Szantymaniak poleca:

Jesteś tutaj

Artykuły

Witajcie w Strefie Mocnych Wiatrów

Wywiady

Spotykacie ich coraz częściej na festiwalach i koncertach w całej Polsce. Taverny wypełniają się po brzegi nawet wtedy, gdy ich koncert odbywa się w niedzielę.. sprawiają, że miłośnicy szant bratają się z "metalowcami" i innymi wyznawcami ciężkiej muzyki. O tym jak powstała ta

...

Spotykacie ich coraz częściej na festiwalach i koncertach w całej Polsce. Taverny wypełniają się po brzegi nawet wtedy, gdy ich koncert odbywa się w niedzielę.. sprawiają, że miłośnicy szant bratają się z "metalowcami" i innymi wyznawcami ciężkiej muzyki. O tym jak powstała ta kula ognia, która gromadzi tłumy szantymaniaków oraz wielbicieli ostrego grania na "ekumenicznych" koncertach opowie nam   Zacznijmy od historii...

 

Grzywa:  W styczniu 2004 roku odbyła się "wojenna" narada czterech muzyków w składzie:

Arkadiusz "Czubek" Jermacz, perkusista ("Kinsky", "John Porter Band),

Tomasz "Toni" Lewandowski, gitara basowa ("Kinsky", "Dezerter")

Piotr "Popuś" Kuźbik, gitara, śpiew ("Zdobywcy Pewnych Oskarów")

i ja, czyli "Grzywa".

Przedstawiłem chłopakom projekt (rock-szanty) i do dzieła! Rozpoczęły się próby, ale niestety, po kilku spotkaniach jeden "zawodnik" z zespołu odpadł. Na początku marca 2004 roku do składu dołączył Dariusz Adamczyk i gra w S.M.W. do dzisiaj. Po kilku dniach "Czubka" (przyp. perkusista) zastąpił brat Darka Adamczyka - Arkadiusz Adamczyk i na końcu (ok. połowy marca 2004 r.) nastąpiła ostatnia zmiana w zespole: w sali prób pojawił się Adam Zalewski, basista, który dołączył do składu w miejsce "Toniego". Skład się ustabilizował... Można powiedzieć, że gramy ze sobą w niezmienionym składzie

od kwietnia 2004 roku.

 

Od początku jako Strefa Mocnych Wiatrów? Skąd taka nazwa?

Grzywa: W nowym składzie, z nowymi pomysłami, zaczęła się ciężka praca. Próby, próby, próby i jeszcze raz próby (cztery, nawet pięć razy w tygodniu po 3 - 4 godziny)... aż przyszedł dzień 29 maja 2004 roku. Jedziemy na swój pierwszy występ do Rybnika. Nagle dzwoni telefon, a w słuchawce słyszę pytanie:
- "Panowie, jak wasz zespół się nazywa, bo muszę was wpisać do programu?"
...a tu cisza. Przecież my nie mamy nazwy!!!
- "Pan poczeka, oddzwonię za 15 minut" - odpowiadam.
Z pomocą przyszedł nam nasz ówczesny manager (Grzegorz Łapczyński, organizator Festiwalu w Serwach). Pożywiał się akurat
w "McDonaldzie" i na banerze zobaczył reklamowy slogan: "Strefa Dobrych Cen"
- "Grzywa", wymyśliłem dla was nazwę, będziecie się nazywać..."Strefa Dobrych Wiatrów"
 - "OK" - odpowiadam - "zadzwoń do organizatorów i powiedz im" .

Oczywiście, jak to zwykle bywa, w rozmowie telefonicznej pomiędzy naszym managerem a organizatorem nazwa zespołu uległa małej deformacji - manager powiedział, że nazywamy się "Strefa DOBRYCH Wiatrów", a organizator usłyszał "Strefa MOCNYCH Wiatrów"
i tak zostaliśmy po wsze czasy "STREFĄ MOCNYCH WIATRÓW". Co tam nazwa? Nazwa nie ma znaczenia. Na nazwę trzeba zapracować.
Dzisiaj wiem jedno: tej nazwy się nie wstydzę i to jest dla mnie najważniejsze.
 

Skąd idea grania marynistycznego rocka? Jakby nie patrzeć to dość ryzykowne posunięcie..

