Szantymaniak poleca:

Jesteś tutaj

Artykuły

Stoi na stacji, stuka i dmucha... nie tracę zmysłów kiedy go zobaczę... czyli rzecz o Matelocie

Prezentacje

ŁAN MATELOT

Po raz pierwszy zetknąłem się z zespołem MATELOT podczas konkursu na scenie Festiwalu Gniazda Piratów, który odbywał się podczas targów żeglarskich "Wiatr i Woda" w Warszawskim Centrum EXPO ...

ŁAN MATELOT

Po raz pierwszy zetknąłem się z zespołem MATELOT podczas konkursu na scenie Festiwalu Gniazda Piratów, który odbywał się podczas targów żeglarskich "Wiatr i Woda" w Warszawskim Centrum EXPO w roku 2006. Zespół wyraźnie wybijał się profesjonalizmem i znakomitymi opracowaniami utworów. Jury w którego składzie miałem zaszczyt zasiadać - zgodnie orzekło, że każdy z zaprezentowanych przez Matelot utworów ma szansę stać się hitem. Zespół otrzymał wówczas 2 miejsce tylko dlatego, że konkurencją była znakomita grupa  PCHNĄĆ W TĘ ŁÓDŹ JEŻA, która zachwyciła Jury cudownie łagodnymi i kunsztownie wykonanymi utworami,  ozdobionymi w przepięknymi, wielogłosowymi opracowaniami. Wybór pomiędzy tymi zespołami był naprawdę trudny, ponieważ oba zespoły zaprezentowały zupełnie nieporównywalną muzykę, a jednocześnie były równie doskonale przygotowane instrumentalnie i scenicznie.

Wbrew pozorom największą sztuką jest nie jest ani skomponowanie dobrej muzyki ani napisanie świetnego tekstu, ani nawet znakomite wykonanie utworu - prawdziwą sztuką jest stworzenie takiego utworu, w którym muzyka, tekst i wykonanie - stają się jednością.


Zróbmy mały test - oto zadanie: przeczytaj w głowie ten tekst:
 

Gdy cię nie widzę, nie wzdycham i nie płaczę,

Nie tracę zmysłów, kiedy cię zobaczę

Jednakże gdy cię dłużej nie oglądam

Czegoś mi braknie, kogoś widzieć żądam...

 

Palec pod budkę kto z Was zaczął czytać, przeszedł przez charakterystyczną akcentację, a kto skończył śpiewając?  :-)

 

Nieśmiertelny utwór "Niepewność" ze słowami Adasia M. i z muzyką Marka G. uważam za wzorcowy przykład absolutnie genialnego połączenia muzyki i tekstu. Mój ideał utworu, w którym tekst jest dozgonnie ożeniony z muzyką dzięki czemu i powstaje utwór, który "sam się śpiewa".

 

Po obejrzeniu kilku koncertów zespołu Matelot zacząłem poszukiwać przyczyny mojej fascynacji - i wiem już co mnie ujęło: niezwykła lekkość i przejrzystość utworów - zarówno w warstwie tekstu jak i muzyki. Ujął mnie również skład osobowy zespołu, który jest połączeniem niezwykle sympatycznych indywiduów i świetnych muzyków. Tekst, muzyka i sceniczność zespołu Matelot gładko, lekko i naturalnie się ze sobą komponują w niemal każdym utworze. Nastrójem muzyki i zamysł aranżacyjny logicznie podkreśla ważne elementy tekstu. 

  

TU MATELOT

 

Mocne uderzenie z nutą delikatnego wyczucia nastroju zawartego w nietuzinkowych tekstach (z wyjatkiem Motyli hehe, bo to najdurniejszy tekst na planecie Ziemia ;-) ale o tym - potem), kunszt instrumentalistów, sympatyczny image sceniczny całej kapeli, znakomity głos wokalisty - sprawiają, że zespół MATELOT wydaje się stworzony do dużych, halowych i plenerowych koncertów. Nic dziwnego, że właśnie na takich koncertach zespół robi największą furorę (np. Koncert dla Romka w Wilkasach).

