Szantymaniak poleca:

Jesteś tutaj

Artykuły

Szantowy Poznań

Relacje

O tym, że zjawisko zwane "polskim ruchem szantowym" jest swoistym socjologicznym fenomenem, nie trzeba nikogo z szantowych internautów przekonywać. Wielokrotnie przywoływano przykłady oddalonych od morza i jezior ośrodków (często niewielkich), w których obecna jest nasza ulubiona

...

O tym, że zjawisko zwane "polskim ruchem szantowym" jest swoistym socjologicznym fenomenem, nie trzeba nikogo z szantowych internautów przekonywać. Wielokrotnie przywoływano przykłady oddalonych od morza i jezior ośrodków (często niewielkich), w których obecna jest nasza ulubiona muzyka. Na tym tle niechlubnym wyjątkiem był do niedawna Poznań. Jeden zespół Sailor plus sporadyczne występy innych wykonawców, w większości raczej z obrzeży gatunku (Orkiestra Dni Naszych, Zejman i Garkumpel, Carrantuohill, Shannon), stawiały stolicę Wielkopolski daleko za Krakowem, Wrocławiem, czy Łodzią.

I tak na przykład trzy lata temu, 3 maja 2003 roku, odbyła się w Poznaniu zadziwiająca impreza - Szanty w Centrum Handlowym M1. Na parkingu przed sklepem ustawiono wielką scenę, porządku pilnowało kilkunastu ochroniarzy. Zagrali kolejno: Sailor, Mechanicy Shanty, Mietek Folk, Cztery Refy, Atlantyda, EKT Gdynia, Przejazdem, Stare Dzwony (a właściwie Ryszard Muzaj i Marek Szurawski), Gdańska Formacja Szantowa, Smugglers, Orkiestra Dni Naszych. W ponad półmilionowym mieście znalazło się zaledwie około 40 chętnych do przyjścia na ten koncert, darmowy oczywiście. Mimo dziwnego jak na szanty miejsca, ten brak zainteresowania wydał mi się zadziwiający. Pogodziłem się zatem z myślą, że Poznań nieszantowym miastem jest i koniec.

Długo przyszło mi czekać na zmianę tej opinii. Na szczęście od początku bieżącego roku w Klubie Galerii ZAK (ul. Szyperska 2) organizowane są wreszcie szantowe koncerty. A wszystko dzięki lokalnemu środowisku żeglarskiemu pod przywództwem komandora Macieja Olszewskiego. Zaczęło się od spotkań "z gitarą i śpiewnikiem", aż przyszedł czas na "coś więcej". Dzięki koncertom do klubu zaczęli przychodzić również "świeżo upieczeni" poznaniacy (m.in. piszący te słowa), ale również ludzie nie mający do tej pory nic wspólnego z żeglarstwem i szantami.

Pisałem już na łamach ostatniego papierowego "Szantymaniaka" o świetnym występie Ryszarda Muzaja (21 lutego). W ciągu kolejnych miesięcy gościliśmy w Poznaniu także Waldemara Mieczkowskiego (21 marca), Grzegorza Tyszkiewicza (18 kwietnia) i Jerzego Porębskiego (16 maja).

Nietrudno zauważyć, że były to wyłącznie recitale solistów. Ma to oczywiście swoje finansowe przyczyny, ale muszę w tym miejscu przyznać, że takie kameralne "koncerty jednego aktora" mają wyjątkowy urok. Dzięki temu Ryszard Muzaj mógł wystąpić ze swą utalentowaną córką Małgorzatą, grającą na wiolonczeli. Wiadomo również, że Waldemar Mieczkowski czy "GooRoo" w solowym wydaniu to zupełnie inna sprawa niż ich granie razem z Gdańską Formacją czy Smugglersami. Na przykład Grzegorz oprócz swoich "sztandarowych" utworów ("A Few Days", "Matthew Anderson", "North-West Passage") uraczył nas bowiem również przebojami innych wykonawców (m.in. "Bum, cyk, cyk" Zejmana, "Dziewczyny z St. Pierre i St. Johns" Poręby), a przede wszystkim zabrzmiał akustycznie. Nawiasem mówiąc, wydaje mi się, że solowa płyta "GooRoo-Unplugged" mogłaby stać się wielkim hitem w naszym środowisku (gdyby oczywiście została nagrana).

