odpowiednio zaprogramowanym analizatorem dźwięku. I będzie (tfu..) „sprawiedliwie”.
Kolejny raz pytam: czy zamiast dopieszczać kryteria, nie lepiej zrezygnować ze ścigania się? Wszak publika nogami, organizatorzy kasą, a fachowcy opiniami, sami zdecydują, kogo chcą.


Ale do klawiatury pogoniła mnie dyskusja o tekstach. Ponieważ zauważyłem że w dobrym tonie jest wytłumaczyć się ze swych kompetencji do zabierania głosu, z braku lepszych rekomendacji powołam się na autorytet mojej Pani Polonistki, która zwolniła mnie z matury, i kilku Redaktorów Naczelnych z rożnych pism i rozgłośni, którzy mnie tolerowali.


Napiszę o dwóch sprawach.

Najpierw o prawidłowym wyrażaniu się, zachowywaniu reguł gramatycznych i kryteriach oceny tekstów muzyki żeglarskiej. Na bok odkładam wszelkie autorskie piosenki, tworzone dziś z potrzeby serca, lub dla uciechy gawiedzi. Jeśli nie są świadomą stylizacją, to powinny być rzeczywiście porządnie napisane. Nie tak, jak 80% dzisiejszych pop-przebojów.
Spuśćmy też zasłonę wstydliwego milczenia na proceder śpiewania zagranicznego tekstu, wyuczonego na tzw. małpę. Mam tu swoje doświadczenia, o których chciałbym jak najszybciej zapomnieć. To rzeczywiście zgroza. Dla obydwu stron zresztą.
Ale gdy wkraczamy na interesujący mnie obszar polonizacji staroci, sprawa się komplikuje.


Przypominam, że kiedy powstawała muzyka, do której dziś się odwołujemy, pokłady żaglowców i portowe knajpy zaludniały typki naprawdę spod ciemnej gwiazdy. Dzisiejsi blokersi to przy nich śmieszne, tchórzliwe, cienkie bolki. Oczywiście - nie wszyscy byli kompletnymi prostakami, ale jeśli ktoś posiadał jakieś większe zasoby wrażliwości, to albo po pewnym czasie stawał się pośmiewiskiem i musiał zniknąć, albo fundował sobie gruboskórny pancerz i wybijał się (często dosłownie) na przywódcę.
Ten kolorowy (w wielu znaczeniach) tłumek, nie posługiwał się w zasadzie żadnym ściśle zdefiniowanym językiem. Oczywiście, zależnie od wyglądu bandery na rufie - jakieś podobieństwa do języka używanego w oficerskiej mesie, przeważały. Ale dla takiej mieszaniny słówek z całego ówczesnego świata, wyrażeń żeglarskich i najwymyślniejszych przekleństw oraz sprośności - nawet słynny londyński cockney byłby niedościgłym wzorcem poprawności. I nie ma co wierzyć w skomplikowane pokładowe dialogi dzisiejszych filmów o piratach, a szczególnie w ich eleganckie, polskie tłumaczenia.
Oczywiście, że nie da się tego dziś przekazać dosłownie (choć niektóre teksty Janusza S. czy Andrzeja M. ... cymes!). Ale ocenianie tekstu prostej pieśni marynarskiej pod kątem wycyzelowania każdej linijki na małe dziełko literackie, to już naprawdę przegięcie.


Tak samo to śmieszne (dla mnie - zaznaczam), jak mozolne ćwiczenie jakiegoś niesamowicie ambitnego sześciogłosowego akordu ze "zmniejszoną septymą" (czy jakoś tak...), realizowanego pieczołowicie ustawianymi, sztucznymi operowymi głosami. Podczas gdy wystarczy w kilku chłopa walnąć "ile fabryka dała" (jak to mówi Stłukla). Jeśli tych "kilku" to ludzie znający korzenie i osłuchani - na pewno ktoś złapie kwintę, a ktoś inny oktawę....


Ech... - ja chcę z powrotem do Liverpoolu i do pubu "Baltic Fleet"!! Szkoda, że nie mogliście tego przeżyć z nami! (to wtrąciłem dziś).


