Szantymaniak poleca:

Jesteś tutaj

Artykuły

ŻYRARDÓW GÓRĄ W ŁAZISKACH GÓRNYCH

Relacje

Zanim zabrałem się do pisania relacji z drugiego dnia Zęzy (Dziękujcie Grześkowi H. z Qftrów, jego konstruktywne poganianie mojej d... obrej osoby przyniosło wreszcie efekt - terrorystaaaa!!!! :) ) wpadła mi w oko relacja z ubiegłego roku.

Przeczytałem, porównałem i napisze

...

Zanim zabrałem się do pisania relacji z drugiego dnia Zęzy (Dziękujcie Grześkowi H. z Qftrów, jego konstruktywne poganianie mojej d... obrej osoby przyniosło wreszcie efekt - terrorystaaaa!!!! :) ) wpadła mi w oko relacja z ubiegłego roku.

Przeczytałem, porównałem i napisze tak: w głównych założeniach niewiele było dla mnie różnic pomiędzy czwartą a piątą edycją. "Zęza" ma już pewien kierunek i konsekwentnie się go trzyma, nawet skromniejsze środki nie powodują jakichś drastyczniejszych zmian czy ograniczeń. Na szczęście!

 

Od samego początku festiwalu organizatorzy przyjęli założenie, iż najważniejsza dla nich jest atmosfera, wrażenia jakie wywiozą z Łazisk Górnych goście "Zęzy". W wywiadzie dla Magazynu Szantymaniak nr 5/2004 tak mówiła o tym Ewa Moćko, Dyrektor MDK w Łaziskach:

Wspólnie staramy się stworzyć wokół "Zęzy" dobrą atmosferę, by wszyscy: widzowie, zespoły amatorskie jak i zawodowe, czuli się u nas dobrze.

Muszę przyznać, że nic się nie zmieniło - atmosfera jest przyjazna, miła a nawet zaryzykowałbym stwierdzenie - rodzinna.

 

Marzenia się spełniają

 

Pierwszym punktem programowym drugiego dnia piątej "Zęzy" w Miejskim Domu Kultury w Łaziskach Górnych nie był

jednak koncert tylko... relacja i pokaz zdjęć kpt. Jacka Wacławskiego z jego rejsu na słynnym już jachcie s/y "Stary". Wyprawa zwała się Cape Horn Antarctica Expedition 2002/2003 a jej celem było opłynięcie Ameryki Południowej i dotarcie do Antarktyki. Jacek przez ponad pół godziny snuł opowieść o rejsie, o załodze, o tym co udało im się zobaczyć, gdzie dopłynąć, kogo poznać. Opowiadał o przygotowaniach i o tym jak było na końcu rejsu. O tych dobrych dniach i o tych trudnych, gdy powodzenie rejsu wisiało na przysłowiowej... wancie :D A te zdjęcia, te miejsca... ehhh.

Kolejnym projektem Jacka (już w fazie realizacji) jest North West Passage - The Jubillee Voyage 2006, trzymamy kciuki!

To spotkanie potwierdziło tylko to o czym wiem od dawna. Chcieć to móc Moi Drodzy i nie ma takiego marzenia, które by się nie spełniło jeśli tylko bardzo tego chcemy. Do roboty - carpe diem!

 

Qftry na początek?!?

Później już było tak jak zawsze. Część koncertową rozpoczął zespół... Qftry ze Szczecina (sic!). Dla kilku osób okazało się to zaskoczeniem. Byli rozczarowani tym, iż Qftry zagrali na początku imprezy - choć podobno w rozpisce kilka dni przed "Zęzą" byli gdzieś w środku. Plany się zmieniają, warunki też i musicie być przygotowani na to, że organizator może zmienić kolejność występujących grup w ostatniej chwili. Dlatego trzeba być na festiwalu od początku - nic nas wtedy nie zaskoczy.