Jurek Porębski, rzecz oczywsta, w solowym wydaniu czuje się znakomicie. Tym bardziej, że jego recital pobił chyba rekord frekwencji - trudno było dostać się pod scenę. Zabrzmiały zarówno ogólnie znane przeboje ("Cztery piwka", "Grytviken", "Jejku jejku"), jak i utwory mniej popularne. "Keja" pojawiła się dopiero podczas bisów, na drugi zaś bis Poręba wyszedł już bez gitary i - tu pewne zaskoczenie - zaintonował "Press-gang" ("Brankę"), utwór mało się kojarzący akurat z jego osobą. Rycząca kolejne zwrotki sala, a do tego skaczący na scenie "Stary Dzwon" - naprawdę, tego wieczoru warto było przyjść do ZAK-a. Tym bardziej, że coraz lepiej brzmią supporty - szczególnie Zespół bez Nazwy (na zdjęciu obok).

6 czerwca kolejna atrakcja. Już nie kolejny słynny szantymen-solista, a zespół Flash Creep. Maciek Łuczak, Tomek Morozowski i Iza Puklewicz z pewnością mogą liczyć na gorące przyjęcie w Poznaniu.

Informację wprowadził(a): Michał Nowak - godz. 12:24, 20 maj 2006, wyświetlono: 1274 razy

Kasia

wysłano: 6:53,22 maj 2006

Cieszę się bardzo, że mogłam uczestniczyć we wtorkowym koncercie w ZAK-u. Miło mi jest posłuchać Jurka Porębskiego i jego haryzmatycznego głosu i ciesze się bardzo że w końcu zawitał w Poznaniu. Jednak moją uwagę przyciągnął nowy poznański zespół który zaczarował mnie swoim brzmieniem i bardzo ciekawym, choć nieco krótkim repertuarem. Mam nadzieje że jeszcze raz będę miała okazje posłuchać tajemniczą grupę "bez nazwy" w ZAK-u.
Odpowiedz na ten komentarz
KAMiL

wysłano: 7:51,22 maj 2006

nie o "Sailora" w nowej odsłonie chodzi?
Odpowiedz na ten komentarz
Rafał

wysłano: 8:7,22 maj 2006

Hej ! Z tego co się po knajpie niosło są to faktycznie muzycy z Sailorka ale podobno jest to druga odmienna alternatywa na poznańskim rynku. Ukłony dla gitarzysty (pamiętam go z Triskela) Tak trzymać chłopaki !!!!
Odpowiedz na ten komentarz
Aśka

wysłano: 8:51,22 maj 2006

Nie będę ukrywać że to co zaprezentował nowy zespół (miejmy nadzieje że już z nazwą) naprawde zasługuje na słowa uznania - piękne męskie głosy, ciekawa zróżnicowana muzyka i super teksty. Wygląda na to że nasze szantowe poznańskie podziemie zaczyna rozkwitac w najlepszym tego słowa znaczeniu !!! Czekam na jeszcze !!!! Ps. do zobaczenia w Zaku
Odpowiedz na ten komentarz
Jacek Apanasewicz

wysłano: 9:24,22 maj 2006

Pozdrawiam Agnieszkę ,Darka, Bartka i Jureczka . Ciesze się ,że udało się pokazać w nowej odsłonie. Do zobaceznie gdzies na szlaku lub na scenie. Pozdrowienia z Giżycka Jacek A. www.NorthWind.art.pl
Odpowiedz na ten komentarz
bartgol

wysłano: 10:13,22 maj 2006

Witam wszystkich ! Jesteśmy mile zaskoczeni tak pozytywnym odbiorem i naprawde się bardzo cieszymy że ten krótki występ podobał się słuchaczom, którzy zawiatli w zaku głównie by posłuchać Jurka Porębskiego. Jeszcze raz dziękujemy za tak miłe pochwały i napewno jeszcze damy znac o sobie ! "Zespół bez nazwy" to już przeszłość ! Nazwę zdradzimy na kolejnym zakowym spotkaniu 6 czerwca !!! Zapraszamy i pozdrawiamy: Aga, Bartek, Jurek, Waldek, Darek, Adam i Dominik ! Zespół "?"
Odpowiedz na ten komentarz
Copyright © 2004-2010 SZANTYMANIAK.PL. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
Technologia: strony internetowe INVINI