Szantymaniak poleca:

Jesteś tutaj

Artykuły

Z wizytą u Gwiazdy Morza

Relacje

I zjechali się różni grzesznicy

Pod stopy Bogurodzicy

Łodziami i okrętami...

 

Tak pisał Konstanty Ildefons Gałczyński w wierszu pt. "Ucieczka grzesznych", którego tekst opatrzony muzyką Józka Kanieckiego stał się

...

I zjechali się różni grzesznicy

Pod stopy Bogurodzicy

Łodziami i okrętami...

 

Tak pisał Konstanty Ildefons Gałczyński w wierszu pt. "Ucieczka grzesznych", którego tekst opatrzony muzyką Józka Kanieckiego stał się hymnem organizowanych od pięciu lat w Częstochowie Jasnogórskich Spotkań Szantowych. Niejako w myśl zacytowanych powyżej słów, 18 lipca roku 2009 u tronu Czarnej Madonny już kolejny raz zgromadzili się miłośnicy pływania pod żaglami i pieśni morza, by specjalną żeglarską Mszą św. rozpocząć jasnogórskie szantowanie. O muzyczną oprawę liturgii zadbały zespoły Klang i Formacja, a w modlitwie wiernych pamiętano o ludziach, którzy związali swoje życie z morzem i jego muzyką - oraz tych spośród nich, którzy odeszli na wieczną wachtę.

Po Mszy wszyscy przenieśli się do Sali Papieskiej, gdzie jako pierwszy wystąpił zespół Formacja, który wykonał piosenki grane jeszcze pod dawnym szyldem Gdańskiej Formacji Szantowej, a także nowe utwory - m.in. "Na strandzie Helu" o legendarnym morskim rozbójniku Depce i "Żeglarzem być". Po gościach z Pomorza wystąpili "miejscowi" - duet oJ taM, który oprócz znanych już fanom Justyny i Marka zaprezentował nową, jeszcze ciepłą balladę "Byś przyjacielem mi był", oraz lekko zdekompletowany zespół Nok Rei (chłopcy zagrali w czwórkę - ale za to z gitarą, low whistle i skrzypcami), w wykonaniu którego można było usłyszeć m.in. jeden z najbardziej "eksploatowanych" przez polskich wykonawców piosenki żeglarskiej utworów, czyli "Mewy" ze słowami Tomka Opoki.

W końcu częstochowianie ustąpili miejsca gościom z Rzeszowa, czyli zespołowi Klang. Chociaż zabrakło Sławka Gołąba, panowie dali sobie świetnie radę, a ich żywiołowe i przepełnione radością życia piosenki spotkały się z bardzo pozytywnym odbiorem - tak samo jak i przed rokiem, kiedy rubinowa scena gościła Klang po raz pierwszy.

Kolejni wykonawcy to Flash Creep, w składzie poszerzonym o Pawła Hutnego, który "użyczył" zespołowi pięknej pieśni pt. "Navigare necesse est". Utwór ten zabrzmiał na Rubinie po raz pierwszy dwa lata temu w wykonaniu zespołu Drake, w którym niegdyś grał Paweł. Ta swoista modlitwa chwyta za serce głębokim tekstem ubranym w ładną, spokojną melodię. Okraszona pobrzmiewającym w tle głosem Izy Puklewicz i jej skrzypcami nabrała jeszcze więcej wyrazu. Żeby utrzymać jeszcze przez chwilę słuchaczy w klimacie zadumy, jako następny utwór "Flashki" zagrały pieśń "Opętany morzem", po którym można było usłyszeć kilka grywanych tradycyjnie przez ten zespół piosenek. Jednak już po chwili nastąpiło coś, czego się nikt nie spodziewał - na scenę wyszła córka Izy i Maćka, Zuzia, która po prostu wbiła słuchacze w fotele silnym, soulowym głosem, śpiewając a cappella religijną pieśń "Amazing Grace".

