Szantymaniak poleca:

Jesteś tutaj

Artykuły

SZEPCZĄCY KRĄŻEK

Recenzje

Poranek był wilgotny. Mgła nie dopuszczała słonecznego ciepła na wilgotny portowy bruk. Chłód wdzierał się za kołnierz. Dwóch mężczyzn, w długich płaszczach podążało przed siebie w milczeniu. Ciszę przerywały głosy zbliżającego się dnia. Naprzeciw porośniętego trzcinami

...

Poranek był wilgotny. Mgła nie dopuszczała słonecznego ciepła na wilgotny portowy bruk. Chłód wdzierał się za kołnierz. Dwóch mężczyzn, w długich płaszczach podążało przed siebie w milczeniu. Ciszę przerywały głosy zbliżającego się dnia. Naprzeciw porośniętego trzcinami starego pomostu siedział młody człowiek, podśpiewując to znowuż szepcząc coś do siebie. Nie wiadomo czy pisał nowy rozdział swojej powieści czy wspominał ukochaną Moli ...

 

Takie właśnie miałem przed oczami obrazy, gdy po raz pierwszy słuchałem płyty Pawła Leszoskiego. Wczoraj znowu zagościły one w mojej głowie. Odnalazłem też moje notatki związane z tą płytą, dlatego też postanowiłem podzielić się z Wami swoimi refleksjami.

 

Każdy artysta podejmuje w okresie swojej twórczości ważne decyzje, które w późniejszym czasie kształtują zarówno jego osobowość jak i dalszą twórczość. Są to decyzje trudne, ryzykowne, często kończą się niepowodzeniem ale również odnoszą spektakularne sukcesy. Takie też zjawiska możemy obserwować przy okazji pojawienia się na rynku wydawnictwa Pawła Leszoskiego "Szepty z Dalekich Stron".

Zanim pierwszy raz przesłuchałem tą płytę przypomniałem sobie lata poprzedzające premierę. Odtworzyłem sobie historię Pawła na scenie Szantowej. A jest to historia bardzo ciekawa i obfitująca w wiele ważnych wydarzeń. Od śpiewania w chórkach przez pierwsze solowe piosenki, później gitara, współpraca z najważniejszymi "szantowymi autorytetami", zespół "DNA", płyty ... nie wspominając o jeszcze innej, ale to zupełnie z innej bajki aktywności muzycznej Pawła. (kto wie jakiej?)

Wkładając płytę do odtwarzacza spodziewałem się nowych brzmień, nowych piosenek, nowej jakości i ... znalazłem tam większość z tych rzeczy. Od samego początku wpadły mi w ucho piosenki "Henry Clark", "Flora z Louisville", "Spacer", "Dług", "Maleńka Łza", "Molly", "Wspomnienie o Rybaku". Świetne numery. Melodyczne, wpadające w ucho dobre teksty, instrumentarium, niebanalne arranże. Na uwagę zasługują takie piosenki jak "Ragtime dla Ukochanej" - utwór na mandolinę wokal i perkusję z "ciała perkusisty" (och jakże pragnąłem aby dołączyła do nich gitara z kontrabasem), oraz ballada "Kołysanka dla Ukochanej". Jest to jedna z nielicznych płyt, na której w sekcji użyto kontrabasu. Mówiąc o instrumentach warto podkreślić fakt, iż Paweł zaprosił do współpracy muzyków sesyjnych, których dobór określał zamysł stworzenia brzmienia blugrassowego. Słychać jednak, że nie pozwolono im za bardzo rozwinąć skrzydeł. Jak na bluegrass trochę za mało solówek, dialogów, unisono ... zamiast ostrego amerykańskiego grania wyszło grzeczne granie w stylu bluegrass. Nie jest to oczywiście mankamentem tej płyty. Nie podobają mi się jednak skrzypce. Nie trzymają "stylu". W piosence "Wietrzna Bossanowa" wręcz przeszkadzają, oczywiście jest to odczucie subiektywne. Wokal Pawła doskonale uzupełnia Nina. Razem brzmią świetnie, ale chyba trochę za grzecznie.