Grzywa: Pomysł grania morskiego rocka zrodził się w mojej głowie w Mikołajkach 2003 roku. Pracowałem tam w ekipie technicznej (nagłośnienie, oświetlenie) przy realizacji Festiwalu Szantowego. Nigdy wcześniej nie słuchałem tak długo muzyki spod znaku wiatru i wody. Na scenie pojawił się nieznany mi dotąd zespół o dobrze brzmiącej nazwie: "EKT GDYNIA". Zagrali żywiołowy (partie solowe gitary Krzyśka Kowalewskiego po prostu mnie urzekły), fantastyczny koncert.  Perkusja, gitary, ochrypły głos Janka Wydry i wspomniana już gra na gitarze Krzysia - to było to! Jak przebudzenie!!! Nim "EKATOWCY" zeszli ze sceny już miałem pomysł na własną kapelę. Jednym słowem, można śmiało powiedzieć, że zespół "EKT Gdynia" przyczynił się (bezwiednie) do narodzin "Strefy Mocnych Wiatrów".  Jeśli nie mówiłem o tym wcześniej, to przyszedł czas, aby to powiedzieć : ZAINSPIROWAŁ MNIE ZESPÓŁ "EKT GDYNIA". "Strefa Mocnych Wiatrów" gra inaczej, bo takie było moje założenie. Nie stosujemy półśrodków w naszej muzyce. Gramy rocka i już. Przesterowane gitary, potężna sekcja (będzie jeszcze potężniejsza, Arek kupuje nowy, "wypasiony" zestaw perkusyjny), agresywny, charyzmatyczny wokal - oto moja wizja, która się spełnia, wszak nie ma spełnionych do końca muzyków.

 

Według Ciebie "przyjmujecie się" w tym świecie? Zaiskrzyło między Wami a publicznością szantymaniaków i innymi zespołami?

Grzywa: Spodobało mi się granie dla Braci Szantowej. Kultura, nie ma narkotyków, ciekawe rozmowy i interesujący ludzie, których mam przyjemność poznawać na naszych koncertach. Wiem, że nie jesteśmy przez wszystkich akceptowani w środowisku, ale wynika to raczej z tego, że po prostu nas ludziska nie do końca poznali. A nasza muzyka? Jest taka jaka jest. Inaczej grać nie będziemy. Piszemy swoje "kawałki" i trwamy na straży "rocka marynistycznego". Czy inni pójdą w nasze ślady? Pójdą, bo już jest kilka kapel grających podobnie jak my. Czy zagrozi to całemu nurtowi szantowemu? Jestem przekonany, że nie, tak jak Eric Clapton, czy Gary Moore nie zaszkodzili bluesowi. Odnoszę się z wielkim szacunkiem do każdego muzyka, bo znam to zajęcie od podszewki. Mogę nie lubić szant klasycznych, ale szanuję ludzi, którzy je wykonują. Chciałbym, aby ze "SMW" było podobnie. Podobać się nie musimy, ale jesteśmy w Rodzinie Szantowej i szanować się nawzajem trzeba.

 

W szantowy świat wkroczyłeś niedawno. Co było wcześniej? Jaki rodzaj muzyki uprawiałeś?

Grzywa: Utrzymuję się z grania, więc grałem każdy rodzaj muzyki.
Pamiętam, jak spotkałem kiedyś na bankiecie gitarzystę z "TURBO". Grał "do kotleta" w jakimś trio wykonującym muzykę latynoamerykańską. Jak oceniam takie zachowania? Pozytywnie oceniam. Muzyk jest muzykiem i grać musi. Gdybym miał do wyboru: praca w hipermarkecie, albo rola gitarzysty w zespole disco-polowym, to bez wahania zasuwałbym disco-polo. Chyba nie trzeba być muzykiem, aby to zrozumieć?

Wracajac do pytania... Grałem punka ("The Pills"), grałem bluesa (zespół w klubie "Rivera-Remont"), grałem rocka, grałem dancingi, studniówki i bankiety (restauracja "Adria" i "Ambasador" w Warszawie), grałem na weselach i nie pogardzę niczym, co wiąże się z muzyką, bo to jest mój zawód. Oczywiście numerem jeden jest dla mnie "Strefa Mocnych Wiatrów" i myślę, że trwać to będzie do końca mojej działalności.

 

W maju stukną Wam 3 latka. Czas najwyższy na płytę. Krążą plotki, że już niebawem się jej doczekamy. Jaka będzie płyta Strefy Mocnych Wiatrów?