A koncert Qftrów był bardzo dobry. Było sporo szant, sporo muzyki folkowej. Znam ich i cenię od paru lat i uważam, że są jednym z nielicznych zespołów, którzy tak cudnie - folkowo - potrafią zagrać. Celowo użyłem słowa "folkowo", gdyż repertuar tej szczecińskiej grupy nie zamyka się tylko na szantach "klasycznych". Potrafią i zaśpiewać i zagrać. Czekam na nową płytę Panowie!

 

Zwycięzcy, tort i piękne dziewczyny

 

Po tym występie nastąpiła część "oficjalna" czyli ogłoszenie wyników konkursu, wręczenie nagród zespołom, przemowy i podziękowania dla tych, dzięki którym "Zęza" w ogóle ma miejsce no i... toast z okazji jubileuszu 5-lecia. Symboliczny kubek szampana miała okazję wychylić cała publiczność, która otrzymała go z rąk przepięknie odzianych dziewcząt z grupy "Za Horyzontem". Przez takie hostessy to człowiek może popaść w alkoholizm - no jak im tu odmówić?

 

Jak już pisałem w relacji z dnia pierwszego w konkursie zwyciężyła grupa "DNA" z Żyrardowa. O projekcie Pawła Leszoskiego słyszałem już od jakiegoś czasu (parę zdań zapowiadających udało się nawet zamieścić w "zęzowym" Magazynie), dlatego byłem na to przygotowany. To co usłyszeliśmy ze sceny dalekie było od... "szant". Więcej tu folku amerykańskiego, więcej nut bluegrassowych - dokładnie tak jak zapowiadał Paweł. Niespodzianką byli towarzyszący mu muzycy. Z drugiej strony biorąc pod uwagę muzykę, którą zagrali, nie powinno to jednak dziwić, że w składzie, oprócz Pawła i Niny Wiśniewskiej, znaleźli się Piotrek "Picek" Ruszkowski - mandolinista, grający na co dzień w Mechanikach Shanty (fan amerykańskich klimatów) oraz basista Krystian Sidor z Yank Shippers, który wsparł DNA grając na... kontrabasie. Mnie klimaty DNA przypadły do gustu, no i to wykonanie ale żeby tak zaraz do konkursu!?! Niestety, z takim składem mało komu było się równać. Przyznam, że nie wiem czy mam gratulować zwycięstwa czy... besztać za to, że "stare wygi" psują zabawę młodszym. Czekać tylko kiedy muzycy Pereł i Łotrów lub Ryczących Dwudziestek pojawią się na scenach konkursowych (ale to inny temat - może innym razem).

 

Dwa drugie miejsca przypadły zespołom "Leje na Pokład" z Tych i "V-szerze na bis" z Sandomierza. Po tych pierwszych spodziewałem się szant a cappella, dobrego ich wykonania i zawodowego zaprezentowania się na scenie. I tak się stało. "Lejki" przeżywają kolejne "małe" zmiany w składzie ale znowu okazało się, że raczej na dobre. Powrót Wojtka Wieczorka do składu udany.

 

Druga grupa, "V-szerze na bis" była dla większości dużym zaskoczeniem. Oto bowiem do "klasyków młodszych" - grup a cappella spotykanych czasami na

konkursach - czyli "Leje na Pokład", "Bezmiary" dołączyła na "Zęzie" kolejna formacja... Zaśpiewali świeżo, mocno, ze świetnymi, oryginalnymi - jak podkreślali znawcy tematu - aranżacjami. Wróżę tu wiele sukcesów. Może jest jeszcze nadzieja dla pieśni pracy. W pełni zasłużone II miejsca.

 

Koncert "Ponton Band" z Warszawy to wynik uznania publiczności. Grupa doskonale potrafiła rozbawić szantymaniaków

podczas prezentacji konkursowej i nie inaczej było dnia następnego, podczas koncertu laureata NAGRODY PUBLICZNOŚCI.

Oczywiście koncerty laureatów konkursu odbywały się pomiędzy występami "gwiazd" wieczoru.

 

A były to zespoły...

