Szantymaniak poleca:

Jesteś tutaj

Artykuły

Śląsk dla Wojtusia oczyma cyborga ;)

Relacje

Impreza rozpoczęła się od występu zespołu, uprawiającego muzykę irlandzko - szkocką, Stonehenge. Chłopcy dali świetny popis. Najbarzdziej zafascynował mnie skrzypek, który bardzo dynamicznie i z polotem "piłował" struny smyczkiem.
Kosmos powiedział, że nie bardzo czuje się

Impreza rozpoczęła się od występu zespołu, uprawiającego muzykę irlandzko - szkocką, Stonehenge. Chłopcy dali świetny popis. Najbarzdziej zafascynował mnie skrzypek, który bardzo dynamicznie i z polotem "piłował" struny smyczkiem.
...

Impreza rozpoczęła się od występu zespołu, uprawiającego muzykę irlandzko - szkocką, Stonehenge. Chłopcy dali świetny popis. Najbarzdziej zafascynował mnie skrzypek, który bardzo dynamicznie i z polotem "piłował" struny smyczkiem.
Kosmos powiedział, że nie bardzo czuje się na siłach śpiewać w obecności wielkich gwiazd sceny szantowej, dlatego zzespół zaprezentował jedynie utwory instrumentalne. Nie przeszkodziło to jednak zespołowi w szybkim kupieniu sobie publiczności.
Rzeczą, która zaskoczyła mnie w wystepie Stonehengów był ich ostatni utwór. Używając (oprócz gitar i perkusji) kobzy lub dud (nie pamietam, które są które - chodzi mi o te, w które się dmucha) zespół zagrał melodię pieśni harcerskiej "Ogniska już dogasa blask...".


Po Stonegengach przyszedł czas na szanty. Stawkę otworzył zespół Poszedłem na Dziób. Zespół grał, śpiewał, było bardzo przyjemnie. Jednak z ich wystepu nie zapamiętałem nic szczególnego, no może oprócz żartów z Gołego :).


Następnym w kolejności do golenia zespołem były Muczące Czterdziestki ;) (dla niewtajemniczonych - naprawdę nazywają się "Ryczące Dwudziestki"). Podczas występu publiczność usłyszała między innymi bardzo klasyczną szantę [ ;) ] zatytułowaną "Cyryl". Potem śpiewane były takie "szlagry" jak "Dalej w morze wyruszamy", "Hiszpańskie dziewczyny" i "Hand over hand" (czyli "Ręka rękę myje" ;)). Usłyszeliśmy także utwór (tytułu nie zdołałem zapamiętać), który miał swoja premierę na tegorocznych Shanties. (UWAGA!!! Wiadomość z ostatniej chwili. Jak zapodaje Marta Wata, utwór ten nosi tytuł "Trimartolod"). Przyznam, że byłem pod wielkim wrażeniem tego wykonania.


Wrażenie zrobił również na mnie Qnia, który przed występem RO20'S stanął sam na scenie i w prosty sposób wytłumaczył co to jest białaczka i jak się ją leczy. Ehhh... gdyby tak uczyli w szkołach to pewnie wszystko bym rozumiał.


Po Dwudziestach na scenie pojawili się Kejpsi (North Cape). Słuchając ich koncertu miałem wrażenie, że chłopcy nie byli w najlepszej kondycji. To takie subiektywne odczucie, być może wynikające z faktu, że tę część koncertu przesiedziałem dokładnie przed lewymi kolumnami więc możliwe, że miałem jakieś zaburzenia stereo. Niemniej jednak koncert odebrałem pozytywnie, jedyne czego mi brakowało to wykonania "La Rochelle". To jednak tez jest bardzo subiektywna opinia, gdyz wprost uwielbiam ten kawałek ("I mówię wam, przepiękne oczy miała..." :))).


Dalej... Perły i Łotry. Tego zespołu nie trzeba nikomu przedstawiać :).
Grupa przedstawiła takie utwory jak "Św. Franciszek", "Francuzka", "La valette", "Burza" oraz "Bateau l'arriveBateau l'arrive, przed wykonaniem tego utworu Michał Gramatyka ostrzegł publiczność, że jest to utwór dla ludzi o giętkich horyzontach. Zespół jak zwykle dał bardzo dobry popis.


