Nowiny
Konferencja "Etyczne paradygmaty żeglarstwa" w Poznaniu - najnowszy komunikat
Przed miesiącem obiecałem jeszcze jeden komunikat o przygotowaniach do konferencji. Oto i on:
1. Konferencja się odbędzie!
2. Przygotowania do niej przebiegają bez większych zakłóceń, choć w jej programie zaszły drobne zmiany, wywołane
...Przed miesiącem obiecałem jeszcze jeden komunikat o przygotowaniach do konferencji. Oto i on:
1. Konferencja się odbędzie!
2. Przygotowania do niej przebiegają bez większych zakłóceń, choć w jej programie zaszły drobne zmiany, wywołane tempem życia i chorobami przyjaciół.
3. Nie przyjedzie na konferencję Andrzej Reyman. Pod znakiem zapytania stoi też obecność Marka Szurawskiego.
4. Dr Zbigniew Czubek z AWFiS w Gdańsku, ratując nas z opresji, zgodził się przygotować referat na temat: "Etyczne postawy i zachowania w ocenie sędziów PZŻ".
5. Wprowadzone zmiany spowodowały potrzebę wydrukowania nowych informatorów, które zostaną udostępnione uczestnikom poznańskiego spotkania w dniu otwarcia konferencji.
6. Ujawniony na łamach "Szantymaniaka" dyskusyjny zaczyn wokół paradygmatów może tylko cieszyć i świadczy o gotowości poznawania czegoś więcej niż zasadności wywieszania gali.
7. Paweł miał rację, kiedy podkreślał, że etykieta to ledwie dość powierzchowny wyraz rozumienia czegoś głębszego, osadzonego w różnych systemach filozoficznych, a zwanego etyką.
8. Nikt nie ma monopolu na mówienie o postawach etycznych. Rzecz jednak w tym, że milczenie na ten temat nie jest złotem.
9. Ten otwierany jakby poniewczasie i z takim trudem ocean - daje szansę każdemu, kto poświęci choćby chwilę, by zrozumieć, czym jest dobro w społecznej egzystencji nie tylko pod żaglami.
10. Pokonferencyjna monografia nikogo nie zbawi, nie uczyni lepszym, jednakże wskaże możliwości rozumienia wyborów, zwanych etycznymi.
...no a ten ewentualny, jedenasty punkt byłby już złamaniem konwencji szeklowego dekalogu, więc go nie będzie...
Pozostałe możemy wspólnie ustalić w Poznaniu, w Sali Niebieskiej (wejście na tereny targowe od ul. Grunwaldzkiej), już po obejrzeniu wspaniałości przygotowanych przez gospodarza BOATSHOW, czyli spółki "Interservis" z Łodzi, której zaproszeniu trudno byłoby odmówić.
Z żeglarskimi pozdrowieniami
Zbyszek Kosiorowski
Szczecin, 06.11.08 r.
* * *
Komisja Kultury i Etyki Polskiego Związku Żeglarskiego, postrzegając ewidentne braki w upowszechnianiu postaw etycznych w zachowaniach nie tylko żeglarskiej młodzieży - co przynosi m.in. negatywne skutki w zakresie odpowiedzialności i bezpieczeństwa na wodzie - postanowiła zainteresować tą problematyką wybitnych naukowców i praktyków żeglarstwa. W efekcie tych starań Polski Związek Żeglarski, "Interservis" Sp. z o.o w Łodzi, Akademia Wychowania Fizycznego w Poznaniu oraz Wyższa Szkoła Humanistyczna TWP w Szczecinie, organizują podczas Targów "Boatshow" (MTP), w dniu 15 listopada br., Ogólnopolską Konferencję Naukową "Etyczne paradygmaty żeglarstwa", pod honorowym patronatem JM Rektora AWF - prof. Tadeusza Rychlewskiego.
Projektowana wielość problemów i zagadnień, które zaprezentują na konferencji naukowcy różnych ośrodków naukowych kraju, gwarantuje zarówno wysoki poziom debaty, jak i zainteresowanie jej przebiegiem, co potwierdzają liczne zapytania ujawniane na stronach internetowych oraz w bezpośrednich kontaktach Komisji Kultury. Jednakże społeczny wydźwięk tego wydarzenia i jego pozytywne skutki, które chcielibyśmy przenieść poza salę konferencyjną, zależeć będzie od zakresu upowszechniania tej inicjatywy obecnie w środowisku nie tylko żeglarskim, jak i wypracowanych przez konferencję treści. Te zaś - gdyby je oceniać tylko na podstawie przedstawionych abstraktów przygotowywanych prezentacji - stanowią szerokie spektrum zagadnień wartych utrwalenia w pamięci uczestników konferencji oraz w postaci pokonferencyjnej monografii, która byłaby podstawą szkolenia zwłaszcza żeglarskiej młodzieży.