 

Wspomniane już Qftry oraz...

Wrocławska grupa "Za Horyzontem", czyli cztery przepiękne panie (och jak one się prezentowały w tych sukniach - Miro Urbaniak - DZIĘKUJĘ!!!*), w towarzystwie trzech sympatycznych panów, gości na deskach szantowych od kilku lat. W lutym b.r. ukazała się ich debiutancka płyta "Baba na pokładzie". W większości repertuar zespołu jest mi już znany ale jak się okazało nie do końca. Na "Zęzie" po raz pierwszy usłyszałem ich wykonanie, trochę już zapomnianego "Shenandoah" - bardzo mi się podobało.

 

Andrzej Korycki wraz z Dominiką Żukowską ostudzili trochę temperaturę, zmuszając publiczność, sobie tylko znanym sposobem, by na chwilę się wyciszyła, zasłuchała, pomarzyła. Oprócz kilkunastu pieśni o morzu autorstwa Andrzeja zaśpiewali, a właściwie Dominika zaśpiewała coś na co czekałem, a co znam z płyty Arka Wlizło - śliczną "Balladę o brygu". Za ten nastrój, za ten klimat i pewnie za coś jeszcze Andrzej i Dominika otrzymali od publiczności gorące brawa i... Grand Prix Festiwalu "Zęza" - Gratuluję!!!

 

"Cztery Refy" tym razem wystąpili w okrojonym składzie... w czwórkę :D. Mylił się jednak ten, kto pomyślał, że będzie to gorszy z koncertów tej grupy - nic z tego. Wieloletnie doświadczenie, umiejętności i bogactwo repertuarowe Refów pozwala im w każdym momencie wypaść wspaniale. Dzięki temu, że było ich trochę mniej niż zwykle, usłyszeliśmy utwory, które rzadziej słychać na scenie w ich wykonaniu. Jak zawsze był i klimat, i gawędy i szanta. Takie właśnie są "Cztery Refy"!

 

Jakże inny, choć istniejący na scenie zaledwie rok krócej od Refów (w tym roku obchodzą swoje dwudziestolecie), jest zespół "EKT Gdynia". Zaczynali od piosenki turystycznej i jak sięgam pamięcią zawsze to była grupa, nazwijmy to umownie, "mocnego uderzenia". Nic się nie zmieniło. Pomimo upływu lat "EKT" nadal ma to mocne uderzenie, hity w repertuarze i świetny kontakt z publicznością. I choć ich interpretacja muzyki żeglarskiej jest zgoła inna od klasycznych szant to w ciągu tych 20. lat zaskarbili sobie przychylność i sympatię wielu szantymaniaków. Dla wielu z nich morza w muzyce "EKT" nie brakuje, a że kiedyś nie było perkusji na statkach. Cóż, pewnie dlatego, że... była w ogóle trudno dostępna :D.

 

O gospodarzach, "Banana Boat" trudno już pisać. Jak było, nawet ci, którzy nie byli na "Zęzie" mogą się domyślać (bo słuchali w necie :D). Jak zawsze porwali publikę, bawili się świetnie a my z nimi. Jest jednak coś nowego w zespole, co już na "Shanties" rzuciło mi się w oczy i co ostatnio przykuwa coraz częściej moją uwagę i obiektyw mojego aparatu. Domyślacie się co to takiego???

Otóż ta nowość to układy choreograficzne Tomka Czarnego. To co ten facet zaczął wyprawiać na "Shanties" zdumiało mnie wielce. Zawsze na scenie był raczej statyczny, spokojny, czasami lekko się zakołysał - jak to bas - ale ostatnio!?! Od razu mam więcej jego fotek w archiwum... ;-). Miłym akcentem koncertu Bananów był wspólny występ "mistrza" czyli Wojtka "Mukina" Zawadzkiego z Tonamów i "ucznia" Maćka Jędrzejko, oczywiście w utworze... zgadnijcie jakim.

