Szantymaniak poleca:

Jesteś tutaj

Artykuły

Szantowa majówka w poznańskim Kiekrzu

Relacje

Przystań Harcerskiego Klubu Żeglarskiego, położona na północnym brzegu Jeziora Kierskiego stała się kolejnym miejscem w Poznaniu, gdzie dwa razy do roku (maj i wrzesień) rozbrzmiewa żeglarska muzyka. Po ubiegłorocznej wizycie zespołów Za Horyzontem i Mechanicy Shanty przyszedł czas

...

Przystań Harcerskiego Klubu Żeglarskiego, położona na północnym brzegu Jeziora Kierskiego stała się kolejnym miejscem w Poznaniu, gdzie dwa razy do roku (maj i wrzesień) rozbrzmiewa żeglarska muzyka. Po ubiegłorocznej wizycie zespołów Za Horyzontem i Mechanicy Shanty przyszedł czas na gości z północy - Gdańską Formację Szantową i Smugglers.

Koncert rozpoczęli jednak przedstawiciele szantowego Poznania - solista Mieszko Osiewicz (który zdaniem Krzysztofa "Jacha" Janiszewskiego "może zrobić karierę") oraz Mohadick. Zdobywcy I nagrody na "Zęzie" musieli (niestety - dla fanów śląskich, na szczęście - dla poznańskich) zrezygnować z występu na koncercie laureatów odbywającej się równolegle imprezy w Łaziskach Górnych. W niemal półtoragodzinnym występie zaprezentowali to, co najlepsze w ich repertuarze, w tym nowość - naprawdę świetny, wpadający w ucho utwór instrumentalny.

Gdy (wcale nie tak dawno) narodził się zespół Gdańska Formacja Szantowa, moja reakcja nie była przesadnie entuzjastyczna. Ot, kolejna formuła muzyczna dla znanych z niezliczonej liczby innych kapeli (Packet, Krewni i Znajomi Królika, Słodki Całus od Buby, Smugglers, Broken Fingers Band) trójmiejskich muzyków. Płyta "Barowe opowieści" nie zmieniła zasadniczo tego przekonania. Owszem, takie kawałki jak "Regulus", "Face to Face", "Przeczucie" były raczej pewnymi przebojami, ale też moim zdaniem za wiele było w tej muzycznej potrawie dań odgrzewanych, znanych z wykonań Packetu, Smugglersów czy Królików. Formacja działała jednak dalej, również po (jakże bolesnej) stracie Józefa Kanieckiego, powstawały kolejne autorskie utwory, z "Frau
Kokoschke"
na czele. Ich jakość docenili zwłaszcza jurorzy festiwalu "Shanties", niejednokrotnie nagradzając twórców tekstów i muzyki. GFS to obecnie ścisła czołówka autorskiej piosenki żeglarskiej w naszym kraju, dużą przyjemnością była więc dla poznańskich fanów możliwość jej zobaczenia po czteroletniej przerwie.

Również po czterech latach kolejny raz w Poznaniu wystąpił zespół Smugglers. Już bez Grzegorza Tyszkiewicza, który w międzyczasie opuścił formację, wyjątkowo również bez Krzysztofa Paula (który w tym samym czasie grał w Gdyni z zespołem No Limits), ale za to z Beatą Bartelik-Jakubowską i Jackiem Jakubowskim. Zespół zagrał raczej kawałki znane i lubiane ("Szkuner I'm Alone", "Wild Rover", "Port", "Pod Jodłą"), ale były też "Ławice New Foundland", "Jongle Moi", "Meet on the Ledge
"
. Także, śpiewana przez Beatę, "Ballada A" oraz (na bis) "Rebok" z repertuaru "drugiego wcielenia" Smugglersów, czyli zespołu Szela. Szczególnie chyba przeżywał koncert Dariusz Ślewa - wszak grał w miejscu, gdzie w 1977 roku zaczynał swoją żeglarską przygodę, która zaprowadziła go później na bardzo dalekie morza.

Bywa, że plener jest ryzykowną formułą imprez sza

ntowych. Koncert w Kiekrzu dowiódł jednak, że po spełnieniu kilku warunków można liczyć na sukces. Dobra obsada (zespoły o niekwestionowanym poziomie artystycznym, grające również muzykę nad
ającą się do podscenicznych szaleństw), odpowiednie nagłośnienie (wreszcie słychać było mohadickową koncertinę, a docierający dźwięk był selektywny), właściwe miejsce (przystań żeglarska), wreszcie dobra pogoda (szczęśliwie deszcz lunął dopiero po zakończeniu imprezy) - to wszystko było w sobotnie popołudnie na przystani HKŻ. Mam nadzieję, że podobna impreza planowana na wrzesień wypadnie równie udanie.

Informację wprowadził(a): Michał Nowak - godz. 14:36, 15 maj 2007, wyświetlono: 737 razy

Jeszcze nie skomentowano tego artykułu.
Copyright © 2004-2010 SZANTYMANIAK.PL. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
Technologia: strony internetowe INVINI