Szantymaniak poleca:

Jesteś tutaj

Artykuły

Trzy grosze do polemiki

Felietony

Po przeczytaniu artykułów dwóch Jurków i Doktora poczułem się niejako w obowiązku aby wtrącić do tej polemiki swoje przysłowiowe „trzy grosze”.

W pełni zgadzam się ze zdaniem Doktora i mógłbym podpisać się pod nim wszystkimi kończynami, z malutkim wyjątkiem,

...
Po przeczytaniu artykułów dwóch Jurków i Doktora poczułem się niejako w obowiązku aby wtrącić do tej polemiki swoje przysłowiowe „trzy grosze”.

W pełni zgadzam się ze zdaniem Doktora i mógłbym podpisać się pod nim wszystkimi kończynami, z malutkim wyjątkiem, o którym za chwilę.

Nie bardzo jestem w stanie zrozumieć, skąd taka niechęć do czegoś innego, nowego. Jak słusznie Doktor zauważył na koncertach publiczność jest zróżnicowana. Jedni oczekują dobrej zabawy w rytm folkopodobnych utworów o treści marynistycznej, inni z miłą chęcią wysłuchają klasyki - i to zarówno w wykonaniu tradycyjnym, jak i "silesian-gospelowym", choć akurat to określenie zupełnie do mnie nie przemawia. Spora grupa widzów na większości koncertów, jakie miałem przyjemność odwiedzić, chętnie wysłuchała tradycyjnych 4 Refów aby za moment równie chętnie pośpiewać ze skrajnie odmiennymi EKT. Jeżeli mamy dzielić publiczność ta tę lepszą, prawomyślną, słuchającą jedynie „słusznego”, tradycyjnego grania, i na tę gorszą, „żądną mięsa”, to faktycznie może lepiej odłożyć mikrofony i zaciszu jakiejś miłej tawerny ponucić sobie tradycyjnie, brzdąkając jedynie na gitarce.

Uważam, że muzyka powinna ewoluować i dobrze, że istnieje wielu eksperymentatorów, którzy utworom nadają zupełnie nowe brzmienia. Muzyka w której nic się nie dzieje zamiera, a w szczególności dotyczy to muzyki takiej jak szanty, muzyki pomocnej przy pracy, opisującej wielkie wydarzenia, czy zwykły dzień powszedni, które to z przyczyn cywilizacyjnych nieomal odeszły w zapomnienie. „Nie pojawi się już żadna nowa pieśń morza” – pisze Doktor. I ma rację. Czas wielkich żaglowców, gdzie zaśpiew szantymena był tak samo potrzebny jak osoba kapitana, dawno przeminął. Dzisiejsza brać żeglarska to głównie żeglarze tzw. „szuwarowo-bagienni”, którzy mimo tego że przecież pływają, też wcale nie muszą wiedzieć co to sztaksel, bramsel, topsle itp. Muzyka żeglarska w nieco innym niż tradycyjne brzmieniu dotrze do nich chyba nieco łatwiej i przekaz tego, co działo się dawniej na wielkich żaglowcach będzie jaśniejszy i bardziej zrozumiały. Może właśnie dlatego sięgną za moment do bardziej tradycyjnych utworów, aby swoje nowe doznania spotęgować bardziej „autentycznie”.

Nijak nie mogę zgodzić się z określeniem „szanto-polo” ( i to ten wyjątek z artykułu Doktora, pod którym bym się nie podpisał.) Ta przekręcona wersja sformułowania „disco polo” moim skromnym zdaniem uwłacza zespołom takim jak mój, zespołom grającym prostą, dynamiczną muzykę. „Disco polo” było synonimem piosenek prymitywnych, wykonywanych głównie na urządzeniach elektronicznych, z beznadziejnymi tekstami. Jeżeli to samo miało by oznaczać „szanto polo” to czuję się urażony. Przepraszam, ale tak. My nie używamy samogrających „parapetów” czy innych „plastikowych” urządzeń. Nie sądzę, aby jakikolwiek znany mi tekst piosenki żeglarskiej był choćby porównywalny w swym prymitywizmie z „O miła moja” czy „O baby tonight”.

Nie zgodzę się ze sformułowaniem Jurka R, że w nurcie „szuwarowo-bagiennym” „wraz ze wszystkimi wynaturzeniami (...) z założenia muzyki jest mało”. Na miejscu Zejmana czy Spinakerów powiedziałbym głośne „Hola hola!”. Bo jeśli np. przepiękne wstawki skrzypcowe Tadzia Melona nie są muzyką, to co nią jest? Jedynie skrzekliwy dźwięk concertiny?