 

Sam występ grupy "Tonam i Synowie" na zakończenie festiwalu też nie wymaga komentarzy. Od samego początku ich powrotu na scenę szantową jestem pod wrażeniem tego, iż po tylu latach przerwy oni brzmią nadal tak wspaniale a ich "szanty" tak świeżo. I choć nie było tym razem Wojtka Plewni, zastąpił go na basie Marcin Murat ("normalnie" tenor), a tego z kolei Dariusz Wantuch, to przyznam, że ja prawie nie czułem różnicy w odbiorze (mam nadzieje, że "Garbaty" się nie obrazi). Czekam tylko na szybkie rozszerzenie repertuaru o jakieś nowości, bo obecny znam już do znudzenia.

 

Dziadku Władku, to prawda!

 

To był finał godny festiwalu. "All hands" na zakończenie drugiego dnia to było coś! Przyznam, że jak przeglądałem fotki z poprzednich edycji, to "all hands" w Łaziskach zawsze wypadało okazale. Może dlatego, że na "Zęzie" nie ma t.zw. imprez towarzyszących, czyli równoległego grania przez zespoły na festiwalu i w tawernie festiwalowej (bo tawerna jest tuż za ścianą - :D). Zwykle kończy się to tym, że większość grup jest już w tawernie gdy nadchodzi finał festiwalu i na "all hands" zostają już tylko nieliczni.

Na szczęście w MDK w Łaziskach na finał stawili się wszyscy wykonawcy, których widzieliśmy na scenie tego dnia. A uważni obserwatorzy mogli nawet wypatrzeć także kilka osób "nadprogramowych". Było fantastycznie a odśpiewania "Pożegnania Liverpoolu" wspólnie z Jerzym Rogackim, współautorem polskich słów tej piosenki to może nam pozazdrościć wielu.

 

Na zakończenie

 

Akustycznie tego dnia było o niebo lepiej, więc brawo.

Popieram propozycję wprowadzenia biletów. Symboliczne 5 zł załatwi sprawę "osób przypadkowych i przeszkadzających". Chodzi mi głównie o młodzież, która przyszła się powygłupiać no i oczywiście o "podchmielonych panów", których później "ochrona" wyprasza i robi się na moment niesympatycznie.

"Ochroniarze na szantach" też jakoś nie wywołali u mnie zachwytów - nie mam nic do ich pracy, bo właściwie to w ogóle jej nie mieli, mam tylko pytanie po co w ogóle? Jakoś mi nie pasowali do tej imprezy.

I jeszcze jedna propozycja do rozpatrzenia - może tak zamiast uciekać do hotelu kochane "gwiazdy" do pierwszego busa pociągnąć śpiewanie w Taj Mahal, klubie, który co roku pełni rolę tawerny festiwalowej. Jest jednak paru szantymaniaków, którzy podróżują na festiwal komunikacją miejską a wyjechać z Łazisk (jak i z każdego innego miasta na Śląsku) po 23ej to bez samochodu niemożliwe. Co Wy na to?

 

No to zapraszam za rok, na "mój" festiwal, jedyny jak na razie, który śledzę od początku i którego nie opuściłem jeszcze żadnej edycji. Oby tak dalej.

 

Tekst i zdjęcia:

Kamil Piotrowski /Magazyn Szantymaniak/

 

PS.

*- Pierwszego dnia tegorocznej XXV edycji Festiwalu Shanties w Krakowie odbył się w Rotundzie koncert "babski". Jego reżyserem była Mira Urbaniak. To ona wpadła na pomysł by dziewczyny z Passatu, Za Horyzontem (tylko te widziałem) ubrać w piękne suknie dla podkreślenia "nastroju". Jak widzę Beacie, Julce, Agacie i Mai pomysł spodobał się na tyle, że już dwukrotnie miałem okazję podziwiać żeńską część "Za Horyzontem" w przepięknych sukniach.

