Szantymaniak poleca:

Jesteś tutaj

Artykuły

W rocznicę białego szkwału

Relacje

Przewrócona łódka, na której powieszono kapoki, przed nią 13 zapalonych zniczy, msza polowa i chwila ciszy, a oprócz tego pokazy ratownictwa wodnego. Tak w środę, 20 sierpnia w Sztynorcie wspominano tych, którzy zginęli podczas białego szkwału, rok temu na

...

Przewrócona łódka, na której powieszono kapoki, przed nią 13 zapalonych zniczy, msza polowa i chwila ciszy, a oprócz tego pokazy ratownictwa wodnego. Tak w środę, 20 sierpnia w Sztynorcie wspominano tych, którzy zginęli podczas białego szkwału, rok temu na Mazurach.

 

Pomysłodawcą całej akcji  był Bartek Jasiński, dyrektor portu w Sztynorcie.

Zaczęło się od szkolenia w udzielaniu pierwszej pomocy, które poprowadzili ratownicy WOPR ze stacji w Sztynorcie. Po demonstracji na fantomie, przeprowadzili też ćwiczenia dla żeglarzy. W trakcie trwania pokazu konferansjer opisywał dokładnie wszystkie etapy udzielania pierwszej pomocy.

Kolejnym punktem była prezentacja najnowszej karetki WOPR, która przypłynęła do Sztynortu. Ta ma już kabinę w przeciwieństwie do poprzednich, w których reanimacja odbywała się na pokładzie na otwartym powietrzu, nieraz w trudnych warunkach, przy dużej fali.

 

Spora widownia towarzyszyła pokazowi akcji ratunkowej. Podjęcie rozbitków z wody w tym jednego nieprzytomnego, z wykorzystaniem dwóch łodzi, w tym Wodnej Karetki Wypadkowej, z lekarzem i ratownikami na pokladzie - przebiegło bardzo szybko i sprawnie.

 

Wieczorem odbyła się msza polowa, którą poprowadził ksiądz Rafał Chwałkowski, salwatorianin i ratownik WOPR.

W czasie mszy schola wraz z obecnymi żeglarzami odśpiewała

"Pożegnalny ton". Pod koniec nabożeństwa wybito 13 szklanek. Dwanaście dla upamiętnienia ofiar wydarzeń sprzed roku. Trzynastą dla wspomnienia osoby, która zginęła w okolicy Sztynortu 11 maja b.r. Czytelnym symbolem była też wywrócona łódka, na której wisiały kamizelki ratunkowe. Przed nią zapalono 13 zniczy.

 

Niestety nie wszyscy żeglarze wzięli udział we mszy. Niektórzy, na przycumowanych łódkach, bawili się, śpiewali nawet w czasie wybijania szklanek. To właśnie tacy jak oni najczęściej potrzebują pomocy...

 

Dzień wspomnień zakończył koncert Dominiki Żukowskiej i Andrzeja Koryckiego. Koncert bardzo spokojny, nostalgiczny. Niestety, znowu dała o sobie znać arogancja. Na głupi tekst z publiczności "zagraj Keję" - Andrzej Korycki odpalił: "przyjdź jutro" i dalej "żeglował" w swoich klimatach. Był Okudżawa, wspomnienie o Januszu Sikorskim (o ile dobrze usłyszałam zaśpiewał jego piosenkę).

Bardzo cieply koncert. Organizatorzy nie mogli lepiej wybrać.

 

W czwartek, 21.08 - w rocznicę białego szkwału - zgodnie z  apelem organizatorów - łódki na Mazurach pływały z kamizelkami ratunkowymi na pokładach.

Główne obchody rocznicy tamtych wydarzeń odbyły się w Mikołajkach. Niestety, za daleko, by ze Sztynortu dopłynąć tam na żaglach...

 

Relacja: Dominika PŁONKA (Sąsiedzi)

 

Relacja i zdjęcia dotarły do nas dzięki uprzejmości ratowników WOPR ze stacji w Sztynorcie. Dziękujemy i pozdrawiamy.

Informację wprowadził(a): Kamil "KAMiL" Piotrowski - godz. 23:20, 21 sierpień 2008, wyświetlono: 960 razy

Brzydki Piotruś

wysłano: 11:6,24 sierpień 2008

Odnoszę wrażenie że zeszłoroczna tragedia na WJM nie wiele nauczyła "tych żeglarzyków". Nie byłem w tym sezonie na Mazurach i nie wiem czy w ciężkich warunkach koledzy zakładają kamizelki i czy całą załogę wyciągają z pod pokładu.Namawiam do zachowania tzw. zdrowego rozsądku jeżeli do tej pory nie nabyli szacunku dla sił natury. Słuchałem pare dni temu na RMF-ie wypowiedz Kogoś z Wioski Żeglarskiej w Mikołajkach; w obliczu informacji o zbliżającym się silnym wietrze, bosmani z Wioski i ratownicy WOPR-u chodzili od łódki do łódki i ostrzegali "że może być ciężko na wodzie" i co? WIELKIE NIC. Szczęściem nie skończyło się jak przed rokiem ale pytam do cholery "Po co kusić los" A co do zachowania niektórych "żeglarzy" podczas Mszy i wybijania szklanek? Staram się zrozumieć - że urlop, luz i zabawa- jednak choć chwila zadumy nad TYM co wydarzyło się nie dawno i praktycznie mogło trafić każdego
Odpowiedz na ten komentarz
Dziadek Władek