 

Odnoszę natomiast wrażenie, że Matelot dusi się w tawernach, jakby brakowało mu przestrzeni życiowej na małej scenie. Efekt muzyczny w takich miejscach jest słabszy niż na dużych scenach. Perkusja często przykrywa inne instrumenty, a sam zespół jest dość trudny do nagłośnienia, co czasem tworzy wrażenie ściany dźwięku - szczególnie przy sali zapełnionej ludźmi. Nie zmienia to w niczym faktu, że publiczność preferująca mocne uderzenie bawi się z Matelotami znakomicie.

 

Jestem zafascynowany energią bijącą z każdego z instrumentalistów...Żar z rozgrzanego ich brzucha bucha, Uch - jak gorąco! Puff - jak gorąco! Uff - jak gorąco!

 

Grandżerski bassman (Tomek Glinka) w czapce i wielkich okularach ;-) jest po prostu cool ;-) i szarpie za struny i ciągnie z mozołem, i kręci się, kręci się koło za kołem, i biegu przyspiesza, i gna coraz prędzej... ;-)

 

Zwariowany perkusista (Jarek Piątkowski) z szałem w oczach na widok pałki i kawałka wiadra obciągniętego skórą - jest nieokiełznanym ogniem i choć jest schowany za "garami" - to jednak jest postacią wyrazistą i widoczną. A widać w tym skromnym chudym jak patyk pałkarzu to,  co fascynuje mnie w ludziach najbardziej - prawdziwą, szczerą, spontaniczną - PASJĘ. On ... do taktu turkoce i puka, i stuka, i dudni, i puka, łomoce i pędzi to: tak to to, tak to to , tak to to, tak to to. ;-)

 

Akordeonista - wirtuoz (Wojtek Polesiak) nie dość, że potrafi zrobić z akordeonu instrument rockowy !!! to jeszcze szaleje po scenie z tym niewygodnym i ciężkim - o ile mi wiadomo - instrumentem tak gładko tak, lekko tak toczy się w dal, jak gdyby to była piłeczka, nie stal, nie ciężka maszyna, zziajana, zdyszana, lecz fraszka, igraszka, zabawka blaszana. ;-)

 

Autor utworów (Paweł Szymiczek) to w jednej osobie wokalista, frontman, gitarzysta i dudziarz , a do tego stuprocentowy rockman - taki wiecie - z lekko zblazowanym wyrazem twarzy i nieprawdopodobnie męskim, cudownie brudnym głosem - potrafi się nagle roześmiać od ucha do ucha gębą pełną zębów, bez trudu nawiązując kontakt z publicznością. Paweł to para gorąca co wprawiła kapelę tę w ruch, co z kotła rurami przechodzi do tłoków i tłoki te tłoczą te parę z dwóch boków i gnają, i pchają, i pociąg się toczy, bo para te tłoki wciąż tłoczy i tłoczy ;-)

 

Matelot - (podobnie z resztą jak Mordewind, z którego wywodzi się Paweł Szymiczek) to dla mnie zjawiskowy zespół, który przebojem wdarł się do mojej świadomości i wiem, że wart jest wielkich scen i wiernej publiczności. Mam nadzieję, że Ci z Was, którzy zespołu nie mieli jeszcze okazji zobaczyć na żywo, szybko to nadrobią. 

 

TRI MATELOT

Utwór TRZY MOTYLE wymaga osobnego komentarza. Jest to wprost kretyński tekst parodiujący monumentalne wykonania słynnego tradycyjnego utworu Trimartolod wykonywanego w Polsce przez jeszcze dwa inne zespoły  w zupełnie alternatywnych, autorskich wersjach. Pierwszym zespołem, który zaadaptował utwór na Polskiej Scenie Szantowej był zespół Prawy Ostry (świeć Panie nad jego duszą), który tradycyjną muzykę ubrał w niezwykle optymistyczny polski tekst (Kotwica w górę hej weźmy kurs na wstający dzień...)  i wykonywał go a'cappella.  Kolejną,  wspaniałą i tym razem instrumentalno-wokalną, polską wersję stworzył zespołowy duet Ryczące-Shanon Project (Stoję dzisiaj tu przed wami Wszyscy się zbierajcie. Trimartolod wiedzie nas lala lalalala). Ostatnia trzecia wersja stworzona została przez Matelot.  Prześmieszny tekst o trzech biednych, wyraźnie wkurzonych motylach, którym wiatr - żartowniś oberwał skrzydełka właśnie w chwili, gdy próbowały przefrunąć przez morze. Tekst jest tak idiotyczny, że nie pozostaje nic innego, jak rżeć ze śmiechu (doświadczenia własne ;-)) i nie zwracać uwagi na celowo zastosowane błędy językowe, które niejednego polonistę mogłyby przyprawić o bruksizm (TRZY MOTYLE LECĄ SE TRALALALALA...)