Grzywa: Wiem jedno; inna będzie niż wszystkie. Nie znam w Polsce żadnej kapeli rockowej, która śpiewa o "wietrze i wodzie" i nie znam w Polsce żadnej kapeli szantowej, która wykonując autorskie utwory posługuje się takim brzmieniem jak S.M.W. Zatem, nowy kierunek? Chyba tak, ale nie dla wszystkich.. Dziesięć piosenek jakie wybraliśmy z naszego repertuaru na pierwszą płytę tworzą całość (jedną zagramy chyba w wersji akustycznej). Utwory te są spójne i brzmieniowo, i tekstowo. Pomysł z akustycznym zagraniem jednej pieśni nie oznacza, że będzie to kompozycja pozbawiona rockowego "zęba". Wygramy i wyśpiewamy samych siebie.

 

Kiedy wchodzicie do studia? Macie jakiś pomysł na promocję Waszego krążka?

Grzywa: S.M.W. nie ma sponsora. Nagrywamy z własnych środków, bo chcemy, aby nasza płyta była wydawnictwem zupełnie niezależnym. Nagraliśmy ślady perkusji... fajnie "buja". Po wstępnym miksowaniu perkusja brzmi okazale.  W kwietniu chcemy zakończyć sesję. A potem.. Zobaczymy. 

Jak tylko "wyprodukujemy" płytę-matkę zamieścimy "mix" całej płyty na naszej stronie internetowej. Kiedy? Może w maju? Nie wiem, ale chcemy jak najszybciej. Forma promocji? Mam pomysły, ale dobrych pomysłów się nie zdradza. Szczególnie w branży muzycznej. Za pieniądze uzyskane ze sprzedaży naszej pierwszej płyty chcemy nagrać drugą.
 

Jak będzie wyglądać rock-marynistyczna okładka???

Grzywa: Nad okładką jeszcze nie pracowaliśmy, ale nie spodziewajcie się fajerwerków. Normalna, skromna produkcja za pieniądze czterech, niezbyt majętnych chłopaków.

 

Jakiej spodziewacie się reakcji na Waszą płytę?

Grzywa: nie obawiam się o to, jakie będzie przyjęcie naszego materiału. Na pewno "zagotuje" się w światku szantowym, ale na to przecież już zdążyliśmy się uodpornić. :)
 
Większość wykonywanych przez Strefę Mocnych Wiatrów utworów stanowią Wasze własne kompozycje..  skąd czerpiesz inspiracje? Nie chodzi mi o kwestie muzyczne, bo o Waszych ukochanych nurtach można przeczytać na stronie.  Myślę tu o tekstach zdradź nam, proszę, kto wywiera na Ciebie (bo to Ty jesteś autorem większości słów) największy wpływ, czyja twórczość pozostawia "ślad w duszy", z którego ewoluują słowa dla Strefy?

Grzywa: Przede wszystkim najważniejszy jest temat, czyli to, o czym ma opowiadać tekst.  Jeśli już spodoba mi się temat, to zaczynam pisać. Często jest tak, że nie mam pojęcia jak zakończy się moja opowieść. Improwizuję.  Lubię treści zakamuflowane, dwuwarstwowe, rymy niebanalne, ale poetą, to ja nigdy nie będę. Nie jest łatwo pisać teksty. Wiersz, czy piosenka są jak wiatr: jeśli w porę go nie pochwycisz - umknie. Jest wena, albo jej nie ma...

Lubię czytać poezję. Lubię bezwstydną bezpośredniość u Leonarda Cohena, uwielbiam bunt, nostalgię i rockową drapieżność (wszystko w jednym!) u Bruce'a Springsteen'a, przepadam za Shakespear'em ("Makbeta" czytałem chyba ze sto razy) i Homerem.

Moje teksty dorastają razem ze mną.  Staram się pisać tak, abym wyśpiewując słowa był wiarygodny. Śmieszą mnie ludzie, którzy śpiewają o cuchnących burdelach, pijaństwie, zdradzających żonach i wieloletnich rejsach, a mają zaledwie 18 czy 19 lat. Dorosły facet,
z siwiejącą brodą może zaśpiewać o wszystkim.  Jak byłem młodszy pisałem piosenki o marzeniach, o miłości, o przygodach...
A teraz? Agnieszka Iwańska (manager S.M.W.) stwierdziła, że piszę dużo tekstów "śmierciotematycznych I tak jest. Może to znak z niebios, że trzeba będzie się niebawem pożegnać...? Nie wiem, ale temat
śmierci stał mi się wyjątkowo bliski.

 

Jest jeszcze jedna rzecz, która zwróciła moją uwagę w Waszych tekstach. Mało tu wyrażeń stricte technicznych - nie ma want, foków, szekli, kabestanów, bukszprytów. Przyznaj się, żeglujecie aktywnie, czy jest to tylko wyprawa po morzu wyobraźni?