Po łotrach, kojarzących się z kolorem czerwonym (krew :)) prszyszedł czas na kolor żółty, czyli... Banana Boat. Czas ich występu określiłbym jako WDR, czyli  Wielkie Darcie Ryja  (przez publiczność oczywiście). Ekipa oprócz utworów ze swojego standardowego repertuaru zaśpiewała publiczności "Only you" (info dla tych którzy tam byli: zarówno ja, jak i członkowie zespołu Banana Boat, jesteśmy jak najbardziej stworzeniami heteroseksualnymi ;)). Nowością w repertuarze grupy, która podobno ma znaleźć się na ich płycie, było coś co kojarzyło mi się z "O udźwignij!" innej grupy sznatowej (Maciek! Ja nie wiedziałem, że ty tak ładnie bioderkami ruszasz :)))). Oczywiście taki zespół jak Banana Boat nie może zejść ze sceny bez bisu. Spośród różnych propozycji dochodzących z otchłani widowni wybór padł na "The Lion Sleep Tonight" (klasyczna szanta klasyczna wręcz ;)) - piosenka ta, jak donosi janusz Olszówka, podobno już 15 lat temu rozgrzewała publiczność krakowskich Shanties.


Po Bananach przyszła kolej na zespół o nazwie Mechanicy Shanty. Tego wystepu nie było mi dane wysłuchać bo byłem w tym czasie na redakcyjnej naradzie. Zdąrzyłem tylko na "Maui"


W przerwie między występami została przeprowadzona aukcja. Można było zdobyc różn płyty, koszulki, kubki, kufle itp. itd. Niestety mój skromny budżet nie był w stanie zagrozić faworytom :)).


Koncert przyniósł ponad 4400 zł funduszy, które zostaną wpłacone przez organizatorów na konto Wojtusia Iłowskiego oraz 11 litrów krwi.


Na koniec jeszcze mała refleksja. Powtarzał to Muzyk, powtarzał to Doktor i powtarzał to yen ze sceny. Wydarzenie to pokazało nam jak bardzo można polegać na swoich przyjacielach. każdy zespół grał za darmo, niektórzy wykonawcy anwet kupili bilet na swój występ! Nie dość tego, każdy z występów był jak najbardziej profesjonalny. Nie było żadnego olewania sprawy. Widać było, że ludzie znajdujący się po obu stronach mikrofonów czerpią wielką radość z tego, że moga komuś pomóc. Zespoły zdeklarowały swoją chęć wystąpienjia w ciągu kilku dni, całość była zorganizowana na przestrzeni niecałych dwóch tygodni. Na takim przykładzie można się przekonać co znaczy słowo "PRZYJAŹŃ".
Podczas koncertu było zrealizowane połączenie telefoniczne z tatą Wojtka. Było słychać wielkie wzruszenie w jego głosie gdy wysłuchał wielkich, długich owacji dla jego syna i całej rodziny.



Niebawem pojawią się zdjęcia.

Galeria

Idź do strony: 123 - 789»

Informację wprowadził(a): Wojciech "cicik" Małota - godz. 0:34, 21 marzec 2004, wyświetlono: 843 razy

ewula

wysłano: 2:19,21 marzec 2004

To cudownie,że sa jeszcze Ludzie, tacy Ludzie pisani z dużej litery. I za to kocham Was, Szantymenów. Jestem z Wami całym sercem!
Odpowiedz na ten komentarz
NiLok

