Szantymaniak poleca:

Jesteś tutaj

Nowiny

Jubileusz Johnniego

Gdy my otwieraliśmy Stary Port w Chorzowie, Johnny Collins obchodził właśnie 70. urodziny (urodził się w Norwich, 10 maja 1938 roku).

Johnny Collins to jedyny w swoim rodzaju szantymen o niepowtarzalnej barwie i sile głosu. Gdy słucham jego wykonań szant,

...

Gdy my otwieraliśmy Stary Port w Chorzowie, Johnny Collins obchodził właśnie 70. urodziny (urodził się w Norwich, 10 maja 1938 roku).

Johnny Collins to jedyny w swoim rodzaju szantymen o niepowtarzalnej barwie i sile głosu. Gdy słucham jego wykonań szant, obserwuję go na scenie, za każdym razem jest tak, jakbym cofnął się w czasie. I nieważne, czy to kameralne all hands w pubie, czy koncert na festiwalu. Słyszałem kilku szantymenów na żywo (Pat Sheridan, Michael O'Leary-Johns, Shanty Jack, Jimmy Mageean, Ian Woods, Phil Callery) i choć każdy z nich jest wyjątkowy, to śpiew Johnny'ego wzbudza we mnie najwięcej emocji. 

Pierwszy raz usłyszałem go na krakowskich "Shanties" w 2004 r. (w duecie z Jimmim Mageeanem). To było coś wyjątkowego, co dwaj starsi panowie zrobili z publicznością "Rotundy".

Osobiście poznałem go 2 lata później na festiwalu w Cobh, w Irlandii. Mogłem nasłuchać się go do woli, bo był tam niekoronowaną gwiazdą. Wszyscy zwracali się do niego z wielką atencją i szacunkiem, ale jednocześnie nie było widać z jego strony żadnego gwiazdorstwa. W rozmowie okazał się być przesympatycznym, otwartym człowiekiem, z którym na każdy

temat można porozmawiać (i niejedno piwo wypić). Podczas pubowych sesji wyśpiewywał takie szanty, od których aż cierpła skóra. Chętnie prowadził, ale też doskonale bawił się, śpiewając w chórach z innymi. Mieli okazję  przekonać się o tym także szantymaniacy na "Szancie na Sukces" czy "Pszczyńskich Spotkaniach Szantowych", gdzie Johnny wspaniale bawił się z publicznością.

W trakcie tych pobytów w Polsce najbardziej - jak sam twierdzi - cieszy go, gdy polscy słuchacze śpiewają razem z nim refreny szant, po polsku.

W jego repertuarze znajdują się setki szant, pieśni mórz i folkowych angielskich songów. Co godne podziwu, Johnny nie posługuje się "ściągami" :). Wszystkie teksty ma "w pamięci".

Więcej o nim możecie poczytać tu.



HAPPY BIRTHDAY JOHNNY
i śpiewaj nam jak najwięcej, jak najdłużej, jak... zawsze.


Informację wprowadził(a): Kamil "KAMiL" Piotrowski - godz. 1:4, 13 maj 2008, wyświetlono: 468 razy

Dziadek Władek

wysłano: 12:15,14 maj 2008

Zapewne dużo się działo na świecie:-) Fajnie, że przypomniano Johniego Collinsa:-) Świetnie, że urodziny tego Szantymena zbiegły się z otwarciem "Portu" - niech mu to wróży jak najlepiej:-) Ja też, tak jak Kamil, usłyszałem go "na zywo" dopiero w 2004 roku. Byłem oczarowany jego spiewam, zachowaniem... Dał się też poznać - w "Browarach", w Tychach. Zapewne długo będzie wspominał, jak utknął - w windzie:-) Jak pisze Kamil - ale już po polsku - 100 lat! Wszystkiego najlepszego, Johnny!
Odpowiedz na ten komentarz
Copyright © 2004-2010 SZANTYMANIAK.PL. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
Technologia: strony internetowe INVINI