No więc, wracając do tekstów - najlepiej niech będą takie, żeby tych kilka zniewieściałych mimoz jakie znajdą się na sali, musiało wyjść z czerwonymi uszami, i uspokajać się jakimś słodkim ciasteczkiem. Być może pospołu z oburzonymi polonistami - trudno. I wcale nie trzeba tego realizować używając dzisiejszych polskich wulgarności. Prostota i realizm, to nie koniecznie wulgarność!
W polskim języku nie ma rodzimej terminologii ze świata dawnych żaglowców. Chyba ze użyjemy "polskich" wyrażeń z pokładu "Daru", przytoczonych niedawno w dyskusji, przez Darka Ś. Jeśli nie, to zamiast tworzyć jakieś infantylne dziwolągi ryzykując śmieszność, lepiej już posłużyć się kalką zwrotu angielskiego. Przynajmniej - dla znających realia - będzie to czytelne. Dlatego np. "roluj go (ją) na poler" tak się dobrze przyjęło. Brzmi stylowo, doskonale się śpiewa, a i treściowo jest (jak znałem Janusza), wystarczająco wieloznaczne.


I ostatnia sprawa.


Kocham żeglarstwo miedzy innymi za to, że stanowi (stanowiło?!) jakąś enklawę normalności dla tych, którzy chcą zachować porządny świat tradycyjnych wartości. Na pokładzie nie głosuje się stadnie jakim kursem płynąć, słowo Kapitana stanowi nieodwołalne prawo, głos kuka zaś gasi się wyrywając mu język lub - po prostu - ścierą. Na klubowe zebranie lub do mesy, trzeba przyjść porządnie ubranym, oficerowie żrą frykasy kiedy pokładowy plebs szoruje pokład, ale statki dopływają do portów, a załogi szanują Kapitanów. Bo wiedzą że jeśli statek nie dopłynie, to nie dopłynie również „Stary”. A przynajmniej tak kiedyś było. Choć nikt tego nigdy nie zapisał w żadnym kodeksie. I o takim świecie i takich ludziach, śpiewam.


Miałem nadzieję że do naszego, żeglarsko - szantowego grajdołka, nie trafi nigdy idiotyczna zaraza tzw. poprawności politycznej. Aż tu nagle, z niesmakiem i żalem, czytam o tym, że teksty żeglarskie są nachalnie "seksistowskie", a czasami - o zgrozo! - nawet "rasistowskie". Ludzie, trzymajcie mnie! Co prawda Jurek R. przekonuje mnie, że to na pewno był żart, ale mnie to brzmiało dziwnie poważnie.
Pawle - to jest argument obowiązujący np. w pewnej gazecie, ale - zmiłuj się - nie tu! Proszę, przeczytaj jeszcze raz książkę Marka Siurawskiego! Albo jeszcze lepiej "Sailortown" Hugilla. Toż tam opisany jest z nostalgią świat tak paskudnie niepoprawny, że jeśli dowie się o tym nowa pani wicepremier, cały nakład niechybnie pójdzie na stos. Ale my dotychczas taki właśnie świat opiewaliśmy w naszej muzyce. Ja będę robił to dalej. Bo szanuję tradycję, którą chcę zachować, bo nie chcę utonąć w zhomomogenizowanym, grzecznym, letnim bajorku świata supermarketów, udającym że nie ma już gorących emocji, naturalnych różnic między ludźmi oraz między dobrem a złem.


Piszcie sobie co chcecie, ja przecież już wiem że Wisły kijem nie zawrócę, ale ze swej strony deklaruję: w następnych tłumaczeniach będę się starał zawrzeć jak najwięcej treści skrajnie seksistowskich, a także bezwstydnie gloryfikujących brytyjski imperializm, irlandzki szowinizm i szkocką ksenofobię. Będę się również naśmiewał z francuskich tchórzliwych patałachów, tym bardziej że mi się współcześnie ciągle narażają. Również (i za to pewnie beknę) nie będę unikał okazji do zaznaczenia że nasz dobry Stwórca porozmieszczał na świecie różne rasy, które niejednakowo obdzielił predyspozycjami do poszczególnych zadań (ot choćby ja - w życiu nie będę miał takiego poczucia rytmu, jak pierwszy lepszy murzyn!). Ponadto nawet w Stanach będę usilnie prosił o czarną kawę (bo teraz podobno należy tam mówić "ciemną")
Powyższe treści będę się starał wyrażać językiem pełnym (mam nadzieję - trafnych) naśladownictw prymitywnego języka osiemnastowiecznej portowej żulji.


Uff !!