Jeśli prawdą jest, że żeglarstwo stanowi doskonałą szkołę charakteru, że może uczyć wytrwałości i samodyscypliny, odwagi oraz odpowiedzialności; bezpiecznych i profesjonalnych zachowań wobec współuczestników rejsów, to nie dzieje się tak przez sam fakt żeglugi. Owa "szkoła pod żaglami" wymaga bowiem edukacji prowadzonej sumiennie przez dobrych w swym rzemiośle, profesjonalnych nauczycieli-żeglarzy. Robić to więc mogą osoby już wyposażone w odpowiednie "etyczne paradygmaty". Ocean, woda - same z siebie - w zasadzie niczego nie uczą. Dopiero odpowiednio wyedukowany, kompetentny żeglarz (i oby autorytet), świadom swych możliwości pozytywnego oddziaływania na innych uczestników żeglugi, będzie umiał wyzwolić w nas; nauczyć oraz utrwalić postawy odpowiedzialności, rzetelności, jak i "odruchy" bezpiecznych zachowań. Rzecz w tym, że Ci, którzy w sposób nadzwyczaj naturalny potrafili ongiś w niektórych z nas wpoić etyczne zasady zachowań, a wiedzę tę wynieśli z epoki, gdy żeglarstwo było elitarnym sportem, w którym honor, odpowiedzialność, etyka, moralność i kultura obyczajów stanowiły podstawę zachowań wręcz wymaganych u członków tak rozumianej "elity"; Ci herosi naszych morskich opowieści, niepostrzeżenie gdzieś się nam zapodziali, poumierali, odeszli - a wraz z odpływem frachtu tamtych wartości, dziś pozostaje nam praca archeologów, poszukujących coraz mniej czytelnych, coraz bardziej zmurszałych tablic zapisanych językiem jakby hieroglifów.
Kto wskaże dostępne na naszym rynku opracowania w postaci leksykonów-podręczników etyki żeglarskiej? Skoro zaś ich nie ma, to powinny powstać. I temu celowi również ma służyć nasza konferencja, której plon zbierzemy w postaci monografii o charakterze popularno- naukowym, zalecanym oczywiście do poduszki, bo nic tak nie umoralniania, jak usypianie. Bowiem sny wywołane każdym z "paradygmatów" wyposażymy w moc zbawienną, by pod żagle powrócić mogli (w nowym wcieleniu) herosi mórz i oceanów, przy których każdy Lord Jim będzie wyłącznie świnią. A wtedy poczujemy się znacznie lepsi. Więc i po to - z tej uzurpacji - organizujemy konferencję podczas której osiem referatów wygłoszą naukowcy-żeglarze z Warszawy, Poznania, Katowic, Lublina i Szczecina. Tematy referatów od kilku tygodni dojrzewają m.in. na stronach internetowych "Szantymaniaka", który jako pierwszy z mediów udostępnił nam swe łamy. Jeśli to coś znaczy, to każdy z tej braci znających moc hieroglifów, wie o co chodzi, i co mam na myśli. Zatem dziękuję Wam za to wsparcie i zainteresowanie.
Właściwie z większością naszych referentów mogliśmy się spotkać pod żaglami - na wszystkich oceanach. Żeglują i uczą na morzu, ale i w: Politechnice Warszawskiej, Uniwersytecie Śląskim, Górnośląskiej Wyższej Szkole Handlowej, Akademii Wychowania Fizycznego w Poznaniu, Uniwersytecie Poznańskim, KUL-u, Wyższej Szkole Humanistycznej w Szczecinie. Nikogo nie chcę szczególnie wyróżnić, ale powiem, że bardzo czekam na wykład inauguracyjny Profesora Marka Kazimierczaka ("Źródła postaw etycznych") oraz na prezentację najmłodszego z nas, Bartka Bączkowskiego - doktoranta UAM ("Kształtowanie postaw etycznych żeglarzy"). Dlaczego? Z pozostałymi nauczycielami zjedliśmy beczkę soli, odkrywając pod ich kierunkiem wiele nieznanych lądów. I choć czekamy, że nas znów zaskoczą, nawigując tym razem jeszcze dalej, to wiedza o ich szalonych możliwościach jakby nam spowszedniała i studzi zapał. Nie takie już Ameryki nam odkrywali...Z preambuły tego wystąpienia można wyczytać komu zawdzięczamy wsparcie inicjatywy Komisji Kultury i Etyki PZŻ. Wspomniane cztery podmioty dały wiele. Wartości materialnych i niematerialnych. Najwięcej grosza wyłożył Polski Związek Żeglarski. Patronują nam "Żagle", Polskie Radio "Merkury" w Poznaniu i oczywiście "Szantymaniak", a wydawnictwa konferencyjne sponsoruje Grupa Reklamowa ZAPOL w Szczecinie. Plakat i program konferencji można pobrać tutaj.