wysłano: 12:32,21 marzec 2004

Bardzo się cieszę, że mogłem w tym wszystkim uczestniczyć i dać coś od siebie dla Wojtusia. (fakt, skromne 20zł, ale jak to mówią "ziarko do ziarka i zbierze się miarka." ;) ) Koncert, mimo, że zespoły występowały dość krótko, był znakomity. Wszystko na wysokim poziomie. Faktycznie, tak jak pisze autor tego artykułu, nie było żadnej taryfy ulgowej, wszyscy dali z siebie tyle ile mogli. A list taty Wojtka czytany przez Muzyka i potem rozmowa telefoniczna naprawdę mnie wzruszyły... Cieszę się, że są ludzie, którzy potrafią bezinteresownie komuś pomóc, że nie tylko chcą brać, ale umią też dawać i robią to w tak niesamowity sposób. Ja krwi niestety nie oddałem, bo bałem się reakcji mojego organizmu (przy zwykłym pobieraniu krwi do badania, o mało co nie zemdlałem...). Żałuję trochę, bo chciałbym dać Wojtusiowi więcej niż te dwie dychy. Niestety obecnie nie jestem w stanie i mogę mu tylko życzyć udanej, jak najszybszej, operacji i rychłego powrotu do zdrowia... Pozdrawiam całą brać szantową! Ahoj!
Odpowiedz na ten komentarz
Kiruś

wysłano: 12:44,21 marzec 2004

A i ja podpisuje się pod słowami Niloka, impreza imprezą, ale już sam fakt, że tyle ludzi potrafi zebrać sie w jednym miejscu i dać od siebie/ z siebie tak wiele dla kogoś w potrzebie ... Słowa są zbędne. :*
Odpowiedz na ten komentarz
Passat

wysłano: 13:14,21 marzec 2004

Inka, czyżbyś tylko Ty miała otwarte oczy? Boski jako epitet dla tej niewykształconej, człekokształtnej małpy? :) pozdrawiam Cię serdecznie!
Odpowiedz na ten komentarz
Jaro20

wysłano: 13:21,21 marzec 2004

... dodam jedynie, że jednym z zespołów, które wystąipły tego wieczora był również zespół SEGARS, którego zapewne ze wzruszenia powodującego łzawienie blokujące zdolność ostrego widzenia ócz nie ujął w swej relacji nasz Kochany Naczelny Cyborg ;-) bo zespołu pewnie nie zauważył :P A dodając od siebie... Dziękuję wszystkim: zespolom organizatorom sponsorom Ludzom Dobrej Woli za okazane serce i wspaniałą zabawę. Jaro20 PS. zdjęcia będą niebawem :)
Odpowiedz na ten komentarz
Cicik

wysłano: 14:17,21 marzec 2004

Faktycznie. Bije sie w piersi - zapomnialem o Segarsach. Moze dlatego, ze relacje pisalem zaraz po porocie czyli okolo godziny 1:00. Ehh... Ale tyle tam ludzi bylo, ze pewnie ktos cos jeszcze (mam nadzieje) skrobnie.
Odpowiedz na ten komentarz
mery

wysłano: 20:0,21 marzec 2004

Ta impreza byla naprawde wspaniala!Bardzo sie ciesze, ze moglam w niej uczestniczyc i choc troche pomoc Wojtusiowi kupujac bilet (niestety na wiecej nie pozwolil mi stan mojej kieszeni oraz wiek)
Odpowiedz na ten komentarz
Szantymanka

wysłano: 9:32,22 marzec 2004

Wielki ukłon w stronę organizatorów! Wspaniała impreza szczytny cel, łezka się w oku zakręciła... Dzięki!
Odpowiedz na ten komentarz
Dziadek Władek

wysłano: 11:26,22 marzec 2004

Tak trzymać - razem ! Troszkę miejsca jeszcze było; jednak... Ale i tak było fajnie - w pewnym momencie jednak (Mechanicy Szanty) ze sceny teatru padło - "jesteście jacyś "nijacy" czy też "mdli"; dokładnie nie pamiętam. Może sprawiła to mroczna atmosfera sceny i sali... Mieli rację - czasami było bez polotu - na widowni !!!! A zespoły - jak zawsze - świetne!!!
Odpowiedz na ten komentarz
Dziadek Władek

wysłano: 11:32,22 marzec 2004

Dobrzy i - obiecujący. Wydaje mi się, że pomimo zdobycia Średniego Dzwonu nie pozwolono im jednak (nie wiem dlaczego) w PPP rozwinąć więcej żagli...
Odpowiedz na ten komentarz
Copyright © 2004-2010 SZANTYMANIAK.PL. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
Technologia: strony internetowe INVINI