Informację wprowadził(a): Kamil "KAMiL" Piotrowski - godz. 9:58, 22 maj 2006, wyświetlono: 1821 razy

Dziadek Władek

wysłano: 17:21,22 maj 2006

No właśnie - ani jednego komentarza... Ale że "Dziadku Władku - to prawda" - więc poświadczę - prawda! Zakończenie takie, jakie powinno być. Może tylko z tą poprawką, że to jest coś jak hymn, jak modlitwa... Więc może nie przystało "wygłupianie się" (nie wszystkich!!!) - ale i tak było super. Może gdyby "Jurki" nie były spychane na drugi plan... Ci "pomniejsi" - czyli mali - też. Ale i tak z roku na rok jest coraz lepiej - jest super:-) Jest tak, jak napisałem na stronach Zęzy, a jak mówi pewna "szanta" - "w męskiej chwale, w męskiej glorii przejść próbuję do historii":-) Więc niech ta nasza Zęza przechodzi - w chwale i glorii:-); niech pisze tą swoją historię - przez wiele, wiele lat. Też jak Kamil towarzyszę Jej od poczatku:-) Kamilku - dzięki za artykuł. Fajny - naprawdę. Prawie tak, jak te dziewczyny w pięknych strojach:-) PZDR:-) No i faktycznie - jakieś symboliczne 5 zet - a to w końcu już piwko. Może Ci, którzy przychodzą po nim i przeszkadzaja - zamiast na Zęzę poszliby - na nastęne? A pomysł ze slajdami i opowieściami - wspaniały!!! Widać było na filmiku, jak nasi wspaniali żeglarze przy spotkaniu śpiewają szanty - "hej, hej hej sokoły" - tysiące mil stąd:-)
Odpowiedz na ten komentarz
zbychu

wysłano: 19:17,22 maj 2006

wlasciwie Kamil to ochrona jest potrzebna na takich imprezach wlasnie po to, aby sie nic nie dzialo. na zasadzie straszaka. Nie o tym jednak, proponuje aby ochrona byla dobierana jakos bardziej starannie, gdyz podczas moich 3 wizyt w toalecie w czasie 2 dnia koncertu widzialem 2 z panow ochroniarzy, ktorzy jak gdyby nic saczyli sobie piwko z jakimis chyba miejscowymi. Zupelnie karygodne zachowanie, ale jak widac nikt nie widzial... Co do oplat za wejscie - pelna zgoda, bilety za 5pln pozwola choc znikomie ale jednak odsiac plewy wielkoimprezowe. Moim zdaniem 2 dzien bardzo udany, niemniej jednak warto poszukac jeszcze rozwiazan organizacyjnych.
Odpowiedz na ten komentarz
Jula

wysłano: 22:2,22 maj 2006

Jesteś jakas popierdolona, kochanie.
Odpowiedz na ten komentarz
Dziadek Władek

wysłano: 9:9,23 maj 2006

zbychu napisał: proponuje aby ochrona byla dobierana jakos bardziej starannie, niemniej jednak warto poszukac jeszcze rozwiazan organizacyjnych. Jasne - zawsze warto szukać rozwiązań. Jak choćby kilka koszy na śmieci:-) Jak choćby zrobienie z Taj Mahal - TAWERNY na czas festiwalu:-) - a przynajmniej nastroju tawerny... Faktycznie - ochrona musi być. Trudno jest ją sprowadzać z odległych terenów - niestety, kosztowne. A tak - jak bycie samochodem w obcym mieście; swojaki traktowane przez straż miejską - po swojsku, bo wszyscy się znają. Obcy - pod lupą:-( Tak też z ochroną w Łaziskach... Ale - nie było źle!!:-) I jak zwykle - brak jakichkolwiek "upominków" - ot, zwykłych gadżetów z tego jakże fajnego festiwalu. Na pamiatkę - pozostaje kilka fotek... I wspomnienia... Ale - znów woda się zbiera i za rok - można pompować!!!!!!!!!!!!!!!!!!! I trzeba!!!!!!!!!!!!!!!! Stopy wody:-) - pod estradą Zęzy!!
Odpowiedz na ten komentarz
Mroza