Konferencję rozpoczniemy o godzinie 11.00, w sobotę, 15 listopada br. w Sali Niebieskiej na terenie Międzynarodowych Targów Poznańskich, goszczących w tym roku po raz pierwszy Targi Żeglarstwa i Sportów Wodnych "BOATSHOW". Nasza konferencja wkomponowana zostaje właśnie w program "BOATSHOW", którego ważną częścią są także koncerty muzyki marynistycznej, w tym szant. Wśród referentów usłyszeć będzie można znane i lubiane postaci szantowego świata: Marka Szurawskiego - legendę polskiej kultury marynistycznej - i Pawła Jędrzejkę, wokalistę zespołu Banana Boat - w roli, w jakiej większość szantowej publiczności widuje ich rzadko.
Jakie są konsekwencje takiego "wkomponowania"? Choć udział w konferencji jest wolny, bezpłatny, to wejście na tereny targowe - przez hol główny MTP od ul. Grunwaldzkiej - wymaga wykupienia biletu wstępu.
Następne informacje o konferencji zamieścimy pod koniec miesiąca. Na dziś to i tak przegadany wywód. Obecnie oddaję cumy, zamykam gębę, i ruszam. Wracam po 20 października.
Przewodniczący Komitetu Naukowo-Organizacyjnego
Przewodniczący Komisji Kultury i Etyki PZŻ
Podyskutuj o etycznych paradygmatach żeglarstwa na Forum Szantymaniaka!
Informację wprowadził(a): Paweł "Synchro" Jędrzejko - godz. 22:4, 6 listopad 2008, wyświetlono: 182 razy
| Dziadek Władek |
wysłano: 18:27,5 październik 2008
Chciałem jakoś sensownie skomentować ten artykuł – i chyba nie potrafię.
Ciekawy temat – bardzo ciekawy.
Popatrzyłem na zdjęcie zapowiadające Konferencję – jakże wymowne.
Ot – Dekalog. Taki – jakiś „żeglarski”, „morski”.. To bardzo wymowne.
Uczą nas (być może – a raczej na pewno) tego prawdziwego Dekalogu od setek – tysięcy lat.
Z jakim skutkiem?
Znamy go, prawda? Tylko że poznanie i nauczenie się go na pamięć to zupełnie co innego jak zastosowanie – w życiu… Wobec innych – i WOBEC SIEBIE.
Czytam:
„Dopiero odpowiednio wyedukowany, kompetentny żeglarz (i oby autorytet), świadom swych możliwości pozytywnego oddziaływania na innych uczestników żeglugi, będzie umiał wyzwolić w nas; nauczyć oraz utrwalić postawy odpowiedzialności, rzetelności, jak i "odruchy" bezpiecznych zachowań. Rzecz w tym, że Ci, którzy w sposób nadzwyczaj naturalny potrafili ongiś w niektórych z nas wpoić etyczne zasady zachowań, a wiedzę tę wynieśli z epoki, gdy żeglarstwo było elitarnym sportem, w którym honor, odpowiedzialność, etyka, moralność i kultura obyczajów stanowiły podstawę zachowań wręcz wymaganych u członków tak rozumianej "elity"; Ci herosi naszych morskich opowieści, niepostrzeżenie gdzieś się nam zapodziali, poumierali, odeszli - a wraz z odpływem frachtu tamtych wartości, dziś pozostaje nam praca archeologów, poszukujących coraz mniej czytelnych, coraz bardziej zmurszałych tablic zapisanych językiem jakby hieroglifów.”
Wobec powyższego – powrócić do „korzeni”?
Zamknąć ten sport dla „elity” - dla „motłochu”? Któż to jest czy też była ta „elita”?
Może najpierw JĄ trzeba by nauczyć zachowania – nie tylko tego „żeglarskiego”? Może to właśnie młodzi ludzie, chcący uchodzić za „elitę” nauczyli by się nie tylko tej odpowiedzialności, moralności, etyki, kultury obyczajów i HONORU – nie tylko na wodzie, ale właśnie poza nią? Nauczyli by się w pokorze przed Dekalogiem (także tym w ramkach z szekli) w pokorze schylić głowę?
Nie tylko na pokaz, od święta – ale nauczyli by się to wszystko stosować w codziennym życiu? Bez zasłaniania się dyplomami wyższych uczelni, nazwiskami, koligacjami… Bez myślenia, że są tym „kimś wyjątkowym”, jedynym i niepowtarzalnym? Nieomylnym?
