Szantymaniak poleca:

Jesteś tutaj

Artykuły

Zimowe rozmyślania - część VI

Felietony

Na tegorocznym festiwalu SHANTIES w Krakowie wystąpi w jednym z koncertów zespół Packet. Co to za zespół, czym był i czym jest dzisiaj, pisze Anna Peszkowska. Wspomnień i refleksji część 6.

Fot. ?Packet na Wiatraku - Świnoujście.

Walniesz ty, strzelę ja,

hej chlapniemy razem!

Już jak łajbą kiwa tu!

Ej! Knajpa jest pod gazem!

 

 

Oczywiście można wypić - lecz z umiarem, zawsze „za tych, co na morzu", ale i za 30-lecie „Shanties", które już tuż tuż, a ja się rozpisałam. Wybaczcie! Ale o Packecie można by naprawdę długo.

 

Tak więc po zdobyciu „Grand Prix" Bałtyckiego Festiwalu Piosenki Morskiej w Gdyni (w roku 1987) bardzo ważnym, bo w naszej Gdyni - tak przy okazji przypomnę, że obchodzącej właśnie swoje 85-lecie (10 lutego) - w zespole zaczęły rosnąć „apetyty" i ambicje. Taki stan mobilizował maksymalnie do pracy nad nowymi piosenkami, a nazbierało się już ich koło trzydziestki. Grzegorz - Gooroo z Darkiem - Stłuklą przerzucali się pomysłami aranżacji, Waldek tonował, Mirek - Pestka konsekwentnie dbał o perfekcję i próbował zaspokoić indywidualne ambicje. Nie było to proste przy tak  mocnych indywidualnościach, jakie miał w zespole. Każdy z członków zespołu miał głowę pełną pomysłów. Temperatura wzrastała, zaczęło iskrzyć. Do zespołu dołączyła wspaniała skrzypaczka Regina Mostowa, studiująca w klasie skrzypiec w akademii muzycznej - czyli muzyk profesjonalny i klasyczny (przez co musiała ukrywać się przed swoimi profesorami, gdyż grając szanty - „psuła sobie rękę"!). Packet występował i ćwiczył. Cel był oczywisty - zdobyć Grand Prix festiwalu „Shanties". To był laur najwyższy! Nobilitujący na scenie szantowej do miana gwiazdy. Tak jest zresztą do dzisiaj, mimo dziesiątek powstałych przez lata festiwali i przeglądów. "Shanties" jest największym i najbardziej liczącym się w Europie „zjawiskiem" tego typu.

 

I cóż, drodzy Czytelnicy - udało się! W 1988 roku w Krakowie zespół Packet zdobył Grand Prix!

 

Zdobył też nagrodę redakcji miesięcznika „Morze" (Wielki Dzwon „Morza"), w kolekcji innych wyróżnień posiada też nagrodę nagrodę im. Tomka Opoki przyznawaną przez miesięcznik „Żagle" - wyliczam tylko te najbardziej liczące się laury. Oczywistym stało się, że trzeba nagrać płytę - no, może za dużo powiedziane, bo w tamtych latach w użyciu były głównie magnetofony - a więc nagrać kasetę.

 

Nasz opiekun, czyli Stoczniowy Klub „Fregata" z Gdyni, sfinansował nagranie. Natomiast realizatorem było Polskie Radio Gdańsk. Tu też zespół miał olbrzymie szczęście, bo dostał się „w ręce" tak znakomitych dźwiękowców jak Wiktor Niemiro i Jerzy Wojtkowiak (o tym, jakie to były lata, najlepiej mówi ówczesna sytuacja zawodowa naszych realizatorów: Wiktor został wyrzucony z TV Gdańsk za działalność w „Solidarności", Jurek zaś niezupełnie legalnie wyjechał za granicę z rodziną dwa miesiące po nagraniu). Każdy, kto kiedyś stanął na estradzie, wie, jak wiele od nich zależy! Od realizatorów! Kaseta zrealizowana została w grudniu 1988 r.  i  „weszła na rynek" pod tytułem „Fregata z Packet Line". Do nagrania dokooptowani zostali Krzysztof Janiszewski - basista i Krzysztof Jurkiewicz - śpiew. Na kasecie więc, zarejestrowany został zespól w składzie:

- Józef „Józwa" Elimer - śpiew

- Krzysztof „Jachu" Janiszewski - gitara basowa

- Krzysztof „Johnson" Jurkiewicz - śpiew

- Andrzej „Kadłubek" Kadłubicki - flet, flageolet, śpiew

- Waldemar „Mietek" Mieczkowski - gitara, banjo, śpiew

- Regina Mostowa - skrzypce

- Mirosław „Pestka" Peszkowski - banjo, śpiew (kierownik zespołu)

- Dorota Potoręcka - śpiew

- Dariusz  „Stłukla" Ślewa - gitara, banjo, śpiew

- Grzegorz „Gooroo" Tyszkiewicz - gitara, mandolina, śpiew

- Artur „Łysy" Wąsicki - akordeon, gitara, śpiew

- Dorota „Punia" Zaborowska - śpiew

 

Nie muszę być skromna... to nagranie naprawdę było doskonałe! A dzięki niemu piosenki żyją do dziś! Wznowienie wydane przez fundację „Hals", już w wersji płytowej, ukazało się gdzieś w okolicy X-lecia zespołu i można je jeszcze do dziś znaleźć na półkach sklepowych. Zespół miał jeszcze parę koncertów, w tym zagraniczny w Finlandii, do której, „dzięki" zręcznej manipulacji, jednej z ówczesnych PRL-owskich  urzędniczek pojechał w bardzo okrojonym składzie: Andrzej Kadłubicki, Darek Ślewa, Grzegorz Tyszkiewicz i Artur Wąsicki.

 

W styczniu 1989 roku Mirek Peszkowski rozwiązał zespół. Niektórzy twierdzą, że na przyczyny jego rozwiązania „lepiej spuścić zasłonę niepamięci". Inni są skłonni twierdzić, że może dzięki temu powstało wiele nowych, może nieco innych w brzmieniu, ale zapewne nie gorszych zespołów (w końcu doświadczenie czyni mistrza!). Ocenę pozostawmy  historii... Przecież to się działo w ubiegłym wieku!

 

Najważniejszy jest bowiem fakt, że po latach zespół bez problemów potrafi stanąć razem na scenie. Bo „dorośliśmy" - jak to mi kiedyś powiedział jeden z Packetowców.

 

I nie przeszkadza nikomu fakt, że życie członkom zespołu potoczyło się różnie. Jedni przeszli w szancie na zawodowstwo, inni śpiewają okazjonalnie, na ile im wykonywane zawody pozwalają.

 

Pierwszy raz zespół skrzyknął się ponownie w X rocznicę założenia. Potem jeszcze parę razy, a na XX-lecie „Shanties" i na XXV-leciu tegoż festiwalu i znów jako zespół Packet zdobył wyróżnienie Polskiego Związku Żeglarskiego i następny dzwon, który uroczyście zawisł w gdyńskiej  tawernie „Contrast". A Packet, zaproszony w Krakowie przez inny zespół do Rzeszowa, dał długi koncert na rzeszowskiej Starówce. Wtedy też wystąpili po raz pierwszy z zespołem Jacek Jakubowski i Beata Bartelik-Jakubowska.

 

A więc jak to jest z zespołem Packet? - zapytano mnie, gdy 2 marca 2011 r.  zespół znów zagrał  w Hotelu Nadmorskim w Gdyni na comiesięcznych spotkaniach z szantą, prowadzonych przez Andrzeja Kadłubickiego. Zacytuję Gooroo - „z Packetem jest jak z harcerstwem, należy się do niego zawsze!".

 

Tylko Darek Ślewa już nigdy nie zaśpiewa z zespołem. Odszedł na zawsze w 2009 r. Ale pamiętajmy, że żyć będzie, póki żyje w pamięci naszej  i Jego fanów.

 

I może, można by powiedzieć, że „to na tyle", ale my Packetowcy mamy coś jeszcze dla naszych fanów i  czytelników gościnnych stron „Szantymaniaka".

 

Ale o tym króciutko za parę dni, już w tygodniu XXX-lecia.

 

 

Anna Peszkowska

Informację wprowadził(a): Grzegorz "Gooroo" Tyszkiewicz - godz. 19:31, 14 luty 2011, wyświetlono: 3883 razy

Jeszcze nie skomentowano tego artykułu.
Copyright © 2004-2010 SZANTYMANIAK.PL. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
Technologia: strony internetowe INVINI