Szantymaniak poleca:

Jesteś tutaj

Artykuły

Wywiad z Ogniem

Wywiady

W 2006 roku grupa Yank Shippers z Sanoka obchodzi dziesięciolecie istnienia. Zespół znany jest ze swojej żywiołowości oraz z ciekawych instrumentalno-wokalnych wykonań bogatego, autorskiego repertuaru. Nazwa Yank Shippers często stanowi ...

W 2006 roku grupa Yank Shippers z Sanoka obchodzi dziesięciolecie istnienia. Zespół znany jest ze swojej żywiołowości oraz z ciekawych instrumentalno-wokalnych wykonań bogatego, autorskiego repertuaru. Nazwa Yank Shippers często stanowi poważne wyzwanie dla organizatorów imprez ale i dla fanów, którzy nierzadko mają kłopot z prawidłową pisownią i wymową. Angliści wieszają na nich psy, a tymczasem nazwa zespołu wzięła się od zabawy słowami i skojarzeniami:  young (ang. młody),  Jankiewicz (Lech Jankiewicz założyciel zespołu) oraz Yankee (Jankes)  z przemieszania powyższych słów powstało:  Yank. Z kolei Shippers bierze się z zabawy słowami SHIP (ang. statek) i  SKIPPER  (skiper, kapitan).

 

 

Kiedy dokładnie powstał zespół.

 

Za początek Yank Shippersów uznajemy rok 1996 i debiut na Shanties w Krakowie. Wtedy ostatecznie wykrystalizował się skład zespołu. Od tego momentu niezmiennie grają i śpiewają Lesław Jankiewicz, Krystian Sidor, Maciej Gagatko i ja. Po Pięciu Latach Ryszarda Mękarskiego zastąpił Piotr Sidor. 

 

Jak doszło do powstania zespołu?

 

O to długa historia. W skrócie : dawno, dawno temu grupa przyjaciół śpiewała przy ogniskach dla znajomych. Kilka gitar, przeszkadzajki, Solina, Bieszczady i zdarte głosy. Taki towarzyszył nam klimat. Pewnego razu stwierdziliśmy, że może by tak spróbować powalczyć w jakimś konkursie. Niestety nie zdradzę więcej informacji. Dokładna nasza historia zostanie spisana na kartach specjalnej jubileuszowej kroniki.

 

Pamiętasz jakieś zabawne epizody z Waszego życia koncertowego?

 

Przypomina mi się jeden z pierwszych konkursów, w którym braliśmy udział. Było to w Polańczyku. W konkursie zajęliśmy pierwsze miejsce i w nagrodę otrzymaliśmy od sponsora beczkę piwa. Jednakże nie dostaliśmy do niej otwieracza. Jakże wielka była nasza frustracja kiedy żaden z okolicznych restauratorów nie wyrażał zgody abyśmy mogli u niego wydostać zawartość ze środka. Dopiero nad ranem przy jednym z pomostów znaleźliśmy miłych ludzi posiadających ręczną pompkę i w dodatku pasującą do naszej beczki.

 

Najważniejszy moment w karierze, który utkwił Wam w pamięci i wpłynął na scalenie zespołu?

 

Jednym z najważniejszych momentów w naszym muzykowaniu to Shanties w 2000 r., gdzie otrzymaliśmy nagrodę sponsorów dla najbardziej żywiołowego wykonawcy. Było to dla nas ważne, gdyż nagroda ta nie była przewidziana regulaminem krakowskiego festiwalu. Otrzymaliśmy ją, bo ktoś stwierdził, że jesteśmy tego warci. Dała nam ona poczucie pewności i utwierdziła w przekonaniu, że to co robimy jest dobre. Rok później wydaliśmy sami naszą drugą płytę Żywioły,  która rozeszła się w nakładzie przekraczającym 3 000 szt.

 

Trzy autorskie płyty przez 10 lat to zupełnie przyzwoity dorobek -  nie próżnowaliście.