W nauce tego wszystkiego – a przede wszystkim HONORU i MORALNOŚCI nie trzeba naukowców.
Dlatego też tak bardzo zainteresowało mnie zdjęcie… DEKALOG. Ileż w nim prawdy, którą znamy i którą mamy serdecznie gdzieś… Nie „naukowej” prawdy – tylko po prostu prawdy życia. Postępowania w nim. Przecież życie to jeden wielki REJS… I to my jesteśmy w nim sternikami…
Prawda – te tablice ze wszystkimi ich wartościami są dokładnie takie, jak pisze autor o „herosach naszych morskich opowieści”, „którzy gdzieś nam się zapodziali”; zmurszałe, zapisane językiem jakby hieroglifów”…
Kładzie się nam ich treść do głowy od tak bardzo dawna.
Bardziej i mniej naukowo. Doktorom, magistrom, inżynierom i technikom. Ludziom młodym i starym. Tym „elitom” i tym z poza nich – zwykłej „szarej masie”. Z jakim skutkiem? Częściej spotykam ludzi z „elit” którzy zachowują się na co dzień poniżej tego, co od nich wymaga status społeczny jak tych „normalnych”, dla których honor i moralność to coś zupełnie zwykłego; bez naukowych wywodów.
Wiedzą o tym owe telewizyjne, mądre i wykształcone, „elitarne gadające głowy”, które z owego „Dekalogu” nie przestrzegają nic…. Ale za to wymagają tego od innych – tych, którzy ich słuchają.
Ale WARTO tego Dekalogu, także „ograniczonego” szeklami, uczyć.
Uczyć bardziej w tym codziennym życiu; choćby na łódce, przy ognisku lub przy kuflu piwa – a nie tylko w pięknie wydanych publikacjach, pokłosiu konferencji – SAMEMU GO PRZY TYM PRZESTRZEGAJĄC.
Nie tylko na papierze - czego wszystkim, dla których honor, odpowiedzialność, etyka, moralność i kultura obyczajów jest ważna i chcą tego uczyć – życzę.
|
| Odpowiedz na ten komentarz |
| santiana |
wysłano: 20:2,5 październik 2008
Wszyscy żeglarze z tzw. "starej szkoły" doskonale wiedzą jakie są zasady etyki i etykiety żeglarskiej. Nie był taki dekalog potrzeby więc nadal nie jest potrzebny.
Zmieniło się natomiast tyle, że kurs na żeglarza robi się w dwa tygodnie zamiast trzy, jak kiedyś. Teraz na kursach nie ma czasu na pokazywanie swoim przykładem jak żeglarz powinien się zachowywać. Program jest tak napięty, że nie ma czasu nawet na porządne przeprowadzenie podstawowego szkolenia żeglarskiego. W efekcie trafiają na wodę ludzie, którzy tam trafić nie powinni.
Nie potrzebna nam dyskusja na temat jak powinien zachowywać się żeglarz, ale jak to w praktyce zrealizować. Jak nauczać i jak egzekwować, jeśli nie zachowanie, to choćby wiedzę z zakresu etyki żeglarskiej. Szczególnie na wodach śródlądowych, na małych jachtach.
|
| Odpowiedz na ten komentarz |
| Paweł 'Synchro' Jędrzejko |
wysłano: 8:0,6 październik 2008
Szanowni Panowie!
Wypowiadacie się tak, jakbyście oceniając stan kultury żeglarskiej dziś opierali się wyłącznie na własnych przykładach: ja sam jestem absolutnie pewien, że obaj znakomicie znacie zasady etykiety i z pewnością przynosicie chlubę polskiej banderze, gdziekolwiek się nie pojawicie. Ale - jak to zaznaczyliście - należycie do "starej kadry". A ta konferencja zbiera się po to, żeby wypracować podstawy do stworzenia takich metod szkolenia, które miałyby szansę okazać się skuteczne w warunkach ogólnego "bezpatencia", w kontekście "pokolenia telewizyjnego", w przestrzeni, w której żaglówka, pijaństwo i akty demonstrujące moc "nowych pieniędzy" coraz częściej łączą się w nierozerwalny kompleks.
