Szantymaniak poleca:

Jesteś tutaj

Artykuły

Szanty we Wrocławiu: XV jubileusz (dzień I i II)

Relacje

Huhh...
Dopiero co ochłonąłem po powrocie z Wrocławia i musze szczerze przyznać, że warto było wyciąc tych kilka dni z życiorysu. Warto było, bo to, co działo sie w ostatni weekend we Wrocławiu było po prostu niesamowite!

Cała impreza rozpoczęła się w czwartek,

Huhh...
Dopiero co ochłonąłem po powrocie z Wrocławia i musze szczerze przyznać, że warto było wyciąc tych kilka dni z życiorysu. Warto było, bo to, co działo sie w ostatni weekend we Wrocławiu było po prostu niesamowite!

...

Huhh...
Dopiero co ochłonąłem po powrocie z Wrocławia i musze szczerze przyznać, że warto było wyciąc tych kilka dni z życiorysu. Warto było, bo to, co działo sie w ostatni weekend we Wrocławiu było po prostu niesamowite!

Cała impreza rozpoczęła się w czwartek, 19 lutego 2004 roku w tawernie festiwalowej GAWRA, gdzie to zespół Róża Wiatrów promował swoją nową płytę.
W tym miejscu muszę się przyznać, że dziki tłum ludzi, ogromne zanieczyszczenie powietrza dymem z papierosów, hałas i kiepskie nagłosnienie skutecznie uniemożliwyły mi, jak i zapewne wielu innym obecnym wówczas w Gawrze osobom, wysłuchanie koncertu.
Pomyślałem jednak, że nic straconego, bowiem przede mną jeszcze trzy dni festiwalu i Różę usłyszę niejednokrotnie.

Kolejnego dnia oczekiwałem z ogromnym zniecierpliwieniem, bowiem właśnie w tym dniu zaczynał się pierwszy koncert w hali WYTWÓRNI FILMÓW FABULARNYCH na którym miały zagrać takie oto zespoły:
EKT-Gdynia
Zejman&Garkupmel
Gdańska Formacja Szantowa
Banana Boat
Róża Wiatrów
Canoe


Jako pierwsza wystąpiła Róża Wiatrów, porywając do zabawy żywiołowo zagranymi utworami z ich płyty. Dużo mówić nie trzeba: Róża Wiatrów to zespół, który jeszcze wiele osiągnie.

Kolejnym zespołem była Gdańska Formacja Szantowa, którą także miałem przyjemność usłyszeć pierwszy raz. I kolejne miłe zaskoczenie...
Przed wysłuchaniem ich koncertu byłem bardzo sceptycznie nastawiony do tego zespołu. Koncert rozwiał wszystkie moje wątpliwośći. Gdańska Formacja Szantowa dała koncert, którego nie zapomnę do końca życia. Fantastyczne aranżacje zagranych z pasją utworów (szczególnie Tawerny "Pod Pijaną Zgrają") ukoiły moje skołatane nerwy :) i pozwoliły się rozluźnić i zapomnieć o prywatnych sprawach.

Canoe wyszło na scenę jako trzecie i tutaj także należą się wyrazy uznania. Niestety nie miałem przyjemności wysłuchać w całości żadnego z dwóch koncertów tego zespołu, ale to co usłyszałem dało mi obraz całości. Stwierdzam, że Canoe to jeden z ciekawszych zespołów na tym rynku. Pewnie to dlatego, że jestem miłosnikiem niewieścich głosów w szantach. Jednakowoż warsztat zespołu stoi na wysokim poziomie a muzyka w ich wykonaniu bardzo pozytywnie wpływa na samopoczucie :)

Teraz nadszedł czas na Zejmana&Garkumpla. Zapomniałem nadmienić, że to własnie frontman tegoz zespołu pełnił zaszczytną funkcję konferansjera na piątkowym koncercie (co wywołało dośc dużo kontrowersji, biorąc pod wzgląd styl wypowiedzi "Kowala").
Gadać jednak wiele nie trzeba... koncert Zejmana&Garkumlpa był perfekcyjny technicznie (wielkie brawa dla akustyka, który nagłasniał całą imprezę), żywiołowy, porywający... mozna by pisac jescze długo na temat tego koncertu, bo Zejman to klasyka polskiej sceny szantowej, więc ograniczę się do stwierdzenia, że było SUPER :)

Tattattattattattadaaaaaaaaaam... bo oto na scenę wychodzą panowie w czarno-żółtych koszulkach, znani wszem i wobec jako Banana Boat... ale tu zaskoczenie, bowiem...
...za sprawą Pawła Jędrzejko zespoł zmienił nazwę na Banana Boba. Sytuacja była dość prozaiczna: Paweł zapomniał koszulki i występował w koszulce Tomasza, czyli basisty zespołu. Pomiajając jednak fakt "pierestrojki" w nazwie zespołu, to koncert ich był wyśmienity... Chyba każdy kto widział Banany na scenie wie, że nie ma drugiego takiego zespołu, który wywołuje wśród publiczności takie salwy śmiechu.
Maciek jako frontman jest niezastąpiony. Ja nie wiem, czy on widział (bo na scenie to światło wali w oczy) te damskie ślipka wlepione z pożądaniem w jego osobę, ale było tego multum! No i oczywiście zespół Banana Boat odegrał najlepszy koncert tego wieczoru.
Jest to oczywiście moje subiektywne odczucie, ale nikt i nic nie może się równać z doznaniami na koncertach Bananów.

Na tym wystepie festiwal praktycznie się zakończył, bowiem EKT-Gdynia, które występowało jako ostatnie dało po raz kolejny plamę.
Perkusista wszedł na scenę w połowie pierwszej piosenki, zespół zagrał na odczepnego i zszedł ze sceny. WSTYD!

Po koncercie udaliśmy się do Gawry, gdzie we wszystkim wiadomy sposób zakończyliśmy ten dzień ;)

RELACJA Z SOBOTY I NIEDZIELI JUŻ WKRÓTCE


Informację wprowadził(a): Tomasz "tom-ash" Janiszewski - godz. 13:33, 24 luty 2004, wyświetlono: 673 razy

Jeszcze nie skomentowano tego artykułu.
Copyright © 2004-2010 SZANTYMANIAK.PL. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
Technologia: strony internetowe INVINI