"Biała, męska, szowinistyczna świnia"
Jerzy Ozaist


Informację wprowadził(a): Jerzy "Ojerzy" Ozaist - godz. 23:44, 18 lipiec 2004, wyświetlono: 837 razy

przeciętny

wysłano: 12:21,19 lipiec 2004

A ja i tak będę słuchał: Banana Boat i Czterech refów i EKT i North Cape i Mordewind i Pereł i Łotrów i RO'20 i Sąsiadów i Smugglers i Zejmana (efekt półtorarocznego obcowania ze środowiskiem) i wszystkich tych, których zamierzam jescze poznać i posłuchać. Andrzej "przeciętny" Kowalski Panie Jerzy R. dzięki za bezwiedną pomoc w doborze nick'a (Rejs nr 3(1)/1999)
Odpowiedz na ten komentarz
Stłukla

wysłano: 13:14,19 lipiec 2004

Jurku ! Chylę czoła - świetny tekst ! Z przyjemnością dołączam do grona "szowinistycznych świń i portowej żulji". Stłukla Wysłano ze serwisu potłuczonego
Odpowiedz na ten komentarz
Wojciech "cicik" Małota

wysłano: 17:23,19 lipiec 2004

"No więc, wracając do tekstów - najlepiej niech będą takie, żeby tych kilka zniewieściałych mimoz jakie znajdą się na sali, musiało wyjść z czerwonymi uszami, i uspokajać się jakimś słodkim ciasteczkiem." Pewnie wlasnie dlatego nie przepadam za koncertami Czterech Refów. Dziwi mnie tylko jedno. Skoro Ty jak i (chyba) całe Cztery Refy, a napewno Jerzy Rogacki, jesteście tak przeciwni sześciogłosowym aranzacją, że wytaczacie przeciwko nim ciężkie armaty, to czemu na stoisku Jotera można bez problemu dostać płytę Banana Boat, EKT Gdynia, Ryczących Dwudziestek etc. Abstrachując.... Różni ludzie, różne potrzeby, jedni chcą posłuchać jak się ludzie darli w osiemnastym wieku, inni chcą się wspiąć na artystyczne wyżyny dzięki zespołom takim jak choćby North Cape. Żuli mam dosyć pod swoim blokiem i po to jade na koncert żeby od nich odpocząć.
Odpowiedz na ten komentarz
van Damm

wysłano: 17:55,19 lipiec 2004

Studyjne nagranie Prawego Ostrego to będzie pewnie miodzio. A Czy ktoś może zdradzić tajemjnicę który zespół dał na płytę drugi smaczny kąsek???
Odpowiedz na ten komentarz
Stłukla

wysłano: 20:3,19 lipiec 2004

na pewno aranżacjom abstrahując
Odpowiedz na ten komentarz
Wojciech "cicik" Małota

wysłano: 20:7,19 lipiec 2004

Za bledy przepraszam. Na usprawiedliwienie moge powiedziec tylko tyle ze jestem sklasyfikowanym dysortografikiem, jednak robie co moge i dziekuje Koledze, ze dodaje mi motywacji do tego aby sie pilnowac. Jednak wydaje mi sie, ze ta strona nie jest poswiecona dyskusjom natury polonistycznej.
Odpowiedz na ten komentarz
Wojciech "cicik" Małota

wysłano: 20:17,19 lipiec 2004

Skoro juz tak zeszlo na j. polski... Wiersz Adama Asnyka (jedyny poeta ktorego trawie): "Daremne żale, próżny trud, Bezsilne złorzeczenia! Przeżytych kształtów żaden cud Nie wróci do istnienia. Świat wam nie odda, idąc wstecz, Zniknionych mar szeregu; Nie zdoła ogień ani miecz Powstrzymać myśli w biegu. Trzeba z żywymi naprzód iść, Po życie sięgać nowe, A nie w uwiędłych laurów liść Z uporem stroić głowę. Wy nie cofniecie życia fal, Nic skargi nie pomogą. Bezsilne gniewy, próżny żal! Świat pójdzie swoją drogą." Adam Asnyk "Daremne żale, próżny trud..."
Odpowiedz na ten komentarz
Rogaty (dla przyjaciół)

wysłano: 20:34,19 lipiec 2004

Zastanawiam się jak można w jednym tylko akapicie popełnić aż 3 poważne błędy (nie licząc ...innych:-), tzn. co ma wspólnego moja skromna osoba, zespół CZTERY REFY i firma JOTER-MUSIC z tekstem kolegi Jerzego O.? Pozwolę sobie tylko wtrącić kilka słów na temat tego "komentarza" ponieważ z bliżej nieokreślonych powodów padło tam min. moje nazwisko. Jak, być może wiadomo, świętym nie jestem ale często występuję jednocześnie w trzech (lub więcej) osobach. 1. Nie będę abstrahował, tylko wyjaśnię, że nie mam nic przeciwko sześciogłosowym aranżacjom. W muzyce rozrywkowej spotyka się takie rzeczy. Osobiście, niektóre nawet mi się podobają.
Jurek Rogacki (w imieniu własnym). 2. Nie istnieje coś takiego jak zdanie zespołu CZTERY REFY na temat np. sześciogłosowych aranżacji. Zespół składa się obecnie z siedmiu osób a każda z nich ma prawo mówić o swoich własnych gustach i upodobaniach.
Jurek Rogacki (w imieniu zespołu CZTERY REFY). 3. Oficyna JOTER-MUSIC dokłada wszelkich starań, żeby w ofercie znalazło się jak najwięcej różnych tytułów, mieszczących się w sloganie: "szanty, folk, itp...". Faktem jest, że sporo tam "itp" ale nie dyskutuję o gustach. Wybór należy do klienta. Zamówienia realizowane sa na bieżąco. Zapraszam do sklepiku www.joter.szanty.pl
Jurek Rogacki (w imieniu zespołu Oficyny JOTER-MUSIC).

