Szantymaniak poleca:

Jesteś tutaj

Artykuły

STARY SZMUGLER w "Łykendzie", PASSAT w "Gawrze"

Relacje

We Wrocławiu są obecnie dwa miejsca, gdzie można posłuchać żeglarskich piosenek - stara, poczciwa i bardzo klimatyczna Gawra i nowy klub - Łykend. Łykend nie ...

We Wrocławiu są obecnie dwa miejsca, gdzie można posłuchać żeglarskich piosenek - stara, poczciwa i bardzo klimatyczna Gawra i nowy klub - Łykend. Łykend nie otrzymuje ode mnie jeszcze żadnej pochwalnej przydawki, bo musi sobie na nią najpierw zasłużyć. Na razie robi to zresztą całkiem nieźle. Koncerty odbywają się tam regularnie - i prawie same ciekawe.

Kilkanaście dni temu gościem Łykendu był szczeciński zespół Stary Szmugler. Na żywo ostatni raz Szmuglerów słyszałem ponad rok temu. Potem dotarło do mnie tylko, że zespół gruntownie zmienił skład, zaś na początku roku 2004 nagrał i cichaczem wydał płytę o znaczącym tytule "Z przemytu". Idąc na ich wrocławski koncert ciekaw byłem głównie, jak te płytowe utwory brzmią na żywo.

Stary Szmugler w dzisiejszym wydaniu to sześciu muzyków. Układ instrumentów w zespole jest bardzo ciekawy: z jednej strony dwunastostrunowa - bardzo "akustycznie" brzmiąca - gitara, a z drugiej inny elektroakustyk, tym  razem z małym płaskim pudłem, brzmiący bardziej jak gitara elektryczna. Bas Szmuglerzy mają elektroakustyczny, a skrzypce całkowicie elektryczne, brzmiące bardzo ostro i nowocześnie. Do tego pełny zestaw perkusyjny, ale i - bodhran jako jego uzupełnienie. Już po instrumentarium można się zorientować, że brzmienie szczecińskiego zespołu musi być dość mocne. I takie jest rzeczywiście.

Piosenki prezentowane na wrocławskim koncercie to głównie autorskie utwory  członków zespołu. Piosenki przeważnie bardzo dynamiczne i melodyjne z mocnymi refrenami. Co ciekawe - partie perkusji były tak skomponowane, że układ stopa-werbel oparty był nie na rytmie ósemkowym tylko ćwierćnutowym. Jakby chłopakom nie zależało specjalnie na skoczności swoich piosenek, ale raczej na sile ich brzmienia. Ja im to zapisuję na plus. I tak sobie jeszcze myślę, że skoro już mają tego prawie-elektrycznego Fendera, to może warto by było czasami na nim zagrać jakieś ostrzejsze riffy...? Ale to tylko taka myśl na gorąco. Chłopaki przecież sami wiedzą, jak chcą brzmieć.

Bardzo podobały mi się wejścia Łukasza Kubiciela na bodhranie. Często ożywiały perkusyjną monotonię i były to właściwie takie bodhranowe solówki. Skrzypce też miały jako główne zadanie rytmizować, a nie melodyzować. Grały szybko i mocno, a ich układy były chyba w dużej mierze oparte na improwizacji. Robiło to duże wrażenie i robiłoby pewnie jeszcze większe. Gdyby wszystko było cały czas dobrze słyszalne. Ale niestety nie było.

Jedynym ciemnym punktem tego wieczoru w Łykendzie był bowiem pan akustyk, który podczas występu lubił sprawdzać, co się stanie, jeśli daną gałkę przekręci się nagle o 180 stopni prawo czy lewo. A na wszelkie utyskiwania od strony widowni i zespołu był głuchy. Bo przecież parę dni wcześniej nagłaśniał samego maestro Maleńczuka, a to o chyba o czymś świadczy...