Od dłuższego czasu, Władku, zastanawiam się nad Twoją niechęcią do elit. Trochę mnie to niepokoi, bo mam wrażenie, że nieco bezkrytycznie poddajesz się retoryce pewnej partii politycznej, która dla własnych, partykularnych celów wykorzystała Sołżenicynowskie rozgraniczenie między ludźmi wykształconymi a "wykształciuchami", czyli uczonymi generacji, która musiała sobie wiedzę wypracować, a pseudouczonymi z nadania partyjnego, którzy trafili na rosyjskie wyższe uczelnie w miejsce tych "niewygodnych". Rosja - zdziesiątkowała własne elity: wiesz o tym dobrze. Czy Twoim zdaniem efekt takiego działania był godny podziwu? Wiesz też znakomicie, że w sytuacji wszelkich konfliktów zbrojnych agresor najpierw eksterminuje elity podbijanego państwa: hitlerowcy wysłali do obozów koncentracyjnych profesorów Uniwersytetu Jagiellońskiego już w pierwszych dniach wojny; NKWD wyzbyło się polskiej kadry oficerskiej, która - jak wiesz - miała niemal w całości korzenie osadzone w tradycji rycerskiej, a więc szlacheckie. Jak Ci się podobała Polska zarządzana przez Nowe Elity spod znaku Bieruta i Moczara? Ile lat trwało ogłupianie, któremu ludzie pozbawieni elit się bezradnie poddawali? I kto zarządzał Radiem Wolna Europa, polskimi rozgłośniami Radia Waszyngton, Radia BBC? Kto tworzył paryską Kulturę? Kto pisał bibułę? Kto ponosił wielkie ryzyko, żeby budować siatki przerzutowe informacji w czasach komuny? Kto wraz z Lechem Wałęsą pojawiał się w kościele Świętej Brygidy jako elementarna kadra Solidarności? Mazowiecki, Michnik, Kuroń, wtedy jeszcze młodzi Kaczyńscy - i wielu innych polskich intelektualistów, którzy jako niebezpieczni byli więzieni, internowani, wyrzucani z kraju, jak Stanisław Barańczak, czy wcześniej Zygmunt Bauman, czy Leszek Kołakowski.
W ostatnich latach, kiedy intelektualiści buntowali się przeciwko tendencjom władz do nałożenia ludziom kagańców, zaczęło się nas nazywać "wykształciuchami", "łże-elitami", lekką ręką postponowano nas na każdym kroku, próbowano "wysyłać w kamasze" - przecież to znane już z kontekstów totalitarnych metody tłamszenia sprzeciwów wobec bezkarności władzy, która czyni sobie z kraju własny folwark a z ludzi pańszczyźnianych poddanych. Robiono z nas esbeków, przyprawiano gęby - a to wszystko po to, żeby nas uciszyć.
Taka populistyczna retoryka bardzo się podobała: w końcu humanista taki jak ja nie produkuje niczego wymiernego, prawda? To czemu, wykładając jedynie osiem czy dziesięć godzin tygodniowo żąda pensji wyższej od tej, którą otrzymuje pracujący w pocie czoła górnik? Czyta sobie gość książki, jeździ po świecie - i jeszcze chce pieniędzy!!!
Tylko, że jakby nikt wspomniał nawet o tym, że żeby wykładać, trzeba mieć CO wykładać. Wiedza nie bierze się znikąd: nauczyciele mają do dyspozycji podręczniki zawierające wiedzę, którą ktoś wypracował. Zgadnij, kto? Ja pracuję średnio piętnaście do osiemnastu godzin na dobę: wymaga się ode mnie nie tylko tego, żebym znał książki napisane przez innych, ale przede wszystkim tego, żebym prowadził badania, które pozwolą stan wiedzy poszerzyć lub zrewidować. Co cztery lata muszę udowodnić, że poszerzyłem stan wiedzy, że przeprowadziłem badania, że ich efektem są napisane teksty, zrealizowane projekty i wdrożone programy nauczania - i muszę to zrobić w sposób przekonujący przed bardzo poważnymi komisjami, a jeżeli ich nie przekonam - zostanę zwolniony, bo nikt nie pozwoli mi uczyć studentów.
Co roku zaliczenie ode mnie uzyskuje około 150 studentów. Łatwy rachunek: około 2100 osób przeszło przez moje zajęcia i wykłady. Oni - uczą własnych studentów lub uczniów w szkołach poziomu średniego i podstawowego. Uczą swoje dzieci. Te dzieci, ci uczniowie, ci studenci - będą wkrótce uczyć i wychowywać swoje dzieci, swoich uczniów, swoich studentów.