 

Tak. Bardzo się z tego cieszymy. Płyty Yank Shippers, Żywioły i ostatnia Na krańcach Świata dały nam wiele radości i kosztowały wiele pracy. O ile pierwsza z nich nie była w pełni autorska - nagraliśmy kila coverów, o tyle każda następna to wyłącznie nasza muzyka, teksty i aranżacje. Watro też nadmienić, że nasze piosenki znalazły się na trzech składankach Szanty z Sercem, W tawernie buja bezpiecznie oraz 10 w skali Beauforta.

  

W waszych piosenkach słychać miłosne nuty, czuć zapach krwi, a muzyka zabarwiona jest folkowym brzmieniem.

 

Można powiedzieć nawet o mieszance wybuchowej. Ja jestem zafascynowany piratami, Wikingami, dawnym prostym życiem gdzie o być albo nie być decydował spryt lub siła. Ponad wszystko cenię sobie też wolność i niezależność, stąd też  takie piosenki jak Odyn, Gniazdo Piratów, Piraci, Zostawcie Mnie, Polka czy Ńa Krańcach Świata. Lesław Jankiewicz ma natomiast duszę romantyka. Pływanie po morzach, tęsknota do ukochanej, magiczne miejsca. To spod jego pióra wyszły takie piosenki jak Iscar Man, Gnaj co sił, Irlandii Brzeg , Bracia Korsarze czy Dundy. Klimaty folkowe pojawiają się w naszej muzyce, gdyż wszyscy jesteśmy fanami folku i folkloru z różnych stron świata. Nad całokształtem muzycznym czuwają Piotr i Krystian Sidorowie  

 

O ile rozumiem fascynacje Wikingami, o tyle ciekawi mnie co tak na serio fascynującego jest w piratach. Poza romantycznymi bajkami to byli bądź co bądź okrutni ludzie, złodzieje, wyrzutkowie i mordercy.

 

Pirackie motywy pojawiają się w muzyce, filmie, malarstwie i literaturze. Chyba właśnie te mrożące krew w żyłach pół-bajkowe opowieści stają się inspiracją również i dla nas.  Mordercy, wyrzutkowie - ludzie wieszani kiedy tylko zostali schwytani. To może dzięki tym bajkom tworzymy w wyobraźni dawny świat żaglowców, do którego tęsknimy. Piraci to poniekąd wyobrażenie o wolności, niezależności ale również o wielkiej przygodzie o odwadze. Ryzykowanie, stawianie na szafot swojego życia, nie respektowanie żadnego innego prawa prócz własnych kodeksów - taka gra dla twardych facetów ze  skłonnościami do ryzyka - to jest pociągające.

 

Pamiętam zeszłoroczny PPP kiedy pomimo ponad 39-stopniowej gorączki nie potrafiłeś zrezygnować z koncertu, a po jego zakończeniu mało nie straciłeś przytomności. To trochę.."pirackie zachowanie". Fakt,  że dałeś z siebie wszystko i publiczność to doceniła.

 

Rzeczywiście było to trochę nierozsądne, ale nie myślałem wówczas o tym. Z resztą - nie bardzo miałem inne wyjście. Koncerty to bardzo ważne wydarzenia w życiu zespołu, nie chciałem zawieść chłopaków i publiczności. Cieszę się jeśli się udało.

 

Dziesięć lat mija czy należy się spodziewać jakichś drastycznych zmian w Yankach w związku z tym ?

 

Drastycznych żadnych :) a nie-drastycznych na razie też nie planujemy. Priorytetem wciąż będzie przede wszystkim tworzenie autorskiego repertuaru oraz nagrywanie płyt i koncerty.

 

Yanki – w dużej mierze dzięki Twojej charyzmie scenicznej znani są ze swojej żywiołowości. Skąd ten ogień ?

 

Odpowiedź jest bardzo prosta. Dla każdego z nas granie jest sposobem na spędzanie wolnego czasu. To nasza odskocznia od rzeczywistości i od życia codziennego. Stąd też wchodząc na scenę nie myślimy o koncercie jak o kolejnej "sztuce do zagrania". Do każdego z nich przygotowujemy się indywidualnie i wkładamy w niego całą energię. Granie i śpiewanie wypływa z nas naturalnie, jest to działanie spontaniczne, impuls.Najważniejsze aby to co robimy sprawiało radość słuchaczom i oczywiście nam, czego wszystkim Szantymaniakom i sobie serdecznie życzę.

