Szantymaniak poleca:

Jesteś tutaj

Artykuły

Rumowy Poznań (Marek Szurawski w ZAK-u)

Relacje

 

Nikogo chyba nie trzeba przekonywać o wkładzie Marka Szurawskiego w rozwój polskiej sceny szantowej. Być może nie tworzy on i nie nagrywa tak aktywnie jak przed laty, ale wciąż podejmuje nowe inicjatywy. "Rubin" na Jasnej Górze, Kongregacja Rumowa W.R.A.K. oraz ...

 

Nikogo chyba nie trzeba przekonywać o wkładzie Marka Szurawskiego w rozwój polskiej sceny szantowej. Być może nie tworzy on i nie nagrywa tak aktywnie jak przed laty, ale wciąż podejmuje nowe inicjatywy. "Rubin" na Jasnej Górze, Kongregacja Rumowa W.R.A.K. oraz wspólny ze Sławkiem Klupsiem program "Opowieści wiatru i morza" w TV Polonia należą do bardziej znaczących spośród nich.

Tym bardziej miło, że po długiej przerwie znakomity szantymen zaszczycił swą obecnością fanów szant w Poznaniu. Okazją był solowy koncert w Pubie ZAK, który zarazem otrzymał certyfikat Tawerny Rumowej (jako dziewiąty lokal w Polsce). Wcześniej do tego grona wstąpiły tak znane lokale jak gdyński Contrast Cafe, wrocławski Łykend, krakowski Stary Port czy łódzkie Gniazdo Piratów. W przerwie swego recitalu w ZAK-u "Siurawa" serwował publiczności rumowe drinki, w tym specjał o wdzięcznej nazwie Painkiller. Z kolei kieliszek wina można było wygrać w konkursie, odpowiadając na pytania przeróżnej trudności: od gatunków wieloryba i sławnych żeglarzy począwszy, a na "co to jest: po stawie pływa, kaczka się nazywa" skończywszy.

Jeżeli gdzieś jeszcze pozostał duch "starych", typowo szantowych Starych Dzwonów, to w pierwszej kolejności w solowych występach Marka Szurawskiego. "Ciągnij go, Joe", "Chiński żeglarz" to rzeczy solidnie już zakurzone, "Whip, Jamboree", "Johnny Comes Down to Hilo" też trudno nazwać powszechnie znanymi hitami. Całości dopełniały ballady Janusza Sikorskiego, a także oryginalna wersja "South Australia". Dla mniej obeznanych fanów pojawiły się "Bijatyka", "Śmiały harpunnik" i "Gdzie ta keja". W niektórych utworach Markowi Szurawskiemu na scenie towarzyszyli Jacek Rdesiński oraz Piotr "Żuraw" Sztuczka.

Po zakończeniu koncertu "admirał polskiej szanty" pośpiewał jeszcze jakiś czas z fanami. - Gdybym wiedział, że będzi
e tak fajnie, to bym przyjechał tu wczoraj
- stwierdził.

Okazja do powtórki, miejmy nadzieję, nadarzy się wkrótce. Kongregacja Rumowa w Poznaniu (oby żyła wiecznie!) potrzebuje obecności swego mistrza, a na przypomnienie czeka jeszcze bardzo dużo zapomnianych utworów żeglarskich. Chodzą także słuchy, że Marek Szurawski pracuje nad nowymi tłumaczeniami.

Informację wprowadził(a): Michał Nowak - godz. 14:15, 23 kwiecień 2007, wyświetlono: 938 razy

Jeszcze nie skomentowano tego artykułu.
Copyright © 2004-2010 SZANTYMANIAK.PL. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
Technologia: strony internetowe INVINI