Szantymaniak poleca:

Jesteś tutaj

Artykuły

Z wiatrakiem na horyzoncie i serem w lodówce

Reportaże z wypraw żeglarskich

Na pomysł rejsu barką wpadłem po przeczytaniu relacji z takiej wyprawy w "Żaglach", czy też "Jachtingu", następnie poszperałem w internecie i wysłałem zapytania. Najlepszą ofertę zaproponował Adam Kajdewicz z firmy ...

Na pomysł rejsu barką wpadłem po przeczytaniu relacji z takiej wyprawy w "Żaglach", czy też "Jachtingu", następnie poszperałem w internecie i wysłałem zapytania. Najlepszą ofertę zaproponował Adam Kajdewicz z firmy "Azymut" i decyzja zapadła. Pozostało mi tylko wybrać termin, zebrać załogę i w drogę.

 

Ekipa ustalona - siedem osób - wybór więc padł na Panichette 1106 i weekend majowy 2008. Patronat objął nasz ulubiony pub "Contrast Cafe" w Gdyni, który odział nas w koszulki i pod którego banderką wyruszaliśmy na wyprawę. Samochód pożyczyłem od brata, ale niestety na autostradzie w

Niemczech odmówił nam posłuszeństwa. Na szczęście pomoc przyszła z kilku stron i udało się dotrzeć do Loosdrecht w środku nocy. Dzięki pomocy właściciela firmy "Azymut", barka czekała na nas otwarta, mimo późnej godziny. Rano przybyła obsługa firmy "Locabout Holidays", szybko przekazała nam barkę, wytłumaczyła obsługę i po wpłaceniu ubezpieczenia oraz kaucji za paliwo wyruszyliśmy w drogę. Kilka próbnych manewrów na pobliskim akwenie pozwoliło zorientować się, o co w tej zabawie chodzi i zaczęło się.

 

Pierwsza śluza i most jeszcze z obawami, ale w miarę przebytych kilometrów nabieramy wprawy. Widoki zapierają dech w piersiach, a aparaty fotograficzne są ciągle pod ręką i dokumentują podróż.

 

Pierwszy postój w Amsterdamie, wieczorem dopływamy do mariny "Six Havens" w centrum tego portowego miasta. Ciasno, manewry jeszcze trochę mało precyzyjne, ale udaje się nam znaleźć trochę wolnego miejsca i zacumować. Formalności, opłata 15 euro, szybki klar i na miasto. Wieczorem i nocą prezentuje się ono fantastycznie. Tłumy turystów z całego świata przelewają się ulicami, wypełniają szczelnie chodniki i mosty. Muzea, sklepy i targowiska tętnią życiem i tylko brud na ulicach psuje miłe wrażenie.

 

Następne miasta, które udało nam się zobaczyć, to Woerden, Bodegraven, Gouda, Oudewater i Utrecht.  W Goudzie mi

eliśmy okazję bawić się na festynie z okazji urodzin Królowej Holandii. Impreza na głównym placu miasta zgromadziła tysiące Holendrów i turystów, którym przygrywały zespoły muzyczne, a piwo - oczywiście Heineken - lało się strumieniami. Wcześniej zwiedzanie i oczywiście zakup serów, no bo być w Goudzie i serów nie kupić...

 

Rano znów w drogę, do następnego miasta - Utrechtu - który urzekł nas przepiękną architekturą oraz tym, że jeśli

chce się przepłynąć przez centrum miasta, trzeba przebyć siedemnaście mostów i trzy śluzy. Widoki są fantastyczne, ale trzeba pamiętać o tym, że barki typu FB nie mają możliwości przejścia, gdyż są za wysokie i muszą omijać śródmieście Utrechtu. Za to małe miasteczka, takie jak Bodegraven czy Oudewater, urzekają architekturą oraz spokojem toczącego się życia. W Oudewater musieliśmy przymusowo czekać cztery godziny na otwarcie zepsutego mostu.

