Szantymaniak poleca:

Jesteś tutaj

Artykuły

TURURURU czyli :::Między szantami a brzegiem Wisły::: PREMIERA już 14 lipca

Felietony

Muzyczna archeologia to żmudna i ciężka praca,  ale gdy towarzyszy jej prawdziwa życiowa pasja - staje się wspaniałą przygodą, wciąga i nie wypuszcza już z objęć. W naszym środowisku jest kilku niezwykłych muzycznych archeologów-etnopasjonatów, warto by napisać o nich

...

Muzyczna archeologia to żmudna i ciężka praca,  ale gdy towarzyszy jej prawdziwa życiowa pasja - staje się wspaniałą przygodą, wciąga i nie wypuszcza już z objęć. W naszym środowisku jest kilku niezwykłych muzycznych archeologów-etnopasjonatów, warto by napisać o nich osobny artykuł. W tym jednak momencie pojawiła się ważna okazja, by napisać tylko o jednym z nich - Grzegorzu Świtalskim (vel Switza) -  twórcy i frontmanie sandomierskiego zespołu Hambawenah.

Grzegorz i jego przyjaciele z zespołu znani są polskim Szantymaniakom jako jedyny w Polsce etnoband, wykonujący oryginalną, tradycyjną muzykę polskich flisaków. Miłośnicy polskiego etnofolku rzecznego reprezentowanego w naszym kraju wyłącznie przez Hambawenę, mają nie lada okazję do niezwykle interesującego spotkania w ulubionych klimatach muzycznych już za kilka dni.

W sobotę 14 lipca o godzinie 18.00 na sandomierskim Małym Rynku odbędzie się premiera wyczekiwanej od... no cóż... od 10 lat! oficjalnej, debiutanckiej płyty zespołu HAMBAWENAH. Premiera odbędzie się podczas specjalnie zorganizowanego koncertu o wymownej nazwie: "Miedzy szantami a brzegiem Wisły". Podczas premiery wystąpią: Klang, Pchnąć w Tę Łódź Jeża, Hambawenah oraz warszawski zespół Trawnik.

 

O płycie rozmawiałem dobrą godzinę z głównym "winowajcą" ;-). Rachunek telefoniczny wyślę mu w dowód przyjaźni ;-) wraz z numerem mojego konta. Dowiedziałem się, że płyta pod zabawnym tytułem TURURURU, który ponoć oddaje klimat pracy w studio - będzie zawierać 13 utworów. 

W styczniu 2006 roku zespół nagrał i rozdał swoim przyjaciołom płytkę demo, z materiałem zawierającym kilkanaście utworów nagranych podczas koncertów (100% live). Wiele z nich pojawi się na debiutanckiej płycie TURURURU jednak w zupełnie nowych aranżacjach. Co ważne utwory zostały nagrane przez nowych instrumentalistów.

Hambawenah weszła do krakowskiego studia nagrań pamiętnego dnia - 1go maja AD 2007. Własnie trwają ostatnie miksy i dosłownie za kilka dni z tłoczni wyjdzie cieplutki krążek. Po raz pierwszy będzie można go kupić podczas sandomierskiej premiery.

Smaczkiem tej produkcji jest fakt, iż sesja nagraniowa została zrealizowana w Krakowie,  w studio które się mieści w dawnej dzielnicy Flisackiej, nieopodal ulicy - nomen omen - Włóczków. Właśnie WŁÓCZKAMI ongiś w Krakowie nazywano Flisaków. Płyta nagrywana była dosłownie kilkadziesiąt metrów od brzegów Wisły. Świtza twierdzi, że miało to wyraźny wpływ na atmosferę podczas nagrań.

 

Mam przyjemność śledzić rozwój zespołu Hambawena praktycznie od czasu jego powstania. A los splótł losy Hambaweny i Banana Boat wiele razy i w bardzo sympatyczny sposób. Początkowo przyjaźń połączyła mnie Przemkiem Duszą (obecnie flażolecista grupy Anam na Erieann) - to dzięki jego nieograniczonej wyobraźni graficznej oraz cudownym palcom, które pieściły już niejeden flecik oraz niejedną miętosiły myszkę ;-) powstały dzisiejsze bananowe koszulki. To dzięki niemu powstała pierwsza internetowa strona Festiwalu Zęza. Rok później odbył się reaktywowany po kilkuletniej przerwie festiwal Szantomierz. Pamiętam związane z nim burze mózgów, telefony, płonące słoneczka GG i dzielenie się pomysłami i wątpliwościami, a potem wspólne imprezy, wyjazdy, spotkania na innych festiwalach. Eh działo się!