*******************************

Tydzień przed Starym Szmuglerem do Wrocławia zawitał zespół Passat. Zespół pochodzi bodaj z Bytomia, a na pewno ze Górnego Śląska... Passat wystąpił we wspomnianej przeze mnie na początku Gawrze.

Po raz pierwszy mogłem tam usłyszeć ten zespół w większym zestawie piosenek, bo do tej pory kojarzyłem ich tylko z konkursów, na których było nam dane konkurować. Pierwszy raz spotkałem Passatów jeszcze za kadencji Kamila "RedNacza" Piotrowskiego, który grał u nich na gitarze i ... gwizdku (dobrze pamiętam, Kamil...? :-), Wtedy ich występy sceniczne były bardzo dokładnie przygotowane, wręcz wystudiowane. Teraz skład się zmienił, a do muzyki Passatu zawitało sporo luzu. Pierwsza linię stanowią trzy śpiewające frontmenki, a za nimi kryje się trzech grających chłopaków (bas, gitara i skrzypce). Obie te linie podczas występu komunikują się głównie z sobą. Dziewczyny śpiewają (chociaż czasami też grają np. na flecie czy tamburynie) i utrzymują kontakt z publicznością. Zadanie chłopaków to akompaniament i solówki.

Bardzo ciekawe jest to, że wspomniany akompaniament jest w dużej mierze modyfikowany w czasie koncertu - solówka na skrzypcach czy gitarze zaczyna się i kończy "na kiwnięcie". Widać, że chłopaki z drugiej linii zespołu Passatu znają się na swojej robocie. Strona wokalna piosenek jest bardzo dopracowana, ale to było domeną tego zespołu już dawniej. Moim zdaniem był to udany występ klubowy, a jedynym minusem był jego krótki czas trwania. Z Gawrowych koncertów rzadko się wychodzi przed północą, a tym razem trzeba było. Nawet na dzienny tramwaj udało mi się jeszcze zdążyć.

Informację wprowadził(a): Robert Kolebuk - godz. 0:3, 20 luty 2005, wyświetlono: 1080 razy

Pola

wysłano: 19:0,21 luty 2005

Dziękujemy za ciepłe i szczere słowa i cieszymy się z tego, że \"znajoma twarz\" pojawiła się w Gawrze:) ode mnie takie małe pytanko, bo nie do końca rozumię, w jaki sposób gra się \"na kiwnięcie\"...?? I jeszcze jedno... oficjalnie Passat zakończył swój koncert w Gawrze około 23, natomiast chłopaków udało nam się ściągnąć ze sceny dopiero w okolicach 3 nad ranem... jeśli Cię już nie było- żałuj bo jest czego :))) Pozdrawiam serdecznie :)))
Odpowiedz na ten komentarz
KAMiL

wysłano: 20:40,21 luty 2005

Ależ to była wspaniała impreza, ten festiwal w Charzykowach w 2002. Wspomniany gwizdek zadebiutował na scenie szantowej jednak trochę wcześniej. W pięknej Iławie - dziś się kurzy, ale może we Wrocławiu... kto to wie? Pomożesz? Pozdrawiam :-)
Odpowiedz na ten komentarz
Robert Kolebuk

wysłano: 23:12,21 luty 2005

ode mnie takie małe pytanko, bo nie do końca rozumię, w jaki sposób gra się \"na kiwnięcie\"...?? Nic dziwnego, że nie wiesz. Chłopaki stoją za wami to i nie widzicie, jak sobie kiwają... :-) Podpytajcie ich I jeszcze jedno... oficjalnie Passat zakończył swój koncert w Gawrze około 23, natomiast chłopaków udało nam się ściągnąć ze sceny dopiero w okolicach 3 nad ranem... jeśli Cię już nie było- żałuj bo jest czego :))) A skąd mogłem wiedzieć...?
Odpowiedz na ten komentarz
Copyright © 2004-2010 SZANTYMANIAK.PL. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
Technologia: strony internetowe INVINI