 

Wszędobylskie rowery, które królują w całej Holandii, tworzą jej koloryt, ale my, stojąc podczas rejsu w centrach miast, nie musieliśmy ich wypożyczać. W małych miejscowościach postój odbywał się przy nabrzeżach miejskich bezpłatnie; w większych miastach - w marinach, gdzie nie było problemów z wodą, prądem i prysznicem. Opłaty niewygórowane (postój to wydatek od 10 do 15 euro, prysznic 50 centów, mosty i śluzy 1-4,50, część z nich bezpłatna). Ruch odbywa się na takich samych zasadach jak na drogach; trzymamy się prawej strony, wejścia do śluz i przejścia pod mostami sy

gnalizowane są światłami.

 

W sumie był to nasz pierwszy wyjazd na barki - rekonesans dla naszych znajomych. Wszyscy zgodnie orzekli, że było wspaniale i na pewno powtórzymy to raz jeszcze. Zatem Panie Adamie, na przyszły rok zamawiamy barkę, a może kilka, ale zapewne inny akwen (Francja, a może Włochy?). Decyzja w tym zakresie jeszcze nie zapadła, bo że pojedziemy - to wiadomo.

 

Przemysław Szyniec "Kolpi"

 

 

fot. 1 (z prawej) - Ekipa Contrastu w Weesp

fot. 2 (z lewej) - Pierwsza śluza i most 

fot. 3 (z prawej) - Amsterdam nocą 

fot. 4 (z lewej) - Pijemy za zdrowie Królowej

fot. 5 (z prawej) - Typowy sklep z serami w Goudzie

fot. 6 (z lewej) - Kanały i mosty w centrum Utrechtu

fot. 7 (z prawej) - Późny wieczór w Bodegraven

fot. 8 (z lewej) - Opłata za most

 

AUTOR TEKSTU i ZDJĘĆ: Przemysław Szyniec "Kolpi"

 

Informację wprowadził(a): Ela "Kwiatuch" Kołodziejczyk - godz. 21:15, 17 lipiec 2008, wyświetlono: 749 razy

DggzRbtK

wysłano: 8:53,22 lipiec 2009

G4ylGm qsdqyobq zkqvohpu aedhzrtm
Odpowiedz na ten komentarz
DggzRbtK

wysłano: 8:53,22 lipiec 2009

G4ylGm qsdqyobq zkqvohpu aedhzrtm
Odpowiedz na ten komentarz
jtmOJeGcqjf

wysłano: 2:26,30 lipiec 2009

DZDnXZ vpobvyfj xaesmuwe jspimqta
Odpowiedz na ten komentarz
jtmOJeGcqjf

wysłano: 2:26,30 lipiec 2009

DZDnXZ vpobvyfj xaesmuwe jspimqta
Odpowiedz na ten komentarz
aUULQsdUR

wysłano: 1:30,1 sierpień 2009

zphjrtor huxgfhjo rfsntquf
Odpowiedz na ten komentarz
aUULQsdUR

wysłano: 1:30,1 sierpień 2009

zphjrtor huxgfhjo rfsntquf
Odpowiedz na ten komentarz
btXACGumjQh

wysłano: 2:51,1 sierpień 2009

acgkzwtl dlydtvwb upoocorz
Odpowiedz na ten komentarz
btXACGumjQh

wysłano: 2:51,1 sierpień 2009

acgkzwtl dlydtvwb upoocorz
Odpowiedz na ten komentarz
yhKLLyAIDRWaIPt

wysłano: 4:11,1 sierpień 2009

yfmjsiia xgxvktxe rvxaupeh
Odpowiedz na ten komentarz
yhKLLyAIDRWaIPt

wysłano: 4:11,1 sierpień 2009

yfmjsiia xgxvktxe rvxaupeh
Odpowiedz na ten komentarz
Copyright © 2004-2010 SZANTYMANIAK.PL. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
Technologia: strony internetowe INVINI