 

Samego Switzę zacząłem poznawać bliżej dopiero w ostatnich latach. Co sprawiło, że człowiek ten stał się dla mnie prawdziwym odkryciem jako humanista (magister anglistyki), muzyk, frontman jednego z najbardziej oryginalnych zespołów folkowych i przyjaciel? Rozbrajająca skromność, serdeczność, subtelność w słowach, wrażliwość, która aż nie przystoi chłopu większemu ode mnie o dwie głowy. Nade wszystko zauroczyła mnie jego etnopasja flisacka. Świetny mandolinista, niezły gitarzysta, oryginalny wokalista o charakterystycznym, niepowtarzalnym, nieco nosowym ale bardzo męskim głosie i jak ktoś powiedział "arabskiej urodzie" :-), ma w moich oczach tylko jedną wadę - jest najgorszym konferansjerem jakiego nosiła Polska Scena Szantowa :-))). Tak było w każdym razie w 2003 roku podczas pierwszego Festiwalu Piosenki Wodniackiej Szantomierz :-))) Konferansjerka szła mu tak koślawie, że na skutek błagań i sugestii współorganizatorów sam poprosił mnie o poprowadzenie dalszej części imprezy i koncertu głównego. Był to dla mnie zaszczyt ale i koszmarny stres, bo ani psychicznie ani merytorycznie do tego zadania nie mogłem się wcześniej przygotować. Chyba daliśmy radę całkiem nieźle ;-) W kolejnych latach festiwal znów się odbywał co raz lepszy i większy, a ja nawet dostałem fuchę konferansjera na jednej z edycji. Nigdy nie zapomnę jak przez cały koncert byłem wachlowany przez piękne nimfy mmrrrrr... na pamiętnej barce pełnej piasku :-) Szczerze polecam takie doświadczenie każdemu facetowi hehe :-)

 

PASJA w życiu człowieka to wysokoenergetyczne paliwo rakietowe, które w magiczny sposób wlewa tęczę kolorów w umysł człowieka. Kiedy Świtza zaczyna opowiadać o Flisakach gębą mu się nie zamyka, oczy zapalają ognistym blaskiem, tembr głosu zmienia się z niepewnego i cichego na silny i zdecydowany :-)

 

- ...Maciuś i wyobraź sobie !!! drygawki, komięgi, szkuty, dubasy,  Retmani, Flisacy, Oryle, Wisła, Dniepr, Bug, Odra -  i te bracie tony zboża, węgla i rudy ! Wyobraź sobie te tańce, śpiewy. Wizyta flisaków oznaczała wielkie świętowanie w każdej z wsi,  w których Retman zarządził postój pływanki. Flisak to człowiek miłujący wolność, nie obchodziła go pańszczyzna ani feudalny system władzy. Zdaniem Galla Anonima już w XIII wieku król Władysław Łokietek zagwarantował Retmanom pierwsze przywileje, a kilkaset lat później, w XVII wieku król Władysław IV Waza nadał tej dużej już wówczas grupie zawodowej przywileje cechowe.

 

Wyobraźnia zaczyna szaleć! Dlaczego nigdy wcześniej nikt mi tego nie opowiedział! Ożywają ludzie, stroje, legendy... i muzyka. Niezwykły tradycyjny, polski "biały śpiew",  który przypomina bardzo... tradycyjny śpiew irlandzki i podobnie jak on - "płynie" w górę i w dół, niosąc legendy, i opowieści o bohaterskich czynach oraz całkiem przyziemnych, codziennych sprawach i starych jak rzeka emocjach. Zaczynam czuć prawdziwą potęgę wieków, którą przez 12 lat edukacji podstawówkowo-licealnej żaden nauczyciel historii nie był w stanie mnie zafascynować.

 

- ...i wyobraź sobie jak na przykład taki Łokietek wysyła flisopocztexem list i podarunki do swojej ukochanej Jadwigi, albo jak Zygmunt III Waza w 1596 zamawia flisoprzeprowadzkę stolicy (!) z Krakowa do Warszawy. Codzienność średniowieczna to flisotiry rzeczne, które płyną sobie nawet do 8 węzłów wioząc setki ton zboża, węgla, drewna, rudy, sukna czy innych przednich towarów.