Na bardziej turystyczną niż żeglarską nutę zagrał kolejny podmiot wykonawczy - zespół Waldek Mieczkowski and Company, który przypomniał to, co przynajmniej ze dwa pokolenia śpiewały na harcerskich obozach i biwakach - "Maleńka, nie wolno się żegnać w ten sposób", "Modlitwę wędrownego grajka" i kilka innych evergreenów. Potem na scenę wszedł gość z Kanady - Arek Wlizło, by z towarzyszeniem Dominiki Żukowskiej i Andrzeja Koryckiego zaśpiewać piosenki "Dokąd" i "Cabo de Hornos", po czym ją opuścił, a Dominika i Andrzej uraczyli widzów tym, w czym są prawdziwymi mistrzami, czyli balladami z kręgu "żeglarskiej krainy łagodności". Niespodzianką było wykonanie, jak wspomniał Andrzej, obracanej na wszystkie strony podczas ostatniego rejsu do Petersburga rosyjskiej pieśni "Praszczaj ljubimyj gorod". Ten nieśmiertelny szlagier, podobnie zresztą jak i następny utwór wykonany w oryginalnym języku - czyli "Koń", śpiewała cała sala.

Wreszcie Marek Szurawski, gospodarz wieczoru, zapowiedział gościa specjalnego. Był nim Marek Majewski, znany bardziej z satyrycznej niż żeglarskiej strony, który przyznał, że satyry ma już trochę dość, ale obserwując ostatnie poczynania naszych polityków nie mógł się powstrzymać i stworzył niedawno utwór zatytułowany "500 małpek".

Od tej piosenki właśnie zaczął swój recital i na niej również zakończył część satyryczną, przechodząc do repertuaru wodnego. W odpowiedzi na blues "Do Anioła Stróża", zagrany przez Waldka Mieczkowskiego z przyjaciółmi, podzielił się swoją prywatną rozmową z Aniołem Stróżem, ubraną w rymy i melodię. Później zaśpiewał "Finlandię", zapraszając do włączenia się do refrenów. Swój występ zakończył piosenką, będącą swego rodzaju manifestem - "Tacy młodzi".

Jako ostatni wykonawca wystąpił zespół Stare Dzwony, również okrojony - zabrakło Jurka Porębskiego, który akurat przebywał w Giżycku. Dzwony postawiły na żywioł i zabawę, zachęcając już rozbujaną przez Marka Majewskiego publiczność do wspólnego śpiewania - m.in. "Starego baru na Woolwich Road", "Syrena niech porwie mnie", "Lowlands Low" i innych skocznych numerów, nie zabrakło również słynnej "Kei".

Na zakończenie Marek Szurawski podziękował ze sceny wszystkim tym, bez których nie byłoby "Rubinu" - tak organizatorom, jak i gospodarzom tej niezwykłej imprezy, zamykając V Jasnogórskie Spotkania Szantowe zacytowaną ze słów zmarłego przed kilku dniami wybitnego filozofa Leszka Kołakowskiego refleksją: "To wiara jest fundamentem naszego istnienia". Festiwal odbywający się w miejscu zwanym "duchową stolicą Polski", do którego od setek lat zdążają pielgrzymi z całego świata, to wydarzenie jedyne w swoim rodzaju... i bardzo polskiemu szantowemu światu potrzebne, bo pozwala dostrzec w na co dzień "niepokornych" pieśniach mórz, jezior i żagli jakiś ukryty wymiar, którego nie było się do tej pory świadomym.

P.S. Rubinową tradycją już jest nieoficjalne nocne szantowanie w przyjemnej, kameralnej knajpce "Cafe Belg" nieopodal Jasnej Góry. Zabawa w towarzystwie Flash Creep, Formacji, Waldka Mieczkowskiego and Co., Arka Wlizły i oJ taM trwała do trzeciej w nocy.

Informację wprowadził(a): Joanna "Makenzen" Morawska - godz. 21:0, 19 lipiec 2009, wyświetlono: 2054 razy

Dado

wysłano: 22:15,26 lipiec 2009

A ja w tym roku nie wybrałam się na Rubin... Bo choć zaproszonych wykonawców szanuję i podziwiam bardzo, to jednak oglądanie prawie identycznego zestawu piąty raz przegrało z innymi atrakcjami. Drodzy organizatorzy, może w następnym roku jakieś zmiany...?
Odpowiedz na ten komentarz
Yapunia

wysłano: 4:49,29 lipiec 2009

Samochód to głupie bydlę,,zdechł i nie zawiózł do Częstochowy!! Głaszczenie nie pomogło !! Żałuję jak nie wiem co,,albo i bardziej !
Odpowiedz na ten komentarz
Copyright © 2004-2010 SZANTYMANIAK.PL. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
Technologia: strony internetowe INVINI