Szantymaniak poleca:

Jesteś tutaj

Nowiny

I Szantowe Zawody Zimowe - relacja

12 lutego odbyły się I szantowe zawody zimowe. Miejscem rozgrywek była Łysa Góra. Z niewielkiego szczytu rozciąga się widok na zalesiony Sopot, a nieco dalej na zatokę Gdańską - jednym słowem wymarzone miejsce do przeprowadzenia tego rodzaju zawodów :) O godzinie 10 ...

12 lutego odbyły się I szantowe zawody zimowe. Miejscem rozgrywek była Łysa Góra. Z niewielkiego szczytu rozciąga się widok na zalesiony Sopot, a nieco dalej na zatokę Gdańską - jednym słowem wymarzone miejsce do przeprowadzenia tego rodzaju zawodów :) O godzinie 10 rozpoczęto rejestrację zawodników. Zgłosiło się kilkanaście osób, wśród których znaleźć można było zarówno przedstawicieli trójmiejskiej sceny szantowej, jak również sympatyków żeglarstwa, szant i dobrej zabawy :) Niestety, pomimo wcześniejszych deklaracji, nie dojechały na zawody zespoły spoza trójmiasta - wielka szkoda, ale mam nadzieję, że nadrobimy to w przyszłym roku :)

 

 

Równo w południe nastąpił start. Zawody rozgrywano w trzech kategoriach: Slalom na nartach, slalom (choć niekoniecznie) na snowbordzie i zjazd na sankach. Każdy z zawodników miał notowane dwa przejazdy, a do klasyfikacji brany był najlepszy czas. Walka była wyrównana i emocjonująca :) Przede wszystkim jednak liczyła się wspaniała zabawa na świeżym powietrzu. Wszyscy wzajemnie się dopingowali, pomagali, motywowali.

 

Wśród zawodników widać było ogromną determinację i poświęcenie - niektórzy bowiem po raz pierwszy w życiu mieli do czynienia ze sprzętem zimowym :) Na szczególną uwagę i wyróżnienie zasłużył Bohdan Siemieniec, który przy każdej bramce wykonywał zwrot przez kill... , ale przejazd zaliczył i cało dojechał do końca :)

 

 

Po zmaganiach z nartami i śniegiem przyszedł czas na krótki odpoczynek, a już o 16 konkursowicze zameldowali się w meksykańskiej tawernie Chilly Willy, aby kontynuować tak pięknie rozpoczęty dzień przy dźwiękach szant tudzież innych melodii :) Pierwszy do mikrofonu dopadł Kamil Badzioch, który był najbardziej wypoczęty i niepoobijany - nie dotarł  na zawody :) Aby jednak nie czuł się osamotniony dzielnie sekundowali mu również Gerard Wanta na skrzypcach i Edek Hańcza na basie.

 

Recital nie trwał długo, choć aplauz był ogromny - trzeba było bowiem ogłosić wyniki zawodów i rozdać cenne nagrody.

 

W kategorii narciarskiej z czasem 21,14sek. zwyciężył bezapelacyjnie Roman Kepler (TrzyMajtki), którego bardzo skutecznie wspierała żona ;) Asia zresztą też znalazła się na podium zajmując trzecie miejsce. Małżeństwo rozdzielił tylko Edek Hańcza plasując się na drugim miejscu :)

 

W kategorii snowbord zwyciężył Gerard Wanta (TrzyMajtki), co jest o tyle wybitnym osiągnięciem, że zaledwie pół godziny wcześniej pierwszy raz w życiu stanął na desce. Przejazd okupił wprawdzie paroma siniakami, ale kto by tam się tym w takiej chwili przejmował :)

 

W kategorii saneczkarskiej klasą sam dla siebie został Adaś Kubiarczyk (CDN). Trudno mi się wypowiedzieć na temat przejazdu, bo go nie widziałem, ale na pewno był pełen wrażeń i emocji :)

 

Po rozdaniu nagród scenę zdominował zespół "Ciąg Dalszy Nastąpił" na zmianę z Trzema Majtkami. Pozostali zaś uczestnicy zawodów raczyli się suto zastawionym stołem, na którym królowały pieczone ziemniaki, fasolka po bretońsku i pyszny chleb ze smalcem. Oczywiście piwo lało się litrami w ogólnej wesołości :) Szkoda, że nie wszyscy chcieli chwycić gitarę w dłoń, ale kładę to na karb zmęczenia i ogólnego połamania na zawodach :)

 

Podsumowując imprezę trzeba powiedzieć, że jak na tak krótki czas realizacji i dość późne ogłoszenie całość wyszła nadzwyczaj dobrze. Kto był, ten mam nadzieję, weźmie udział w następnych tego typu zawodach. Kto nie był - ten niech żałuje i szykuje się do boju kolejnym razem. Jak to określił jeden z kolegów - oto narodziła się nam nowa świecka tradycja :) Miejmy nadzieję, że rzeczywiście tak jest i że będzie się ona pomyślnie rozwijać :)

 

 

relacjonował: Edek Hańcza

 

 

Informację wprowadził(a): Edward "Eddy" Hańcza - godz. 20:22, 13 luty 2006, wyświetlono: 411 razy

IKA

wysłano: 13:7,10 luty 2006

Szkoda, że tak daleko. A może by tak coś u nas? Chętnie pozjeżdżałabym na sankach albo "byleczym" bo narty sa mi obce (już nie mówiąc o desce snowboardowej). A jeszcze chętniej zobaczyłabym Gwiazdy Estrady Szantowej oddające sie śniegowemu szaleństwu :-) np. lepieniu bałwana na czas :-). Pozdrowienia dla wszystkich Szantymanów Szantymaniakówi i Szantyfanów :-)
Odpowiedz na ten komentarz
Edek

wysłano: 17:50,10 luty 2006

IKA - to wcale nie jest tak daleko. Pociągi kursują, samoloty latają :) Zapraszamy :) A z tym bałwanem... hm... przemyślimy sprawę :) pozdrawiam Edek
Odpowiedz na ten komentarz
Copyright © 2004-2010 SZANTYMANIAK.PL. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
Technologia: strony internetowe INVINI