Uczę już czternasty rok. Wyznaję zasadę, że wiedza humanistyczna służy zrozumieniu innego człowieka, że wiedza jest antidotum na uprzedzenie, na lęk, na nienawiść. Stanowi ścieżkę otwartości i tolerancji. Ludzie o znacznej wiedzy - nie mają potrzeby używania pięści, ludzie mądrzy nie poniżają innych, nie czynią sobie z innych ludzi wiernych poddanych, bo szacunek dla Innego jest dla nich oczywisty. To ideał, który przez lata jeszcze będziemy wypracowywać po koszmarnych dekadach komunistycznego ogłupiania. Dziś debata polityczna krąży wokół waginy i odbytu, bo to chwytny temat, dzięki czemu nie zwraca się już tak wielkiej uwagi na gospodarkę i przekręty polityków, ale ponieważ elity nie godzą się na to, żeby dyskusją dotyczącą ludzkiej prywatności mydlić ludziom oczy, tworzy się retorykę intelektualistów jako wrogów publicznych, którzy marzą o tym, żeby wszystkie kobiety co roku fundowały sobie aborcję i żeby wszyscy sypiali z osobami tej samej płci po to, żeby już nigdy nie było na świecie dzieci. I te bzdury szarzy ludzie kupują, łechcząc się swoją wyższością nad "głupimi profesorkami, docencikami, doktorkami" z łże-elit. Czy Ty też się pod tym podpisujesz? Bo jeżeli chcesz powiedzieć tylko tyle, że w każdej grupie społecznej znajdzie się cham i prymityw - to masz rację. Ale tylko tyle tej racji.
Dyskusje prowadzone przez ludzi akademii, choć być może niezrozumiałe dla osób spoza niej, przekładają się nie wprost na dydaktykę; ta zaś przekłada się na stan wiedzy, a zatem na kształt światopoglądu uczonych przez nas ludzi. To my musimy wykształcić nauczycieli, lekarzy, inżynierów, artystów - to my musimy wykształcić pokolenie mądrych polityków, którzy będą krajem odpowiedzialnie zarządzać. To my jesteśmy odpowiedzialni za to, żeby kiedyś zamiast sieczki telewizja oferowała wartościowe programy. Taka jest nasza rola - i nikt nas w niej nie zastąpi.
Wobec tego - również naszą rolą jest przeprowadzenie naukowej debaty nad etycznymi paradygmatami żeglarstwa: z tej debaty wyniknie program, z programu wyniknie szkolenie. Takie szkolenie ma szanse kiedyś przełożyć się na to, że całe środowisko będzie potępiać pijaków na żaglówkach, że żeglarz mazurski, który załatwi swoją potrzebę fizjologiczną użyje saperki i zakopie tejże potrzeby efekty, że nie wyrzuci śmieci do jeziora, że udzieli pomocy każdemu potrzebującemu, że nie zechce się popisywać ryzykując życie innych w warunkach ciężkiej pogody, bo dobra praktyka morska będzie nieodzownym elementem jego prywatnego systemu wartości.
I jeżeli Waszym zdaniem to wszystko jest bez sensu - to ja chyba powinienem już wyemigrować w jakieś słoneczne miejsce, najlepiej na bezludną wyspę, bo ręce zaczynają mi opadać.
Pozdrawiam serdecznie,
Paweł Jędrzejko
|
| Odpowiedz na ten komentarz |
| M. Nowak |
wysłano: 8:31,6 październik 2008
Od dłuższego już czasu bardzo się cieszę na okoliczność owej konferencji. Wysłucham jej od początku do końca, postaram się później też zapoznać Czytelników portalu z jej treściami.
Jeśli ktoś wgłębił się w tematykę referatów, które będą wygłaszane, ten dostrzegł, że daleko wykraczają one poza tematykę typu: pijaństwo na pokładzie, czy należy używać saperki i czy należy pływać z wystawionymi za burtę obijaczami.
Etyka jest dyscypliną, która oczywiście na najprostszym poziomie obejmuje ww. kwestie, ale na poziomie akademickim - daleko poza nie wykracza :)
Ja się BARDZO cieszę, że przy okazji wielkich targów dostaniemy dobitny symbol tego, że żeglarstwo to nie tylko laminaty, dakrony, echosondy i GPS-y, ale także wyjątkowa, jedyna w swoim rodzaju otoczka kulturowa związana z historią, tradycją (wszak będą śpiewane szanty - też tradycyjne) i etyką właśnie. I to jest właściwy kierunek! A może kiedyś, przy okazji wielkiego festiwalu (Euroszanty?) zorganizować podobną konferencję poświęconą... szantom? Zaprosić historyków, socjologów, literaturoznawców? Pomarzyć dobra rzecz, choć przecież warsztaty w Sosnowcu to był krok w tę (jakże właściwą!) stronę...
|
| Odpowiedz na ten komentarz |
| Dziadek Władek |
wysłano: 9:27,6 październik 2008
Dzięki, Pawełku, za odpowiedź – po części skierowaną do mnie.
„I jeżeli Waszym zdaniem to wszystko jest bez sensu - to ja chyba powinienem już wyemigrować w jakieś słoneczne miejsce, najlepiej na bezludną wyspę, bo ręce zaczynają mi opadać.”