 

Jasne! Pewnie jeszcze flisointernet też tam był? Co ja gadam... hehe :-)

- Dobrze gadasz! Dokładnie tak było! Wystarczy wyjść na brzeg Wisły, gdzie przypływający do wsi Flisacy i Oryle dzielą się najświeższymi informacjami z Sandomierza, Krakowa, Warszawy czy z Gdańska - kto z kim, komu i za ile... - chopie no istny ONET.pl ! HEHE

 

Rzeka to faktycznie był taki ówczesny internet :-) Właśnie rzeki były najważniejszymi arteriami komunikacyjnymi nie tylko dla ludzi i towarów ale przede również dla INFORMACJI a więc ŹRÓDŁEM WIEDZY o tym co dzieje się w różnych miastach Polski. Po dopłynięciu do ujścia rzeki i portów bałtyckich, flisacy spotykali się z marynarzami, którzy z kolei dzielili się z nimi wiedzą o całym świecie. Flisacy wracali w górę rzeki, a z kolejną pływanką przekazywali morskie wieści okolicznym chłopom i panom. Właśnie flisackie pływanki - jak nazywano spływy rzeczne statkami i tratwami, były często jedynym źródłem wiedzy o świecie dla średniowiecznych Polaków.

 

Od kiedy istniał flis?

- Flis jak mówią znawcy - istnieje od ZAWSZE

 

Nikt nie jest w stanie powiedzieć w którym wieku i kto zapoczątkował spływ rzeczny. Pewne jest tylko to, że od kiedy powstała potrzeba masowego transportu towarów, a nie istniały jeszcze drogi lądowe - musiał istnieć flis. Istniał on najdłużej, ze wszystkich środków masowego transportu śródlądowego a umarł dopiero w XIX wieku,  kiedy rozpanoszyły się silniki parowe i pojawiła się kolej żelazna. Sieć porządnych dróg, których po prostu wcześniej nie było, umożliwiła szybszy (choć droższy) transport lądowy. Ostatni flis zawodowy odbył się w Polsce w 1960 roku i polegał wyłącznie na spławie drewna.

 

Muzykę polskich flisaków tworzyli mieszkańcy krain etnograficznych przez, które płynie Wisła, Orda i Bug. Na drygawkach pływali więc przedstawiciele każdej z tych krain wnosząc do tradycji flisaków swoje pieśni i zwyczaje - od górskich źródeł po ujście rzeki do Bałtyku. Muzykę flisaków tworzyli nie tylko Polacy, ale wszyscy Słowianie tworzący często wielonarodowościowe załogi.

 

To nie prawda, że Polska nie miała tradycji żeglarskich - flisacy pływali przecież przez setki lat (!) na wiosłowych i żaglowych łodziach żaglowych zwanych szkutami czy wiosłowych zwanych dubasami, które potrafiły zabrać nawet do 35 łasztów zboża (ok. 70 ton!) nie wierzę ani przez chwilę, że podczas wiosłowania nie śpiewali :-) 

 

Rola kulturotwórcza Wisły i transportu rzecznego jest oczywista i niedoceniana, podczas zaborów flisacy płynęli przez tereny trzech obcych królestw, a dla Polaków byli symbolem wolności, która płynąc rzekami podtrzymywała polską narodowość.

 

***

 

Dziesięć lat istnienia Hambaweny na scenach konkursowych i profesjonalnych,  to ewolucja od surowej i konserwatywnie tradycyjnej muzyki flisackiej, aż po współczesną interpretację folku flisackiego, modnym ostatnio, folkrockowym uderzeniem, które najwyraźniej nie bez powodu zdobywa uznanie i zainteresowanie słuchaczy. Zespół Hambawenah to nie tylko grupa dobrych instrumentalistów. Hambawenah to również piękna Judyta, której imponujące, świetnie wyszkolone głosisko i powodujący dreszcze dziewczęcy wdzięk, komponuje się wspaniale z pomysłami Grzegorza i reszty zespołu. Hambawenah czerpie pełnymi garściami z tradycji flisaków, ale realizacja i aranżacja utworów jest charakterystyczna dla współczesności. Na płycie słychać będzie wpływy muzyki jazzowej, rockowej, a nawet swingu czy folku irlandzkiego. Mocnym punktem płyty jest repertuar, którego żaden zespół w Polsce nie wykonuje profesjonalnie, bowiem są to utwory dosłownie wykopane spod ziemi. 

 

Kto może niech przybywa na premierę. Umieram z ciekawości jakie będzie to TURURURU :-)

Czekamy na WASZE relacje z koncertu i recenzje płyty.