 

Historia Pawła, połączona z niezależnym samodzielnym projektem poruszyła dyskusję, której meritum można zawęzić do "ducha Andrzeja Koryckiego".  Niejednokrotnie spotkałem się podobnymi stwierdzeniami, zarówno w rozmowach prywatnych jak i też na łamach Szantymaniaka. Lubię klimaty zjaw, mrocznym mar, postaci wyczarowanych - fikcyjnych, ale trudno mi zmaterializować ducha na "szepczącym krążku". Jak dla mnie tego typu wypowiedzi są krzywdzące. Owszem, Paweł jest niewątpliwie uczniem Mistrza, ale czy to daje podstawy do tego, aby stawiać opinie o równoległym metafizycznym obcowaniu z protoplastą? Zawsze osoba nauczyciela o sporym autorytecie odciska piętno na swoich uczniach zarówno w aspektach światopoglądu, filozofii czy, jak mamy w tym przypadku - muzyki. Paweł poszedł swoją drogą - trudną, ale postawił na coś nowego. Nie kopiuje, nie powiela, nie podszywa się. To że od czasu do czasu coś "andrzejowego" przebrzmiewa - to już tłumaczyłem. Zresztą każdy słyszy to co chce. Są to oczywiście odczucia subiektywne, byle by tylko złośliwe nie były. Czemu jednak nikt nie słyszy i nie mówi o piętnie wokalnej szkoły Zapendowskiej?
Reasumując powyższe: nie zgadzam się z "teorią ducha".

 

Płyta bardzo mi się podoba, słucham jej już prawie rok. Słucha jej również moja żona a synowie w samochodzie śpiewają "Tam w porcie czeka Molly wezmę ją na bal". Cieszę się, że płyta ta została nagrana i że mam ją w swojej kolekcji.  Niestety łyżką dziegciu w beczce miodu, stał się dla mnie "Stary Bryg" . Oklepany nagrywany na lewo i prawo. Owszem arr. ciekawy, ale jednak to nic nowego - szkoda. Nie wiem dlaczego Paweł się na to zdecydował, ma jeszcze tyle innych, własnych piosenek. I właśnie wiedząc to, że jego autorski materiał jest przepastny niczym "studnia bez dna", czekam na kolejne wydawnictwa.

 

BONGOS

Informację wprowadził(a): Bartosz "Bongos" Konopka - godz. 16:42, 5 marzec 2007, wyświetlono: 944 razy

YAPUNIA

wysłano: 21:1,5 marzec 2007

Kupiłam płytę i słucham , chybaa do znudzenia,,innych ,, bo mnie jeszcze nie nudzi. Fakt ,,klimaty Koryckie i Porębskie ale kto Leszoskiego uczył? I dobrze że są tacy NAUCZYCIELE i tacy UCZNIOWIE !! Ale naprawdę świetna płyta i mam nadzieję że będą następne. Każda piosenka ma dla mnie inny klimat a głos Pawła i Niny ,,ciepło tych głosów, daje naprawdę "szepty".Jeśli ktoś nie ma płytki polecam,,,nie zawiedzie się. Dla mnie jest dobra.
Odpowiedz na ten komentarz
Antek Stalich

wysłano: 8:28,8 marzec 2007

Pawel Leszoski zaczynal od... rapu ;-) Abstrahujac od samej muzyki Pawla i Niny -- bardzo pieknej, sam slucham plyty od jej premiery -- styl grania Pawla przypomina mi odrobinke najlepsze czasy folkowego i "nowofalowego" Amerykanina Jonathana Richmana (tego od The Modern Lovers). Sam Pawel pewnie nie wiedzialby, o kim mowie ;-) Natomiast w moich ustach jest to wielka pochwala dla "Pafcia'. Oby tak dalej i jeszcze wiecej!
Odpowiedz na ten komentarz
bongos

wysłano: 11:42,9 marzec 2007

W nagrodę otrzymasz trzy bity rapowego rymu tzn rumu :)
Odpowiedz na ten komentarz
Copyright © 2004-2010 SZANTYMANIAK.PL. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
Technologia: strony internetowe INVINI