wysłano: 12:8,24 sierpień 2008

Z wielkim zaciekawieniem przeczytałem artykuł Dominiki – relację. Pomijając całą oprawę tych obchodów – zatrzymałem się nad kilkoma sprawami. Pisze Dominika: „Niestety nie wszyscy żeglarze wzięli udział we mszy. Niektórzy, na przycumowanych łódkach, bawili się, śpiewali nawet w czasie wybijania szklanek. To właśnie tacy jak oni najczęściej potrzebują pomocy...” Może takich żeglarzy – trzeba uczyć? Nie żeglowania – wszak mają „patenty”, takie „rozgrzeszenie”; jestem żeglarzem „patentowym” – a nie pierwszym lepszym co siadł do łódki… Niestety – zawiany po całonocnej libacji, którą i tak wszyscy „rozgrzeszają” – bo było fajnie, bo było ognisko, tawerna, znajomi, opowieści… Wóda i piwsko!!!!! A potem co – mam się nad nimi litować? Dawać na ofiarę – na mszę? 11 maja 2008: „Na jeziorze Mamry znaleziono ciało poszukiwanego żeglarza. 42-latek z Oświęcimia zaginął po alkoholowej imprezie na Mazurach 11. maja. Ciało odnaleźli Ratownicy Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego. Policja zawiadomiła rodzinę, by dokonała identyfikacji. Rysopis wskazuje na to, że jest to żeglarz, który 11 maja wyskoczył z łódki do jeziora by popływać.” Żeglarz??? Jaki żeglarz????? „Jak feralnego dnia poinformowała policja, żeglarze na łodzi nie stronili wówczas od alkoholu. Trzeźwy był sternik, ale inni członkowie załogi mieli nawet 2,5 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. W akcję poszukiwawczą tuż po wypadku włączono specjalistyczną łódź z sonarem służącym do "prześwietlania wody". To urządzenie trafiło na Mazury po ubiegłorocznym „białym szkwale”” Świetlana przyszłość sonaru.. Ile ciał pijaków, pijaczków, „żeglarzy” „integrujących się” się na swoich łodziach i w portach, przy „ogniskach” jeszcze ten sonar odnajdzie? Wiem – nie wszyscy piją – ale to nagminne – niestety. Trzeźwe są jednostki – ot; sternik, skip per… Reszta – jak w piosence „z pijanym żeglarzem co zrobimy – gdy przyjdzie raniutko”… Ileż opowiastek „chodzi” właśnie o takich „wspaniałych” spotkaniach… „Rok po przejściu białego szkwału Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej ogłosił uruchomienie nowego, specjalnego serwisu internetowego żagle.pogodynka.pl.” – czytam. Czytam również: „zainstalowano system ostrzegawczy - tablice w portach. Umieszczane są na nich informacje o warunkach atmosferycznych.” I co z tego? Kto zabroni podchmielonym „żeglarzom” żeglowania? Kto zabroni wejść na łódkę półpijanej czy „zmęczonej” (czytaj SKACOWANEJ) załodze popłynąć? Dalej to już nie tylko sprawa umiejętności i warunków pogodowych. Dalej – to szukanie zwłok, pogrzeb, msza i kondolencje. I żal – bo „woda zabrała” życie.. Pijane życie – ale tego nikt nie dodaje. Ot – „żeglarski” urlop na Mazurach czy też innej „wodzie” dobiegł końca.. Jeszcze raz przytoczę słowa Dominiki: „„Niestety nie wszyscy żeglarze wzięli udział we mszy. Niektórzy, na przycumowanych łódkach, bawili się, śpiewali nawet w czasie wybijania szklanek. To właśnie tacy jak oni najczęściej potrzebują pomocy...” „Koncert Dominiki Żukowskiej i Andrzeja Koryckiego. Koncert bardzo spokojny, nostalgiczny. Niestety, znowu dała o sobie znać arogancja. Na głupi tekst z publiczności "zagraj Keję" - Andrzej Korycki odpalił: "przyjdź jutro"” Lubię „Gdzie ta keja”.. Lubię ją nucić, lubię śpiewać, lubię słuchać. Nie lubię, jak ktoś z tłumu tego się domaga – wrzeszcząc podchmielonym głosem… Na pewno nie jest sam – koledzy, dziewczyny a kusych bluzeczkach… Jak jest woda i łódka – kończą tą „keję” właśnie na niej. Często zastanawiam się nad jej słowami – są wspaniałe. Może właśnie żeglarz jest dopiero wtedy żeglarzem, gdy uda mu się je „wyśpiewać”? Ale na to potrzeba nie tylko „patentu”. Może Korycki zamiast „przyjdź jutro” powinien „odpalić” – przyjdź jak wytrzeźwiejesz? Ale – obraził by słuchacza, prawda?
Odpowiedz na ten komentarz
Grzywa

wysłano: 15:58,24 sierpień 2008

I "kierowców", i "narciarzy", i "motorowodniaków", i nawet pieszych "turystów". Generalnie chamów nigdy nie brakowało. Jak cham dosiadzie rumaka, to będzie chamskim "jeźdźcem", jak cham zawładnie żaglówką, to będzie chamskim "żeglarzem", itd. Co robić? Nie naśladować chamów. Pozdrawiam, Grzywa.:))
Odpowiedz na ten komentarz
Dziadek Władek

wysłano: 7:56,27 sierpień 2008

Grzywa napisał: Co robić? Nie naśladować chamów. Pozdrawiam, Grzywa.:)) Nie naśladować to mało. Po prostu tępić - jak "robactwo". Ale by "przejaśniało" na jeziorach i w przystaniach. Tylko knajpy by upadały - jedna po drugiej.
Odpowiedz na ten komentarz
Copyright © 2004-2010 SZANTYMANIAK.PL. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
Technologia: strony internetowe INVINI