wysłano: 14:20,23 maj 2006

Lejki nie są z tych Tych, tylko z tamtych Tychów :)
Odpowiedz na ten komentarz
M. Nowak

wysłano: 18:28,23 maj 2006

Można pisać/mówić i Tych, i Tychów. Ta druga forma jest regionalną obocznością. Szczegóły: www.rjp.pl :)
Odpowiedz na ten komentarz
KAMiL

wysłano: 0:32,24 maj 2006

Witaj Kamil! Od razu spieszę ze sprostowaniem do artykułu z drugiego dnia Zęzy. Jeżeli chodzi o nasze kiecki - to to zupełnie nie tak;) To my wpadłyśmy na pomysł, że warto byłoby pokusić się o stroje w momencie, gdy postanowiliśmy nagrać teledysk do "Panien Portowych" (swoją drogą przekazaliśmy Maćkowi Jędrzejce zmniejszony format klipu, żeby był dostępny dla szantymaniaków). Sukienki takie a nie inne to była moja wizja i sama osobiście pożyczałam je z teatru Capitol we Wrocławiu. Dziewczynom się spodobały, no i jak wiesz (teraz WIEM! :D - przyp.red.) - został w nich nagrany teledysk. Efekt nas zadowolił, więc postanowiłyśmy wykorzystać stroje, by w nich wystąpić na Szantach Wrocławskich. Pech chciał (no może właściwie nie pech, ale jak w tej sytuacji to nazwać?;)), że w międzyczasie zostałyśmy zaproszone do Krakowa przez wspomnianą przez Ciebie Mirę Urbaniak, która miała podobny pomysł na koncert. No i stało się - pokazałyśmy się w kieckach (zauważ jednak, że kompletnie innych od tych, które pożyczałam ja) na festiwalu w Krakowie, a tenże odbył się tydzień przed Szantami we Wrocławiu:) Rozumiem, że wyciągnąłeś wnioski, że to Mira była pomysłodawczynią naszych strojów, bo faktycznie tak to wyszło, ale jak widzisz - było zupełnie inaczej. Obecnie sukienki zostały zwrócone do teatru, a żeńska część Za Horyzontem szyje swoje własne kreacje - efekt zapewne niebawem:)) Pozdrawiam!:) Maja (Za Horyzontem)
Odpowiedz na ten komentarz
KAMiL

wysłano: 0:37,24 maj 2006

to wszystko przez Maćka... gdyby puścił ten teledysk w świat i trochę Wasza wina, że nie zadbałyście same o promocję tego pomysłu. Faktycznie, zobaczyłem Was pierwszy raz w Krakowie (w gorszych kieckach to prawda) i wysnułem domysł, iż powielacie pomysł Miry. Nawet nie zapytałem o to we Wrocku bo było to dla mnie oczywiste. Następnym razem do mnie też wysyłajcie info... BTW a płytka nadal do mnie nie dotarła :D Pozdrawiam i dzięki Maju za czujność i szybką reakcję (5 minut po opublikowaniu artykułu - a jednak się da!).
Odpowiedz na ten komentarz
Jaro20

wysłano: 7:52,24 maj 2006

Zdecydowanie tak za przekształceniem Taj-Machal na tawernę z klimatem na czas festiwalu... ale: 1. z ograniczeniem (czytaj: wyeliminowaniem ;) palenia tytoniu --> małe pomieszczenie + kilku palących = możliwość_zawieszenia_siekiery_w_powietrzu 2. przekształceniem wielkiego monitora nad wejściem wyświetlającego MTV albo sport na monitor z podglądem i ewentualnie odsłuchem tego co na scenie się dzieje. PS. Galeria jest już utworzona, obecnie zdjęcia są podpisywane. Ukaże sięjak mniemam jeszcze w tym tygodniu.
Odpowiedz na ten komentarz
Copyright © 2004-2010 SZANTYMANIAK.PL. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
Technologia: strony internetowe INVINI