Nie napisałem, że „to wszystko” jest bez sensu – jak poczytasz dokładnie to co napisałem na koniec – zrozumiesz:-)
Podnieś wysoko ręce i krzycz. Nie wyjeżdżaj na bezludną wyspę, w słoneczne miejsce…
„Uczyć bardziej w tym codziennym życiu; choćby na łódce, przy ognisku lub przy kuflu piwa – a nie tylko w pięknie wydanych publikacjach, pokłosiu konferencji – SAMEMU GO PRZY TYM PRZESTRZEGAJĄC.
Nie tylko na papierze - czego wszystkim, dla których honor, odpowiedzialność, etyka, moralność i kultura obyczajów jest ważna i chcą tego uczyć – życzę.”
Nie mi z Tobą stawać w szranki – nawet w ten sposób.
Wiesz przecież, że Ci nie sprostam – i ja też o tym wiem. Posiadasz umiejętności, których nigdy nie będę miał. Posiadasz wiedzę, której ja nigdy nie posiądę. Nie potrafię przelać swoich myśli, spostrzeżeń na papier tak jak Ty.. „Zwycięstwo” zawsze będzie należało do Ciebie:-)
Ale przecież nie o to tu w tym wszystkim chodzi. Jak napisałem – zainteresowało mnie zdjęcie, jakże wymowne – ot, Dekalog w szeklach.
I potem refleksje – wszak tego Dekalogu uczą nas od setek lat – tysięcy – a my nic z niego nie rozumiemy, choć przecież wielu z nas zapewne potrafi go wyrecytować będąc obudzonym w środku nocy. A zresztą – może się mylę z tą jego znajomością i „recytacją”?
Wiesz przecież, kto tego uczył:-) Począwszy od papieży, poprzez biskupów, proboszczów kończąc na księdzu katechecie… Taka – „elita”:-)
Piszesz, Pawełku:
„Ale - jak to zaznaczyliście - należycie do "starej kadry". A ta konferencja zbiera się po to, żeby wypracować podstawy do stworzenia takich metod szkolenia, które miałyby szansę okazać się skuteczne w warunkach ogólnego "bezpatencia", w kontekście "pokolenia telewizyjnego", w przestrzeni, w której żaglówka, pijaństwo i akty demonstrujące moc "nowych pieniędzy" coraz częściej łączą się w nierozerwalny kompleks.”
Nie napisałem, że należę do „starej kadry”..
Czy Ci, co mnie „szkolili” – nie w żeglowaniu, nie w „zachowaniu się na wodzie”, ale w zwykłym życiu, opierali się na jakiś wzorcach?
Zapewne tak. Opierali się na życiu swoim, swoich rodziców, dziadów i pradziadów… Na ŻYCIU.
Piszesz o „Nowych Elitach” spod znaku Moczara… Właśnie wtedy HONOR i MORALNOŚĆ były w cenie… Czy u wszystkich?
Gdzie więcej, u kogo?
Ciągły bój o akta IPN-u… Ta „sława” współpracowała, tamta podpisała… Jakże mało jest tam o tych zwykłych ludziach, prawda?
Dlaczego? Bo to pionki. Figury bez nich nie znaczą nic – na szachownicy. Ale to one najczęściej zostają, bo pionki są zbijane szybko i odstawiane na bok.
Zaczynam się gubić – Dekalog, Elity, Polityka, Moczar, Bierut, NKWD, UJ, Solidarność, Wałęsa, Mazowiecki, Michnik, Kuroń, Kaczyńscy, Barańczak, Bauman, Kołakowski… Na koniec wreszcie – ten zwykły i zarazem niezwykły HONOR, MORALNOŚĆ.
Oby to nie była „Moralność Pani Dulskiej” – wśród właśnie ELITY.
Nie jestem przeciwnikiem ELITY – tej dobrze pojętej i dobrze zrozumianej. Mylisz się:-(
Pozwól jednak, że na Twoje wspomnienie wymordowanej przez NKWD kadry oficerskiej, na wspomnienie wywiezionych do obozu koncentracyjnego profesorów, na wspomnienie ludzi kierujących Radiem WE, Radiem Waszyngton, BBC – przytoczę wiersz, który zapewne znasz doskonale…
A na wojnie świszczą kule
Lud się wali jako snopy
A najdzielniej giną króle
A najgęściej giną chłopy…
Pojąłem to – na swój sposób.. Może źle, opacznie…
Piszesz, rozgoryczony:
„Wyznaję zasadę, że wiedza humanistyczna służy zrozumieniu innego człowieka, że wiedza jest antidotum na uprzedzenie, na lęk, na nienawiść. Stanowi ścieżkę otwartości i tolerancji. Ludzie o znacznej wiedzy - nie mają potrzeby używania pięści, ludzie mądrzy nie poniżają innych, nie czynią sobie z innych ludzi wiernych poddanych, bo szacunek dla Innego jest dla nich oczywisty. To ideał, który przez lata jeszcze będziemy wypracowywać”
To – Ty, jeden z wielu lub – niewielu – wyznajesz tą zasadę, Pawełku. Ja – widzę, że jest zbyt często inaczej. Że jednak używa się tej pięści, tyle tylko ze jest ona często w białej rękawiczce, aby się nie pobrudziła.