 

Można zauważyć, że wasze układy choreograficzne i tańce, które wykonujecie na scenie nie są tak do końca przypadkowe  opracowujecie je specjalnie?  

 

Generalnie tak. Często podczas koncertów obserwuję tańczących ludzi. Czasem podpatrzę ciekawe zachowania i wprowadzam je na scenę. Nasz chyba najbardziej znany taniec do piosenki Dundy jest autorstwa naszego przyjaciela.

 

Zgodnie z waszym dotychczasowym kalendarzem wydawniczym wydaje się, że następna Wasza płyta powinna się ukazać za dwa lata?

 

Mam nadzieję, że będzie znacznie wcześniej. Jeszcze w tym roku planujemy niespodziankę. Pozwolisz, że więcej nie powiem. Informacje o tych działaniach będą pojawiać się na stronie www.yank.szanty.art.pl i Wolnym Portalu Szantowym  www.szantymaniak.pl

 

Gdzie w tym roku będzie można Was usłyszeć i zobaczyć?


 

W całej Polsce -  od Szczecina po Ustrzyki i od Turoszowa po Suwałki. Dokładne informacje o trasach koncertowych można znaleźć na stronie www.yank.szanty.art.pl

 

Dziękuję za rozmowę

 

Dziękuję i pozdrawiam Szantymaniaków . Do zobaczenia na koncertach.

Informację wprowadził(a): Maciej "YenJCo" Jędrzejko - godz. 10:21, 24 luty 2006, wyświetlono: 1023 razy

szantymenka

wysłano: 13:26,25 luty 2006

Nie wiem czy pamiętacie, ale dawno,dawno temu -nijaka Tib rozpoczęła serię wywiadów z BASEM, pojawił sie z tego cyklu tylko jeden wywiad, a gdzie dalsze ?????
Odpowiedz na ten komentarz
Grzegorz "Greegus" Hatylak

wysłano: 18:21,25 luty 2006

Doktorku. Qftry istnieją i działają. Czy zgubiliśmy po drodze „coś” co porywało bywalców niegdysiejszych festiwali? Zapewniam Cię, że nie. Ciągle i wciąż umiemy zagrać i gramy z „wypierdem” i emocjami jakimi można obdzielić spokojnie kilka zespołów. Ale aby się o tym przekonać to wypada wpaść na nasz normalny koncert lub po prostu nas zaprosić do zagrania tu czy ówdzie. Dzięki uprzejmości Organizatorów Shanties otrzymaliśmy możliwość udziału w koncercie szanty klasycznej. I mieliśmy tam zaśpiewać najbardziej klasycznie jak umiemy. Więc weszliśmy na scenę i zaśpiewaliśmy pięć szantowych numerów, w tym trzy absolutne premiery. Pozostałe dwa kawałki były przez nas kiedyś wykonywane przy okazji otrzymania dwóch z czterech nagród za wierność szancie klasycznej – jeden przed 10 laty a drugi przed 12 miesiącami. Pod powyższym obiema ręcyma podpisuje się także Grześ mniejszy. Reszta chłopaków nie czytała co napisałem bo uprawiają właśnie życie rodzinne. Jeszcze dwa słowa tylko ode mnie Dla mnie miarodajną recenzją naszego występu były dwa fakty: łzy w oczach pani Ani Kosiorowskiej, która nas obcałowała w holu dziękując za Ludka i w ogóle... oraz podziękowania od pewnego starszego jegomościa, trzeźwego więc nie ma możliwości żeby nas z kimś pomylił. Powiedział, że bardzo mu się podobało jak śpiewaliśmy. Było to coś zupełnie innego od „szoł” w wykonaniu „innego zespołu” i za to nam dziękuje.
Odpowiedz na ten komentarz
Copyright © 2004-2010 SZANTYMANIAK.PL. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
Technologia: strony internetowe INVINI