Szantymaniak poleca:

Jesteś tutaj

Artykuły

Wodowanie płyty Gdańskiej Formacji Szantowej

Relacje

Że płyty z pieśniami morza nie wychodzą w Polsce codziennie - to każdy wie. Ostatnimi czasy jest ich więcej, ale wciąż wydanie takiej płyty jest świętem - zarówno dla zespołu, jak i dla sympatyków żeglarskiego śpiewania.
Gdańska Formacja Szantowa już od jakiegoś czasu
...
Że płyty z pieśniami morza nie wychodzą w Polsce codziennie - to każdy wie. Ostatnimi czasy jest ich więcej, ale wciąż wydanie takiej płyty jest świętem - zarówno dla zespołu, jak i dla sympatyków żeglarskiego śpiewania.
Gdańska Formacja Szantowa już od jakiegoś czasu odgrażała się, że nagra płytę. Myślę, że album powstał w dość dobrym dla zespołu czasie i pokazuje, że kapela się rozwija. Obok przeróbek znanych motywów mamy na płycie sporo autorskiego materiału.

Zaprezentowanie takiej mieszanki w formie koncertu promującego płytę "Barowe Opowieści" było pomysłem bardzo dobrym, choć nie do końca udało się go zrealizować. Początkowo grupa chciała ponoć w pierwszym secie zaprezentować materiał z płyty w takiej kolejności jak został nagrany - tak twierdził tydzień wcześniej Krzysiek Jurkiewicz. Jednak już pierwsze dźwięki "Tawerny Pod Pijaną Zgrają" powiedziały nam, że będzie trochę inaczej.
Trzy sety przemieszanych ze sobą utworów, to niezła uczta dla sympatyków zespołu. Znalazło się tu prawie wszystko, co można było sobie zażyczyć. Wśród standardów szantowych dużą rolę odegrały piosenki z repertuaru grupy Packet (w której grało 3/4 składu Formacji), przy okazji był to ukłon w kierunku obecnych na sali Mirka i Anny Peszkowskich. Nie zabrakło też pojedynczych utworów z repertuaru Mechaników Shanty ("Żegluj!", "Dziki włóczęga") czy Czterech Refów ("Tysiące mil stąd"). Myślę, ze wszyscy bywalcy "Contrast Caffe" repertuar ten znają bardzo dobrze - nic dziwnego, że nabita do granic możliwości tawerna wprost huczała od wspólnych śpiewów.

Najcieplej jednak przyjęto repertuar autorski. Wzruszająca ballada "Regulus", czy tytułowe "Barowe Opowieści" są już niewątpliwymi przebojami w wykonaniu Formacji. Nie zabrakło też piosenek Zbigniewa Gacha, obecnego na koncercie, do których muzykę pisał akordeonista Formacji - Jacek Jakubowski.
Obecność autora tekstów wykorzystano do wręczenia mu dyplomu zdobytego na "Shanties 2004" (nagroda im. Tomka Opoki) za tekst do piosenki "Cztery Zegary".
Innym gościem zaproszonym na scenę była grupa Vibrasoniq, która przygotowała specjalnie na tą okazję improwizowaną piosenkę opartą na co sprośniejszych tekstach ludowych z refrenowym zaśpiewem "O laboga, nie wytrzymam, wszystkie majo, a jo ni mom...". Elektroniczny beat, improwizowane partie wokalne i instrumentalne, to zdecydowanie jedno z ciekawszych spojrzeń na muzykę etniczną. Nie jestem jednak pewny, czy sprawdza się w takich warunkach, jak portowa tawerna. Należy jednak wziąć poprawkę na to że występ ten był prezentem, dość z resztą sympatycznym.

Jako że cała impreza ostała nazwana "wodowaniem płyty" (można było nawet nabyć specjalne okazyjne koszulki), nie mogło obyć się bez chrztu. Matka chrzestna płyty zdemolowała jeden egzemplarz rozbijając o niego szampana. Później był wspólny toast, a członkowie grupy dopełnili rytuału, przykręcając deskę z wyrytą nazwa grupy (tą samą która widnieje na okładce płyty) do miejsca nad sceną.
I ja tam byłem, szampana i browarek piłem, setnie się ubawiłem, co niniejszym utrwaliłem.
Mam nadzieję, że takie wodowania staną się nową, świecką tradycją.

Informację wprowadził(a): Rafał "Taclem" Chojnacki - godz. 19:52, 18 marzec 2004, wyświetlono: 838 razy

RedNacz

wysłano: 18:58,19 marzec 2004

to świetny pomysł i myślę, że godny naśladowania. Czekam więc z niecierpliwością na kolejne, może tym razem bliżej Bytomia?
Odpowiedz na ten komentarz
Copyright © 2004-2010 SZANTYMANIAK.PL. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
Technologia: strony internetowe INVINI