Grzywa: W naszych tekstach jest mało wyrażeń technicznych. To prawda i jest to celowy zabieg. Nasza Publiczność to przecież nie tylko żeglarze, tak jak i my tzn. S.M.W. nie jesteśmy PRAWDZIWYMI żeglarzami, ale...o tym za chwilę.

Wanty, perty rej, bulaje, spinakery, bukszpryty, bajdewindy, pirsy itp. obco brzmiące dla "normalnego" słuchacza wyrażenia, mogą sprawić, że zupełnie nie zrozumie tekstu. Może przychodzić na koncerty szantowe ze słowniczkiem żeglarskim? Chyba, że się gra i śpiewa tylko dla żeglarzy. Wtedy nie ma tematu. My gramy i śpiewamy dla wszystkich.

 

A co z tym żeglowaniem?

Grzywa: Nikt ze "S.M.W." nie jest żeglarzem. Definicja żeglarza jest też dość pokrętna. Ten, co pływa po morzach mówi o tym szuwarowo-bagiennym z dużą dozą ironii.  Żeglarze-sportowcy o pozostałych żeglarzach mówią, że to turyści... Patent żeglarza czyni żeglarzem? Nie powiem, ja pływałem. Były wakacje na "Omedze" (2 tygodnie w Giżycku i okolicach), pod żaglami pływałem nawet po morzu! Nauczyłem się pływać na desce z żagielkiem (teraz zapomniałem i jestem za ciężki). Miałem dużo przygód na wodzie, bo każde wakacje spędzam nad wodą. Żeglarzem jednak nie jestem.  Mój kolega jest marynarzem. Mówi do mnie: "Grzywa" chcesz płynąć w rejs? Opłyniemy pół świata. Zobaczysz, co to jest półroczny, czy  dziesięciomiesięczny rejs." Może kiedyś popłynę... zostawię wszystko i popłynę nawet na rok lub dwa.

Reszta zespołu to tacy sami "żeglarze" jak ja. :) Chociaż.. Darek Adamczyk odbył w zeszłym roku swój pierwszy, dziewiczy rejs! Nasi Przyjaciele ze "Śmiechotka" (nazwa jachtu) czuwają nad naszą żeglarską edukacją.  Darek zszedł na ląd po trzech dniach żeglowania, picia i rzygania i powiedział:
-  "k...a, już teraz wiem, co to są te przechyły!".

W tym roku i ja popłynę...

 

Gracie dla wszystkich.. OK, a czy wszyscy reagują tak samo? Na Wasze koncerty przychodzą ludzie z zupełnie różnych światów...

Grzywa: "Gramy dla wszystkich" to tylko skrót myślowy. Chciałem przez to powiedzieć, że nie dzielimy Publiczności na szantową, rockową, metalową itd. Kto ma ochotę niech nas słucha, kto nie ma ochoty niech nie przychodzi na nasze koncerty. Czy to będzie koleś z włosami do pasa i ćwiekami na katanie, czy przystojny marynarz w galowym mundurze - traktujemy ich jednakowo. I szanujemy.

Reakcje?
Są różne. Żeby było łatwiej napiszę w punktach. :)

1. Kompletny szok. Rozdziawione buzie i martwa cisza.

2. Zachowania "zoologiczne". Ludzie patrzą na nas jak na dzikie zwierzęta: z dystansem, ale i zaciekawieniem. Jesteśmy dla nich "zjawiskiem".

3. Totalna ekstaza. Nagie biusty, 100 par stringów rzuconych na scenę, 30 butelek szampana wystrzelonych pod sceną, wspólne śpiewanie i tańczenie.

4. Zachowania "teatralne". Ludzie przychodzą na sztukę, dokładnie słuchają naszej muzyki i tekstów, nie angażując się w zabawę.

5. Oburzenie połączone z odruchami wymiotnymi. "O Matko, jak tak można grać szanty?! Łomot, hałas i te dzikie tańce. Zenuś, zabieraj Waldka  i WYCHODZIMY!!!"

Nie jestem psychologiem, bo pewnie wielu zachowań nie dostrzegłem, nie chciałem dostrzec lub nie umiem ich nazwać. Wiem jedno: NA NASZYCH KONCERTACH LUDZIE NIE ZIEWAJĄ !!! A to już jest sukces! :))

 

Jak oceniasz reakcję publiczności? Serwujesz przecież autorski materiał a z tym -jak wiadomo - ciężko bywa na początku...