Szacunek do Innego – jest dla nich oczywisty.
Jesteś tego tak zupełnie i do końca pewien?
„Co roku zaliczenie ode mnie uzyskuje około 150 studentów. Łatwy rachunek: około..” – piszesz.
Łatwy?
Przypomniał mi się kawał o Żydzie, któremu skradziono jajko:-) Za chwilę wyglądało, że cały kurnik – ba, cały majątek:-)
Ale – wracajmy do Dekalogu – w szeklach…
Więc – jeszcze raz sam siebie zacytuję:
„„Uczyć bardziej w tym codziennym życiu; choćby na łódce, przy ognisku lub przy kuflu piwa – a nie tylko w pięknie wydanych publikacjach, pokłosiu konferencji – SAMEMU GO PRZY TYM PRZESTRZEGAJĄC.
Nie tylko na papierze - czego wszystkim, dla których honor, odpowiedzialność, etyka, moralność i kultura obyczajów jest ważna i chcą tego uczyć – życzę.”
Wszystkim, Pawełku, którzy CHCĄ I POWINNI – UCZYĆ.
Na konferencjach – i poza nimi; w ŻYCIU.
Miłego dnia:-)
|
| Odpowiedz na ten komentarz |
| Pawel 'Synchro' Jędrzejko |
wysłano: 13:31,6 październik 2008
Dzięki Ci, kochany, bo już się przestraszyłem :-)
Uściski dla Ciebie i Iki,
Paweł
|
| Odpowiedz na ten komentarz |
| Santiana |
wysłano: 18:23,6 październik 2008
Poprzednio odniosłem się do zasadniczego moim zdaniem fragmentu artykułu. Może dla jasności zacytuję:
"Kto wskaże dostępne na naszym rynku opracowania w postaci leksykonów-podręczników etyki żeglarskiej? Skoro zaś ich nie ma, to powinny powstać. I temu celowi również ma służyć nasza konferencja".
Nie będę się powtarzał. Konferencja - bardzo fajnie. Oby tylko jej celem nie było tworzenie czegoś co już jest. Odnośnie "Kto wskaże..." Polecam książkę Wolfganga Webera - "Żeglowanie, etykieta" Wydawnictwo Muza SA.
Pozdrawiam i ubolewam, że nie będę mógł wysłuchać prelekcji.
Lech Klupś
|
| Odpowiedz na ten komentarz |
| Pawel 'Synchro' Jędrzejko |
wysłano: 22:19,6 październik 2008
Leszku, masz oczywiście rację - istnieją jeszcze inne pozycje. Ale tu chodzi o coś szerszego, niż tylko etykieta: chodzi o całe paradygmaty etyczne. Eksploracja tej przestrzeni może nam dać wskazówki co do tego, jak tejże etyki uczyć w XXI wieku. Uczyć skutecznie :-)
Uściski,
Paweł
|
| Odpowiedz na ten komentarz |
| Dziadek Władek |
wysłano: 9:59,7 listopad 2008
"no a ten ewentualny, jedenasty punkt byłby już złamaniem konwencji szeklowego dekalogu, więc go nie będzie..."
Cieszę się, że nazwa "szeklowy dekalog" zaistniała.
A ten 11 punkt?
No cóż, fama głosi, ze Mojżesz otrzymał 3 kamienne tablice:-)
Były bardzo ciężkie - nie tyle one jak to, co było na nich napisane:-)
Niestety - widząc co sie dzieje - jeszcze z daleka - zatrząsł się z gniewu, poślizgnął i jedna (kto wie, czy nie najważniejsza) wyleciała mu z rąk. Strzaskała się na drobne kawałki, bo PRZYKAZANIA były bardzo głęboko wyryte.
Nigdy się nie dowiedzieliśmy, co na tej trzeciej tablicy było.
Może akurat te ŻEGLARSKIE przykazania?
Może pokusicie się na tej Konferencji o ich odtworzenie - albo napisanie nowych?
Byłby to już nie "szeklowy dekalogg" ale piękny tryptyk:-)
XV PRZYKAZAŃ ŻEGLARZA - zamkniętych w szeklach.
Mocnych szeklach.
I ktoś by go przed żeglarzami otworzył - niech czytają i uczą się.
Powodzenia:-)
Władysław "Dziadek Władek" Całka
|
| Odpowiedz na ten komentarz |
| Jurmak |
wysłano: 9:59,19 listopad 2008 |
| Odpowiedz na ten komentarz |