Szantymaniak poleca:

Jesteś tutaj

Artykuły

Shanties 2004 folkowym okiem

Relacje

Krakowski festiwal „Shanties” to największe święto miłośników pieśni morskich, impreza ta znana jest nie tylko w kraju, ale również za granicą. Obecnie jest to czterodniowy festiwal, sześć dużych koncertów i cztery wieczory nocnego grania w tawernie festiwalowej. Daje to ...
Krakowski festiwal „Shanties” to największe święto miłośników pieśni morskich, impreza ta znana jest nie tylko w kraju, ale również za granicą. Obecnie jest to czterodniowy festiwal, sześć dużych koncertów i cztery wieczory nocnego grania w tawernie festiwalowej. Daje to razem ponad czterdzieści godzin muzykowania, trudno więc opisać wszystkie koncerty szczegółowo. Warto jednak pokrótce wspomnieć o ich zawartości merytorycznej.

W czwartek - 26 lutego - koncert rozpoczynający festiwal, a zatytułowany "Po wodzie pianą" zgromadził najlepszych wykonawców ballad i piosenek morskich o bardziej lirycznym charakterze. Całość uświetnił kwartet Cafe, prezentujący własne opracowania znanych piosenek morskich, w wersjach zbliżonych do muzyki klasycznej.
Piątek był najbardziej „męskim” dniem festiwalu. Zaczął się od koncertu "W dół bałtyckich cieśnin" - poświęconego, przynajmniej z założenia, tradycyjnej pieśni pracy. Oryginalne szanty rzeczywiście się tam pojawiły, choć dominowały raczej współczesne wariacje na temat. Najbliższe oryginałowi wersje surowych pieśni zaprezentowali angielscy szantymeni: Johnny Collins i Jim Mageean, występujacy w duecie od ponad 20 lat.
Drugi piątkowy koncert nosił tytuł "Plażowe (s)mażenia" i nieoficjalnie nazywano go koncertem szant dla dorosłych. Mimo późnej godziny tematyka wydała się wielu słuchaczom interesująca, co zaowocowało tym, iż licznie przybyli na ten koncert. Prym wśród wykonawców wiódł Mirek Kowalewski, podpora grupy Zejman i Garkumpel, będący jednocześnie reżyserem tego przedsięwzięcia.

W ciągu nocy popularny „Kowal” musiał przejść jakąś zdumiewającą metamorfozę, bo w sobotę rano prowadził niezwykle żywiołowy koncert dla dzieci, opatrzony tytułem "Nivea Błękitne Żagle dla Dzieci". Każdy, kto choć raz zobaczy jak ten wykonawca radzi sobie z maluchami od razu przyzna, że koncert dla dzieci z jego udziałem to murowany sukces.
W sobotni wieczór odbył się jeden z najciekawszych koncertów festiwalu - "Morskie pogody". O ile pomysł i dobór kapel był przedni, o tyle hala "Wisły" zdecydowanie nie jest raczej idealnym miejscem na taką imprezę. Zdaję sobie sprawę, że być może akustyk wiele więcej nie był w stanie zrobić przez wzgląd na kształt sali, jednak pojawiające się i znikające instrumenty, to już raczej za daleko posunięta ingerencja w brzmienie zespołów.
Dobrą stroną koncertu był fakt, że obok znanych i uznanych zespołów (Smugglers, Mechanicy Shanty, Mietek Folk) mogliśmy zobaczyć również występy mniej znanych kapel, które dopiero od niedawna istnieją na żeglarskiej scenie. Spore zainteresowanie wzbudził zespół Mordewind (który wydał niedawno debiutancką płytę), a także Trzeci Pokład, mimo późnej pory, która przypadła na ich występ. Również szantowa supergrupa (zrzeszająca czterech muzyków znanych z najciekawszych trójmiejskich kapel) znana jako Gdańska Formacja Szantowa zaprezentowała się bardzo ciekawie, wykonując współczesny repertuar stylizowany na opowieści z portu i wybrzeży. Grupa ta również promowała swoją płytę ("Barowe opowieści"), dając bodaj najwięcej koncertów na całym festiwalu.

Niedziela w Krakowie to dzień kiedy wielu wykonawców już wyjeżdża, jednak na wieczorny koncert finałowy zaplanowano magnez, który musiał przyciągnąć szantową publiczność. Tym magnesem była grupa Tonam & Synowie. Pierwsze nagrania tej nieistniejącej już kapeli wznowiono specjalnie z tej okazji na CD. Grupa wystąpiła w składzie zbliżonym do oryginalnego i zaprezentowała stary i wypróbowany repertuar. Jako że była to jedna z pierwszych grup sięgających w swoich poszukiwaniach poza morski folklor Wysp Brytyjskich, to występ ich był naprawdę zróżnicowany. Szkoda że obecnie grupa pojawia się tylko jako efemeryda reaktywowana na konkretne okazje. Miło byłoby posłuchać kiedyś ich nowych nagrań.

Nie wspomniałem tu jeszcze o ważnych gościach festiwalu. Obok fenomenalnego duetu Johnny Collins i Jim Mageean na "Shanties" gościł też francuski zespół Long John Silver prezentujący francuskie i bretońskie pieśni morskie w folk-rockowych aranżacjach, wzbogacone autorskimi kompozycjami lidera grupy - . Grupa ta przywiozła ze sobą mini-album zatytułowany "Krakow Ladies". Przyznam, że po ich koncercie natychmiast pospieszyłem by się w tą płytę zaopatrzyć.

Informację wprowadził(a): Rafał "Taclem" Chojnacki - godz. 17:57, 15 marzec 2004, wyświetlono: 772 razy

Jeszcze nie skomentowano tego artykułu.
Copyright © 2004-2010 SZANTYMANIAK.PL. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
Technologia: strony internetowe INVINI