 

FOR MATELOT

Na koniec Gratuluje Wam pierwszego roku istnienia. Obyście Panowie wytrzymali ze sobą kolejne lata bez wojenek domowych, które nazbyt często pozbawiają naszą scenę naprawdę dobrych,  kreatywnych zespołów.  Dbajcie o to co Was złączyło - o przyjaźń i siebie nawzajem. Pamiętajcie, by tego "sacrum nie traktować jak kontraktu" :-)

 

Sssciskam

Macieyco

 

PS

A czwarty wagon pełen Bananów...same grubasy siedzą i jedzą tłuste kiełbasy ;-)))

 

W tekście wykorzystano oraz parafrazowano bezczelnie fragmenty wiersza Julka T. pt.: Lokomotywa, oraz Niepokój Adasia M. Mam szczęście, że autorzy się o tym nigdy nie dowiedzą ;-)  oraz utworu Mezo i Kasi Wilk :-)

 

Poprawiono rok występu zespołu w konkursie Festiwalu GP w Warszawskim EXPO YenJCo 19.02.2007 g 14:31


Informację wprowadził(a): Maciej "YenJCo" Jędrzejko - godz. 0:38, 18 luty 2007, wyświetlono: 1471 razy

Tomek Glinka - Gliner

wysłano: 3:47,19 luty 2007

Maćku bardzo dziękujemy za te ciepłe słowa. Od siebie dodam że mam szczerą nadzieję ze to co nas trzyma razem od ponad roku, pod szyldem Matelot, czyli przyjaźń i radość z tworzenia muzyki, będzie dalej tym mocnym spoiwem które pomimo jakże różnych życiowych sytuacji pozwoli dalej cieszyć się tym co robimy. Co do tematu "duszenia się w tawernach" to nie ukrywam ze granie w takich miejscach ma swoj niepowtarzalny urok. Z drugiej strony skład taki jak nasz z dość wyraźną sekcją rytmiczną bardziej swobodnie realizuje się na duzej scenie. Takze charakter utworów które gramy jest raczej skierowany do sluchacza który SLUCHA i jest otwarty na cos czego jeszcze nie mial okazji poznac a nie do takiego ktory uwaza koncert za "nieodbyty" jeśli nie zaserwowało mu sie kilku PMRów typy Hiszpańskie i Keja (choc zdarza sie grac i te piesni). Pozostaje tylko pracować dalej i wierzyć że MATELOT bedzie mial okazje coraz czesciej pojawiac sie na duzych scenach. Do zobaczenia na koncertach. Pozdrawiam
Odpowiedz na ten komentarz
Gliner

wysłano: 3:52,19 luty 2007

Zapomniałem dodać ze pamietne targi "Wiatr i Woda" odbywały się w marcu w roku 2006 a nie 2005. W końcu mamy dopiero rok! Mam wrażenie ze to było tak dawno :)
Odpowiedz na ten komentarz
NiecnyKsiaze

wysłano: 11:25,19 luty 2007

Wierze na slowo i mam nadzieje, ze to nie "Canepa" ;-)
Odpowiedz na ten komentarz
yenjco

wysłano: 14:31,19 luty 2007

Oczywiście 2006 przerpaszam za błąd. Sssciskam YenJCo
Odpowiedz na ten komentarz
Copyright © 2004-2010 SZANTYMANIAK.PL. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
Technologia: strony internetowe INVINI