Jeśli wspomniany komentarz pisany był w imieniu zniewieściałych mimoz, co sugerowałoby wyrwane z oryginalnego kontekstu jego "motto", to proponuje ...ciasteczko. Jeśli nie, to proponuję przeczytać tekst Jurka O. (pisany w jego własnym imieniu) jeszcze raz i postarać się zrozumieć, co autor miał na myśli. Wymaga to jednak odrobiny wyobraźni.

Nie komentując samego tekstu kolegi Jerzego O. zapraszam (nie tylko tych co lubią) na najbliższy koncert CZTERECH REFÓW do Sandomierza. Muszę jednak ostrzec, że w piątkowym koncercie, wbrew durnym konwenansom, REFY przedstawią głównie ballady i "poezję morską", co może nie spodobać się zwolennikom seksizmu, czy też rasizmu w pieśni morskiej.
Jurek Rogacki (dla przyjaciół "Rogaty", w imieniu własnym, zespołu CZTERY REFY i Oficyny JOTER-MUSIC).

Odpowiedz na ten komentarz
Stłukla

wysłano: 20:36,19 lipiec 2004

W porządku - pisz jak chcesz. Co do Asnyka, i ja Go lubię.
Odpowiedz na ten komentarz
Wojciech "cicik" Małota

wysłano: 20:52,19 lipiec 2004

"Zastanawiam się jak można w jednym tylko akapicie popełnić aż 3 poważne błędy" - mozna "co ma wspólnego moja skromna osoba, zespół CZTERY REFY i firma JOTER-MUSIC z tekstem kolegi Jerzego O.?" - fakt, popelnilem pewne uogolnienie, za ktore przepraszam. Wydawalo mi sie, ze jesli Ozaist pisal, ze bedzie ryczec do mikrofonu zamiast spiewac to myslalem ze mowi o calych Czterech Refach. Ale jesli tylko on bedzie ryczec, a reszta Refow bedzie spiewac to faktycznie - jest to sprawa tylko Ozaista i Czterech Refow. "Jak, być może wiadomo, świętym nie jestem ale często występuję jednocześnie w trzech (lub więcej) osobach." - no to zupelnie jak Pan Bog ;-) BTW: Jak ja sie nazywam Wojciech Maloa to jestem nim zarowno dla mamy, taty jak i w portalu szantymaniak.pl, ale to w koncu indywidualna sprawa kazdego z nas. "Jeśli wspomniany komentarz pisany był w imieniu zniewieściałych mimoz, co sugerowałoby wyrwane z oryginalnego kontekstu jego "motto", to proponuje ...ciasteczko." - moj komentarz nie byl pisany w imieniu zniewiescialych mimoz tylko w imieniu ludzi, myslacych inaczej niz Ozaist,a ktorych On wlasnie w ten sposob nazywa. Tekst autora artykulu sugeruje, ze jego sposob postrzegania sprawy jest jedynym slusznym. A ja twierdze inaczej. Uwazam, ze jesli Pan Ozaist bardzo nie lubi sluchac szescioglosowych aranzacji innych zespolow, to moze w czasie trwania tych koncertow zwyczajnie wyjsc, tak jak ja to robie kiedy na scene wchodza Ctery Refy (nie pisze tego po to zeby kogos obrazac tylko po to zeby okazac, ze jedni lubia TO, a inni CO INNEGO). Jesli Pan Ozaist chce sobie ryczec do mikrofonu to niech sobie ryczy, mi to nie przeszkadza - zawsze moge wyjsc. Tylko jesli chcialbym posluchac ryczenia to stanalbym sobie przed lustrem i zaczalbym spiewac (efekt koncowy bylby tozsamy z zamierzonym). I jezeli Ozaist chce sie utozsamiac z blokersami (piszac, ze blokersi to cieniasy w porownaniu z osiemnastowiecznymi marynarzami) to niech to sobie robi tylko pytam sie!!! Dlaczego na scenie????
Odpowiedz na ten komentarz
Copyright © 2004-2010 SZANTYMANIAK.PL. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
Technologia: strony internetowe INVINI