Grzywa: Na początku zawsze jest ciężko. Nasze autorskie utwory trafiają do ludzi. Nie zawsze za pierwszym razem, ale trafiają.. Jestem pod dużym wrażeniem, że tak wiele osób podczas koncertu śpiewa z nami nasze pieśni.  Warszawska Publiczność poznała nas dobrze...  A poza Warszawą? Różnie to bywa, ale ogólnie jest w porządku, czyli fajnie. W wielu miejscach jeszcze nie graliśmy, więc nie wiem jak nas przyjmą. Jak będą rzucać jajami, to my w nich heavy metalem. :))

 

Gdzie lepiej się czujecie? Na dużych festiwalach czy w tawernach, klubach? Gdzie lepiej brzmicie i lepiej jesteście odbierani?

Grzywa: Czujemy się dobrze na wszystkich scenach. Jeśli tylko ekipa akustyków ma pojęcie o tym, co robi, to granie na każdej scenie jest radością. Duża scena ma swoje uroki, ale mała również. Czy grasz dla tysięcy ludzi,  czy dla jednej osoby, trzeba zagrać dobrze. Czasem się to udaje, czasem nie, ale na tym właśnie polega piękno koncertowania - każdy koncert jest inny!

 

Życzę zatem tylko tych udanych koncertów i dziękuję serdecznie za rozmowę.

 

 

Z Grzywą rozmawiała Monika Makarewicz. Zdjęcie zaczerpnięte ze strony Tomasza Golińskiego.

 

Informację wprowadził(a): Monika "Monia" Makarewicz - godz. 11:56, 17 kwiecień 2007, wyświetlono: 1641 razy

Antek Stalich

wysłano: 12:23,17 kwiecień 2007

Monia, Znakomita robota! Pisz częściej! Pozdrawiam, Antek
Odpowiedz na ten komentarz
Daniela

wysłano: 13:27,17 kwiecień 2007

Brawa dla Ciebie Moniu, ale i życzenia dla samych bohaterów reportażu. Oby wyczekiwana płyta ładnie się udała i obyśmy w Trójmieście często Was słuchali. Czekamy!!
Odpowiedz na ten komentarz
Grzesiek Łapczyński

wysłano: 13:27,17 kwiecień 2007

W wywiadzie jest ich tak wiele że aż mnie ściska w dołku..
Odpowiedz na ten komentarz
Grzywa

wysłano: 13:38,17 kwiecień 2007

Grzesiek, jak wiesz, nigdy nie miałem ścisłego rozumu. :)) I proszę, nie przybieraj pozy awanturnika. Ha, ha, ha - pozdrawiam serdecznie.
Odpowiedz na ten komentarz
Grzesiek

wysłano: 13:42,17 kwiecień 2007

patrz artykuł o Serwach..ale z tym zdjeciem Pudziana to przesadziłes
Odpowiedz na ten komentarz
monia

wysłano: 13:46,17 kwiecień 2007

Sorry, ale to moja sprawka :-P To jedno z najfajniejszych zdjęć Grzywy jakie miałam w zasięgu. pozdrawiam, nieścisła Monika
Odpowiedz na ten komentarz
Grzywa

wysłano: 13:55,17 kwiecień 2007

Wyglądam raczej jak tłusta klucha:)) Cóż, roztyłem się po dziecku...:) Lepiej powiedz co z Serwami, bo "Szantowy Woodstock" już niebawem. Zapraszasz wszystkich wkoło - tylko nie nas - idziemy w "odstawkę"?
Odpowiedz na ten komentarz
Grzesiek

wysłano: 14:1,17 kwiecień 2007

Grzywa napisał: Wyglądam raczej jak tłusta klucha:)) Cóż, roztyłem się po dziecku...:) Lepiej powiedz co z Serwami, bo "Szantowy Woodstock" już niebawem. Zapraszasz wszystkich wkoło - tylko nie nas - idziemy w "odstawkę"? Jeśli jest to próba wproszenia się na najbardziej czadową imprezę sezonu to.... pomyślę
Odpowiedz na ten komentarz
Czubek

wysłano: 14:22,17 kwiecień 2007

że masz tak krótką pamięć, mimo wszystko pozdrawiam
Odpowiedz na ten komentarz
Grzywa

wysłano: 14:32,17 kwiecień 2007

A co? Miałem napisać dlaczego przestałeś przychodzić na próby? :)) Chyba nie będziemy się teraz rozczulać. A krotka pamięć? Bo od wódki - rozum krotki.:)) Pozdrawiam również.
Odpowiedz na ten komentarz
Copyright © 2004-2010 SZANTYMANIAK.PL. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
Technologia: strony internetowe INVINI