 

Sssciskam

yen

 

 

Autopoprawki stylistyczne i interpunkcyjne YenJCo 08.07.2007 godz 21:37

Informację wprowadził(a): Maciej "YenJCo" Jędrzejko - godz. 18:22, 7 lipiec 2007, wyświetlono: 1119 razy

jachu

wysłano: 23:53,7 lipiec 2007

..se to wydrukuję...bo nie lubię czytać z ekranu...
Odpowiedz na ten komentarz
x-man

wysłano: 13:9,8 lipiec 2007

Zabrakło mi tutaj informacji o pozostałych członkach zespołu. Z relacji wynika, że to Grzegorz vel Switza szuka, tworzy, aranżuje utwory Hambawenah. Jeśli tak jest, to gratuluję! Dla mnie Hambawenah to przede wszystkim muzycy, no ale to subiektywne odczucie i niektórzy mogą się z tym nie zgadzać. Hambawenah znam już kilka dobrych lat ale tak prawdę mówiąc zacząłem się im przyglądać dopiero w momencie rozbudowania składu o sekcję. 10 lat Hambawenah to nadużycie - prawdziwa Hambawenah istnieje od 2-3 lat i jest wynikiem pracy instrumentalistów - a nie jednej osoby. Pozdrawiam x-man! ps. Pozdrowienia dla tej, niewymienionej, części Hambawenah!
Odpowiedz na ten komentarz
YenJCo

wysłano: 20:52,8 lipiec 2007

No z tymi 3 latami to zdrowo przesadziłeś :-) ale trudno dyskutowac z WRAŻENIEM. Sprawe załatwiłaby na pewno aktualizacja strony zespołu. Tak czy owak oficjalne 10 lecie zespołu odbyło się w zeszłym roku. Oczywiście trzeba pamietać, że każdy zespół tworzą wszyscy ludzie, którzy w nim tworza i grają, jednak dla widza najwazniejsze znaczenie zawsze będa mieć wokaliści (frontmeni) czyli Grzegorz i Judyta. Byłoby absurdem gdyby któryś z pozostałych członków zespołu miał uzasadnioe pretensje do frontmena za to że jest FRONTmenem :-) Można mieć pretensje jedynie do mnie - i jeśli ktokolwiek poczuł się urażony - szczerze przepraszam i zapewniam o najczystszych intencjach. Na swoje usprawiedliwienie mam trzy fakty: 1) o nowych instrumentalistach Hambawenach niestety niewiele doszukałem się w internecie. 2) Strona zespołu w zasadzie wymienia ich wyłącznie z nic nie mówiących mi nicków a dodatkowo - o ile wiem rider na stronie jest juz nieaktualny. 3) Jednak główym problemem jest fakt, że ja praktycznie nie miałem przyjemności głębiej poznać większości z nich, nad czym ubolewam i zamierzam czym prędzej nadrobiić Z przyjemnością uzupełnie ten artykuł lub napisze nowy jak tylko taka okazja się nadarzy :-) Pozdrawiam cały zespół Hambawenah :-) Maciej Jędrzejko
Odpowiedz na ten komentarz
yenjco

wysłano: 0:14,9 lipiec 2007

Zmieniono zdjęcie na okładkę którą właśnie dostałem. Poza zespołem NIKT jej jeszcze nie widział. To mały prezent od Hambaweny dla Szantymaniaków :-) Sssciskam yen
Odpowiedz na ten komentarz
SandomierzTV

wysłano: 0:11,20 lipiec 2007

Zapraszam na filmik z koncertu Hambawenah w Sandomierzu http://www.youtube.com/watch?v=d_cJ--ifCrM
Odpowiedz na ten komentarz
jCZPUQcCfVMjYxxz

wysłano: 8:57,22 lipiec 2009

AvoWjo yjamjetw hejbpkrr bchynxkg
Odpowiedz na ten komentarz
jCZPUQcCfVMjYxxz

wysłano: 8:57,22 lipiec 2009

AvoWjo yjamjetw hejbpkrr bchynxkg
Odpowiedz na ten komentarz
ESPspUsKUCHyumcP

wysłano: 2:23,30 lipiec 2009

PUCB3a vwghyvkq lbvpighe yuokduox
Odpowiedz na ten komentarz
ESPspUsKUCHyumcP

wysłano: 2:23,30 lipiec 2009

PUCB3a vwghyvkq lbvpighe yuokduox
Odpowiedz na ten komentarz
jeYigIMjYchkYsFoUbb

wysłano: 1:30,1 sierpień 2009

apwuwnzi fdmdmblh agvagjks
Odpowiedz na ten komentarz
Copyright © 2004-2010 SZANTYMANIAK.PL. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
Technologia: strony internetowe INVINI