Kończąc moją wypowiedź pragnę zaznaczyć, że jest to moje własne, prywatne zdanie.
Róbmy to, co uważamy za słuszne. Tak długo, jak się bawimy tym, co robimy, tak długo, jak publiczność chce nas słuchać i przychodzi na nasze koncerty - tak długo będzie nam wszystkim dobrze. Kiedy nasza muzyka przestanie nas bawić, kiedy jedynie komercja stanie się naszym motorem działania, to możemy być pewni, że zjawi się jakaś pani Nina T., a muzyka żeglarska stanie się jedynie lepiej lub gorzej sprzedającym się towarem. Pamiętajmy o tym.

Kończąc zupełnie nie po żeglarsku : Tako rzekłem! Howgh!

Informację wprowadził(a): Piotr "Johno" Onyszczuk - godz. 11:57, 26 marzec 2004, wyświetlono: 708 razy

Taclem

wysłano: 17:33,27 marzec 2004

Jak tak dalej pojdzie to bedziemy mieli tyle artykulow na ten temat, co piszacych dla "Szantymaniaka". Nie obraz sie, ale jesli chcesz podpisac sie pod wszystkim co napisal Doktor (poza jednym wyjatkiem), to mozna to zrobic w komentarzu. IMHO temat sie robi zbyt nadmuchany, zwlaszcza ze polemizujecie z Jurkiem Ozaistem, ktory byc moze wogole nie ma o tym pojecia :)
Odpowiedz na ten komentarz
Robert Kolebuk

wysłano: 11:17,28 marzec 2004

Nie obraź się, Taclem, ale ja nie bardzo wiem, o co Tobie chodzi. To wolny portal i każdy może pisać co mu się podoba. Nawet jeśli powtarza słowa innych - ma do tego prawo. A temat wcale nie jest rozdmuchany i zapewniam Cię, że dałoby się o tym napisać jeszcze wiele tekstów polemizujących z twierdzeniami panów Jurków, bo opublikowane w Szantymaniaku teksty nie wyczerpały jeszcze tematu. Rzecz dotyczy sprawy zasadniczej: oceny stanu sceny szantowej w Polsce. Jeśli osoby tak opiniotwórcze jak wspomniani muzycy formułują twierdzenia lekko wypaczające stan rzeczy i krzywdzące innych twórców sceny szantowej, to trzeba z nimi polemizować. Nie kneblujmy ust dyskutantom.
Odpowiedz na ten komentarz
Taclem

wysłano: 19:40,28 marzec 2004

Blogoslawieni, ktorzy nie majac nic do powiedzenia, nie oblekaja tego faktu w slowa :) Nie chodzi mi o sama wypowiedz, ale o pisanie nowego artykulu, z ktorego nic nie wynika. Swoje zdanie mozna zaprezentowac tak, jak teraz my to robimy - w komentarzach. Interpretacja slowa "wolny", to zupelnie inna historia ;)
Odpowiedz na ten komentarz
Johno

wysłano: 20:18,28 marzec 2004

Zastanawiam się, czy w komentarzach do mojego felietonu wywiąże się dyskusja dotycząca jego zasadności, gdyż wiele na to wskazuje. Zaprezentowałem swój punkt widzenia bo mam do tego prawo. A jeśli chodzi o coś nowego, to polecam szczególnie drugą część felietonu. Może niewiele, ale dla mnie bardzo istotne. Howgh.
Odpowiedz na ten komentarz
Robert Kolebuk

wysłano: 21:2,28 marzec 2004

No, akurat tekst Johna ma własną treść, jest spójny i nie narusza granic wolności wytyczonych przez redakcję. Chyba serwery Szantymaniaka nie zatrzymają się od nadmiaru tekstów tu umieszczanych. Na razie ludzie nie wrzucają tu 20000 tekstów dziennie. Myślę, że w tym portalu mile widziane są wszystkie teksty - nawet takie, które nie wnoszą nic nowego.
Odpowiedz na ten komentarz
Tsclem

wysłano: 10:18,29 marzec 2004

Moj akapit o wolnosci, mial byc raczej ostrzezeniem przed proba wyciagania tematu wolnosci wypowiedzi, bo to grzaski i niepewny grunt. Pozdrawiam.
Odpowiedz na ten komentarz
Taclem

wysłano: 10:19,29 marzec 2004

Poprzedni komentarz pisalem ja, a nie jakis Tsclem ;)
Odpowiedz na ten komentarz
Copyright © 2004-2010 SZANTYMANIAK.PL. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
Technologia: strony internetowe INVINI